Zapowiedź sezonu 2013/14: Detroit Pistons

Znów warto oglądać Pistons! Wygląda na to, że lata posuchy dobiegają końca, a dołożenie do składu Josha Smitha i Brandona Jenningsa sprawia, że mimowolnie w nocy będziesz zostawiał transmisję na zespole z Mo-Town.

Zacznijmy jednak od poprzednich rozgrywek, które (mam nadzieję) będą oznaczały koniec pewnej epoki w historii Pistons.

Podsumowanie sezonu 2012/2013

Jeżeli zakończone rozgrywki mogły stwarzać wrażenie, że młodzi gracze z Detroit są już gotowi na walkę o playoff to po ośmiu spotkaniach (0-8) już było wiadomo, że zaczynamy wsteczne odliczanie do końca RS.

Zespół Lawrence’a Franka nie grał tragicznie (trzy porażki były 2-3 punktami), ale cały czas brakowało mu po pierwsze – skutecznej obrony (98.8 ppg traconych, 18 miejsce w lidze) i po drugie – zimnej krwi.

Trener dodatkowo bardzo powoli wprowadzał do składu Andre Drummonda (akurat uważam, że to był dobry ruch, bo nie stwarzało to dodatkowej presji na młodym graczu) utrzymując w S5 Jasona Maxiella (lubię go, ale to zadaniowiec do walki). To z kolei powodowało frustrację kibiców Pistons, no bo w końcu skoro i tak przegrywamy to dajmy chociaż się ograć Dre.

Przełamanie nastąpiło w meczu z Sixers gdy Frank w miejsce Stuckey’a wpuścił Singlera, a rolę pierwszego rozgrywającego przekazał Brandonowi Knightowi. Roszada w połączeniu z fantastyczną grą Grega Monroe (wciąż niesamowicie niedoceniany gracz) pozwoliła na powolne wdrapywanie się na poziom 50% wygranych (11-22 po meczu z Bucks).

Przełom stycznia i lutego przyniósł poważną zmianę. Nie chodzi nawet o sprowadzenie Jose Calderona, ale o pozbycie się Tay’a Prince’a – ostatniej ikony z mistrzowskiej ekipy Pistons. Tym samym Dumars ostatecznie zakończył nieudany pomysł na przebudowę w biegu i można się było spodziewać, że latem zaatakuje rynek bardzo agresywnie.

Gdy wydawało się, że Tłoki mają nawet szansę na wślizgnięcie się do PO przyszedł tragiczny marzec (bilans 1-13) i po nim było już wiadomo, że rozgrywki post-season Monroe i spółka obejrzą w telewizji.

To w połączeniu ze spodziewaną zmianą trenera i przedłużającą się rehabilitacją Drummonda (plecy) sprawiało, że w upadającym Detroit niewiele osób patrzyło w przyszłość z optymizmem.

Transfery, wymiany, przetasowania

Przyszli: Josh Smith (Atlanta Hawks), Brandon Jennings (Milwaukee Bucks), Luigi Datome (Virtus Rzym), Chauncey Billups (Los Angeles Clippers).

Draft: Kentavious Caldwell-Pope (nr 9), Peyton Silva (nr 56)

Odeszli: Brandon Knight (Milwaukee Bucks), Jose Calderon (Dallas Mavericks), Jason Maxiell (Orlando Magic)

Podsumowanie: Kończąc wątek z poprzedniego punktu – mylili się. Dumars zrobił co mógł by ożywić drużynę. Sprowadził Josha Smitha, który nawet pomimo problemów z dobrą selekcją rzutów jest czołowym skrzydłowym ligi (zarówno na SF jak i PF). Dodatkowo zrobił to za mniej niż maksymalny kontrakt.

Ściągnął również Jenningsa, który tak jak J-Smoove ma wiele do udowodnienia, a pokazywał już, że ma niesamowity potencjał.

Całość uzupełnia jeszcze weteran Billups (może być nawet podstawowym SG), uniwersalny i tani Datome i mający bardzo duży potencjał KCP.

W tej sytuacji nawet pomimo straty Knighta (rozwijał się), Calderona (to było do przewidzenia) i Maxiella (trochę szkoda) sezon transferowy trzeba uznać za bardzo udany.

Co prawda drużynie brakuje jeszcze jednego strzelca, gracza który zagwarantuje tak potrzebny spacing, ale patrząc na wygasające w tym roku kontrakty Stucka i Villanuevy (w sumie 17 mln $) można stwierdzić, że Joe jeszcze pohandluje.

Skład zespołu

Nr. Imię i nazwisko Poz. Wiek Wzrost [cm] Waga [kg] Uczelnia Roczne zarobki
1 Chauncey Billups PG 37 191 95 Colorado $2,500,000
12 Will Bynum PG 30 183 84 Georgia Tech $2,790,343
5 Kentavious Caldwell-Pope SG 20 196 93 Georgia $2,653,080
13 Luigi Datome SF 25 203 98 $1,750,000
0 Andre Drummond C 20 208 122 Connecticut $2,465,400
55 Josh Harrellson PF 24 208 125 Kentucky $884,293
7 Brandon Jennings PG 24 185 77 $7,655,503
33 Jonas Jerebko PF 26 208 105 $4,500,000
9 Tony Mitchell PF 21 203 107 North Texas $500,000
10 Greg Monroe PF 23 211 113 Georgetown $4,086,454
25 Kyle Singler SG 25 203 104 Duke $1,045,000
34 Peyton Siva PG 23 183 84 Louisville $490,180
6 Josh Smith SF 27 206 102 $13,500,000
3 Rodney Stuckey PG 27 196 93 Eastern Washington $8,500,000
31 Charlie Villanueva PF 29 211 105 Connecticut $8,580,000

Gwiazda

Josh Smith – ale Greg Monroe nie odda swojej pozycji bez walki.

Smith po transferze do Detroit z miejsca stał się najbardziej uniwersalnym graczem Cheeksa. Potrafi wszystko, co nie oznacza jednak, że powinien wszystko robić.

Jest świetny gdy atakuje obręcz (63% skuteczności w granicy kilku stóp od kosza – poziom bardzo dobrych środkowych). Dysponuje niesamowitymi warunkami fizycznymi (szybkość, zwinność, skoczność). Jest niedocenianym obrońcą i podającym. Wszyscy jednak koncentrują się na tym, że zbyt często pozwala sobie na, nazwijmy to, głupie rzuty z półdystansu. Josh ma niezły rzut, ale kluczem jest to by do maksimum wykorzystywać swój potencjał. Widok jego kolejnych posiadań z rzutem z 6 metrów przez ręce obrońcy nie pasuje do tego opisu.

Co ciekawe, w Detroit jego wyciąganie skrzydłowych może być bardzo potrzebne. Jeżeli rzeczywiście Cheeks sporo będzie grał tercetem Drummond – Monroe – Smith (co za potencjał obronny!), to ktoś z nich będzie musiał wychodzić z pomalowanego. Na pewno nie będzie to Andre, więc pozostaje Greg i Josh. Obaj potrafią trafić z półdystansu, ale mimo wszystko to chyba jednak J-Smoove częściej będzie musiał to robić. Jeśli solidnie przepracował okres przygotowawczy i jest tak entuzjastycznie nastawiony do gry w Detroit jak kibice na myśl o zobaczeniu go w koszulce Pistons to jestem spokojny.

To może być jego sezon

Andre Drummond – bestia.

Niewielu jest zawodników, którzy ściągnęli by na siebie taką uwagę mediów po sezonie, w którym zagra się tylko 10 spotkań w pierwszym składzie. Drummond kończąc sezon 2012/2013 ze średnio 7.9 ppg, 7.6 rpg i 1.6 bpg do nich się zalicza.

Powód jest prosty – jego potencjał wychodzi poza skalę. Oglądając go podczas tegorocznego preseason można się było złapać na tym, że przypomina nawet Dwighta Howarda (+ przynajmniej w tej chwili jeszcze nie gwiazdorzy).

Drummond może nie tylko być skuteczną zaporą w obronie i maszynką do zbiórek (5 ostatnich spotkań przed sezonem dawało mu średnio 14.0 rpg), ale ma także sporo ciekawych zagrań w ofensywie. Jeśli dogada się z Billupsem i Jenningsem, a Cheeks zagwarantuje mu odpowiedni spacing to jest jednym z moich faworytów do nagrody MIP.

Trener

Mo Cheeks – wciąż tego nie widzę, ale zagryzę wargi.

Pozwólcie, że zacytuję cały blok z mojego cyklu „Drobnym drukiem„:

Mo Cheeks był dobrym zawodnikiem. Na przestrzeni 1101 spotkań w NBA notował średnio 11.1 ppg, 6.7 apg i 2.8 rpg. Został mistrzem w sezonie 1982/1983, gdy prowadzeni przez Mosesa Malone Sixers rozbili 4-0 naszpikowanych gwiazdami Lakers. 4 razy zagrał w Meczu Gwiazd i 4 razy dostał się do piątki najlepszych obrońców w lidze.

Trenerem jednak jest przeciętnym, żeby nie powiedzieć słabym.

Pistons będą jego trzecim klubem w NBA. Wcześniej prowadził Portland Trail Blazers i Philadelphia 76ers. Jasne, w obu przypadkach nie były to tuzy, ale dobry trener wycisnąłby z nich więcej. Dodatkowo za każdym razem Mo miał starcia z zawodnikami o bardziej wyrazistym charakterze.W PTB był to Darius Miles (sam będący afro-amerykaninem nazwał Cheeksa publicznie „czarnuchem”). W Sixers Iverson i Webber, którym nie podobało się to w jaką stronę prowadzi drużynę.

Cheeks przez 8 sezonów (6 pełnych i 2 niepełne (zwolnienia)) osiągnął bilans 284-286 i poprowadził swój zespół do… 5 wygranych w PO (przy 11 porażkach). Średnio i nie kupuję argumentu, że na rynku nie było bardziej odpowiednich kandydatów.

Cheeks będzie miał trzy zadania na start:

  • wymyślić sposób na zachowanie odpowiednich odstępów między graczami na parkiecie (spacing) tak by Monroe, Drummond i Smith sobie wzajemnie nie przeszkadzali
  • wybrać (i dać trochę pewności siebie) rzucającego obrońcę (Billups, Caldwell-Pope, Stuckey, …)
  • ustalić piątkę, która będzie kończyć spotkania

Najważniejsze jest pierwsze z nich, bo nierozwiązanie tej kwestii po początkowym okresie „wow, ale mamy drużynę” zacznie powodować napięcia i kłótnie o ilość i selekcję rzutów.

Mo, spraw żebym musiał powiedzieć że się myliłem co do ciebie.

Podsumowanie

Większość dziennikarzy typuje, że Pistons w tym roku w końcu dostaną się do PO i tam raczej odpadną po pierwszej rundzie. Heat, Pacers, Bulls, Nets i Knicks są raczej poza zasięgiem. Walka więc będzie toczyła się o miejsca 6-8, a poza Detroit chrapkę na nią mają również drużyny z Atlanty, Milwaukee, Waszyngtonu i Cleveland. Będzie ciekawie.

Ja przede wszystkim cieszę się z tego, że wreszcie coś się ruszyło w Mo-Town.

Wciąż jest tam wiele nierozwiązanych problemów (poza wspomnianymi np. czy zatrzymać Monroe’a), ale chrzanić to. Znów mamy:

[youtube=http://youtu.be/ILmGDfXr3pk&w=720]

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. pistons1970 pisze:

    Ja pierdziu !!!!
    Po tym artykule to mam ciary wszędzie :) !!!!
    Po tekście „chrzanić to” to ja już ………
    Czekam na nowy sezon z utęsknieniem , a będąc starym fanem Pistons mam nadzieję, że dadzą radę!!!
    Bardzo dziękuję za taki tekst w całym tym troszkę niedocenianiu Tłoków, wiem oczywiście ,że trener … ale podobnie jak autor poczekam i zobaczę !!!

  2. kaliber pisze:

    Super się to czytało, gratuluje, sezon tuż tuż, trzymam kciuki, że się szybko zgrają i dobrze wejdą w sezon.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *