Zapowiedź sezonu 2013/14: Washington Wizards

Już za niecałe cztery tygodnie rozpocznie się 68 sezon NBA. W Waszyngtonie wyczekują go z dużymi nadziejami. Przede wszystkim po raz pierwszy od 5 lat będą chcieli zakończyć rozgrywki z dodatnim bilansem, co przełoży się na awans do play offs. Do tego oczekują, że kolejny krok w swojej karierze wykona John Wall, dołączy do grona największych gwiazd ligi i spełni pokładane w nim od trzech sezonów nadzieje. Władze Wizards liczą także na rozwój młodych zawodników – Bradley’a Beala oraz wybranego z nr 3 w tegorocznym drafcie Otto Portera. Dodając do tego doświadczonych Nene i Emekę Okafora, a także kilku ciekawych zadaniowców na ławce rezerwowych nie powinno specjalnie dziwić, że w Waszyngtonie liczą na przełomowy sezon. By im się powiodło, potrzebują tylko jednego. Tego, czego zabrakło im w poprzednim sezonie, kiedy już mogli myśleć o dobrym rezultacie – zdrowia.

Sezon 2012/13

Przed rozpoczęciem sezonu 2012/13 Wizards wydawali się jednym z poważnych kandydatów do walki o play off i gdyby nie przewlekłe kłopoty z urazami czołowych zawodników, to zespół ze stolicy USA miałby bardzo duże szanse na występ w post season. Ponadto całe rozgrywki dla Waszyngtonu można podzielić na dwa części: przed i po kontuzji Johna Walla.

Bez swojego lidera, który zmagał się z urazem kolana Czarodzieje zaczęli sezon od przegrania pierwszych 12 spotkań, a jeszcze na początku stycznia legitymowali się bilansem 4 zwycięstw i 28 porażek. Wielu już wtedy żądało głowy trenera Randy’ego Wittmana. Władze Wizadrs postanowiły jednak przeczekać trudny okres i choć wiadomo było, ze na awans do play offs nie ma najmniejszych szans zdecydowali sie nie działać pochopnie i dać Wittmanowi pracować dalej.

Kontuzje zresztą były zmorą w tym sezonie drużyny z Waszyngtonu. Wizards wielokrotnie musieli ratować się podpisywaniem kontraktów w trakcie sezonu, by uzupełnić roster. Gdyby nie to, być może osiągnęli by jeszcze lepszy bilans. Jestem o tym przekonany i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że gdyby nie kontuzja Walla, który opuścił pierwsze 32 spotkania sezonu to Czarodzieje odnieśliby więcej zwycięstw niż zajmujący 8 pozycję Milwaukee Bucks i to oni zagraliby w play off. Bez Walla na parkiecie mieli w tym sezonie bilans 5-28, a z nim 24-25. Różnica kolosalna. Bucks wygrali 38 spotkań i awansowali do post season. Wydaje mi się, że 10 meczów z tych 28, które rozegrali bez Walla, gdyby mieli go przez całe rozgrywki dostępnego spokojnie by wygrali i to ich oglądalibyśmy w play off.

Ostatecznie pomimo tego, że Czarodzieje nie awansowali do post season poprzedniego sezonu nie można uznać za całkowicie stracony i nieudany.  Wprawdzie patrząc na sam bilans 29-53 nie ma powodów do szczególnego zachwytu, ale Wizards mogli z optymizmem patrzeć w przyszłość. Tym bardziej, że przecież poszczęściło im się w trakcie loterii dryftowej i wylosowali trzeci numer, co pozwoliło im przecież dodać do składu kolejnego zdolnego, młodego zawodnika  w osobie Otto Portera.

Off season

Przyszli: Eric Maynor (poprzednio Portland Trail Blazers), Al Harrington (poprzednio Orlando Magic)

Odeszli: Leandro Barbosa, Maurice Evans, Morris Almond, Jason Collins, Martin Cartier, A.J. Price, James Singleton

Draft 2013: Otto Porter (nr 3), Nate Wolters (nr 38), Arsalan Kazemi (nr 54)

Wymiany: Glen Rice jr. (wybrany z nr 35 w drafcie przez  Philadelphię 76ers) w zamian za Nate’a Woltersa i Arsalana Kazemiego

Wizards przystąpią do nowego sezonu praktycznie w niezmienionym składzie. Trzon zespołu został zachowany, bo patrząc obiektywnie, naprawdę nie trzeba było za wiele zmieniać. Zawodnikom z Waszyngtonu jedyne czego potrzeba, to tylko i wyłącznie zdrowia i rozegrania całych rozgrywek od początku do końca bez jakichkolwiek poważnych urazów. Wtedy będziemy mogli w pełni poznać potencjał tego zespołu, który jest naprawdę wysoki.

Ale wracając do tegorocznego off season. Do drużyny dołączył Eric Maynor, który będzie pełnił rolę zmiennika dla Johna Walla. Dla Maynora to nowy start, po tym jak stracił cały sezon 2011/12 z powodu kontuzji kolana, a w poprzednich rozgrywkach w barwach Thunder jego miejsce w rotacji zajął Reggie Jackson i Sam Presti zdecydował się oddać go do Blazers. W Portland również nie zaprezentował nic szczególnego i ci nie byli zainteresowani przedłużeniem z nim umowy i rękę do Erica wyciągnęli Wizards, z którymi podpisał 2-letni kontrakt na kwotę 4 mln dolarów z opcją zawodnika w drugim roku.

Kolejnym pozyskanym zawodnikiem w czasie off season jest zwolniony z Magic Al Harrington, jednak nie powinien on odgrywać jakiejś znaczącej roli w zespole. Ma wnieść nieco doświadczenia w szeregi drużyny z Waszyngtonu i na tym jego rola pewnie się zakończy.

Największym wzmocnieniem Czarodziejów i tak jest wybrany z nr 3 w drafcie Otto Porter, który może jeszcze nie w tym sezonie, ale za rok, dwa jak już trochę okrzepnie, ma być świetnym uzupełnieniem być może za niedługo najlepszego duetu na pozycjach nr 1 i 2 w lidze: Wall-Beal. Warto także odnotować pozyskanie Glena Rice Jr. z Sixers.

Z zawodników którzy odeszli Wizards nie powinni odczuć straty żadnego z nich. Osobiście szkoda mi tylko A.J. Price’a, który miał bardzo dobre poprzednie rozgrywki, dobrze wywiązywał się ze swojej roli pod nieobecność Walla i miał naprawdę kilka bardzo dobrych spotkań. Szkoda, że w Waszyngtonie nie przedłużyli z nim kontraktu, bo spokojnie mógłby pełnić rolę tą, która jest teraz zarezerwowana dla Maynora.

Skład zespołu

Nr Imię i nazwisko Poz. Wiek Wzrost Waga Uczelnia Zarobki
1 Trevor Ariza SF 28 203 95 UCLA $7,727,280
3 Bradley Beal SG 20 196 94 Florida $4,319,280
35 Trevor Booker PF 25 203 109 Clemson $2,350,820
7 Al Harrington PF 33 206 111 St. Patrick’s HS $1,399,507
6 Eric Maynor PG 26 191 79 VCU $2,016,000
42 Nene Hilario PF 31 211 113 Vasco da Gama $13,000,000
50 Emeka Okafor C 31 208 116 Connecticut $14,487,500
22 Otto Porter SF 20 203 90 Georgetown $4,278,000
14 Geln Rice Jr. SG 22 198 93 Rio Grande Valley Vipers $490,180
13 Kevin Seraphin C 23 206 125 Cholet Basket $2,761,114
31 Chris Singelton SF 23 203 104 Florida State $1,618,680
17 Garrett Temple SG 27 198 88 LSU $916,099
24 Jan Vesely PF 23 211 109 Partizan Belgrad $3,340,920
2 John Wall PG 23 193 88 Kentucky $7,459,925
9 Martell Webster SF 26 201 104 Seattle Prep HS $5,150,000

Trener

Randy Wittman – już w poprzednim sezonie, kiedy Wizards zaczęli rozgrywki od bilansu 5-28 większość osób chciało zwalniać Wittmana. Zarząd Czarodziejów postanowił jednak nie uginać się presji i dał mu szansę spokojnie pracować. Poza tym nie było powodu zwalniać Randy’ego. Fakt, Czarodzieje nie prezentowali się jakoś specjalnie dobrze, powiedziałbym, że nawet słabo, bardzo słabo, ale trener ekipy z Waszyngtonu nigdy nie miał do dyspozycji w pełni zdrowego składu. Najpierw kontuzjowany był Wall, potem na urazy narzekali również inni gracze, m.in. Beal czy też Nene. Dopiero teraz będziemy mogli w pełni ocenić, czy Wittman będzie coś w stanie osiągnąć z tą grupą zawodników, choć brak awansu do play offs skończy się pewnie zakończeniem współpracy pomiędzy obiema stronami.

 Rotacja

PG – John Wall, Eric Maynor

SG – Bradley Beal, Garrett Temple, Glen Rice

SF – Martell Webster, Otto Porter, Trevor Ariza, Chris Singleton

PF – Nene Hilario, Jan Vesely, Trevor Booker, Al Harrington

C – Emeka Okafor, Kevin Seraphin

Patrząc na skład Wizards na papierze wydaje się być bardzo dobry, a na niektórych pozycjach nawet bardzo głęboki. Pozycja rozgrywającego bezsprzecznie będzie należeć do największej gwiazdy drużyny – Johna Walla, który spokojnie powinien występować średnio po 35 minut w każdym meczu. Duże minut dla Walla spowodują, że rola Maynora prawdopodobnie zostanie ograniczona do dawania odpoczynku liderowi Czarodziejów, choć może zdarzyć się tak, że Eric będzie także występować jako rzucający obrońca, co zdarzało mu się już podczas gry w Okalhomie i Portland. Biorąc jednak pod uwagę, że w szeregach ekipy ze stolicy Waszyngtonu jest duża ilość zawodników mogących grać na pozycjach dwa i trzy takie sytuacje będą raczej rzadkością.

Na dwójce w pierwszej piątce będzie wychodził Beal, a jego pierwszym zmiennikiem będzie pewnie Temple. Rola pierwszoroczniaka Rice’a zostanie pewnie ograniczona do minimum, a dłużej na parkiecie będzie go pewnie można oglądać w końcówkach rozstrzygniętych spotkań.

Jako podstawowego niskiego skrzydłowego powinniśmy ujrzeć Webster, choć niewykluczone, że to wybrany z trójką Porter będzie grał od pierwszych minut. Biorąc jednak pod uwagę ostatnie problemy ze zdrowiem debiutanta, wydaje mi się, że mecze będzie zaczynał na ławce.

Ariza pewnie także dostanie swoje minuty, ale niewykluczone, że w trakcie sezonu władze Wizards zechcą go wymienić, by wzmocnić nieco strefę podkoszową. Wszystko z powodu niedawnej kontuzji Okafora (przepuklina kręgosłupa), która spowodowała, że wypadł on z cyklu treningowego. Na start sezonu powinien być gotów, ale lepiej dmuchać na zimne, tym bardziej, że Seraphin do najbardziej rosłych centów nie należy, a mogący grać na tej pozycji Nene też nie jest okazem zdrowia.

Ciekawe w Waszyngtonie będzie również to, jak zaprezentuje się Vesely, który miał bardzo rozczarowujące ostatnie rozgrywki, ale za to na Eurobaskecie prezentował się naprawdę przyzwoicie. Wizards liczą pewnie, że formę z Mistrzostw Europy podtrzyma w trakcie swojego już trzeciego sezonu NBA. Jeśli w tym sezonie nie zobaczymy u niego żadnych postępów śmiało będzie można powiedzieć, że Czarodzieje zmarnowały na niego swój 6 numer w drafice z przed dwóch lat.

Na co mogą liczyć Wizards

Heat, Pacers, Bulls, Nets, Knicks to pięć zespołów, które na pewno awansują do play offs w przyszłym sezonie. Co do tego nikt nie ma żadnych wątpliwości. O pozostałe trzy miejsca walczyć będą Cavaliers, Hawks, Pistons, Raptors i właśnie Wizards. Jeśli drużynę ze stolicy USA ominą kontuzje najważniejszych zawodników i przez większość rozgrywek będą w miarę zdrowi to Czarodzieje powinni bez większych problemów załapać się do gry w post season. Ponadto jeśli tylko John Walla będzie grał na takich obrotach, jak po powrocie po kontuzji to ok. 42 zwycięstw jest jak najbardziej w zasięgu Wizards. Oznacza to, że w najlepszym wypadku zajmą 6 miejsce na Wschodzie i po 5 latach awansują do play offs. W najgorszym załapią się do rozgrywek posezonowych z 8 miejsca. Niezależnie jednak od tego, którą pozycję zajmą i kto będzie ich przeciwnikiem pierwsza runda będzie maksimum ich możliwości. Przy braku doświadczenia i siły, jaką dysponują najlepsze zespoły na Wschodzie ciężko będzie Czarodziejom pokusić się o jakąkolwiek niespodziankę.

Podsumowanie

Dawid Ciepliński: Zdrowie, zdrowie i jeszcze raz zdrowie. To wszystko, czego potrzebują w tym roku w Waszyngtonie. Wiemy już, że na pewno początek sezonu opuści Singleton (złamana kość w lewej stopie). Na uraz biodra w ostatnich dniach narzekał też Porter, a z cyklu treningowego wypadł Okafor (przepuklina kręgosłupa). Ci ostatni powinni być jednak gotowi na start sezonu. Nie zmienia to faktu, że jeśli, tak jak w poprzednim sezonie, najważniejsi zawodnicy Wizards będą częściej odwiedzać gabinety lekarskie, a nie boiskowy parkiet, to o pierwszych od pięciu lat play offach kibice Czarodziejów mogą tylko pomarzyć. Jeżeli jednak wszyscy będą zdrowi i sprawni to, kto wie, może w stolicy USA pokuszą się o jakąś niespodziankę i staną się czarnym koniem rozgrywek. Dużo będzie także zależeć tu od Johna Walla. Jeśli młody rozgrywający rozwinie jeszcze bardziej swoją grę i podniesie ją na jeszcze wyższy poziom (All Star) to nikt już nie będzie wątpił, że jest wart maksymalnego kontraktu, który podpisał z Wizards tego lata oraz tego, że jest w stanie być twarzą tej organizacji na kolejne lata. Próbkę jego niemałych możliwości dostaliśmy w ubiegłym sezonie, kiedy powrócił do gry po kontuzji kolana. Czy jest w stanie w najbliższym sezonie grać jeszcze lepiej niż wtedy. Czas pokaże.

Widziane z innej strony

Woy: Sam jestem bardzo ciekawy rozwoju tej ekipy. Oczywiście John Wall ma wielu fanów na całym świecie i każdy z nich oczekuje eksplozji jego talentu na miarę Derricka Rose’a czy Chrisa Paula. Również trener Randy Wittman i  koledzy zawodnika Wizards z drużyny oczekują jego liderowania, podczas wyścigu po upragnione play offs. Chciałbym jednak zaznaczyć, iż w moim przekonaniu Wizards brakuje jednego ważnego ogniwa, mianiowicie doświadczonego lidera na obwodzie, zdolnego wspomóc mniej doświadczonego Walla, do jakiegoś większego bilansu zwycięstw (szkoda ,że Wizards nie zatrudnili Glena Rice’a Seniora podczas jego prime-time;-) . Na pewno tym liderem nie będzie Nene Hilario, a jak na razie nie stawiałbym wygórowanych wymagań ani Bradley’owi Bealowi ani Otto Porterowi. Oczywiście to świetni potencjałem gracze i obaj wróżą jasniejszą przyszłość klubowi, ale realnie oceniając szanse oraz prawdziwe możliwości to na chłodno myślę, że próg 35-37 zwycięstw powinien być szczytem możliwości teamu Wittmana. Niestety też, wzmocnienia typu Al Harrington lub Eric Maynor  to nie są osoby jakie powinny wspierać tę młodą i niedoświadczoną ekipę, przy chęciach rywalizacji o play offs. Od ponad roku również sonduję , iż całe utalentowane towarzystwo mógłby przejąć bardziej doświadczony trener, z bardziej efektywnym systemem gry. Sternicy Wizards – być może – powinni spojrzeć w stronę George’a Karla lub Lionella Hollinsa?  Póki są jeszcze dostępni na rynku. Ważnym aspektem dla szkoleniowca stołecznej ekipy będzie praca nad defensywą, która jak się okazuje bywa kluczowa w Eeastern Conference.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

2 komentarze

  1. bartol86 pisze:

    wkoncu zaczely sie zapowiedzi swietna robota i juz nie moge sie doczekac sezonu ;)

  2. Kuman pisze:

    Pamiętam Glena Rice’a z lat 90 gdy grał w Hornets a potem w Lakers. Znakomity strzelec na pozycji SF z pięknym, klasycznym rzutem. Ciekawe co jego syn zaprezentuje i jak potoczy się kariera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *