Cavaliers lepsi od Nets

netscavs

Debiut Anthony’ego Bennetta, powrót Andrew Bynuma po półtora roku przerwy, Pierce, Garnett i Terry w nowych barwach i jak na razie najlepszy mecz sezonu – tak należy podsumować dzisiejsze zdarzenia w Quicken Loans Arena. Cavaliers pokonali Nets 98-94 mimo słabszego dnia Kyriego Irvinga (15 punktów, 7 zbiórek i 9 asyst, ale też 4-16 z gry). Wyróżniającą się postacią był Tristan Thompson, który po zmianie ręki rzucającej trafiał dużo z półdystansu i zanotował 18 punktów i 9 zbiórek.

Na duży plus zagrał też Anderson Varejao. 11 punktów i 8 zbiórek, a przede wszystkim kluczowe trafienia Brazylijczyka w końcówce przesądziły o ostatecznej wygranej Cavaliers. Do udanych debiutu nie zaliczy Anthony Bennett. 2 punkty, 5 zbiórek, 0-5 z gry – tak przedstawia się linijka statystyczna Bennetta. Przy tak grającym Tristanie Thompsonie, Bennetowi może być ciężko wskoczyć do pierwszej piątki i grać więcej niż 15 minut.

Wrócił też Andrew Bynum. Zagrał 7,5 minuty i zanotował 3 punkty, 3 zbiórki, 2 asysty i 2 bloki. W nowych barwach zadebiutowali Paul Pierce (17 punktów, 4 zbiórki, 2 asysty) i Kevin Garnett (8 punktów, 10 zbiórek, 3 asysty, 2 przechwyty). KG awansował też na 14 miejsce na liście najlepiej punktujących wszech czasów, wyprzedzając Reggiego Millera.

Drużyna Bilans I kwarta II kwarta III kwarta IV kwarta Wynik
Brooklyn Nets 0-1 26 22 22 24 94
Cleveland Cavaliers 1-0 27 22 30 19 98

Przebieg spotkania

Lopez wygrywa jump-ball. Początek dużo lepszy dla Nets, którzy obejmują prowadzenie 10-2. Pierwsze 6 punktów zdobywa Paul Pierce trafiając dwa rzuty z lewego skrzydła i dostając się na linię osobistych. Kolejne posiadanie przynosi 4 punkty, bo Lopez ogrywa Varejao w post, trafia z faulem, ale pudłuje osobistego. Piłkę zbiera jednak Garnett, nie trafia, zbiera ponownie tym razem zdobywa punkty. Jedyne oczka Cavs zdobyli po kontrze, a ich gra wygląda słabo, więc Mike Brown bierze czas po zaledwie 2 minutach gry.

Kyrie Irving gra jak nie on, popełnia 2 faule i Brown sadza go na ławce. Cavs się tym nie przejmują i mają przewagę tam gdzie się nikt tego nie spodziewał – na pozycjach podkoszowych. Thompson i Varejao napędzają run 8-0 Cavaliers i gospodarze wracają do gry. Odpowiadają jednak podkoszowi „Siatek„. Do tego punkty zdobywają Johnson i Williams, i Nets wracają na 8-punktowe prowadzenie. W międzyczasie na parkiet wychodzi Anthony Bennett, ale najważniejszy debiut dopiero ma miejsce. Witany owacyjnie Andrew Bynum po półtora roku przerwy wraca na parkiety NBA i debiutuje jako Kawalerzysta!

Na parkiecie przebywają ławki i zdecydowanie lepiej wygląda rezerwa Cavs. W Nets punktował jedynie Alan Anderson i punkcik dołożył Shaun Livingston. Swoje posiadanie w post dostał Andrew Bynum, ale został zablokowany przez Blatche’a. Po chwili po drugiej stronie parkietu Bynum dał czapę Evansowi. Ale nawet słaba postawa Bynuma i Bennetta (przestrzelił pierwsze 2 rzuty) nie jest problemem Cavs. Jarrett Jack dowodzi grą fantastycznie, 6 razy dostaje się na linię (5/6), trafia za trzy i z półdystansu, do tego ma 2 asysty. Ważne punkty dorzuca też C.J. Miles, najpierw po wjeździe na kosz, a potem po fantastycznym rozciągnięciu obrony przez Gee, Miles trafia za trzy. 27-26 dla gospodarzy na koniec 1 kwarty.

Bynum zaczyna grać przez chwilę lepiej, blokuje Williamsa, potem trafia 2+1, zbiera w ofensywie, asystuje. Sporo jednak też pudłuje, popełnił stratę i faulował. Jeszcze wiele mu brakuje do poziomu sprzed kontuzji, ale wygląda to nie najgorzej.

Jack i Miles wciąż zdobywają ważne punkty dla Cavs i trzymają ich w grze. Kyrie Irving wciąż na ławce. Po drugiej stronie parkietu dowodzi Brook Lopez. Terry dorzuca swoje dwie trójki, Lopez nieco schodzi w dół ze swoją grą. Do gry wraca Kyrie Irving, ale obrona Nets radzi z nim sobie znakomicie. Rozdaje swoją pierwszą asystę, ale to raczej dzięki znakomitej robocie Milesa przy trudnym rzucie z odchylenia.

W końcówce pierwszej połowy uruchamia się nareszcie młody back-court Cavs, oglądamy świetną grę bez piłki tej drużyny i Nets mają problemy. Waiters i Irving zagrali dobrą końcówkę pierwszej połowy, ale ogólnie byli w niej w ogóle niewidoczni. Cavaliers trzymają w grze rezerwowi – 27pkt do przerwy (34 w całym meczu). Po drugiej stronie gra głównie Brook Lopez, 15 punktów + 4 zbiórki i 2 bloki po połowie (w całym meczu 21 oczek, 5 zbiórek i 4 bloki). Nets bardzo dużo posiadań grają do niego w post, a Lopez albo wymusza faul, albo trafia i ogrywa Varejao, czy wcześniej Bynuma. 49-48 po połowie prowadzą Cavs.

Druga połowa zaczyna się znakomicie dla gospodarzy. Run 7-0 prowadzony przez Irvinga (3 szybkie asysty) zmusza Nets do wzięcia timeoutu. W odpowiedzi goście notują serię 9-0 i obejmują prowadzenie, Cavaliers biorą czas. Kevin Garnett zdobywa punkty, które pozwalają mu wyprzedzić Reggiego Millera na liście najlepiej punktujących w historii NBA i wskakuje na 14 miejsce. Williams pokazuje Kyriemu, że jeszcze lepiej potrafi kreować grę i rozdaje swoje 4 asysty w trakcie runu.

Bardzo podobał mi się w meczu Earl Clark, który wyglądał jak za czasów swoich przebłysków w Lakers. Zbierał i trafiał trudne rzuty, był bardzo ważną postacią Cavs. A jego obrona na Alanie Andersonie na 3 minuty przed końcem 3 kwarty to już kompletna poezja. Ogólnie, Clark bardzo dobrze spisywał się w obronie, a w całym meczu wyciągnął 9 punktów i 8 zbiórek.

Uruchomił się Kyrie Irving, Tristan Thompson sypie z półdystansu i jest wyróżniającą się postacią na parkiecie. Poziom meczu nieco spadł pod koniec 3 kwarty, 79-70 po jej zakończeniu. Nic jeszcze nie jest przesądzone.

4 kwarta zaczyna się od wielu głupich błędów z obu stron. Ruchoma zasłona Nets, zbyt szybkie wyjście na zbiórkę po osobistym, głupie faule, kroki, straty. Lepiej jednak wychodzą z tego Nets, run 6-0 i już tylko 3 punkty tracą goście do gospodarzy. Po chwili osobistego trafia Bennett, 2 trafienia z linii dorzuca Alonzo Gee i robi się +6 dla Cavs. Znakomitą robotę wykonuje jednak Jason Terry, który trafia dwie trójki w dwóch kolejnych posiadaniach, w tym jedną w kontrze po własnym przechwycie. 7:33 do końca, remis po 82, przerwa na żądanie dla Cleveland.

Kolejne minuty to brzydka gra punkt za punkt. W ciągu około 5 minut obie drużyny zdobyły jedyne 9 punktów, przewaga była po stronie Cavs. Po chwili trafił Waiters, a na 5-punktowe prowadzenie wyprowadził Cavaliers Anderson Varejao kończąc znakomite podanie Kyriego Irvinga. Timeout Nets.

Pierce za trzy! Faul ofensywny Cavs! Lopez kończy alley-oop Garnetta! Remis po 91, niewiele ponad minuta do końca. Akcja gospodarzy, Irving nie trafia zza łuku, zbiera Clark. Kyrie rozgrywa, Varejao trafia z czystej pozycji! W następnym posiadaniu nie trafia Pierce, zbiera Irving. Faul, Kyrie trafia oba! Nets szybko atakują, Pierce znowu pudłuje! Zbiórka Cavs, Kyrie znowu staje na linii. Trafia dwa kolejne, jest po meczu! Nets jeszcze się nie poddają, za trzy trafia Pierce, Varejao faulowany, pierwszy wolny spudłowany, ale drugi celny! Cavaliers pokonują Nets 98-94!

Obie drużyny grają swoje kolejne mecze w piątek. Cavs jadą do Charlotte, a Nets będą musieli uważać, żeby nie być 0-2, bo na Brooklyn przyjadą Heat. Jednak nie taki diabeł straszny, jak go malują. Heat też się potknęli i sensacyjnie przegrali w Philadelphii z tankującymi 76ers 114-110.

Box score

Nets: Lopez 21, Pierce 17, Terry 14, Johnson 13, Anderson 9, Garnett 8, Williams 7, Evans 4, Livingston 1, Blatche 0

Cavaliers: Thompson 18, Irving 15, Jack 12, Varejao 11, Waiters 11, Miles 10, Clark 9, Gee 7, Bynum 3, Bennett 2, Zeller 0

Pełny box score znajduje się tutaj.

Najlepsi w kategoriach statystycznych

Punkty: Lopez 21 – Thompson 18

Zbiórki: Garnett 10 – Thompson 8

Asysty: Williams 9 – Irving 9

Przechwyty: Garnett, Livingston po 2 – Waiters 3

Bloki: Lopez 4 – Bynum 2

Skrót spotkania

[youtube=http://www.youtube.com/watch?v=Ro0sQkNXzeM]

3 komentarze

  1. Szuwarek pisze:

    Nets jeszcze kompletnie nie zgrani. Szczególnie było to widać z Deronem na parkiecie. On nie wiedział komu podać i jakoś to wyglądało słabo. Myślę, że to przyjdzie w czasie. W Cavs było widać jaką różnicę robi Bynum i w obronie i w ataku.

  2. Woy pisze:

    Mi zaimponowało dwóch graczy – szczerze powiem, że jak na start sezonu mecz był bardzo dobry – Jarrett Jack i jego kierowanie grą w II kw. Zwłaszcza przy nieskutecznym Irvingu. Wymuszanie fauli na obrońcach Cavs było podręcznikowe. Dalej Andrew Bynym , który mimo takiej przerwy w okolicach 1,5 roku wyglądał przyzwoicie. Jego wejście dało pewne zastawienie w pomalowanym, 2 bloki i zajmowanie pozycji blisko kosza w ataku oraz sianie zagrożenia. Chwilę później wszedł jako vis-a-vie jego Brook Lopez i gra Nets niewiele się zmieniła, a Lopez uciekał dalej od obręczy czując respekt przed Bynumem. Obaj zmiennicy Cavs mocno dołożyli się do wygranej a wracającym do pełni sił Drew kolejne zwycięstwa Cavs są murowane.

  3. Lopez1910 pisze:

    Musze sobie pogratulowac bo swietnie trafilem z wyborem meczu minionej nocy :) poczatkowo myslalem ze Nets latwo wygraja ale wejscie Jacka za Irvinga odmienilo obraz gry. Jak juz zostalo napisane Bynum zagral przyzowicie i faktycznie ten gosc daje niesamowita moc Cavs pod koszem. Ogolnie fajna noc bo Heat i Nets przegrali swoje mecze :) oby tak dalej :)
    Dzis mam nadzieje kolejny swietny mecz Bulls – Knicks :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *