Telegram z Enbiej – 31/10/13 – epicki debiut Cartera-Williamsa

Philadelphia 76ers – Miami Heat 114:110

Na sensację zanosiło się już po pierwszych minutach, kiedy gospodarze objęli prowadzenie 19:0! Następnie było już 33:14 i grający bez pauzującego Dwyane’a Wade’a goście wyglądali jakby całe powietrze uszło z nich podczas inauguracji z Bykami. Sixers Bretta Browna prowadzeni byli przez rewelacyjnego podczas swojego debiutu rookie Michaela Cartera-Williamsa. Młodzian zaliczył 22pkt-12as-9przech-7zb ocierając się o poczwórny dublet! W ofensywie również od pierwszych minut imponowali Evan Turner (26) oraz Spencer Hawes (24). Mimo ostrego ataku Sixers, Heat zdołali wrócić do gry jeszcze przed przerwą, redukując straty do rywala do 2 oczek. Po przerwie Mistrzowie wrzucili trzeci bieg (zdobyli 35pkt podczas II kw) i zaaplikowali w trzecich 12 minutach aż 45 oczek rywalom!LeBron James zdobył 25pkt i rozdał 13as , Chris Bosh dołożył 22pkt i 10zb, a wchodzący z ławki Ray Allen dorzucił 19 pkt i 4 trójki. Ostatecznie jednak to Sixers cieszyli się z wygranej, za sprawą wielkiego come backu w grze o wynik, na przestrzeni ostatniej odsłony – 29:16.

Toronto Raptors – Boston Celtics 93:87

Druga świetna kwarta w wykonaniu Raptors, przy żelaznej defensywie i zbilansowanym ataku (28:11) zaprowadziła gospodarzy po inauguracyjną wygraną na starcie 68 sezonu. Zwycięstwo podopiecznym Dwyane’a Casey nie przyszło jednak aż tak łatwo, bo Celtics nie tylko łatwo nie składali broni, a ze skutecznością wyraźne problemy miały pierwsze strzelby Kanadyjczyków; Rudy Gay (8-18) i DeMarr DeRozan (6-19). Ostatecznie dzięki niższej liczbie strat (17-22) i zdecydowanie wygranej walce na tablicach (48-33) to Dinozaury cieszyły się z pierwszej wygranej. Wśród Celtics zawiódł Avery Bradley, trafiający tylko 4 z 13 rzutów oraz notujący 4 straty.

New York Knicks – Milwaukee Bucks 90:83

Mike Woodson wrócił do small-ball, którego praktycznie nie testował podczas pre-season. Efektem powrotu do pomysłu z zeszłego sezonu był fakt grania tercetem Felton-Prigioni-Shumpert na pierwszych trzech pozycjach oraz ponowne ustawienie Melo Anthony’ego (19) na czwórce. Knicks też nie wychodziło ich trzypunktowe granie a w całym spotkaniu na trzynaście podobnych prób trafili tylko 3. Ostatecznie jednak zanotowali wyższą skuteczność z bliskiego dystansu (50% do 45% rywala) i mimo fatalnej  trzeciej odsłony (18-33) zwyciężyli w pierwszym spotkaniu sezonu. Wśród Bucks wyróżnili się Gary Neal z 16pkt i Caron Butler z 14pkt.

Minnesota Timberwolves – Orlando Magic 120:115 OT

Dopiero dogrywka załatwiła sprawę wygranej w konfrontacji Magików z Wilkami. Niestety dla Victora Oladipo (5/14 z gry i 14 oczek) była to druga z rzędu porażka w 24 h. Świetne występy Aarona Afflalo (28 pkt i 11/22 z gry) oraz Nikoli Vucevića (22pkt i 16zb) stanowiły wysoki opór dla zbilansowanej drużyny Ricka Adelmana. Head coach Wilków nie musiał się martwić o swoją ofensywę bo aż 7 graczy z jego składu zanotowało 10 lub więcej punktów. 31pkt i 17 zb zapisał na koncie Kevin Love, a solidnie wspierały go nowe nabytki – Kevin Martin (23) i Corey Brewer (16). Wolves zanotowali 27 asyst z czego 11 padło łupem Ricky’ego Rubio (również z double double). Ojcami wygranej dogrywki wśród Wolves okazali się Kevin Martin i Nikola Peković. Indywidualne akcje ich obu, przy celnych osobistych pary Rubio-Love zaprowadziły zespół po pierwszą domową wygraną.

Dallas Mavericks – Atlanta Hawks 118:109

Wymarzony debiut w sezonie zasadniczym zanotowało najgłośniejsze nazwisko, które zasiliło zespół Ricka Carlisle podczas off-season – mianowice Monta Ellis. Ex gracz Bucks trafił 11 z 17 rzutów z gry oraz rozdał 8 asyst, ale aż przy 7 stratach. 11 podań otwierających kolegom drogę do kosza, zaliczył inny weteran-debiutant w Mavs – Jose Calderon. Obwodowi z Dallas umiejętnie wyszukiwali na obwodzie Vince’a Cartera (21) i Dirka Nowitzkiego (24) a dzielenie się piłką pozwoliło na trzy kwarty w których zdobywali powyżej 30 oczek jako drużyna. Mavs przy 30 zespołowych asystach zanotowali bardzo wysoki wskaźnik rzutów z gry, na poziomie 57%, który z kolei świadczy o niskim poziomie defensywy Hawks. 24 oczka Jeffa Teague’a czy 20 oczek Paula Millsapa nie gwartantowało podopiecznym Mike’a Budenholzera wygranego spotkania. Dużo lepiej prezentowali się rezerwowi Hawks, którzy wygrali jedną jedyną kwartę nr2, 27-20. Wśród nich 17 punktów dostarczył Cartier Martin. Hawks bez Josha Smitha zanotowali tylko 33 zbiórki , przy 42 rywali.

Utah Jazz – Oklahoma City Thunder 98:101

Kevin Durant był ‘on fire’, ale defensorzy Utah Jazz sami doprowadzili do 42 punktowej zdobyczy jednego z kandydatów do MVP sezonu. KD stawał aż 24 razy na lini rzutów wolnych i trafił 22 osobiste. Durant dostał wsparcie ze strony swoich obwodowych Reggiego Jacksona oraz Thabo Sefoloshy, którzy jako jedyni pozostali z OKC przekroczyli 10 oczek (po 14). Ekipa Ty’a Corbina pod nieobecność Trey’a Burka miała problemy na rozegraniu i straciła 22 piłki. Przy gorzej dysponowanym Johnie Lucasie III (2/7) ciężar kontrolowania gry próbował wziąć na swoje barki Alec Burks (24pkt-6zb-6as) ale jego postawa była najlepszą prezentowaną wśród wszystkich Jazz-menów. Zawiódł przede wszystkim Gordon Hayward, pudłując 9 z 13 rzutów.

Phoenix Suns – Portland Trail Blazers 104:91

Damian Lillard z LaMarcusem Aldridgem dwoili się i troili, ale żaden z nich nie zmienił losów meczu na korzyść Smug. Rozgrywający zdobył aż 32pkt a skrzydłowy dodał 28 oczek , przy czym żaden inny podopieczny Terry’ego Stottsa nie zbliżył się do granicy 10 punktów..Te sytuację wykorzystał Jeff Horancek i za sprawą swojej pierwszej piątki, przejął kontrolę nad wynikiem meczu, podczas trzeciej kwarty. Kwartet Dragić (26+9as), Bledsoe (22+6as), Plumlee (18+15zb) i Tucker (18+5zb) zaprowadzili Suns po pierwszą wygraną. Miles Plumlee to chyba największa niespodzianka in plus, a Suns grający jeszcze bez Emeki Okafora wygrali zbiórkę 47-39 i zdecydowanie lepiej radzili sobie na obwodzie (52 – 40 % skuteczności z gry). Na koniec, Suns zdobyli aż 52 oczka z pola trzech sekund.

Sacramento Kings – Denver Nuggets 90:88

Mike Malone lepszy od Briana Shawa w pojedynku dwóch trenerów debiutantów a kluczową rolę w pojedynku obu teamów odegrał DeMarcus Cousins. Center Królów dominował w pomalowanym i rozegrał 39 minut, kończąc mecz z 30pkt i 14zb na koncie. Bohaterami drugiego planu okazali się rozgrywający Kings, Isaiah Thomas (16pkt i 5as) oraz Greivis Vasquez (17pkt i 4as), którzy lepiej kontrolowali tempo gry niż Ty Lawson (5/15 z gry i 4 straty). Denver Nuggets trzymali wynik dzięki solidnym występom Andre Millera (12), JJ Hicksona (12+9zb) oraz Randy’ego Foye’a (12pkt+5zb). Ostatecznie jednak o wyniku zadecydowały niecelne trójki Evana Fourniera oraz Randy’ego Foye’a. Wcześniej udana akcja Jasona Thompsona dała prowadzenie Królom.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. melo pisze:

    Knicks przegrali 3 kwartę 33-18! polecam oglądnąć ostatnią kwartę tego meczu bo to parodia koszykówki… I tylko Chandler uratował im tyłki od totalnej kompromitacji.

    Wygrana philly to dziwna sprawa ale pewnie więcej się im to nie zdarzy.

    Durant bez Westbrooka zapewne natrzaska niesamowitą średnią punktów ale jeśli z Jazz wygrywa się minimalnie to nie wróży to dobrze.

    Coach Denver chyba się z kimś na łby pozamieniał żeby wystawić w s5 McGee,Hicksona,Randolpha. Faried gra najmniej z wysokich! WTF???

    • Geo pisze:

      Farried z tego co widziałem na roto miał nie grać w tym meczu więc pewnie trener go oszczędzał żeby się kontuzja nie pogłębiła.

    • melo pisze:

      Jak by to nie zabrzmiało to oby to była wina tej kontuzji bo prawie cały preseason grał właśnie z Fariedem na ławce a z Randolphem na 3, co jest nawet przy kontuzjach Gallo i Chandlera dla mnie nie zrozumiałe.

  2. qe4 pisze:

    Kevin Love zanotowal 17 zbiorek.
    Pytanie do tworcy wpisu. Mozemy sie spodziewac telegramow po kazdym dniu rozgrywek?

    • Woy pisze:

      Panowie wybaczcie błędu ale noc była zbyt długa meczowo;-) Następnym razem gwarantuję mniej literówek i przekłamań w tekście (2xpoprawione). BTW. Telegramy w tygodniu będą się ukazywać regularnie (z pomocą innych osób z redkacji). pozdro.

  3. Gonzo pisze:

    To może być sezon Cousins’a. Podkoszowi Denver byli bezradni.

  4. Mariusz pisze:

    Ze wszystkich nowych trenerów najbardziej współczuję Brianowi Shaw. Denver w meczu z Kings nie porywali. Czy to Kings tak dobrze bronią, czy jednak wychodzi na wierzch to, że grają wolniej? Karl to wybitny coach, który zrobił coś z przeciętnego towarzystwa. Wylali go i mają w zamian może i dobrego, zdolnego trenera, który jednak z tym zestawem zawodników może nawet nie być w stanie dostać się do play-offów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *