Zapowiedź sezonu 2013/14: San Antonio Spurs

Spurs (podobnie jak choćby Lakers czy Celtics) można albo kochać, albo nienawidzić. W większości wynika to po prostu z tego, że tradycyjnie są bardzo mocni (sorry LAL i C’s – w tym sezonie to was nie dotyczy). Dodatkowy smaczek wynika ze specyficznego stylu gry.

Zacznijmy jednak od początku, czyli od poprzednich rozgrywek.

Podsumowanie sezonu 2012/2013

Serio? Musimy do tego wracać?

Sezon zasadniczy Spurs rozegrali w swoim stylu. Miał być koniec wielkiej trójki i powolne osuwanie się w ligowej drabince, a skończyło się na 58-24 (drugi bilans na Zachodzie i trzeci w całej lidze).

Już początek rozgrywek pokazał, że w San Antonio będzie bez zmian. Po ośmiu spotkaniach ekipa Popovicha miała bilans 7-1 dzięki stabilnej i bardzo wysokiej dyspozycji pary Duncan – Parker. Później było równie dobrze.

Spurs zadawali kłam twierdzeniu, że grają nudną koszykówkę. Zmieniona taktyka sprawiała, że zespół dużo bardziej koncentrował się na ofensywie. Pop i jego zawodnicy nie byliby jednak sobą, gdyby nie ich przywiązanie do detali. To skutkowało tym, że w San Antonio nie ogląda się częstej gry w izolacji i epicki pojedynków jeden na jednego. Tutaj nastawienie jest na efektywność, dużą ilość podań i oddawanie jedynie rzutów z dobrych pozycji.

Gdy wydawało się, że Spurs pewnie idą po pierwsze miejsce na Zachodzie przyszła słabsza końcówka RS (kontuzja Ginobiliego, drobne urazy Leonarda i Parkera + tradycyjne oszczędzanie zespołu przed PO). Ostatecznie w playoff jako kibic Ostróg wchodziłem z umiarkowanym optymizmem.

Na pierwszy ogień poszli pozbawieni Bryanta Lakers co skończyło się szybkim i spodziewanym 4-0.

Kolejni na liście byli Warriors i tutaj pojawiły się już schody. Curry (44 punkty) omal nie wygrał im meczu nr 1 (przegrana po dogrywce), Thompson (34 punkty) wygrał G2 i do Oakland Spurs jechali przy wyniku 1-1.

Na miejscu jednak szybko odzyskali kontrolę nad sytuacją. Świetny Parker wyrwał mecz nr 3, a dopiero dogrywka (bardzo dobra gra Barnesa) dała GSW remis 2-2. Ostatecznie jednak mecze 5 i 6 zakończyły się pewnymi wygranymi Spurs i czekał ich finał Zachodu przeciwko groźnym Grizzlies.

W WCF Spurs zemścili się za PO 2010/2011. Seria była bardzo wyrównana (dogrywki w G2 i G3), ale ostatecznie zakończyła się wygraną San Antonio 4-0 i znów Duncan i spółka byli w wielkim finale.

Jak potoczyła się ostateczna rozgrywka nie muszę przypominać. Wspomnienia G6 wciąż wywołują u mnie ból głowy. Czasu jednak nie cofniemy i pora spojrzeć w przyszłość.

Transfery, wymiany, przetasowania

Przyszli: Marco Bellineli (Bulls), Jeff Ayres (Pacers)

Draft: Livio Jean-Charles (nr 28, F, Asvel Lyon-Villeurbanne, Francja), Deshaun Thomas (nr 58, SF, Ohio State)

Odeszli: Gary Neal (Bucks), DeJuan Blair (Mavericks), Tracy McGrady (koniec kariery)

Z szansą na angaż (są na obozie treningowym, część ma już propozycje niegwarantowanego kontraktu): Marcus Cousin, Courtney Fells, Myck Kabongo, Corey Maggette, Dan Nwaelele

Skład zespołu

Nr. Imię i nazwisko Poz. Wiek Wzrost [cm] Waga [kg] Uczelnia Roczne zarobki
11 Jeff Ayres PF 26 206 113 Arizona State $1,750,000
16 Aron Baynes C 26 208 118 Washington State $788,872
3 Marco Belinelli SG 27 196 88 $2,750,000
15 Matt Bonner PF 33 208 107 Florida $3,945,000
55 Marcus Cousin C 26 211 116 Houston $788,872
25 Nando de Colo PG 26 196 91 $1,463,000
33 Boris Diaw PF 31 203 107 $4,702,500
21 Tim Duncan PF 37 211 116 Wake Forest $10,361,446
27 Courtney Fells PG 27 199 90 North Carolina State
20 Manu Ginobili SG 36 198 93 $7,500,000
4 Danny Green SG 26 198 95 North Carolina $3,762,500
5 Cory Joseph PG 22 191 84 Texas $1,120,920
1 Myck Kabongo PG 21 188 82 Texas
2 Kawhi Leonard SF 22 201 102 San Diego State $1,887,840
14 Corey Maggette SF 33 198 102 Duke
8 Patty Mills PG 25 183 84 Saint Mary’s $1,133,950
7 Dan Nwaelele SF 29 196 93 Air Force
9 Tony Parker PG 31 188 84 $12,500,000
22 Tiago Splitter C 28 211 109 $10,000,000

Gwiazda

Tony Parker – lider dzięki umiejętnościom, a nie decyzją trenera.

To będzie już trzynasty sezon Francuza w NBA i trzynasty spędzony w San Antonio. Swoją karierę w USA rozpoczynał jako nieopierzony rozgrywający, który raz za razem dostawał po uszach od Popovicha, by dojść do statusu autentycznej gwiazdy.

Tony nie jest typem ekscytującego rozgrywającego jak Derrick Rose czy Russell Westbrook. Jego styl gry jest zdecydowanie bliższy temu jaki reprezentuje Chris Paul.

Mamy więc błyskotliwe (ale przyziemne) zagrania. Świetne wyczucie gry (wie kiedy przyspieszyć, a kiedy zwolnić), opanowanie, ale też niesamowite wejścia pod kosz i zabójczą skuteczność w pick-and-rollach.

Parker zakończył sezon 2012/2013 z 20.3 ppg, 7.6 apg i 3.0 rpg. W dwóch pierwszych kategoriach był najlepszy w zespole (odpowiednio 11te i 6te miejsce w całej lidze). To na nim opiera się teraz gra SAS i Francuz świetnie daje sobie z tym radę.

To może być jego sezon

Kawhi Leonard – ostatnim (młodym) zawodnikiem, którego Popovich tak chwalił był… Duncan.

Leonard jest kwintesencją stylu Spurs. Nie interesuje go nic innego poza koszykówką. Jeśli jakieś zagranie mu nie wychodzi, to będzie je trenował tak długo aż nie wygonisz go z sali. Czy można się wobec tego dziwić, że Pop tak go lubi?

Pierwszy sezon Kawhi’ego w NBA miał koncentrować się wokół 3-and-D, czyli miał trafiać trójki (z czystych pozycji) i przede wszystkim bardzo dobrze bronić (ta cecha sprawiła, że Spurs poświęcili dla niego George’a Hilla). Z roli wywiązywał się bardzo dobrze i zakończył sezon z 7.9 ppg (37.6% z dystansu), 5.1 rpg i 1.3 spg.

Zakończone rozgrywki miały przenieść jego grę na wyższy poziom. Do trójek i obrony doszła częstsza gra z piłką w dłoniach, a w późniejszej części sezonu także rzuty po zasłonach, a nawet (tfu!) fade away’e. Efekt? 11.9 ppg, 6.0 rpg, 1.7 spg i najwięcej minut na mecz w całym zespole.

Popovich tymczasem powtarza, że tego lata Leonard znów poczynił olbrzymie postępy i to on będzie kolejnym „wielkim” w San Antonio. Ja już nie mogę się doczekać.

Trener

Gregg Popovich – legenda.

Trudno jest opisać trenera, o którym już wszystko zostało powiedziane. Moim zdaniem, najważniejsze jest jednak to, że Popovich naprawdę jest trenerem. Człowiekiem, który zmienia grupę ludzi w drużynę i sprawia, że pod jego wodzą wszyscy się rozwijają.

Spurs nie mogą przepłacać wolnych agentów. Nie mają też takich atrakcji jak bardziej medialne metropolie USA. Muszą wychowywać swoje gwiazdy i dobierać solidne wzmocnienia spoza NBA.

Nikt w lidze nie robi tego lepiej, a Popovich jest kluczowym elementem tej machiny.

Pop jest uczciwy w stosunku do swoich graczy, a ci potrafią mu się odpłacić za zaufanie. Jeśli robisz coś dobrze, to zawsze dostaniesz pochwałę. Jeśli popełnisz błąd to nie patrzy na to, czy jesteś przyszłym członkiem Hall of Fame czy pierwszoroczniakiem – reprymenda jest taka sama.

Dodatkowo jest elastyczny. Na podstawie aktualnego składu osobowego potrafi tak zmodyfikować taktykę by wciąż utrzymywać się na topie.

Jeśli ciężko było wyobrazić sobie Jazz bez Sloana to powiem Wam, że absolutnie nie wyobrażam sobie Spurs bez Popovicha.

Podsumowanie

Nie spodziewajcie się rewelacji. Spurs znów będą w czubie ligi i znów przy odrobinie szczęścia mogą namieszać w PO.

Tim Duncan nie jest wolniejszy (po meczu z CSKA mogę powiedzieć, że wygląda pod względem fizycznym rewelacyjnie). Parker odbudował się mentalnie na Eurobaskecie. Ginobili w końcu ma motywator po nieudanych finałach.

Dodatkowo jest rozwijający się Leonard. Ponoć (nie widziałem tego we wspomnianym meczu z Rosjanami) rozwijający się Green. Robiący postępy Joseph i cała plejada zadaniowców.

To może również być świetny sezon Belinelliego. Włoch w San Antonio ma mentora (Manu) i idealną sytuację by pokazać pełnię swojej gry (często będzie wspierał Parkera kreując grę, a system gry sprawi, że będzie miał sporo otwartych pozycji do rzutu).

Jeśli Popovich miałby jeszcze tylko solidny backup dla Leonarda (bardzo szybko odpadł Sam Young, a Maggette nie wydaje się być odpowiednio przekonującym do zajęcia ostatniego miejsca w składzie) to byłbym zupełnie spokojny.

Mimo wszystko w San Antonio wciąż jest dobrze, a „nudna” koszykówka nadal będzie irytować przegrywających fanów innych zespołów.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

12 komentarzy

  1. Bartek pisze:

    Trochę przepłacony Splitter ale przy obecnym dzisiaj deficycie dobrych centrów to mnie specjalnie nie dziwi. Manu też po ostatnim sezonie dostał duży kontrakt, ale w jego przypadku da się to jeszcze wytłumaczyć zasługami dla klubu i uwielbieniem przez fanów.
    Ciekawe jak bardzo jest w stanie rozwinąć się Kawhi?
    Mam nadzieje że razem z Greenem będą stanowić o sile Ostróg w przyszłości a w tym sezonie pomogą wywalczyć jeszcze jeden pierścień dla TD :)
    Szkoda też odejścia Neal’a ale w zamian pojawił się Belinelli.
    Na zachodzie będzie mocna konkurencja, OKC, Houston, GSW ale liczę że Spurs nie powiedzieli jeszcze ostatniego słowa.

  2. karawka pisze:

    houston się nie liczy w walce o mistrza

  3. Woy pisze:

    Zacznijmy od tego ,że forma Spurs w 99% procentach zależy od dyspozycji Tony’ego Parkera. Francuz w nowym sezonie będzie ryzykował zdrowiem, bowiem ma w nogach długi poprzedni sezon oraz wyczerpujący Eurobasket. Organizacja nie zrobiła wiele na rynku transferowym by zaradzić potencjalnej kontuzji kluczowego zawodnika (idę o skrzynkę dobrych procentów, że Parker co najmniej raz wypadnie z gry na dłużej analizując jego kartę zdrowia ostatnich lat). Transfery na minus, patrząc na odejście lepszego w moim przekonaniu od Belinelliego – Neala – oraz przy nierównej formie Splittera czy Bonnera – Blaira. Praktycznie Spurs nie zrobili nic by znów powalczyć o finał ligi, patrząc głównie przez pryzmat wzmocnień rywali z konferencji czyli Clippers i Warriors (drużyn głodnych sukcesu, potykających się o Spurs w poprzednich dwóch sezonach play offs, którym brakowało doświadczenia w 2012 i 2013 roku). Szykuje się bardzo ciężka droga Spurs po zachodnim wybrzeżu i szans na powtórny sukces mianowicie awans do NBA Finals nie widzę.

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Belinelli słabszy niż Gary „walę tróję” Neal?

      Blair był talentem, ale co z tego jak nie podnosił się z ławki, a Ayres pokazuje, że również ma talent no i Baynes ma przebłyski (fajne rzuty hakiem).

      Dodatkowo Timmy wygląda jakby znowu świetnie przepracował offseason i rusza się jak nastolatek.

      Stwierdzenie, że cały sezon opiera się na Parkerze jest oczywiste. To tak jakby powiedzieć, że sezon Heat opiera się na LeBronie, Thunder na Durancie, a Clippers na Paulu. W końcu to najlepszy gracz drużyny.

  4. Woy pisze:

    Neal (3,2 mln USD za sezon) ma 41 spotkań rozegranych w play offs, Marco ( 2,7 mln za sezon) tylko 18. Ponadto Neal trafia z 41% wskaźnikiem na dystansie, podczas gdy Włoch ma za sobą najsłabszy sezon na dystansie , 35%. Ciężko mówić o zmianie jakościowej, zwłaszcza po tym co zobaczyłem w II rundzie Eurobasketu (33% z gry i 29% za trzy). Nie jest tajemnicą, iż Spurs szukali oszczędności. Baynes jak na razie radzi sobie, z wieloma minutami na parkiecie, w pre-season, ale zastanawiam się na którym miejscu w rotacji Popa będzie on , kiedy zacznie się granie o „coś”?

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Mnie tam zatrudnienie Marco się podoba. Od początku preseason widać, że on po prostu do Spurs pasuje. Gary był dobrze przyjętym przeszczepem :)

      Jeżeli zdrowie będzie dopisywać Tiago i Timmy’emu to Baynes raczej dużo nie pogra. Jest Diaw, Ayres i Bonner, którzy mogą być wyżej od niego w rotacji. Imho kangur przyda się jednak gdy przyjdzie do spotkań z mamutami (jak Howard czy Drummond). Tam będzie potrzebna jego masa i… faule.

  5. Bartek pisze:

    Czy Marco sie sprawdzi czas pokaże, Neal potrafił grać świetne mecze i oddawać trudne rzuty ale nie był w tym regularny, chociaż nie zaprzeczam że szkoda mi jego odejścia.
    @Woy Co do Blaira to grał głównie w sezonie zasadniczym, dla mnie gość z dużym talentem niestety też z brakiem cm żeby walczyć pod koszem z największymi. Widać że Spurs liczą na Splittera, który pokazuje że grać potrafi, tylko jemu z kolei brak trochę masy. Ayres też wydaje się być ciekawym zawodnikiem.
    W kontekście walki o NBA finals nie zapominałbym o tym że Pop potrafi wyciągać ze swoich graczy co najlepsze, i nie uzależniałbym wszystkiego od Parkera, chociaż oczywistym jest że nie może go zabraknąć w decydujących meczach play-offs. W trakcie sezonu jeżeli Kawhi, Green czy Joseph będą pokazywać to co w końcówce zeszłego to o miejsce w czołówce Zachodu bym sie nie martwił nawet przy absencjach Parkera.

    • Woy pisze:

      OK @Bartek , tylko, że ja dawnego Jeffa Pendergapha świetnie pamiętam z ostatnich lat i nawet ostatnio analizowałem jego grę na uczelni. Fajny atleta, niezły walczak ale w trzy lata nie zrobił jakiejś kariery. Być może ‚Pop’ zrobi z niego solidnego wyrobnika, jednak przy graczu postawię duży znak zapytania, bo ma już 26 lat. Dodajmy, że San Antonio to wysokie dla niego progi. Jeszcze wyższe niż Indiana lub Portland, z których to drużyn był zwalniany. Uczelnia z której się wywodzi Arizona, nigdy dotąd nie wydała jakiegoś mega wyszkolonego gracza pod kosz, tylko typowych pracusiów ala Ike Austin, Mike Batiste (świetny w Eurolidze) czy Ike Diogu. Nieco lepiej Arizona ma się jeśli chodzi o obrońców – bo to od nich wyszedł James Harden (a przed laty Byron Scott).

  6. siarak pisze:

    Słaby ten off season w wykonaniu Spurs, za mało wzmocnień pod koszem, Duncan młodszy nie będzie, a Splitter mnie osobiście nie przekonuje, nie jest wart takich pieniędzy. Jednak co by nie pisać, to i tak Spurs będą wysoko w konferencja zachodniej, zgranie, regularność, znakomity trener pozwolą na zajęcie miejsca w top4 konferencji, jednak wydaje mi się że na play offy będzie to za mało.

  7. Qcin pisze:

    Ogólnie mam zdanie podobne do Mateusza

  8. Kopek pisze:

    Bardzo fajny artykuł. Zgadzam się z pierwszym zdaniem (bo sam kocham Spurs i Lakers).
    Co do dyskusji w komentarzach to tu koledzy mają rację że Spurs nie uczynili wielkich wzmocnień podczas tegorocznego lata ale sądzę że dużych strat też nie ma moim zdaniem. Bardzo liczę na świetny sezon w wykonaniu Kawhi’ego bo jest bardzo obiecującym zawodnikiem (myślę że każdy kto chodź trochę kibicował Spurs w finałach pamięta jak Lebron nie mógł zdobyć punktów gdy Kawhi był na parkiecie). Świetny defensor i coraz lepiej gra w ataku.
    Co do wzmocnień na zachodzi to nie sądzę że jest aż tak groźnie. OKC dopóki nie wróci Westbrook nie będzie tak dobre co było widać w play-off’ach, Houston kupili Howarda za maksa ale ja nie jestem zdania żeby już od tego sezonu strasznie mieszali i walczyli o mistrzostwo.

  9. Mariusz pisze:

    Ciekawa dyskusja. Skład oczywiście nadal jest mocny i groźny dla każdego, ale znacznie więcej narażony na kontuzje z powodu wieku. W RS to w ogóle się nie boję o wyniki, bo Spurs mają tak dobry system, że nawet bez najlepszych byli w stanie walczyć o zwycięstwo z Heat w RS (ten słynny mecz, co Spurs dostali karę). Wynik 55+ biorę w ciemno. Tylko play-offy to jednak zupełnie inna broszka. Powtórzenie wyniku z zeszłego sezonu będzie bardzo trudne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *