Przepowiednie na sezon 2013/14: Southeast Division

To już ostatnia zapowiadana przeze mnie dywizja. Tym razem przewiduje, co może przytrafić się zespołom z dywizji południowo-wschodniej. Oczywiście na zakończenie sezonu wrócę do moich przepowiedni i sprawdzę, czy jakakolwiek z moich prognoz się sprawdziła, czy też to co tutaj pisałem było kompletnym stekiem bzdur :)

Atlanta Hawks – będzie takim moment w sezonie, kiedy Hawks zaczną myśleć o oddaniu Ala Horforda i rozpoczęciu tankowania

Nie ma już wielkiej trojki Hawks z poprzednich lat. Joe Johnson jest w Brooklyn Nets, Josh Smith w Detriot Pistons, jedynie Al Horford pozostał jeszcze w Atlancie. I być może już wkrótce on również opuści szeregi Jastrzębi.

Przede wszystkim w Hawks popełniają błąd od kilku lat trzymając Horfoda na pozycji centra. Al to naturalna czwórka. Tam byłby najefektywniejszy i powinien grać obok jakiegoś big mana. Od lat jednak był zmuszony grać jako środkowy ze względu na obecność w składzie Smitha. Teraz kiedy, jednak J-Smoove odszedł zamiast podpisać kontrakt z jakimś centerem dodali do składu Paula Millsapa i choć uważam, że to świetny zawodnik, a umowa którą z nim podispali jest bardzo korzystna to Millsap jest dalej czwórką.

Poza tym Hawks będą w tym sezonie słabi, a Horford zasługuje na grę w drużynie aspirującej o coś więcej niż tylko awans do play offów, który w tych rozgrywkach i tak jest poza zasięgiem Jastrzębi. Dlatego w okolicach stycznia, jeśli do gry po kontuzji nie wróci jeszcze Lou Williams, a bilans Atlanty będzie słaby GM Danny Ferry może zacząć się poważnie zastanawiać nad oddaniem Horforda, a w zamian pozyskać jakiś młody talent, pick w drafcie i zacząć obsuwać się w dół tabeli, by zająć jak najwyższą pozycję w drafcie i rozpocząć przebudowę zespołu.

Charlotte Bobcats – Al Jefferson będzie w top10 strzelców ligi

Bobcats zdziwili wszystkich w tym sezonie, kiedy rok przed, wg wielu ekspertów, najmocniejszym draftem od 2003 roku, kiedy do ligi dołączyli, m.in. LeBron James, Carmelo Anthony, Dwyane Wade czy też Chris Bosh, postanowili już nie tankować, a obrać nieco inną drogę. W Charlotte doszli do wniosku, że to trochę nieopłacalne. Przez ostatnie dwa sezony byli nasjsłabszą drużyną ligi, a i tak nie udało im się wylosować „jedynki” w naborze do ligi.

Dlatego też tego lata zmienili trochę strategię i podpisali 3-letni kontrakt z Alem Jeffersonem. Ten z miejsca stał się ich najlepszym zawodnikiem i może Bobcats nie odbiją się tak od razu od dna, ale na pewno nie będą już najgorszym zespołem w NBA. Big Al jest teraz ich największą gwiazdą i pierwszą opcją. Będzie oddawał dużo rzutów i na koniec sezonu znajdzie się w 10 najlepiej punktujących zawodników.

Miami Heat – nie obronią mistrzostwa w tym roku

To chyba moja najbardziej dyskusyjna przepowiednia na ten sezon. I pomimo tego, że Heat mają w składzie najlepszego zawodnika na ziemi to nie obronią mistrzostwa. Już w poprzednim sezonie najpierw musieli się mocno postarać w finale Konferencji z Indianą Pacers, a w Wielkim Finale potrzebowali geniuszu Ray’a Allena, który oddał jeden z najlepszych rzutów w historii koszykówki, by zdobyć mistrzostwo.

Bardzo niewiele brakowało, a to lato w Miami byłoby bardzo nerwowe i upłynęło pod znakiem pytania, czy dać jeszcze jedną szansę Wielkiej Trójce, czy może ją rozbić i dokonać korekt w składzie.

W tym sezonie Heat będzie jeszcze trudniej zdobyć mistrzostwo, choć jestem przekonany, że zrobią wszystko, żeby tego dokonać. Przede wszystkim wiele drużyn się wzmocniło. Pacers poprawili ławkę i wrócił Danny Granger, Bulls mają znowu Derricka Rose’a, Nets doali do składu Kevina Garnetta, Paula Pierce’a, Jasona Terry’ego i Andreia Kirilenkę, Rockets podpisali kontrakt z Dwightem Howardem, Clippers trenuje teraz Doc Rivers, jeszcze lepszy będzie Kevin Durant w Oklahomie, dalej mocni będą Spurs, sprawić niespodziankę będą chcieli Warriors. Wszystkie te zespoły będą chciały pokonać Miami i którejś z nich się to uda.

Orlando Magic – Victor Oldapio będzie najlepszym debiutantem

To akurat nie powinno być niczym odkrywczym. Wszyscy typują, że wybrany z numerem 2 w  tegorocznym drafcie obrońca zostanie na zakończenie sezonu najlepszym pierwszoroczniakiem. Co prawda spekuluje się, że zagrozić mu w zdobyciu tej nagrody mogą Cody Zeller z Charlotte Bobcats, Ben McLemore z Sacramento Kings czy też Trey Burke z Utah Jazz, ale i tak największe szanse ma właśnie Victor Oladipo.

Absolwent uczelni Indiana powinien od razu wskoczyć do pierwszej piątki Orlando, dostać duże minuty gry i spokojnie się rozwijać. Ten sezon i tak będzie dla Magic rokiem nauki dla młodych zawodników. Talentu ten zespół ma bardzo dużo i za kilka sezonów drużyna z Florydy pewnie wróci do czołówki Konferencji Wschodniej. Nikt już tutaj nie płacze po Dwightcie Howardzie.

Washington Wizards – John Wall zostanie wybrany do All Star Game

Już w poprzednim sezonie John Wall był blisko poziomu All Star. Kiedy tylko wrócił do gry po kontuzji Wizards od razu prezentowali się dużo lepiej. Również sam zawodnik grał bardzo dobrze. Przede wszystkim poprawił rzut, trafiając z najwyższą od początku kariery skutecznością – 44,1 proc. Do tego zdobywał średnio najwięcej punktów w karierze – 18,5. Rozdawał co prawda mniej asyst – średnio 7,6 na mecz, ale tym bym się aż tak bardzo nie martwił. Najważniejsze, że poprawił rzut, ponieważ bez tego nie mogło by być mowy o poprawie jego gry.

Ponadto Wall miał w tamtych rozgrywkach serię naprawdę fantastycznych spotkań, w których pokazywał, że może prowadzić tą drużynę. Pobił swój rekord asyst w karierze rozdając ich aż 16 w wygranym wyjazdowym meczu z Los Angeles Lakers. Pobił także swój rekord kariery w punktach rzucając ich aż 47 i to nie przeciwko byle komu, bo przeciwko najlepiej broniącej drużynie w lidze – Memphis Grizzlies.

Podejrzewam, że w tym sezonie będzie prezentował się jeszcze lepiej i ma szansę na wykręcenie statystyk na poziomie co najmniej 20 oczek i 8 asyst. To sprawi, że trenerzy docenią jego postawę i wybiorą go do All star Game, a Wizards na koniec sezonu będą mogli się cieszyć pierwszym od 5 lat awansem do play offów.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

3 komentarze

  1. znafffca pisze:

    myślę że czarnym koniem do roy może być olynyk

  2. Wałek pisze:

    Wszystko pięknie oprócz tego Jeffersona – it will never happen :)

    • Dawid Ciepliński pisze:

      Czy ja wiem? W poprzednim sezonie był 20 w lidze ze średnią 17,8 punktów na mecz. Do zajmującego 10 pozycję Brooka Lopeza brakował zaledwie 1,6 punktu. To wcale nie dużo, a w Charlotte będzie miał jeszcze więcej okazji do rzucania i zdobywania punktów niż w Utah. Tak jak pisałem na początku, do przepowiedni wrócę po sezonie :)
      Zobaczymy, czy trafiłem :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *