Kidd: Williams może opuścić start rozgrywek

Nets pod dodaniu do składu Kevina Garnetta, Paula Pierce’a oraz Jasona Terry’ego niewątpliwie podnieśli swoje szanse na zdobycie pierwszego mistrzostwa w historii organizacji. Sprowadzając do siebie tych graczy dali jasno do zrozumienia, że od tej pory interesuje ich tylko mistrzostwo, a każdy inny wynik będzie odnotowany jako porażka.

Cała ta trójka ma już swoje lata, więc w czasie sezonu regularnego trzeba będzie oszczędzać ich zdrowie, by byli gotowi podczas tego najważniejszego momentu sezonu – play offów. Dlatego też dużo będzie zależeć od Derona Williamsa, bo to przecież dalej jego zespół i to on jest pierwszą opcją drużyny.

Z tym może być jednak problem, ponieważ póki co, to D-Will się leczy w przeciwieństwie do jego starszych kolegów z zespołu. Skręcona kilka tygodni temu prawa kostka (podczas jednego z treningów poza sezonem) ograniczyła rozgrywającemu Nets udział w obozie przygotowawczym i być może spowoduje opuszczenie inauguracji rozgrywek.

Mówił o tym Jason Kidd w rozmowie z ESPNNewYork.com. – Nie popędzamy go – powiedział trener Brooklynu. – Ale czulibyśmy się o wiele bardziej komfortowo, zaczynając sezon z nim w składzie.

Sam Williams dodał, że nie pojawi się na parkiecie w kolejnych meczach przedsezonowych, ale potwierdził, że jego celem jest gra w meczu otwierającym rozgrywki – 30 września z Cleveland Cavaliers. – Jestem pewien, że zagram – powiedział.

Rozgrywający Nets już w poprzednim sezonie miał problemy z kostkami. Te były na tyle duże, że musiał przyjmować specjalne zastrzyki z kortyzonu. W żadnym wypadku nie przypomniał tego zawodnika, o którym dyskutowano, że jest najlepszym playmakarem w lidze. Lepszym nawet od Chrisa Paula.

Jeżeli Brooklyn rzeczywiście chce powalczyć w przyszłych rozgrywkach o mistrzostwo to Williams musi wrócić do tamtej formy. W przeciwnym razie Nets nie pomoże nawet dołączenie do drużyny trójki graczy z Bostonu.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *