5-na-5: Off-season w Denver Nuggets

1. Jak wpłyną na zespół (bądź już wpłynęły) zmiany na stanowisku Generalnego Managera i Trenera?

Marek Miłuński: Denver Nuggets są dla mnie jedną z największych zagadek w nadchodzących rozgrywkach. Jako naczelny sceptyk wydaje mi się, że George Karl wyśrubował rekord Nuggets tak bardzo, że raczej nie widzę możliwości zbliżenia się do tego wyniku.

Paweł Kołakowski: Przyznam się, że zwolnienie Karla było i nadal jest dla mnie istnym szokiem. Nie wydaje mi się, żeby szkoleniowiec ten popełnił tak duże błędy, aby stosować tak drastyczne środki. Tym bardziej, że ta drużyna nie ma nadzwyczajnego kapitału ludzkiego i jak na swoje warunki osiągała bardzo dobre wyniki ( w zeszłym roku 15 wygranych z rzędu). To bardzo uznany trener i jego brak może zaowocować obniżeniem lotów w sezonie 2013-/14. Co do GM – Tim Connelly’ego – to wydaje mi się, że najtrudniejsze przed nim. Póki co nie ma żadnych wyników jego pracy, gdyż transfer Iguodali był tylko wyraźną introdukcją do kolejnych ruchów, które mają zwiększyć potencjał tego zespołu. Zanim nie zobaczę konkretnych działań nie będę podejmował się próby oceny jego osoby.

Michał Świderski: George’a Karla lubiłem i uważam, że w zeszłym sezonie wykonał dobrą robotę w Denver. Warriors byli do przeskoczenia w playoffach, ale za to w sezonie regularnym mało było tak trudnych do zdobycia twierdz, jak parkiet Nuggets w Kolorado. Władze uznały jednak, że Karl osiągnął już tyle, ile mógł i potrzebne są zmiany, aby wykonać kolejny krok naprzód. O ile w Briana Shaw jeszcze wierzę, o tyle utrata Masai Ujiri’ego to może być krok w tył. Wielu managerów czeka niezły sprawdzian w przyszłym roku – tego, czy potrafią dobrze wybrać w silnym drafcie i na urodzajnym rynku wolnych agentów.

Woy: Dla mnie to był szok, kiedy po tak udanym regular season #67 zmienia się dwóch kreatorów sukcesu oraz uwaga, najlepszych – Managera i Trenera ligi. Na pewno przy Denver Nuggets rodzi się wiele znaków zapytania, zwłaszcza, że zespół opuścili Iguodala i Koufos.

2. Czy Brian Shaw poradzi sobie w nowej roli, ponadto co może zmienić w taktyce Nuggets?

Marek Miłuński: Shaw znacznie więcej czasu poświęca defensywie i zapewne to będzie największa różnica. Zespół zapewne będzie nadal grał szybko, ale skoncentrowanie na obronie będzie dużo większe. Myślę, że Shaw poradzi sobie, ale w pierwszym sezonie nie uda mu się powtórzyć wyniku Karla.

Paweł Kołakowski: Strasznie jestem ciekaw jak wypadnie Brian Shaw w roli pierwszego szkoleniowca. Jego nazwisko pojawiało się już w kandydaturach innych klubów w przeciągu ostatnich dwóch lat, ale dopiero teraz faktycznie dostał samodzielny angaż. Wydaje się, że ma bardzo dobre papiery na tą robotę. Solidna i udokumentowana sukcesami kariera zawodnicza, poparta wynikami praca w roli asystenta, a zatem stanowisko pierwszego coacha jest naturalnym następstwem w karierze Shawa. Nie uważam, żeby zmieniał wiele w ataku i Nuggets będą nadal grać bardzo efektownie. Powinien natomist pomyśleć o obronie, bo radosna koszykówka na zachodzie nie przechodzi zazwyczaj drugiej rundy play off…

Michał Świderski: Shaw ma świetne referencje – od czasów odejścia Phila Jacksona, tak jak wiele osób liczyłem, iż zostanie szkoleniowcem Jeziorowców. Swoje w roli asystenta już odsiedział i zawsze zbierał świetne recenzje, zawodnicy też go cenią i znają, jako były gracz ma u nich też dodatkowe „pole” dostępu. Poradzi sobie. Jakie zmiany wprowadzi? Skład ma dosyć młody i wybuchowy, na pewno nie będzie próbował na siłę zmieniać charakteru tej ekipy, bo gracze tacy jak Faried czy Robinson w szybkiej grze odnajdują się świetnie. Ciekawi mnie czy będzie się starał czasem spowalniać grę, żeby plecami do kosza więcej mogli popracować Hickson czy McGee.

Woy: Brian Shaw ma ogrome wsparcie Phila Jacksona, który rekomendował go nie raz przy wyborach na trenera Bobcats, Pistons czy właśnie Nuggets. Za nim swego czasu również optowali gracze Lakers, by stanął na czele grupy w L.A. Na pewno Shaw będzie też kopiował część pomysłów Jacksona przy ustalaniu własnej taktyki. Jednak jak on odmieni Denver Nuggets , to tego jeszcze nie wiem;-) Na pewno ma ciekawy zespół, z perspektywami oraz sporo do udowodnienia po schedzie George’a Karla.

3. Którzy nowi zawodnicy powinni dać najwięcej energii Samorodkom (przede wszystkim czy roszady były trafione?) a kogo z odchodzących najbardziej zabraknie?

Marek Miłuński: Nuggets dostali kilku zawodników, z których trzech będzie bardzo pożytecznych, chociaż nie mających statusu gwiazd. Nate Robinson, J.J. Hickson oraz Randy Foye to dobrzy zawodnicy i jestem ciekawy jak wpasują się w zespół Shawa. Odszedł Iguodala, który dla mnie nie był kluczowym zawodnikiem w składzie. Odejście Koufosa mam nadzieję, że da więcej minut McGee. Muszę powiedzieć, że jedyne czego nie rozumiem w prowadzeniu zespołu przez George’a Karla to właśnie słabe wykorzystanie McGee. Przymykając oko na jego pojedyncze zagrania, z których śmieje się ekipa Inside NBA, ten facet ma ogromny potencjał i potrafi walczyć na tablicach. Domyślam się, że czasami jego nieporadność na tyle irytowała Karla, że odstawiał go na bok, ale uważam, że był to błąd.

Paweł Kołakowski: Dla mnie piątka Robinson – Chandler – Farried – Hickson – McGee to istna torpeda, która zabiega każdą drużynę w NBA – pytanie czy Shaw pójdzie na takie szaleństwo. Dla oka z pewnością byłoby to ładne, a gracze z Kolorado byliby najchętniej oglądanym teamem w NBA. Bardzo pozytywnie oceniam pozyskanie Robinsona i Hicksona. Ich obecność w pełni zrekompensuje brak Iguodali. Najbardziej będzie brakowała George’a Karla… przynajmniej przez pierwsze trzy miesiące… Shaw będzie potrzebował więcej czasu na poukładanie tej wybuchowej mieszanki…

Michał Świderski: Wiemy, że najgłośniejszą stratą jest odejście Iguodali, ale wydaje mi się, że Nuggets całkiem nieźle przeszli przez to lato – wielkie nadzieje pokładam w Robinsonie, Hickson jest jeszcze młody, pod okiem dobrego fachowca na stanowisku trenerskim też może błysnąć. Czy Iguodali będzie bardzo brakować? Chyba nie, spodziewam się, że większą rolę w drużynie przejmie Faried, który ma wszelkie potrzebne do tego atrybuty.

Woy: Stawiam na Nate’a Robinsona, ale on ma ciężej niż w Chicago , bowiem do rywalizacji z nim staną przybyły Randy Foye, Evan Fournier, Ty Lawson i Andre Miller. Czy nie zbyt wielu obrońców Briana Shaw? Niestety też nie widziałem większego sensu przy angażu, przepłaconego w mojej opinii, JJ Hicksona. Znakiem zapytania pozostaje Randy Foye, który w Utah miał carte blanche ale tutaj w Denver czeka go spora rywalizacja o miejsce w składzie.

4. Kogo uptarujesz w roli lidera zespołu z Denver, po odejściu A. Iguodali?

Marek Miłuński: Ty Lawson był liderem tego zespołu i nim pozostanie. To jest jego zespół niezależnie od tego, że w poszczególnych meczach będą różni liderzy punktowi – Chandler, Faried czy po powrocie Gallinari. Lawson to jednak najważniejsza postać tego teamu i liczę na jego dalszy rozwój.

Paweł Kołakowski: Nigdy nie uważałem Iggy’ego za lidera tego zespołu. W poprzednim roku to Ty Lawson ponosił najwięcej odpowiedzialności za grę zespołu. W tym roku myślę, że to Kenneth Farried zostanie pierwszolplanową postacią w drużynie Samorodków. Myślę, że ma wszystko do tej roli: umiejętności, charyzmę oraz perspektywę właściwego rozwoju w tej roli. Nadal jednak uważam, że największą siłą ekipy Denver będzie gra zespołowa i zbilansowana kadra. To bardzo duży handicap w porównaniu z innymi rywalami.

Michał Świderski: Nie jestem do końca przekonany, czy Iguodala był kiedykolwiek liderem drużyny (ani w Sixers, ani w Nuggets). Jak wspomniałem wcześniej, Manimal staje się powoli jedną z gwiazd ligi, więc naturalnie on powinien stopniowo taką rolę przybierać. Czy już w tym sezonie? Zobaczymy, założyć się o to jeszcze nie mogę.

Woy: Zdecydowanie Ty Lawson oraz Danillo Gallinari. Obaj muszą nieść atak Nuggets i w dodatku otrzymać należyte wsparcie od Farrieda, McGee czy nowych nabytków. Samorodki muszą wykorzystywać pełnię potencjału i imponować zbilansowanym atakiem, by nie zakończyć play offs na pierwszej rundzie.

5. O co zagrają Nuggets w 68. sezonie?

Marek Miłuński: Myślę, że wejdą do play-off, ale na słabszym miejscu niż w zeszłym roku. Przekroczenie progu 50 zwycięstw może być poważną barierą. Jeżeli Nuggets zaczną przeobrażać się w drużynę mającą znacznie poważniejsze podejście do obrony, będą w stanie nawiązywać walkę w play-off z czołówką. Dla mnie dotychczas była to ekipa prowadzona idealnie pod sezon zasadniczy, ale w play-off nie mająca perspektyw utrzymania zwycięskiej passy. Shaw być może zmieni właśnie ten aspekt. Sezon zasadniczy będzie słabszy, ale faza pucharowa może przebiegać zaskakująco lepiej. Tak czy inaczej nie widzę drużyny z Denver w finale konferencji jeszcze w tym roku. Druga runda to maksimum ich możliwości, a najprawdopodobniej polegną w pierwszej rundzie z lepiej rozstawionym przeciwnikiem. Natomiast skład jest na tyle młody i stabilny, że w przyszłych latach będzie jeszcze lepiej. Potrzeba tylko właściwego All-Stara (Iggy jak dla mnie trochę nie pasował).

Paweł Kołakowski: Przyznam się, że chciałbym, żeby ta drużyna odniosła spektakularny sukces jak Finał Konferencji. To byłoby coś co z miejsca postawiłoby trenera Shawa wysoko w hierarchii NBA, a także nagrodziło by piękno koszykówki jakie prezentują na parkiecie. Jeśli chodzi o widowiskowość to w zeszłym sezonie byli oni kwintesencją tego co najpiękniejsze w baskecie. Z tym, że tutaj za walory artystyczne nie rozdaje się pierścieni i nie da się tym odnosić sukcesów. Shaw będzie musiał troszkę stłumić styl z poprzednich rozgrywek i Nuggets pod ręką Shawa wcale nie będą początkowo tacy show… Myślę, że realnie 7-8 miejsce na Zachodzie i koniec sezonu po I rundzie PO. Lepsze wyniki w następnych latach…

Michał Świderski: Podobnie jak omawiani ostatnio Grizzlies – przejście pierwszej rundy playoffów będzie dla nich sukcesem, plan minimalny to zakwalifikowanie się. Moim zdaniem uda się, ale zajmą raczej końcowe pozycje (7-8).

Woy: Nuggets mogą zwyciężyć w 46-48 meczach sezonu zasadniczego i powinni znaleźć się w play offs jeśli dopisze im zdrowie (Lawsonowi, McGee, Lawsonowi i Gallinariemu). Myślę, że Brian Shaw poprawi ich defensywę oraz wprowadzi elementy triangle offense do ataku. To może być ciekawa zmiana jakościowa po obu stronach parkietu.

2 komentarze

  1. Lopez1910 pisze:

    Sam jestem ciekaw ich postawy. Napewno jako fan Bulls zycze wszystkiego najlepszego Robinsonowi :) PO sa pewne, a co dalej? mysle ze na pierwszej rundzie sie skonczy ale roznie to sie moze poukladac. Napewno bedzie to jeden z ciekawszych teamow do ogladania. Ciekaw jestem jak dalej bedzie sie rozwijal Faried, to bedzie gracz na kotrego z pewnoscia bede zwracal najwieksza uwage jesli chodzi o zespol z Kolorado.

  2. Skejcik pisze:

    Jeśli wejdą do PO to 1 runda max. Ciekawe jeszcze kiedy wróci Gallo i w jakiej formie, może zrobią jakiś trade np z Andre Millerem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *