Howard chciałby, żeby Magic zastrzegli nr 12 w przyszłości

Zastrzeżenie numeru. Marzenie każdego koszykarza. Dla niektórych, w tym dla mnie, ma nawet większe znaczenie niż zdobycie z zespołem mistrzostwa. To najwyższa forma podziękowania, szacunku czy też hołdu dla zawodnika, który przecież przez kilka, kilkanaście lat albo i nawet całą karierę przelewał litry potu, ćwiczył te same ruchy, oddawał setki rzutów na treningach, a do tego wszystkiego jeszcze serce w każdym meczu, z dumą reprezentując swój zespół. Dzień w dzień. Tydzień w tydzień. Miesiąc w miesiąc. Rok w rok.

Jasne, pierścień to pierścień, ale zastanówcie się przez moment, co ma większe znaczenie: dwa mistrzowskie pierścienie na palcach takiego Adama Morrisona czy np. zastrzeżenie numeru Chrisa Webbera przez Sacramento Kings, który tego mistrzostwa nigdy nie zdobył. Dla mnie zdecydowanie to drugie.

Takiego zaszczytu jak Webber, czy wielu innych koszykarzy w tej lidze chciałby dostąpić także Dwight Howard. I co ciekawe, mówił nie o Houston Rockets tylko… o Orladno Magic. Zapytany przez Josha Robbinsa z Orlando Sentinel, czy może sobie wyobrazić, że któregoś dnia, kiedy będzie na emeryturze zespół z Florydy zawiesi jego numer pod kopułą odpowiedział: Bez wątpienia.

Ponadto Howard powiedział, że był zawiedziony w lutym, kiedy Magic pozwolili grać Tobiasowi Harrisowi z numerem, z którym on występował w Orlando, z którymi trzy razy wygrał mistrzostwo dywizji i mistrzostwo Konferencji Wschodniej w 2009 roku. – Pomimo tego, jak to się wszystko potoczyło, mieliśmy osiem czy siedem wspaniałych lat – powiedział Dwight. – Wiele z tych banerów, które są na arenie, zdobyte zostały, kiedy tam byłem. I byłem główną częścią tego. Wiele rekordów, które są tam, ja je tam umieściłem.

Howard jest najlepszym strzelcem w historii Magic – 11,435 punktów, najlepiej zbierającym – 8072 oraz blokującym – 1344.

– Nienawidzę mówić o sobie, ale czuję, że zrobiłem wiele, nie tylko dla zespołu, ale miasta i areny i wielu rzeczy, które były w pobliżu. Jest wiele rzeczy, które miały miejsce, a które się nie wydarzyły zanim tam dotarłem – dodał były center Magic. – Razem z zespołem zrobiliśmy naprawdę sporo wspaniałych rzeczy, zwłaszcza w społeczności. 

Howard dodał także nie mógł kontrolować wszystkiego co się stało, ale niezależnie od tego ma nadzieję, że kiedy skończy grać, jego numer zostanie w Orlando zastrzeżony.

Magic do tej pory nie wycofali jeszcze żadnego numeru jakiegokolwiek zawodnika. Jedynym numerem zastrzeżonym jest nr 6 na cześć fanów zespołu, jako ich szósty gracz.

Biorąc jednak to wszystko co powiedział Howard, to wydaje mi się, że strzela sobie takimi komentarzami w stopę. Mówić o zastrzeżeniu swojego numeru zaledwie dwa lata po Dwightmare, po fatalnym sezonie w Lakers i po tym jak został chyba najbardziej hejtowanym graczem w lidze nie jest zbyt mądrym posunięciem. Na takie dyskusje jest jeszcze zdecydowanie za wcześnie.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

7 komentarzy

  1. Krzychair pisze:

    tylko jedno mi przychodzi do głowy – matoł.

  2. Kopek pisze:

    zgadzam się z ostatnim akapitem artykułu. Lakers niech też zawiesza jego koszulkę Jako największe drewno. Śmiech na sali.

  3. 2utakt pisze:

    Tylko jedno przychodzi mi do głowy- lamer i tyle.

  4. znafffca pisze:

    nie mam problemu z tym że chce aby jego numer był zastrzeżony po tym jak zakończy już karierę Ma jeszcze kilka lat gry na najwyższym poziomie i może wreszcie zrobi coś czym zmaże szopkę jaką odstawiał i orlando zdecydują się na zastrzeżenie numeru Mówienie o tym teraz jest po prostu nie na miejscu i tyle OSobiście to bardziej nie podoba mi się to że robi problem gdy inny zawodnik gra w jego koszulce świadczy to o tym że dwight mimo wielu sezonów w lidze nie wydoroślał bo jak można mieć urazę do klubu który praktycznie zrujnował Zresztą zachowuje się jak dziecko i brakuje mu przede wszystkim sportowej złości Popieram to że zostawił l.a. (w preseason widać już że współpraca z olajuwonem i mchale’m przynosi efekty) ale nigdy nie będzie zawodnikiem na którym spoczywa odpowiedzialność za calą drużynę

  5. majecha pisze:

    …ta dzisiejsza mlodzież ;)

    Nie kumam, czy on nie potrafi wyciagać zwyklych logicznych wniosków?
    Orlando ma uprzedzenia nie za decyzje o odejściu ale za sam sposób. Jak jeszcze może on czegokolwiek od nich wymagać?

  6. Irek pisze:

    Pomimo tego, jak to się wszystko potoczyło, mieliśmy osiem czy siedem wspaniałych lat….jak już nie wie ile lat tam grał to naprawdę ręce opadają ;)

  7. VDL pisze:

    joke.com… bez kitu. Widac ze wciaz wielkie dziecko, po tej calej szopce ktora odstawil jeszcze marzy o kopule?

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *