5-na-5: Off-season w L.A. Clippers

1. Który z transferów Clippers oceniasz najwyżej i jak dodani gracze wpłyną na poprawę jakości gry zespołu?

Ł. Siemański: Najwyżej zdecydowanie pozyskanie Doca Riversa, ale o tym za chwilę. Z graczy na pewno spory wpływ na grę będą mieli Redick i Dudley. Świetni strzelcy dystansowi będą znakomitym uzupełnieniem do pierwszej piątki na pozycje 2/3. Nie tworzą dziury w obronie, a w ataku będą bardzo przydatni. Nie należy też płakać nad stratą Erica Bledsoe. Darren Collison spadł w hierarchii rozgrywających w poprzednim sezonie, kiedy nie wyszło mu w Dallas. To jednak bardzo dobry obrońca, potrafi też zagrać w ataku, a w sezonie 2011/12 był ciekawą postacią w Indianie Pacers. Jeśli wróci do formy to może dawać solidną zmianę za Chrisa Paula.

A. Wiśniewski: Najlepiej oceniam pozyskanie Doca Riversa, ale jeśli chodzi o samych zawodników to Dudley i Redick wspomogą drużynę na obwodzie i będą rozciągać obronę przeciwników, co da więcej miejsca Jordanowi czy Griffinowi. To był zdecydowanie dobry ruch sztabu LAC.

M. Świderski: Doc Rivers. Bez wątpienia jeden z najlepszych trenerów w lidze ostatnich lat, może być tym ostatnim elementem brakującym do tego, aby Clippers stali się poważnym kandydatem do wygrania konferencji zachodniej i wejścia do wielkiego finału. Jeżeli chodzi o zawodników – niemal każdy nowy gracz wnosi coś ciekawego do rotacji zespołu. Bardzo fajnie, że Collison znowu ma szansę grać z CP3, świetnie też, że zatrzymano Matta Barnesa, moim zdaniem był rewelacyjny z ławki w poprzednim sezonie. Redick jak wiadomo ma być kolejnym po Crawfordzie „jokerem” z ławki. Nie jestem przekonany czy takie nazwiska jak Hollins, Dudley czy Jamison wniosą wiele, ale na głęboką ławkę nie ma się co zżymać.

Woy: Doc Rivers, czyli człowiek w przeszłości związany z Clippers i ktoś kto pomoże drużynie wspiąć się na wyższy poziom. Jakość nieporównywalnie wyższa od Vinny’ego Del Negro oraz wielkie doświadczenie przy współpracy z wybitnymi indywidualnościami powinny się przydać od pierwszego dnia rozgrywek. Wydaje się, że co najmniej 1/3 drużyn NBA, z niższymi wynikami zazdrości dziś Clippersom super wyboru.

2. Czy wybór Doca Riversa na trenera to strzał w dziesiątkę Donalda Sterlinga?

Ł. Siemański: To nawet lepiej niż strzał w dziesiątkę. Doc Rivers wnosi na ławkę niezwykle potrzebne mistrzowskie doświadczenie. Jeśli średniawy del Negro był w stanie wyciągnąć z tej drużyny 55 zwycięstw, to Rivers powinien mieć conajmniej 60. Podoba mi się też zmiana podejścia w Clippers. Koniec z Lob City, teraz gramy o najwyższe cele! Rivers oczywiście nie wybije im z głowy grania efektownie, nie powinien. Ale zmotywuje zespół lepiej od Vinny’ego i przygotuje go lepiej do sezonu i najważniejszych spotkań. Filozofia Doca pasuje do Clippers, bo swoją ofensywę opiera głównie na pick’n’rollach. A chyba nie muszę mówić, kto jest w tej chwili najlepszym kozłującym w pick’n’rollach w lidze i na świecie. Rivers może stworzyć w Los Angeles zespół bijący się o tytuł.

A. Wiśniewski: Jasne, że tak. Rivers ma wszystko czego potrzebuje drużyna, która z roku na rok staje się coraz lepsza i już w tym sezonie będą poważnie myśleć o mistrzostwie. Pamiętacie jeszcze kilka lat temu jak wyglądała ich sytuacja? Byli pośmiewiskiem w LA i zapomnianą drużyną, a teraz myślę, że nawet więcej fanów przychodzi na ich spotkania niż Lakers. Doc ma doświadczenie, wie jak zdobywa się tytuł i umie pracować z typowym „pass first” rozgrywającym jakim jest na pewno Chris Paul, a w Bostonie był nim Rondo.

M. Świderski: Tak. Gdybym był menadżerem i miał możliwość wybrania kogokolwiek zechcę na to stanowisko, Rivers byłby najdalej drugim wyborem (po Popovichu). To doskonały fachowiec, z mistrzowskim doświadczeniem, szanowany wśród zawodników, świetny motywator i lider.

Woy: Oczywiście , gdyż potencjał tej drużyny nie zmienił się i jest wysoki od dwóch sezonów, ale tylko trener z prawdziwego zdarzenia pomoże tej organizacji bić się o finał konferencji. Rivers na pewno poznał już słabe strony drużyny i pewnie już pracuje nad poprawieniem tych bolączek. Na pewno zmiany w składzie też wniosą wiele dobrego a charakter trenera, który lubi wprowadzać domową-rodzinną atomosferę w szatni drużyny podbuduje znacząco team spirit i być może pozwoli L.A. Clippers na większą wiarę we własne możliwości.

3. Czy wg Ciebie skład Clippers ma jakieś słabsze strony i na co zwrócić uwagę powinien nowy trener?

Ł. Siemański: To co może być bolączką Clippers to tablice. Rotacja podkoszowa Clippers posiada kilku ciekawych zawodników, ale brakuje w niej typowego mięsa podkoszowego. Oprócz Ryana Hollinsa wysocy w Los Angeles wolą wychodzić na obwód i stamtąd rzucać (Mullens, Jamison, na „czwórce” powinien też trochę pograć Matt Barnes). Mówię tu oczywiście o ławce rezerwowych. Griffin i Jordan muszą wykorzystywać swój atletyzm do walki na tablicach. Nie zbierają źle, ale Blake w porównaniu ze swoim rookie season miał 2 zbiórki więcej niż w poprzednim sezonie w przeliczeniu na 36 minut. Ale nie należy się koniecznie z tego powodu martwić, bo w Celtics Doc Rivers też miał spore problemy ze zbiórkami, a mimo tego Celtics radzili sobie bardzo dobrze. Druga rzecz to brak mistrzowskiego doświadczenia, jedynym graczem, który grał kiedykolwiek w Finałach jest J.J. Redick (Orlando 2009). Dlatego dobrze, że przyszedł Rivers, bo daje to doświadczenie. Na boisku jednak może tego brakować.

A. Wiśniewski: Oczywiście, że ma słabe strony, jak każdy team z resztą, ale gra polega na eliminowaniu błędów. Clippers powinni trochę popracować nad zdobywaniem punktów i byciu groźniejszym przy rzutach za 3. W sezonie regularnym było nieźle, bo średnio 101.1 punktów na mecz, ale w postseason już tylko 94.7 punktów. „Trójki” powinny być już mniejszym problemem, bo jak wspomniałem, mają teraz od tego nowych zawodników Redicka i Dudley’a.

M. Świderski: Dalej brakuje mi trochę wiary w DeAndre Jordana, rzuty wolne również są znaną piętą achillesową tej ekipy (a raczej kilku jej graczy). Zdecydowanie Rivers powinien popracować, i z wszelkich relacji wynika iż to robi, nad defensywą. Ograniczenia Blake’a Griffina były już wałkowane nie raz, ale cieszy mnie, że ten zawodnik nie wymiguje się od ciężkiej pracy i powinien w tym sezonie zrobić, przynajmniej zauważalny, postęp.

Woy: Zacznijmy od zwiększenia roli w drużynie podkoszowych graczy, głównie DeAndre Jordana. Następnie wzorem Celtics – Clippers – powinni częściej dzielić się piłką oraz szybciej przemieszczać się po obwodzie, by stwarzać większe zagrożenie ofensywne. Również powinniśmy oglądać więcej akcji dwójkowych czy trójkowych. Nie jest tajemnicą, iż Rivers zadba również o szczelniejszą defensywę. Nowi egzekutorzy w ataku jak Collison, Dudley i Redick powinni również odciągać uwagę defensywy rywali od Paula czy Griffina. Ogólnie, siłą przebudowanych Clippers powinien być bardziej zbilansowany atak, z większym naciskiem na graczy podkoszowych (nie wyłącznie Blake’a Griffina).

4. Na jaki wynik Clippers liczysz w nowym sezonie, wiedząc, że ostatnie play offs stanowiło rozczarowanie ich fanów?

Ł. Siemański: Na tytuł jeszcze raczej za wcześnie, ale myślę, że Clippers powinni celować w finały konferencji na silnym Zachodzie. Powinni nabrać doświadczenia w post-season i w przyszłym sezonie atakować mistrzostwo. Jednak, żeby tam się dostać potrzebny będzie dobry sezon regularny i conajmniej 2 miejsce w konferencji. Dlaczego? Na Zachodzie jest 6 drużyn, które będą walczyć o najwyższe cele (Spurs, Thunder, Clippers, Rockets, Warriors, Grizzlies). Prawdopodobnie zajmą one pierwszą szóstkę na Zachodzie, a 1 lub 2 miejsce w konferencji pozwoli na zagranie z drużyną słabszą i przejście rundy bez większych problemów. Do tego przewaga parkietu w 2 rundzie, co daje spory handicap na starcie serii. Sam obstawiam 2 rundę dla Clippers i 2 miejsce na Zachodzie w regular season (w obliczu przerwy Westbrooka odbije się to na dyspozycji Thunder i nie powinni oni już Clippers dogonić).

A. Wiśniewski: Stawiam ich wysoko, tuż za San Antonio Spurs, bilans około 58 wygranych – 24 przegrane. Optymistycznie.

M. Świderski: Wynik w sezonie regularnym nie ma wielkiego znaczenia – Clippers na pewno zakwalifikują się do playoffów. Są w stanie zagrać w finale konferencji, może nawet w wielkim finale, ale to byłby już naprawdę spory sukces.

Woy: 53-55 zwycięstw w regular-season oraz walka do ostatniego dnia rozgrywek po jak najwyższe miejsce w Konferencji, by uniknąć Spurs i Grizzlies (z którymi to LAC wyraźnie nie szło w poprzednich play offs – 2012 i 13). Dalej co najmniej II runda play offs

5. Czy myślisz, że Donald Sterling źle postąpił wyłączając się z wyścigu po Kevina Garnetta i Paula Pierce’a?

Ł. Siemański: O ile Pierce’a można było sobie darować, to na minus, że nie udało się sprowadzić Garnetta. Wcześniej wspominałem, że Clippers brakuje mistrzowskiego doświadczenia, a takie mogliby wnieść Garnett i Pierce. Do tego ktoś musi dowodzić defensywą Clippers, a nie widzę gracza, który mógłby wziąć na siebie tą rolę. Garnett nadawałby się idealnie i w Los Angeles będą mocno ubolewać, że nie udało się go pozyskać.

A. Wiśniewski: Na pewno KG i Paul Pierce przydaliby się w składzie, szczególnie, że znaliby już trenera, ale trzeba patrzeć też finansowo. Jeśli drużyna chce być na szczycie ligi przez kolejne kilka lat, to nie mogą podpisywać zawodników, którzy za sezon, albo dwa odejdą na emeryturę i klub zostanie z niczym. Na pewno Sterling wiedział co robi.

M. Świderski: Skoro rzeczywiście nie mógł tego połączyć z podpisaniem Doca Riversa, dobrze się stało, że odpuścił. Rivers to inwestycja na co najmniej parę ładnych lat, Garnett i Pierce są natomiast u schyłku kariery. To była absolutnie świetna decyzja.

Woy: Nie można nie powiedzieć, iż obaj gracze nie pomogliby Paulowi i Griffinowi w wejściu na top ligi. Poprawa defensywy = Garnett, więcej opcji w ataku = Pierce.  Trzeba jednak pamiętać o wysokich kontraktach tej dwójki czy ich wieku (większej podatności na kontuzje). Myślę, że ta wymiana miała z tercetem Rivers-Pierce-Garnett miałaby rację bytu, gdyby Danny Ainge nie nagłośnił faktów łączenia transferów graczy z trenerem i wymiany za draftowe wybory. W końcu w sumie Ainge przegrał, bo rozdał wiele ze swojego potencjału łącznie z trenerem a kogo dostał (?) też wiemy;-)  Donald Sterling nie przegrał tego wyścigu a kogoś wartościowego jednak uszczknął.

8 komentarzy

  1. Mariusz pisze:

    Doc moim zdaniem jest nieco nadmuchany. Możecie się nie zgadzać, ale takie mam zdanie. Jest tylko dobrym specjalistą od obrony. Z dość ciekawej grupy w Bostonie nie potrafił stworzyć drużyny, która zdobywa punkty. Atak był bardzo statyczny i na samym końcu piłka zazwyczaj wędrowała do Pierce’a, który wykonywał ekwilibrystyczne rzuty czasem trafiając, bo to w końcu Paul Pierce. Jedyne co muszę przyznać robi dobrze, to rozpisywanie końcowych akcji, ale to wszystko jeśli chodzi o atak. Clippers pod jego wodzą mogą zyskać defensywnie, ale ofensywnie wcale niekoniecznie. Znowu może być tak jak za del Negro, że piłka będzie wędrować do Chrisa Paula, który będzie miał zadanie stworzyć coś z niczego i czasem mu się uda, bo to w końcu Chris Paul.

    Co do transferów, to również uważam, że wcale nie są aż takie dobre. Boleć będzie pozbycie się Butlera. Barnes ok, będzie pewnie trzymał poziom w defensywie, w ofensywie pewnie też czasem coś dorzuci. Jednak Dudley to moim zdaniem co najwyżej średni rezerwowy. Dziura na 3 jest moim zdaniem spora. Nie jestem przekonany ani do JJ Reddicka, ani do Collisona (w porównaniu do Bledsoe to już w ogóle). Chris Paul to nie jest zawodnik, który rozegra 82 spotkania w sezonie. Collison już miał swoje szanse i w ogóle nie robi postępów. Drugi unit kompletnie mnie nie przekonuje poza Jamalem Crawfordem. O dziurach pod koszem już była mowa. O tyle dobrze, że Griffin i Jordan nie mają w ostatnich latach problemów zdrowotnych i jak nie przydarzy się jakaś pechowa kontuzja pewnie rozegrają te 75+ gier. W porównaniu do Grizzlies wcale nie wypadają lepiej. Nie widzę plastra na Duranta (jest tylko jeden Barnes i kompletnie żadnej alternatywy). Spurs też są raczej poza zasięgiem. Nie widzę ich nawet w starciu z Rockets, bo jeśli Hardena weźmie Barnes, kto weźmie Parsonsa? Griffin? Moim zdaniem Clippers to projekt na maks drugą rundę w tym roku. Zmienię zdanie jedynie jak zobaczę Griffina robiącego mega postępy po obu stronach parkietu. Póki co tam gra tylko Chris Paul. Póki co jestem sporym sceptykiem.

  2. Wojtek pisze:

    []
    Lubię rzeczowe przygotowanie do temat. Red. Świderski, Ryan Hollins nie jest nowym nabytkiem Clippers – gra dla nich drugi sezon z rzędu :)
    []
    1. Zdecydowanie najlepszym transferem zawodnika było pozyskanie Redicka. To drugi, obok Crawforda świetny strzelec, dość uniwersalny w ataku (i trójkę łupnie i za dwa rzuci). Co do reszty, to w mojej opinii zamienienie Butlera na Dudleya to był błąd. Jared jest w mojej opinii zbyt chimeryczny i nie wniesie wiele do zespołu. Istnieje możliwość, że się mylę, ale na razie w Suns pokazał, że jest bardzo średni i nie do końca potrafi radzić sobie z presją.
    []
    2. Tak. Zdecydowanie najlepszy coach do tej drużyny.
    []
    3. Mają krater na pozycji małego skrzydłowego. Świetne obsadzenie pozycji 1, 2, wielka dupa na 3, a potem całkiem niezłe pozycje 4, 5. Owszem i Jamison i Mullens lubią wychodzić z pomalowanego, a Hollins to nie jest mistrz świata, ale to mają być w założeniu zawodnicy zadaniowi, którzy wejdą na parę minut i pokażą walkę i zaangażowanie.
    []
    4. PO i maks druga runda ;)
    []
    5. Wg mnie, oprócz wielkiego hałasu i IMO próbie spełnienia zachcianki Riversa (być może to był jakiś warunek przejścia do Lob Town), to nie było na to szans. I to nawet nie kwestia odpuszczenia, tylko po prostu trochę wrzasku i nic poza tym. A potem usprawiedliwienie przez Riversem, że liga zabroniła i po prostu się nie dało.

    • Woy pisze:

      Pytanie , gdzie jest napisanie ,że Ryan Hollins jest nowym nabytkiem?
      Jest napisane w jednym zdaniu o energii z ławki, łącznie z Crawfordem (czy to też sugeruje, że Jamal jest nowy?)

      „Redick jak wiadomo ma być kolejnym po Crawfordzie „jokerem” z ławki. Nie jestem przekonany czy takie nazwiska jak Hollins, Dudley czy Jamison wniosą wiele, ale na głęboką ławkę nie ma się co zżymać.”

  3. Wojtek pisze:

    @Woy – taki, że jest to w punkcie o nabytkach Clips? ;)

  4. Woy pisze:

    sprawdzam zawsze nasze 5-na-5 i wg Michała interpretacji to nie jest błąd, a i w moim przekonaniu, błędu większego też nie widzę. Odnosimy się do siły ławki wspartej Hollinsem i Crawfordem. Nie ma słowa typu nowy gracz, nowy nabytek, dopiero przyszedł. Jest wymienieniony raczej jako mało produktywny zawodnik w jednym rzędzie z nowymi – Jamisonem i Dudley’em – na których za bardzo nie liczymy. Faktem jest ,że Hollins dostał nową umowę. Faktem jest ,że X-factorowanie też mu nie grozi:-)

  5. Wojtek pisze:

    OK, ale dla mnie, patrzącego totalnie z boku, wyglądało to hmmmm, nienaturalnie (powoływanie się w linii zawodników, którzy dopiero co się pojawiają) – na początku nawet myślałem, że chodziło o Mullensa, co by, w kontekście opierania się na świeżynkach miało więcej sensu, ale nie ;)

    Mniejsza z tym. Gość jest ciosanym z metra kawałkiem drewna i tyle. Do Lob City się nadaje ;)

  6. Lopez1910 pisze:

    Clippers w tym roku beda bardzo mocni. Wzmocnili zespol,a do tego to kolejny team ktory juz ma doswiadczenie z walki w PO. Teraz napewno zaprocentuje to in plus a majac dodatkowo na lawce taka postac ja Doc Rivers stawiam ich w roli glownego faworyta konferencji. Wiem ze wielu sie tu nie zgodzi bo przeciez sa tu takie teamy jak Spurs czy Thunder ale to jest moje zdanie :) 60 zwyciestw to powinno byc absolutne minimum w sezonie regularnym, a majac potem przewage wlasnego parkietu final jest bardzo realny.

  7. MichalSki pisze:

    Można rzeczywiście to tak odczytać (Hollins wśród nowych nabytków), ale zaręczam, że jeżeli ktoś chce wpisać „Mullens” zamiast „Hollins”, to dalej podtrzymuję opinię, że wielkiej roli wymienieni w tym zdaniu nie odegrają w Clippers :)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *