Zapowiedź sezonu 2013/14: Orlando Magic

W swoim 25. sezonie Magic kontynuować będą plan przebudowy, która jak dotąd idzie im bardzo dobrze. Rob Hennigan kilkoma ruchami zrobił w Orlando fajną, młodą ekipę z ogromnym potencjałem, która – mam nadzieję – za kilka lat i kilka Draftów wejdzie do czołówki. Nie wybiegając jednak w przyszłość – porażki wciąż są zwycięstwami, a zwycięstwa porażkami. Tankowanie trwa. Mecze Magików będzie można oglądać bez żadnego stresu, obserwując rozwój Tobiasa Harrisa, Nikoli Vucevicia, Maurice’a Harklessa, czy przede wszystkim – Victora Oladipo. Zapraszam na zapowiedź sezonu dla Orlando Magic.

2012/13

W poprzednim sezonie Magic zrealizowali swój plan w stu procentach i z bilansem 20-62 byli najgorszą drużyną w lidze. O jedną porażkę „wyprzedzili” Bobcats, co dało im kilka % szans na pierwszy pick w Drafcie więcej. Ostatecznie w loterii zwyciężyli Cavaliers, ale tuż za nimi znaleźli się bohaterowie tego artykułu, którzy wybrali z ‚dwójką’ Victora Oladipo. W drugiej rundzie, z numerem 51, wybrali Romero Osby’ego.

Dla Orlando w sezonie 2012/13 ważniejsze były ruchy transferowe związane z przebudową zespołu, niż same mecze, w których i tak dzielnie realizowano plan tankowania. Przed zamknięciem okienka transferowego Magic wymienili do Milwaukee JJ Redicka (kończący się kontrakt) na Beno Udriha i Tobiasa Harrisa, co okazało się świetnym ruchem ze względu na tego ostatniego, który w Orlando zachwycał od samego początku.

Warto jeszcze wrócić do najważniejszej wymiany lata 2012 roku, w której Dwight Howard trafił z Orlando do Los Angeles. W tej wymianie wzięli udział jeszcze Sixers i Nuggets, ale 435 dni później tylko Magic, którzy pozyskali młodych Nikolę Vucevicia i Maurice’a Harklessa (plus jeszcze Afflalo) mogą mówić o sobie, jako o „zwycięzcy” tego trade’u. Dlaczego? Spójrzmy – Howarda w LA już nie ma, podobnie jak Andre Iguodali nie ma w Denver. Kibice Sixers oglądali Andrew Bynuma tylko, kiedy pokazywał się z nową fryzurą – nie zagrał w barwach Filadelfii ani jednego spotkania.

Off-season 2013

Przybyli: Victor Oladipo, Romero Osby (obaj Draft), Jason Maxiell (wolny agent z Detroit), Ronnie Price (wolny agent z Portland)

Odeszli: Al Harrington (Wizards), DeQuan Jones (Kings), Beno Udrih (Knicks), Hedo Turkoglu

Skład drużyny

Numer Imię i nazwisko Pozycja Wiek Wzrost Waga Uczelnia/Kraj Roczne zarobki
4 Arron Afflalo SG 28 196 98 UCLA $7,750,000
11 Glen Davis PF 27 206 131 LSU $6,400,000
40 Mickell Gladness C 27 211 100 Alabama A&M $762,195
21 Maurice Harkless SF 20 206 95 St. John’s $1,809,840
3 Manny Harris PG 24 196 84 Michigan $252,016
12 Tobias Harris SF 21 206 103 Tennessee $1,545,840
22 Solomon Jones PF 29 208 111 South Florida $792,377
32 Kris Joseph SF 24 201 95 Syracuse $788,872
1 Doron Lamb SG 21 193 95 Kentucky $788,872
54 Jason Maxiell PF 30 201 118 Cincinnati $2,500,000
55 E’Twaun Moore SG 24 193 87 Purdue $884,293
14 Jameer Nelson PG 31 183 86 Saint Joseph’s $8,600,000
44 Andrew Nicholson PF 23 206 113 St. Bonaventure $1,482,000
2 Kyle O’Quinn PF 23 208 113 Norfolk State $788,872
5 Victor Oladipo SG/PG 21 193 98 Indiana $4,763,760
24 Romero Osby PF 23 203 109 Oklahoma $682,180
10 Ronnie Price PG 30 188 86 Utah Valley $1,146,337
15 Hedo Turkoglu SF 34 208 100 Turcja $12,000,000
9 Nikola Vucevic C 22 213 113 USC $1,793,520

Rotacja

PG: Jameer Nelson, Victor Oladipo, Ronnie Price

SG: Arron Afflalo, Victor Oladipo, E’Twaun Moore, Doron Lamb

SF: Tobias Harris, Maurice Harkless

PF: Glen Davis, Tobias Harris, Andrew Nicholson, Jason Maxiell, Romero Osby

C: Nikola Vucević, Kyle O’Quinn

Trener Jacque Vaughn może używać bardzo wielu line-upów. Oladipo może występować na obu pozycjach obrońcy, podobnie Harris – na trójce i czwórce. Myślę, że w nowym sezonie Vaughn będzie próbował wielu ustawień, może nawet z Harklessem na dwójce (choć jeśli ten nie poprawi rzutu, nie wróżę sukcesów – ale może o to chodzi). Opcji jest naprawdę dużo. Na razie głównym zadaniem coacha jest spokojne przeprowadzenie zespołu przez proces przebudowy, rozwój młodych graczy, szukanie dobrych ustawień – presji nie ma żadnej. Dopiero gdy Hennigan dostarczy mu ekipę gotową do walki o play-offs (obstawiam, że za rok), będziemy mogli zobaczyć, na co go stać. Na razie sprawia dobre wrażenie.

Gracze

Arron Afflalo – trafił do Orlando w wyniku wymiany z Howardem w roli głównej, i z typowego role-playera z Denver musiał/chciał zmienić się w jedną z ważniejszych opcji ofensywnych. To jednak średnio się powiodło i teraz Afflalo, któremu do końca kontraktu zostały trzy lata (ostatni – opcja gracza) – za każdy dostanie prawie 8 mln $ – będzie jednym z głównych kandydatów do wymiany. Zobaczymy, co Hennigan z nim zrobi, bo umowa Afflalo do jej przejęcia jak na razie nie zachęca. Co prawda miał career-high w liczbie zdobywanych punktów na mecz (16.5), ale tego spodziewali się chyba wszyscy. Tak jak rekordu kariery w średniej oddanych rzutów (ponad 14) oraz w usage rate (22,5%). Jego skuteczność spadła jednak do 44% z gry (TS% – 52%) i 30% za trzy (sezon wcześniej – prawie 40%!). Trójki to element, któremu warto się w jego przypadku przyjrzeć – o ile z rogów boiska trafiał 44,2% prób z dystansu, co jest naprawdę bardzo dobrym wynikiem, tak z pozostałych części boiska trafił tylko 22,8% rzutów za trzy!

Glen Davis – może opuścić początek sezonu z powodu kontuzji stopy i jeśli Harris z Harklessem nie będą zawodzić, straci na ich rzecz miejsce w pierwszej piątce. Do końca kontraktu zostały mu dwa lata, za które dostanie 13 milionów. Wcale nie musi wypełnić tej umowy w Orlando. Tak czy inaczej, chyba minęły już piękne czasy z Big Baby’m jako opcją w ataku. W poprzednim sezonie Davis trafiał tylko 28,7% rzutów z dalekiego półdystansu (5-7m). Lubię go, ale był w gronie najmniej efektywnych graczy z dużą liczbą posiadań w sezonie 2012/13. Wśród graczy z 25% usage i 1000 rozegranymi minutami tylko Michael Beasley i Richard Hamilton mieli gorszy TS%. Tuż za Davisem w tej tabeli czaili się Dion Waiters i Monta Ellis, tylko że Davis ma 206 cm wzrostu i waży ponad 130 kg.

Maurice Harkless – jeden z grona „tych fajnych młodych graczy”, który skończył dopiero 20 lat. Chciałbym, by rozwinął się tak jak w NBA 2k14 w ‚trybie LeBrona’. Na razie można śmiało odpuszczać jego rzuty. Nie licząc prób wokół obręczy, trafił tylko 25,3% rzutów z gry. Chodzą plotki o jakichś minutach na SG, tak? Cóż, jeśli tak, to tylko teraz, kiedy porażki są wręcz wymagane. Z lepszych wiadomości – w zeszłym sezonie (debiutanckim, zresztą) po Weekendzie Gwiazd notował ponad 13 punktów i 5 zbiórek na mecz. W tym sezonie te średnie mogą być jeszcze lepsze, zwłaszcza liczę na poprawę tej fatalnej skuteczności.

Tobias Harris – kolejny mistrzowski ruch Hennigana zamienił spadający kontrakt JJ Redicka na właśnie tego gracza. Spójrzcie na te średnie – 17.3 ppg, 8.5 rpg w 27 meczach w barwach Magic, a w samym kwietniu – prawie 20 punktów i 10 zbiórek na mecz. W te wakacje Harris skończył 21 lat i poza Oladipo jest największą nadzieją Orlando, biorąc pod uwagę świetne wejście do drużyny w zeszłym sezonie. Swojej byłej drużynie dwa miesiące po zmianie barw zaaplikował 30 punktów, 19 zbiórek i 5 asyst. Może grać na obu pozycjach skrzydłowych, na razie będzie pewnie przesunięty na czwórkę pod nieobecność Davisa i może się okazać, że tak już będzie do końca sezonu. Jako stretch-four sprawdzałby się dzięki przyzwoitym 43,5% z półdystansu i 31% za trzy w zeszłym sezonie. Najprawdopodobniej będzie wykręcał najlepsze statystyki w całej drużynie. Nosi dwunastkę na plecach.

Doron Lamb –  dobry strzelec zza łuku.. i tyle. W Orlando trafił 10 z 21 rzutów za trzy, ale bez czystych pozycji (których w obecnych Magic nie będzie za dużo) trudno mu będzie rozbłysnąć. Sam ich sobie niestety nie wykreuje. Miał PER na poziomie 4.8, najgorszy wśród graczy z +500 minutami. Nawet Austin Rivers miał lepszy, no proszę.. Może zmienić klub jako dodatek do którejś z wymian w trakcie sezonu.

Jason Maxiell – przybył do Orlando latem z Detroit. Podkoszowy, który mierzy tylko 201 cm wzrostu, ale nadrabia to walecznością i budową (120 kg). W nowym klubie będzie jednym z bardziej doświadczonych graczy. Fani Detroit musieli w zeszłym sezonie oglądać jego 30,7% skuteczności zza trzeciego metra od kosza zamiast latającego Andre Drummonda. Ogółem Maxiell trafił 44,6% rzutów z gry – jakbym widział Glena Davisa. Mimo niezbyt wielu centymetrów ma niebywały zasięg ramion (220 cm!), który wykorzystuje, całkiem nieźle blokując.

E’Twaun Moore – combo-guard, który wg statystyk Synergy Sports był w poprzednim sezonie najgorszym graczem w pick’n’rollu. Jako rozgrywający prowadził ofensywę na poziomie krytycznych 82 punktów na 100 posiadań. Dostanie pewnie trochę minut na pozycji nr 2, gdzie straszy dobrą trójką, zwłaszcza w sytuacjach catch’n’shoot.

Jameer Nelson – podstawowy rozgrywający zespołu i gracz z najdłuższym stażem w Orlando (od 2004 roku). Bardziej strzelec, niż playmaker, choć w zeszłym sezonie zdecydowanie pobił rekord kariery w liczbie asyst na mecz (7,4 – dziewiąty wynik w NBA). Niestety, po fantastycznych rozgrywkach 2008/09, gdy jedyny raz w karierze został all-starem, jego skuteczność z gry z każdym sezonem malała – od 50,3% sprzed czterech lat do 39,2% w ostatnim sezonie. To zdecydowanie najgorszy wynik w karierze, który poszedł w także w parze z największą liczbą oddawanych rzutów na mecz – w pierwszym sezonie bez Dwighta Howarda u boku po prostu przejął kilka jego rzutów. Częściej decydował się na rzuty za trzy (6.3 prób na mecz, sezon wcześniej 4.1), ale tu także nie był zabójczo skuteczny (34%). Można by rzec – idealny przywódca Magic na czas przebudowy.

Andrew Nicholson – 19. pick Draftu 2012, utalentowany silny skrzydłowy, który dostanie więcej szans na grę w obliczu kontuzji Glena Davisa. Może (choć nie wydaje mi się) zająć jego miejsce w pierwszej piątce. Ma dobry rzut z półdystansu. W swoim debiutanckim sezonie notował 17 punktów per36. Nie oddał ani jednego rzutu za trzy, choć w NCAA w tym elemencie był jak na swoją pozycję naprawdę dobry. Gdyby powiększył swój zasięg, mógłby stać się naprawdę dobrą stretch-four, ale już teraz nie ma co narzekać – Nicholson jest dobrą opcją do grania pick’n’popów z 45,3% skuteczności z półdystansu. Bardziej można martwić się o jego obronę i zbiórki, niepokoi zwłaszcza ta statystyka – swoim rywalom w post-up pozwalał (dobre słowo) na 64,3% skuteczności. Reprezentant młodego pokolenia Kanadyjczyków (Olynyk, Bennett, Thompson, Wiggins!).

Kyle O’Quinn – poznacie go, jeśli rozegracie tryb LeBrona w NBA 2k14. Rezerwowy środkowy, który słabo broni, ale dobrze zbiera. W ostatnich 15 meczach sezonu 2012/13 dostał więcej minut i można powiedzieć, że wykorzystał tą szansę – w niecałe 20 minut kręcił po 7 punktów i 7 zbiórek na mecz.

Victor Oladipo – drugi gracz wybrany w Drafcie 2013, przez wielu uważany za wielkiego faworyta do nagrody dla najlepszego debiutanta i na tę chwilę najlepszego gracza spośród żółtodziobów. Za wcześnie na takie sądy, ale hype na niego udzielił się nawet mnie. Zobaczymy, jak często będziemy widzieć go jako rozgrywającego (którym nigdy wcześniej nie był, pamiętam statystyki z NCAA i coś w stylu – więcej strat niż asyst), ale ten eksperyment ma na celu a) lepszą efektywność tankowania, b) przyspieszenie jego rozwoju w i tak już poddanym sezonie. Oladipo już jest znany ze świetnej obrony i atletyzmu, pracuje nad pewniejszym rzutem. Już w pierwszym sezonie będzie bardzo pomocnym graczem.

Romero Osby – wybrany w drugiej rundzie Draftu z numerem 51. Typowy gracz wybrany w drugiej rundzie Draftu. Nie jedyny gracz Orlando, który brak centymetrów nadrabia walecznością.

Ronnie Price – rozgrywający, którego Magic wyjęli latem z Portland. Będą mu płacić głównie za doświadczenie w postaci 8 sezonów w NBA, bo przecież nie za 32,5% skuteczności z gry i 25,6% za trzy oraz 7,4 punktów w przeliczeniu na 36 minut z ostatniego sezonu. W zasadzie nie wiem, w czym Price może jeszcze pomóc Orlando. W karierze notuje 4.5 fauli per36 (w ‚najlepszych latach’ dobijał do 5,3) i popełnił ich łącznie więcej, niż rozdał asyst (!!!).

Hedo Turkoglu – poza drużyną, Magic planują wykupienie ostatniego roku jego kontraktu (12 mln, z czego sześć gwarantowane). Z sezonu na sezon od 2009 roku notował coraz większy regres, aż wreszcie w ostatnich rozgrywkach został zawieszony na 20 meczów za używanie anabolików. Najprawdopodobniej ostatni mecz w NBA Turek ma już za sobą. W ostatnim sezonie – 2.9 ppg, 26% z gry, 4,2% za trzy. 

Nikola Vucević – fajnie, że po Howardzie szybko (nawet w tej samej wymianie) pojawił się w Orlando dobry środkowy. W drugim sezonie w karierze Czarnogórzec notował 13 punktów i 12 zbiórek na mecz! W tej drugiej kategorii ustąpił tylko Howardowi. W nadchodzącym sezonie ma dla mnie pewne miejsce w pierwszej piątce najlepszych zbierających, chociaż może w tym całym Orlandowskim stat-paddingu błyśnie jeszcze bardziej. W sylwestrową noc poszalał i zdobył 20 punktów i 29 zbiórek przeciwko Miami Heat. Już ma więc rekord organizacji, w której największymi gwiazdami byli środkowi. Gdyby tylko poprawił obronę, byłoby wręcz idealnie. Musi nauczyć się chociaż trochę bronić pick’n’rolle, bo zwłaszcza w dzisiejszych realiach takich rzeczy się nie wybacza. Tylko David Lee pozwalał na więcej punktów w przeliczeniu na jeden PnR (0.9 punkta, Vucević 0,886), ale w pierwszej piątce tego rankingu (poza Lee jeszcze Cousins, Al Jefferson i Blatche) najwyższą skuteczność rywale notowali przeciwko właśnie Vuceviciowi (47%). Ciekawostka – na już na koncie punkt zdobyty w play-offach… dokładnie jeden punkt.

Mocne i słabe strony

Największą zaletą zespołu Orlando Magic jest młodość i potencjał, który wciąż drzemie m. in. w Harrisie, Vuceviciu, Oladipo czy Harklessie. Za kilka lat te nazwiska w NBA będą znaczyć naprawdę wiele. Dobrze, że w tak młodym wieku już dostają tyle minut, to na pewno zaprocentuje w przyszłości. Przypuszczam także, że do momentu rozpoczęcia ‚ostrego tankowania’ będzie się ich naprawdę fajnie oglądać.

Słabych stron jest oczywiście jak na razie więcej, z wiadomych powodów. Magic będą mieli kłopoty po obu stronach parkietu, w ataku ze stwarzaniem okazji do zdobycia punktów, a zwłaszcza z dostawaniem się na linię (pamiętacie negatywne rekordy NBA z poprzedniego sezonu?), chociaż w tym elemencie swoje powinien dołożyć Oladipo. O ile w ataku będzie sporo kombinacji, testowania różnych rozwiązań (przede wszystkim z Oladipo jako rozgrywającym, to mnie ciekawi w RS najbardziej), tak w obronie trzeba po prostu… bronić. Tutaj także upatruję w dwójce tegorocznego Draftu nadzieję na jakieś wzmocnienie zespołu i poprawę jej osiągów defensywnych. A jest co poprawiać – w poprzednim sezonie Magic zajęli ostatnie miejsce w liczbie wymuszanych strat, 25. w efektywności defensywnej, 24. w liczbie traconych punktów, 22. w skuteczności z gry rywali. Młodzi gracze, którzy już za kilka lat mają przecież stanowić trzon ekipy min. na play-offy, powinni lepiej bronić, chociaż wiadomo, że nie bez znaczenia jest tutaj sytuacja Magic – przebudowa, tankowanie, przegrywanie, olewanie.

Na razie mogę rozpisywać się o wadach zespołu, ale po raz kolejny podkreślam – prawdziwą twarz tej drużyny zobaczymy dopiero, gdy skończy się przebudowa i zacznie się nowy etap w historii organizacji.

Podsumowanie

Magic w piątym meczu preseasonu przegrali z Grizzlies 91:97, ale świetnie zagrał Victor Oladipo. Myślę, że jest to jeden z lepszych scenariuszy na nadchodzący sezon regularny. Cel Orlando na rozgrywki 2013/14 jest jasny, walka o jak najwyższy pick w Drafcie (Wiggins?) i rozwój młodzieży. Hennigan może przed zamknięciem okienka transferowego dokonać jakiejś wymiany z udziałem tych bardziej doświadczonych graczy z większymi kontraktami (Afflalo, Davis?) pod kątem dalszej części procesu przebudowy, czyli zejścia z salary i pozyskania jeszcze jakiegoś młodego gracza/picku.

Rebuilding idzie Magikom jak na razie dobrze, ale w tym sezonie trudniej będzie o najgorszy bilans w lidze, bowiem kandydatów do tankowania zasadzających się na wysoki pick w bardzo mocnym Drafcie 2014 jest więcej. Walka o 25% szans na Wigginsa toczyć się będzie do samego końca sezonu regularnego. Myślę, że Magic skończą sezon z trzecim-czwartym najgorszym bilansem w lidze, na poziomie mniej więcej tego sprzed roku (20-62), może wpadnie im kilka zwycięstw więcej. Jeśli udałoby się wyciągnąć w najbliższym Drafcie przyszłego franchise-playera, za rok rozmowa o Orlando będzie wyglądać zupełnie inaczej. Na razie – czekamy..

Widziane z innej strony

Paweł Kołakowski:

Niestety dla wszystkich fanów Magic nie mam najlepszych wieści. W porównaniu z poprzednim sezonem sytuacja tutaj zbytnio się nie zmieniła i nadal będą pretendować do miana czerwonej latarni ligi. Kibice ekipy z Florydy będą zatem musieli bardziej cieszyć się z rozwoju swych młodych graczy niż z dużej liczby wygranej. Z pewnością Victor Oladipo to jeden z największych talentów tegorocznego draftu jednak póki co nie przewyższa on jeszcze znacznie umiejętnościami kolegów z zespołu w takim stopniu, aby móc powiedzieć, że odmieni grę Magików. Nie dokonano tutaj żadnych znaczących zakupów i to akurat moim zdaniem było celowe działanie. Gra toczy się bowiem o postać, która w NBA za kilka lat może się okazać absolutnym numerem jeden. Mam tu na myśli Andrew Wigginsa. To jest postać już porównywana skalą talentu do LeBrona Jamesa i własnie na niego parol zagięli włodarze z Orlando. Nie oni jedyni, ale patrząc na potencjał kadrowy to Magic lub Sixers będą posiadać największe matematyczne szanse na wybór z jedynką w 2014 roku. W tym sezonie nie widzę zatem innej możliwości jak tylko walka o jak najniższe miejsce w tabeli. Może to mało eleganckie ze sportowego punktu widzenia, ale patrząc na tą kwestię przez pryzmat dłuższego czasu może taka koncepcja może okazać się strzałem w dziesiątkę. W tym roku Magic może wygrają 20 spotkań, co będę uważał za spory sukces. Wiekszość drużyn się wzmocniło, a Magic zostali w miejscu… ale nazwisko Wiggins jest chyba tego warte…

 

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *