Ciekawostki statystyczne (4)

Cześć, czwartego dnia NBA dała nam 13 spotkań, typowy piątek. Zatem, Suns 2-0, Sixers 2-0, Heat 1-2.

CLEVELAND CAVALIERS 84:90 CHARLOTTE BOBCATS

Kemba Walker rozegrał w NBA wszystkie 150 meczów, jakie mógł rozegrać po Drafcie 2011. 66 meczów w lokautowym sezonie 2011/12, 82 w poprzednim, dwa w niedawno rozpoczętym. Ten jubileusz Kemba postanowił uczcić, rzucając przed własną publicznością przeciwko Cavaliers 23 punkty (8-14 FG) i dodając do tego świetne 7 asyst, 4 zbiórki, 3 przechwyty i 2 bloki. W przypadku, gdyby te liczby kogoś nie przekonały, Walker trafił na minutę do końca rzut za trzy dający Charlotte trzypunktowe prowadzenie. W ostatnich 26 meczach Kemba tylko raz nie dobił do progu 10 punktów. Linijka 23/7/4/3/2 koszykarzowi Bobcats trafiła się po raz trzeci w historii tej organizacji – w styczniu tego roku takie statystyki skompletował Walker, z kolei w 2007 roku sztuki tej dokonał Gerald Wallace.

– Co jeszcze w Charlotte – Michael Kidd-Gilchrist zdobył 15 punktów i zebrał 6 piłek, zastępujący Ala Jeffersona w pierwszej piątce (moje fantasy..) Bismack Biyombo zanotował double-double na poziomie 11 punktów (5-6 FG) i 10 zbiórek, Gerald Henderson zdobył 10 punktów, ale spudłował aż 8 z 10 rzutów z gry. Ostatni ze starterów, Josh McRoberts, skończył mecz bez punktu, ale za to z 4 zbiórkami i 8 asystami na koncie. Tylko jeden gracz w historii organizacji zanotował więcej asyst bez ani jednego oczka – Boris Diaw (2011).

Andrew Bynum watch: 11 minut, 5 punktów, 3 zbiórki (2-7 FG). Anthony Bennett watch: 0 punktów, 4 faule, 12 minut.

Tristan Thompson zanotował 21 punktów (6-11 FG i 9-10 FT, ręka, ręka) oraz 11 zbiórek, z kolei CJ Miles dał jeszcze lepszą zmianę niż w pierwszym meczu – zdobył 22 punkty (9-16 FG), dodając do tego 5 zbiórek i 3 przechwyty. Kyrie Irving i Jarrett Jack zanotowali razem 31 punktów, 7 zbiórek i 10 asyst.

NEW ORLEANS PELICANS 90:110 ORLANDO MAGIC

– Tankowanie tankowaniem, ale z własną publicznością wypada się ładnie przywitać. Magic poszli śladem Sixers i Suns, zapominając na chwilę o Wigginsie i zmiażdżyli u siebie Pelicans, którzy pod nowym szyldem nie wygrali jeszcze meczu. Orlando ma teraz taki sam bilans, jak Miami Heat. Szybka ta przebudowa.

Arron Afflalo podwyższa swoją wartość z meczu na mecz – przeciwko Wolves zdobył 28 punktów, 9 zbiórek i 5 asyst, ale nie przypilnował Kevina Love, który doprowadził celną trójką do dogrywki (jakby to zwycięstwo było im potrzebne). Dziś spisał się jeszcze lepiej, notując 30 punktów (4 zb, 4 ast) na niesamowitej skuteczności 10-14 z gry, 4-5 za trzy i 6-7 z wolnych. Do rekordu kariery zabrakło mu tylko dwóch punktów. Ewidentnie jest w gazie, dwa ostatnie mecze w porównaniu do pierwszego (9 pkt, 3-14 FG) wypadły fantastycznie. Jego statystyka – jako jedyny w lidze oddał już 50 rzutów z gry.

Maurice Harkless zdobył 20 punktów, zebrał 8 piłek i zrównoważył swój rekord kariery w stratach świetną skutecznością we wszystkich elementach (6-10 FG, 2-4 3pt, 6-8 FT). Świetnie spisali się rezerwowi Magic z Kyle O’Quinnem na czele (14 pkt – drugi wynik w karierze, 6 zb, 6-8 FG). Victor Oladipo po trzech meczach ma na koncie tylko 37,1% skuteczności z gry, ale dziś wypełnił box-score 10 punktami, 6 zbiórkami, 6 asystami, 4 przechwytami i 2 blokami. Nie, żeby to był Michael Carter-Williams, ale w ostatnich 28 latach żaden koszykarz w którymś z 10 swoich pierwszych meczów w NBA nie zanotował takich liczb. Nikola Vucević oraz Jameer Nelson zdobyli po 10 punktów. Czarnogórzec dołożył do tego 7 zbiórek oraz najwyższe w drużynie +24, z kolei Nelson dodał 4 zbiórki i 5 asyst.

– To może być najlepszy mecz Magic w tym sezonie, zwłaszcza jeśli „wielki wyścig” nabierze tempa. Gospodarze trafili dziś 55,7% rzutów z gry, 11 z 22 trójek oraz 21 z aż 27 wolnych (to ważne – w dwóch poprzednich meczach wymusili łącznie 28). Dwudziestopunktowa wygrana byłaby w zeszłym sezonie ich drugą najwyższą.

– Mimo nie najmocniejszego składu w historii klubu Magic dopiero po raz czwarty zanotowali mecz, w którym trafili min. 55% rzutów, zatrzymując rywali poniżej 35%. Poprzednie takie starcia to spotkanie z Memphis w 2001 roku, z Cleveland w 2006 i z Charlotte w 2007. W poprzednim sezonie tylko jedna drużyna w całej NBA dokonała tej sztuki (OKC przeciwko Memphis).

– W barwach Pelicans jedynym skutecznym graczem był rezerwowy Anthony Morrow (4-5 FG, 4-4 3pt, 14 pkt, 18 min). Co z pozostałymi – Tyreke Evans 0-7 FG w 17 minut, Eric Gordon 4-11 (12 pkt), Jrue Holiday 7-19 (17 pkt), Jason Smith 3-12. Nawet Anthony Davis, który zdobył 26 punktów i zebrał 17 piłek jako pierwszy gracz organizacji od 6 lat (David West), z gry trafił tylko 9 razy na 23 próby. Pelicans oddali dzięki 17 zbiórkom w ataku i wymuszeniu 18 strat aż 20 rzutów więcej od Magic, ale co z tego, skoro w pomalowanym trafili tylko 18 spośród 53. Na pocieszenie – Davis został najmłodszym graczem w historii klubu z 25/15. Poprzednim rekordzistą w tej kategorii był JR Reid (1989, prawie rok starszy od 20-letniego Davisa).

PHILADELPHIA 76ERS 109:102 WASHINGTON WIZARDS

– Z taką grą Wizards na pewno nie powalczą o play-offy. Są 0-2 w czwartym sezonie z rzędu, podczas gdy Sixers wygrali jak dotąd oba mecze i notują najlepszy start od siedmiu lat. Wow.

Czarodzieje prowadzili w trzeciej kwarcie już 12 punktami, ale dali sobie wrzucić w samej drugiej połowie aż 65 punktów, a w całym meczu – aż 74 punkty z pomalowanego. Ten sezon rozpoczyna się naprawdę dziwnie – Sxiers w poprzednim sezonie byli 4-47 w meczach, w których przegrywali po trzech kwartach, natomiast w tym zarówno z Miami, jak i dziś, zwyciężyli po odrobieniu strat w ostatniej odsłonie. No, trochę szok.

Michael Carter-Williams tym razem zagrał tylko dobrze (14 pkt, 3 zb, 5 ast), ale imprezę w Waszyngtonie urządzili sobie Evan Turner i Thaddeus Young. Pierwszy zanotował 23 punkty, 6 zbiórek i 4 asysty (10-18 FG), natomiast drugi spisał się jeszcze lepiej i zdobył 29 punktów oraz 8 zbiórek (14-20 FG). Więcej oczek zdobył tylko dwa razy w karierze – ostatni raz trzy lata temu. Jeszcze lepsze – Young jest pierwszym graczem Sixers z 29/8 przy tak wysokiej skuteczności z gry od 16 lat (Clarence Weatherspoon). I na koniec – ostatnim koszykarzem Philly, który w zwycięskim meczu na wyjeździe trafił 70% z min. 20 rzutów z gry, był Charles Barkley (1991).

Znów świetnie spisał się Spencer Hawes (16 pkt, 14 ast, 5 ast, 6-12 FG). Po 10 punktów w 19 minut dostarczyli rezerwowi Lavoy Allen (5-6 FG) i Tony Wroten.

Marcin Gortat w drugim meczu w nowych barwach zanotował 12 punktów oraz 7 zbiórek i 3 bloki, ale wiecie, w czym był problem. I nie pomogło nawet 26 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst Johna Walla (10-19 FG). Poza Gortatem 12 punktów zdobył również Trevor Ariza (14 zb, 6 ast, 5-15 FG), ale ten po trafieniu sześciu trójek w pierwszym meczu dziś był 1-7 z dystansu. Bradley Beal był 2-5, ale wewnątrz łuku trafił tylko 2 z 13 rzutów, popełniając także 5 strat (10 pkt). Martell Webster z ławki zdobył 13 punktów (3-7 3pt), ale miał najniższe +/- w drużynie (-13). Drugie najgorsze miał Gortat (-11).

– Bradley Beal, mój pierwszy shooting-guard w drużynie fantasy, po dwóch meczach ma na koncie 10 trafionych rzutów z 36 prób.

TORONTO RAPTORS 95:102 ATLANTA HAWKS

Mike Budenholzer odniósł pierwsze zwycięstwo w karierze głównego trenera. Może podziękować za to przede wszystkim Alowi Horfordowi i Jeffowi Teague’owi, którzy dostarczyli solidne double-double. Pierwszy zdobył 22 punkty i zebrał 16 piłek (9-14 FG), natomiast drugi trafił tylko 4 z 13 rzutów, ale dołożył za to 17 punktów, 12 asyst oraz 8-9 z linii rzutów wolnych. Wygranej nie byłoby także bez Paula Millsapa (15 pkt, 5 zb) oraz Kyle’go Korvera (17 pkt, 5-8 3pt), który nie był tylko gościem od trójek i dodał także 4 zbiórki, 3 asysty i 3 steale. Wciąż jednak jego największą bronią jest rzut z dystansu. W dzisiejszym meczu po raz 75. z rzędu trafił min. jeden rzut za trzy. To czwarta najdłuższa seria w historii NBA po 89 meczach Dany Barrosa, 79 Michaela Adamsa i 76 Dennisa Scotta. Co jednak warto zauważyć – wśród tej czwórki Korver ma w swojej serii najlepszą skuteczność z dystansu (46% – Barros 44,2%, Scott – 42,7%, Adams – 36,4%). Korver wyprzedził także Mitcha Richmonda na 28. miejscu najlepszych ‚trójkarzy’ w historii ligi.

DeMar DeRozan zdobył 31 punktów (14-23 FG), z czego 23 po przerwie (11-17 FG, 5-7 w czwartej kwarcie), ale nie zdołał przywrócić Raptors do gry. Nie pomogło w tym 6-23 FG Rudy’ego Gaya (14 pkt, 5 zb). Amir Johnson miał 13 punktów i 8 zbiórek oraz 6 trafionych rzutów na 9 prób, Kyle Lowry był jeszcze bardziej efektywny z 16 punktami z 7 rzutów, ale z drugiej strony żaden z rezerwowych nie dobił choćby do 50% skuteczności i nie zdobył więcej niż cztery punkty.

MILWAUKEE BUCKS 105:98 BOSTON CELTICS

Brad Stevens jeszcze nie wygrał meczu w NBA. Milwaukee Bucks po raz drugi z rzędu popsuli Celtom domowy opener, choć tym razem porażka bolała Boston jeszcze bardziej, ponieważ gospodarze pozwolili Kozłom na wygraną po odrobieniu 22-punktowej straty. Za dziewięcioletniej kadencji Doca Riversa C’s prowadzili taką różnicą w 98 meczach w Bostonie i wszystkie wygrali. Ostatni taka porażka miała miejsce w grudniu 2003 roku, przeciwko Phoenix. Ale jeden mecz nie przekreślił chyba niczyjej wiary w Stevensa, prawda?

– To był fantastyczny come-back Bucks, którzy w drugiej połowie zatrzymali Celtics na 21,2% z gry i sami popełnili tylko jedną stratę, zdobywając aż 34 punktów w czwartej kwarcie (Boston 15). Pierwsza piątka Milwaukee zanotowała łącznie 12-40 z gry, a jedynym jej graczem, który przekroczył próg 10 punktów, był Gary Neal (14). Ilyasova był -21, Neal -17, Sanders -18, Mayo -16. I tu przechodzimy do ławki rezerwowych, dowodzonej dziś przez Zazę Pachulię, który zdobył 20 punktów, zebrał 9 piłek (6 w ataku) oraz rozdał 4 asysty (5-10 FG). Po raz drugi w karierze zanotował 10-10 z linii (pierwszy raz – sześć lat temu). Gruzin w dzisiejszym meczu był na parkiecie +25. Najlepszy wpływ na drużynę miał John Henson (+28), który miał 14 punktów i 9 zbiórek. Po +23 mieli debiutant Nate Wolters (14 pkt, 6 ast) i Khris Middleton (13 pkt).

Vitor Faverani w swoim drugim meczu w karierze zanotował – uwaga – 12 punktów, 18 zbiórek i 6 bloków. No nie żeby ktoś był zaskoczony, prawda? W ostatnich 28 latach tylko jeden gracz zanotował w pierwszym bądź drugim meczu kariery w NBA takie liczby – David Robinson (1989). Brandon Bass zdobył 17 punktów oraz 9 zbiórek, 14/6/4 dołożył Gerald Wallace, po 13 dodali Jeff Green (4-13 FG) i Courtney Lee, 10 miał Jared Sullinger.

DALLAS MAVERICKS 105:113 HOUSTON ROCKETS

– Rockets się zbytnio nie namęczyli, po pierwszej kwarcie prowadzili 38:22 i jeszcze w pierwszej połowie osiągnęli 22-punktową przewagę. Mavericks gonili, gonili i na 24 sekundy do końca tracili już tylko pięć punktów, ale na więcej zabrakło czasu. Trzeba im jednak oddać, że w ciągu ostatnich 4 minut zmniejszyli stratę z 17 do właśnie 5 punktów, a to dzięki trafieniu 6 trójek. Cztery z nich należały do Jae Crowdera, który przez to zdobył 15 punktów w tylko 13 minut. Był jednym z trzech rezerwowych Dallas z double-digits, poza nim próg ten przekroczyli jeszcze DeJuan Blair (11 pkt, 10 zb, 5 w ataku, 18 min) i Gal Mekel (11 pkt, 6 ast). Ten ostatni jest drugim koszykarzem NBA pochodzącym z Izraela – pierwszy to Omri Casspi, który gra dla Rockets i zdobył dziś 12 punktów (3-3 3pt).

Blair jest trzecim graczem Dallas w ostatnich 28 latach, który zanotował double-double w mniej niż 18 minut (Donald Hodge 1992, Popeye Jones 1994).

Dirk Nowitzki i Monta Ellis zdobyli odpowiednio 22 i 20 punktów, ale ich skuteczność pozostawiała trochę do życzenia (13-34 FG, ale też 15-16 FT). Mavericks oddali łącznie aż 100 rzutów z gry, po raz pierwszy od czterech lat (w regulaminowym czasie gry). Rockets mieli o 27 prób mniej, jednak oddali aż 51 rzutów osobistych (po raz szósty od 1985 roku).

James Harden zdobył 34 punktów (11-17 FG, 4-8 3pt, 8-9 FT, 4 stl). Dwight Howard dołożył 13 oczek oraz 16 zbiórek (4-10 FG, 5-12 FT). Znów stworzył z Omerem Asikiem duet na 28 zbiórek. Turek w kwadrans (6 fauli) zanotował ich aż dwanaście, co zdarzyło się w NBA po raz pierwszy od ośmiu lat (Shavlik Randolph). Ostatnim graczem Houston, który dokonał podobnego wyczynu, był Larry Smith, 23 lata temu.

Jeremy Lin zdobył 14 punktów, Aaron Brooks z ławki dodał 13.

DETROIT PISTONS 108:111 MEMPHIS GRIZZLIES OT

– Grizzlies przegrywali w ostatniej minucie czwartej kwarty pięcioma punktami, ale na Marku Gasolu nie zrobiło to wrażenia. Samodzielnie wyrównał on stan meczu, natomiast w dogrywce nikt już nie miał złudzeń. Dave Joerger wygrał pierwszy mecz w karierze jako head-coach. Ostatnim trenerem, który swoje pierwsze zwycięstwo odniósł po dogrywce, był Butch Carter z Toronto (1998).

– Gasol zdobył 15 punktów, 8 zbiórek i 5 asyst, Zach Randolph dołączył 16 oczek oraz 10 zebranych piłek. Jeszcze lepiej spisali się obwodowi, Mike Conley zanotował 22 punkty, 5 zbiórek i 4 asysty, natomiast Tony Allen skompletował linijkę 16/3/4/5 oraz 6-10 z gry. Razem trafili wszystkie 11 rzutów wolnych. Grizzlies jako drużyna popisali się świetną skutecznością z linii na poziomie 25-30.

– Aż sześciu graczy Pistons zanotowało double-digits i do zwycięstwa zabrakło naprawdę niewiele – coś ok. minuty. Josh Smith już układa swoje linijki (19/8/5/3/3), ale nie tylko te dobre (7-23 FG, 3-11 3pt, 5 TO). Rodney Stuckey z ławki udowodnił, że 19 punktów można zdobyć w bardziej efektywny sposób (8-13 FG). Will Bynum miał ich jeszcze więcej przy mniejszej liczbie rzutów (18 pkt, 7-11 FG, 6 ast).

Debiutant Kentavious Caldwell-Pope z ławki zdobył 13 punktów w 18 minut. Na koniec zostawiłem front-court – Greg Monroe miał 16 punktów (6-10 FG) i 8 zbiórek, z kolei Andre Drummond zanotował 12 punktów oraz 16 zbiórek, z czego połowę na atakowanej tablicy.

OKLAHOMA CITY THUNDER 81:100 MINNESOTA TIMBERWOLVES

– Nie dość, że Timberwolves pokonali Thunder, to jeszcze zrobili to tak pewnie, że można było zastanawiać się, która drużyna ma za cel w tym sezonie mistrzostwo, a która – awans do play-offów. Po pierwszej kwarcie było 34:19 dla Minnesoty, po drugiej Wilki prowadziły już 20 punktami. To była najgorsza pierwsza połowa Thunder w ostatnich trzech sezonach. Na tym się nie skończyło – ogółem najwyższa przewaga Minnesoty w tym spotkaniu wyniosła aż 34 punkty. Świetny mecz i Wolves mają pierwsze 2-0 od siedmiu lat.

Thunder trafili niecałe 35% rzutów z gry, 7 z 31 trójek i popełnili aż 21 strat. Zdobyli tylko 20 punktów z pomalowanego i oddali zaledwie 19 rzutów wolnych – mniej niż sam Kevin Durant w pierwszym spotkaniu. No właśnie, Durant.. po 42 punktach w meczu otwarcia dziś zdobył tylko 13 oczek (4-11 FG, 4-5 FT) i był -20 w 27 minut.

Poza nim tylko Jeremy Lamb przekroczył próg 10 punktów. Zdobył z ławki 16 punktów (rekord kariery) w 21 minut.

Kevin Love po 30/17 przeciwko Orlando dziś dostarczył 24 punkty i 12 zbiórek. Wraca, i to w jakim stylu (7-12 FG, 3-5 3pt, 7-8 FT, +26). To 77. kolejny mecz, w którym Love zebrał piłkę w ataku – nikt w NBA nie ma dłuższej aktywnej serii.

Nikola Peković miał 15 punktów i 10 zbiórek, Ricky Rubio (+29) dołożył 14 punktów, 10 asyst oraz 5 przechwytów. Po raz dziewiąty w karierze zanotował takie liczby w dwóch ostatnich kategoriach. W tym okresie więcej podobnych występów ma na koncie tylko Chris Paul (10).

Po 10 punktów z ławki dodali Derrick Williams (7 zb) i JJ Barea (19 min).

MIAMI HEAT 100:101 BROOKLYN NETS

– Heat mają bilans 1-2, co jest naprawdę dziwne. Przegrali dwa kolejne mecze po raz pierwszy od stycznia, w międzyczasie mieli serię 39 spotkań, spośród których wygrali aż 38 razy. Brooklyn Nets odnieśli pierwszy mały sukces, choć goście z Miami w ostatniej minucie wrócili do gry z 16 punktów straty.

LeBron James skończył mecz z 26 punktami, 7 zbiórkami i 6 asystami na koncie, choć rozpoczął bardzo słabo. Nie potrafił złamać obrony Paula Pierce’a, przeciw któremu trafił 2 z 8 rzutów oraz popełnił trzy z pięciu swoich strat. Przeciwko pozostałym nie miał większych kłopotów z trafianiem (9-11 FG).

– Po odpoczynku w meczu z Sixers Dwyane Wade powrócił i zdobył 21 punkty, 5 zbiórek i 4 asysty (5-12 FG, 10-11 FT). 17 punktów przy 8-8 z linii dodał Chris Bosh, po 12 punktów dołożyli Mario Chalmers i Ray Allen.

– Pierce nie tylko bronił Jamesa, ale też sam zdobył 19 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst na bardzo dobrej skuteczności 5-10 z gry i 8-8 z linii. 19 punktów zdobył także Joe Johnson, który potrzebował do tego jeszcze mniej (6-8 FG, 2-2 3pt, 5-6 FT). Brook Lopez rozegrał tylko 20 minut (5 fauli), ale zdążył zanotować 13 punktów i 6 zbiórek. Już widać, że będzie problemem dla Miami.

Tylko ta trójka zdobyła dla Nets dwucyfrową liczbę punktów, ale sześciu kolejnych graczy dołożyło min. 6 punktów. Deron Williams zanotował 8 oczek i 8 asyst, Andray Blatche miał 9 punktów i 6 zbiórek, a Kevin Garnett – 6 i 7 (3-11 FG). KG potrzebuje tylko 33 minut, by wyprzedzić Wilta Chamberlaina na piątym miejscu wszechczasów pod tym względem. Ma ich na koncie już 47827, liderem jest Kareem z prawie dziesięcioma tysiącami więcej.

– Nets zakończyli tym zwycięstwem dwie serie – 13-meczową passę porażek z Heat, która była trzecią najdłuższą przeciwko jednej drużynie od dołączenia klubu do NBA (po 16-meczowej serii z Hawks w latach 1986-89 i 14-meczowej przeciwko Spurs 2003-10) oraz rozpoczęty w styczniu streak 21 zwycięstw Miami w meczach, w których James i Wade zdobyli min. 20 punktów na głowę.

PORTLAND TRAIL BLAZERS 113:98 DENVER NUGGETS

– Nuggets nie mają jeszcze zwycięstwa w tym sezonie, a swój home-opener, gdzie w zeszłym roku mieli bilans 38-3, przegrali aż 15 punktami z Blazers, którzy zakończyli dziś dziewięciomeczową serię porażek w Denver, odnosząc pierwsze zwycięstwo w Pepsi Center od 2007 roku.

– I ty możesz mieć swoją Big Three – LaMarcus Aldridge zdobył 25 punktów (9 w czwartej kwarcie, 9 zb, 4 ast, 12-26 FG, +22), po 21 dołożyli Wes Matthews (12 zb, 7-13 FG, 4-4 3pt – trzecie double-double w karierze) i Nicolas Batum (8-14 FG, 5-8 3pt). Do tego dodajmy 18/4/7 Damiana Lillarda.

W Denver punktowali głównie niscy gracze – Ty Lawson miał 21 oczek, 5 zbiórek i 6 asyst, z kolei rezerwowy Nate Robinson dostarczył 24 punkty i 7 zbiorek w 29 minut. Inny zmiennik, Andre Miller, miał 10 punktów w 17 minut przy 4-4 FG. Kenneth Faried znów wszedł z ławki, zdobywając 11 punktów i 11 zbiórek (6 w ataku). Tymczasem trójka starterów A. Randolph – Hickson – Foye trafiła razem 6 z 29 rzutów. Brian Shaw nie ma jeszcze zwycięstwa jako główny trener.

– Dziwiłem się na 100 rzutów Rockets, tymczasem tu było jeszcze lepiej – Blazers mieli 103 próby z gry, Nuggets 99. Szybkie tempo + tylko 11 strat obu drużyn = mini-mecz gwiazd. Portland nie oddało tyle rzutów w 48-minutowym spotkaniu od 18 lat. Nuggets przegrali ten mecz również na linii rzutów wolnych (20-34), choć gdyby Blazers trafili trochę mniej niż aż 14 z 22 trójek, można by było z pewnością podejść bliżej.

– Po raz drugi w ostatnich 15 latach trzech graczy Blazers w wyjazdowym meczu (bez OT) zanotowało 20 punktów i 5 zbiórek. Sześć lat temu dokonali tej sztuki Aldridge, Brandon Roy i Travis Outlaw.

UTAH JAZZ 84:87 PHOENIX SUNS

Eric Bledsoe ma już swojego game-winnera, a Suns mają start 2-0. Uwaga, stat roku – za każdym razem, gdy Phoenix wygrało dwa pierwsze mecze sezonu, wchodziło do PO. Z kolei Jazz jako jedyni w tym wyścigu tankujących trzymają fason i w obu dotychczasowych meczach trzymali się do samego końca ale przegrali.

– Bledsoe trafił tylko 4 z 15 rzutów z gry (8-10 FT), notując w sumie 18 punktów, 5 zbiórek i 6 asyst. Goran Dragić (5 pkt, 2-11 FG) opuścił parkiet z powodu zderzenia z Tuckerem (12 pkt).

Jazz byli jeszcze mniej skuteczni. Enes Kanter zdobył 20 punktów i 12 zbiórek (10 w ataku jako pierwszy gracz Jazz od Millsapa w 2007), ale trafił tylko 8 z 22 rzutów, otrzymując pięć czap. 14 punktów i 17 zbiórek zanotował Derrick Favors, ale miał także 4 straty. Gordon Hayward flirtował z triple-double (18 pkt, 10 zb, 8 ast) i gdyby mu się to udało, byłby pierwszym graczem z TD w tym sezonie. Triple-double nie było, ale 6-17 z gry pozostało. John Lucas III trafił 2 z 10 rzutów.

Obie drużyny trafiły ok. 37% rzutów z gry, ale w obu ktoś się ‚wyłamał’. Alec Burks z Utah zdobył 15 punktów (6-9 FG), z kolei Miles Plumlee z Phoenix bardziej przypomina piątkę ostatniego Draftu niż Alex Len. Zdobył 13 punktów i zebrał 13 piłek (6-11 FG), dołożył jeszcze 3 bloki – w poprzednim meczu odpowiednio 18/15/3. Całkiem niezły start, jak na gracza, który w debiutanckim sezonie rozegrał 55 minut w 14 meczach.

– To 199. mecz Bledsoe w karierze i pierwsza próba rzutu na prowadzenie w ostatniej minucie – od razu celna.

LOS ANGELES CLIPPERS 110:101 SACRAMENTO KINGS

Isaiah Thomas zdobył z ławki 29 punktów jako pierwszy rezerwowy Sacramento od czterech lat (Ike Diogu), trafiając 9 z 13 rzutów z gry i 8 z 10 osobistych. DeMarcus Cousins dołożył 24 punkty i 10 zbiórek, Marcus Thornton miał 17 punktów, Jason Thompson z ławki dostarczył 11. Ale Doc Rivers po niespodziewanej porażce w derbach LA na otwarcie sezonu długo nie pozwoli swoim podopiecznym na kolejną taką wpadkę.

Chris Paul zaczął sezon od trzech double-double, dziś nie miał co prawda 42/15/6, ale 26 punktów i 10 asyst na 7-14 z gry, 3-5 za trzy i 9-9 z linii to też dobra opcja. Po trzech meczach CP3 ma 83 punkty i 36 asyst, co z tego, że przerwał serię 20 meczów z min. jednym stealem, skoro na razie idzie na MVP. Blake Griffin długo nie rozegra tak dobrego meczu – nie chodzi nawet o 20 punktów, 17 zbiórek, 6 asyst – po prostu trafił wszystkie 8 rzutów wolnych! Od momentu połączenia sił CP3 i Griffina (start sezonu 2011/12) to ich 10. mecz, w którym pierwszy ma 20 punktów i 10 asyst, a drugi – 20 punktów i 10 zbiórek. Clippers są w nich 9-1, natomiast w tym okresie żaden duet nawet nie zbliżył się do osiągnięcia takiej liczby występów (Curry i Lee oraz Howard i Bryant po pięć).

– Clippers mają jeszcze więcej opcji – Jamal Crawford z ławki w 22 minuty zdobył 18 punktów z 10 rzutów, 13 punktów miał JJ Redick, po 10 Matt Barnes i Jared Dudley. Goście byli bardzo skuteczni, 50% z gry, 12 z 24 trójek, 28 z 34 osobistych.

SAN ANTONIO SPURS 91:85 LOS ANGELES LAKERS

– Lakers i Spurs zagrali po raz pierwszy od 1996 roku bez Kobe’go Bryanta i Tima Duncana w składzie. Znak czasu.

Nie było Duncana, ale był Tony Parker – i jego 24 punkty przy skuteczności z gry 12-18 oraz 6 asyst i 4 zbiórki. Był Manu Ginobili, który z ławki rzucił 20 punktów (7-14 FG). Kawhi Leonard zanotował double-double (15 pkt, 14 zb), włączył się także Boris Diaw (14 pkt).

Pau Gasol próbował coś zrobić (20 pkt, 11 zb), ale dzisiaj ławka nie rzuciła 76 punktów, a ‚tylko’ 45 – to ważne, bo pierwsza piątka z wyjątkiem Hiszpana popisała się skutecznością na poziomie 5-27. Jodie Meeks zdobył 14 punktów i 6 zbiórek (5-9 FG), 12 oczek dodał Wesley Johnson.

Najlepsi

punkty: Harden (34)

zbiórki: Faverani (18)

asysty: Teague (12)

przechwyty: Rubio, T. Allen (5)

bloki: Faverani (6)

straty: R. Jackson (7)

3pt: Korver, Batum, Crowder (5)

FT: Wade, Nowitzki, Pachulia (10)

Enbiejowy typer: dziś 7/13, w sumie 17/32. Zapraszam na swojego twittera.

 

https://twitter.com/W_Zulawinski

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

3 komentarze

  1. Łukasz Siemański pisze:

    Od siebie jeszcze dodam, że to był 21 z rzędu mecz LeBrona z Nets, w którym zdobył 20 lub więcej punktów. Jedynym, który ma więcej jest Jordan z 39 meczami. via ESPN.com

  2. woy pisze:

    …a Jordan , Russell i LeBron są jedynymi koszykarzami, którzy zdobywali dwa razy z rzędu i w tych samych latach Mistrzostwo NBA oraz nagrodę MVP sezonu.

  3. majecha pisze:

    Cieszy mnie, że Tristan Thompson tak dobrze gra. Bennett będzie musiał włożyć sporo pracy żeby go wygryźć. Śmieszne jest to jak się spece nabijali, że zachciało mu się zmieniac lewą na prawą rękę. A teraz oooooo….

    na razie jedyne co się sprawdza to to, że Miami ie zamierza forsowac tempa i spokojnie weszło w sezon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *