Telegram z Enbiej (2): Clutch Walker, blowout Pelicans, zwycięstwo Hawks

Cleveland Cavaliers – Charlotte Bobcats 84:90

Bobcats przystąpili do tego meczu bez Ala Jeffersona, któremu w poprzednim meczu z Houston Rockets odnowił się uraz kontuzjowanej wcześniej kostki. Jego miejsce w pierwszej piątce zajął Bismack Biyombo, co oznaczało, że Cats musieli zmienić trochę taktykę, stosując więcej gry z wykorzystaniem pock’n’rolli zamiast dostarczać Jeffersonowi piłkę w low post.

Biyombo z roli zmiennika wywiązał się bardzo dobrze. Może nie był takim zagrożeniem w ataku jak Big Al, ale spisywał się dobrze po bronionej stronie parkietu. Do tego zanotował 11 oczek (5/6 z gry), zebrał 10 piłek i 2-krotnie zablokował rywali.

Jednak to nie center rodem z Konga był bohaterem tego meczu, a Kemba Walker. Rozgrywający wygrał pojedynek ze swoim przyjacielem Kyrie Irvingiem, zdobywając 23 punkty, trafiając 8 z 14 rzutów z gry, w tym 3/6 zza luku i rozdając 7 asyst.

Ponadto to oddał najważniejszy rzut spotkania, kiedy przy remisie po 84 trafił rzut za trzy naprzeciwko kosza tuż sprzed twarzy Jarretta Jacka na niecałą minutę do końca spotkania.

Cavs mieli później okazję wyrównać stan meczu, ale najpierw przechwyt zaliczył Josh McRoberts, a następnie z dystansu spudłował Jack, którego rzut nawet nie dotknął obręczy. Następnie dwa rzuty wolne Geralda Hendersona, który w całym meczu rzucił 10 punktów, pozwoliły gospodarzom odskoczyć na dwa posiadania i było po meczu. Michael Kidd-Gilchrist dołożył 15 oczek i 6 zbiórek.

Najwięcej punktów dla gości zdobył C.J. Miles – 22. 16 dodał Irving, a 15 Jack. Double-double na poziomie 21 oczek i 11 zbiórek zanotował Tristan Thompson. Dla Cavs w drugim meczu z rzędu zagrał Andrew Bynum. W ciągu 10 minut rzucił 5 punktów z 7 rzutów i zebrał 3 piłki.

Liderzy zespołów:

Punkty: Miles 22 – Walker 23

Zbiórki: Thompson 11 – Biyombo 10

Asysty: Irving 7 – McRoberts 8

Przechwyty: Miles 3 – Walker 2

Bloki: Thompson 1 – Biyombo, Walker, Adrien 2

————————————————————————————————————————————————————————————

New Orlenas Pelicans – Orlando Magic 90:110

Mówią, że do trzech razy sztuka. Sprawdziło się to w przypadku zawodników Magic i gospodarze po dwóch porażkach z rzędu wygrali w końcu swój pierwszy mecz w sezonie. Uniknęli tym samy najgorszego startu od 2005 roku, kiedy przegrali pierwsze trzy spotkania.

Pelicans prowadzili w tym pojedynku tylko raz, kiedy pierwsze punkty w meczu zdobył Anthony Davis, następnie za trzy odpowiedział Jameer Nelson i Orladno z każdą kolejną minutą powiększali przewagę.

Jeszcze w pierwszych dwunastu minutach goście trzymali się blisko, ale później Magic odjechali. Prowadzili 18 punktami po pierwszej połowie, 25 po trzech kwartach,  w ostatniej ćwiartce powiększyli jeszcze przewagę do 30 oczek.

Kluczowa dla przebiegu meczu była druga kwarta którą gospodarze wygrali 31-15. Pelicans trafili wtedy tylko 6 z 21 rzutów z gry (28,6 proc.), a Jrue Holiday i Tyreke Evans w pierwszej połowie trafili tylko 1 z 14 prób. Ten drugi zakończył spotkanie bez punktów na koncie (0/7). Pierwszy obudził się w drugiej części meczu i ostatecznie zanotował 17 oczek z 19 rzutów i rozdał 5 asyst.

Najlepiej dla Nowego Orleanu zagrał Davis, który zdobył double-double na poziomie 26 oczek i 17 zbiórek. Potrzebował jednak do tego 23 rzutów.

Najlepszym strzelcem meczu był Aron Afflalo – 30 punktów z 14 rzutów. Oprocz niego jeszcze 5 zawodników Magic zapisało na swoim koncie co podwoją zdobycz punktową. 20 dodał Maurice Harkless, 14 Kyle O’Quinn, a po 10 Nikola Vucevic, Nelson oraz Victor Oladipo. Debiutant dołożył do tego 6 asyst, 6 zbiórek i 4 przechwyty.

Liderzy zespołów:

Punkty: Davis 26 – Afflalo 30

Zbiórki: Davis 17 – Harkless 8

Asysty: Holiday 5 – Oladipo 6

Przechwyty: Holiday 3 – Harkless, Oladipo 4

Bloki: Davis 3 – O’Quinn 4

————————————————————————————————————————————————————————————

Toronto Raptors – Atlanta Hawks 95:102 (24:25, 15:24, 29:30, 27:23)

Al Horford rzucił 22 punktów i zebrał 16 piłek, trzech pozostałych starterów gospodarzy zanotowało podwójną zdobycz punktową i Hawks pokonali Raptors w pierwszym meczu na własnym parkiecie w tym sezonie.

Atlanta prowadziła już 18 punktami w trzeciej kwarcie i wydawało się, że ma już spotkanie pod swoją kontrolą. Wtedy przebudzili się gości i zaczęli powoli odrabiać starty. Głównie za sprawą DeMara DeRozana, który w całym meczu zdobył 31 oczek, z czego 23 w drugiej połowie.

To właśnie po jego rzucie spod kosza Raptors zbliżyli się do Jastrzębi na tylko 5 punktów. Chwilę później sprawy w swoje ręce wzięli Horford i Paull Millsap powiększając przewagę do 9 oczek. Torotno jeszcze próbowało i po trójce Kyle’a Lowry’ego goście tracili 6 oczek, jednak Hawks na więcej im już nie pozwolili i dowieźli wygraną do końca.

15 punktów dla gospodarzy zdobył Millsap, a po 17 dorzucili Jeff Teague i Kyle Korver. Dla tego drugiego był to już 75 mecz z rzędu w sezonie regularnym, w którym trafił co najmniej jedną trójkę.

Goście po zwycięstwie w pierwszym meczu z Celtics liczyli na kolejną wygraną, co pozwoliłoby by im zacząć sezon od bilansu 2-0 po raz pierwszy od 2008 roku. Dla Raptors 16 oczek rzucił Lowry, 13 Amir Johnson, a 14 Rudy Gay. Potrzebował jednak do tego aż 23 rzutów.

Liderzy zespołów:

Punkty: DeRozan 31 – Horford 22

Zbiórki: Johnson 8 – Horford 16

Asysty: Lowry 4 – Teague 12

Przechwyty: Johnson 2 – Carroll, Korver 3

Bloki: Gay 2 – Horford, Martin, Brand 1

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

2 komentarze

  1. Wi-Fi napisał(a):

    Brawo Hawks….może nie będzie to sezon „tankowania”.

  2. woy napisał(a):

    Za chwilę Tyreke Evans będzie największym bustem tego lata. Drugi mecz i dramatyczny występ , tym razem 0-7 z gry.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *