5-na-5: Off-season w Golden State Warriors

1. Jak myślisz jak zmiany wpłyną na formę GSW? Więcej stracili w off-season czy więcej zyskali ?? (Jack, Biedrins, Jefferson, Landry/ Iguodala, Seth Curry, N. Nedović, J. O’Neal, T.Douglas, M.Speights)

Dawid Ciepliński: Zyskali. Warriors straty Biedrinsa i Jeffersona aż tak bardzo nie odczują. To nie byli na tyle istotni zawodnicy. Co prawda Biedrins na te kilka, kilkanaście minut był przydatny, zwłaszcza gdy kontuzjowany był Bogut, ale jak przegrywasz z rywalizację z pierwszoroczniakiem (Ezeli) to nikt raczej za tobą tęsknić nie będzie. Oczywiście szkoda straty Jacka i Landry’ego – to byli bardzo dobrzy role playerzy i świetne uzupełnienie składu. Zwłaszcza Jack, który miał kilka świetnych spotkań w ubiegłym sezonie, będąc w nich najlepszym zawodnikiem Warriors, a do tego potrafił czasami po prostu przejmując mecz. Ponadto był bardzo dobrym back upem w razie kontuzji Curry’ego. Z miejsca mógł wejść do pierwszej piątki i brak Stephena nie był aż tak bardzo widoczny. Niemniej pomimo tego, że zarówno Jack i Landry to dobrzy zawodnicy, to są to role playerzy, a Iguodala to All Star. Do tego świetny obrońca i all around player. I na tym polega jego przewaga.

Paweł Kołakowski: Ciekaw jestem jak wpłynie na grę Wojowników przyjście Iguodali. Myślę, że znacznie poprawi on transition offense w zespole z Kaliforni. Właśnie na tej pozycji brakowało mi w tym zespole wartościowego gracza. Iggy wcale nie będzie tutaj gwiazdą, gdyż ta funkcja zarezerwowana jest dla Stepha Curry’ego, ale drugoplanowa rola wcale nie będzię mu przeszkadzała. Zresztą całą karierę spędził jako gracz z cienia i właśnie jego transfer do GSW od razu przypomniał mi duet jaki tworzył z Iversonem w Sixers. Moim zdaniem Warriors mają bardzo szeroki skład, bogaty w młode i zdolne talenty, a jednocześnie nie brak tu doświadczonych wyjadaczy NBA. Uważam zatem, że off season w Oakland jak najbardziej na plus.

Marek Miłuński: Trudno powiedzieć. Landry i Jack bardzo wiele znaczyli dla tej drużyny. W zamian mamy Iguodalę oraz garść zawodników, którzy raczej odbiegają poziomem od Carla i Jaretta. Myślę, że GSW pozostanie mniej więcej na poziomie z zeszłego sezonu. Ewentualną różnicę widzę w tym, że już pod koniec sezonu Wojownicy zaczęli ewoluować z drużyny skoncentrowanej na ataku, na drużynę dobrze zbilansowaną, z solidną obroną. Przy zdrowym Bogucie i Iguodali ten team może nabrać bardzo ciekawego charakteru.

Woy: Wydaje się, że Mark Jackson i klubowi sternicy mają jakiś grubszy plan i marzą o stałym bycie w czołówce konferencji zachodniej. Niewątpliwa jest strata Jaretta Jacka , energizera, który dawał perfekcyjne zmiany i potrafił pracować w duecie z Stephem Currym i Kylem Thompsonem. Jeśli jednak Nemanja Nedović dostanie kilka minut, a obok brata rozwinie się Seth Curry to luki na pozycjach obwodowych nie ujrzymy. Schody mogą zacząć się w momencie, kiedy kontuzji nabawi się Stephen Curry. Warriors zagrali va banque stawiając na Iggy’ego , ale jego osoby nie trzeba ani reklamować , ani wychwalać w ramach wszechstronności, gdyż wiemy jaką siłę w defensywie i ofensywie może on dodać klubowi. Osobę Landry’ego spokojnie zastąpią J. O’Neal i M. Speights, a przy okazji Warriors liczą na dłuższy udział w grze A. Boguta.

2. Mark Jackson stracił najlepszego asystenta, czy to też może mieć wpływ na formę zespołu ? (złośliwi twierdzili ,że to Mike Malone on na nie Jackson miał wpływ na wysoki skok GSW).

Dawid Ciepliński: Nie. Nie nie doceniałbym tu Jackosona. W ciągu dwóch lat nadał temu zespołowi charakter i styl. Ma swoją wizję gry, której konsekwentnie się trzyma i potrafi ją przekazać drużynie. Podejmuje dobre decyzje na boisku, nieźle czyta grę i cieszy się dużym szacunkiem zawodników. To dobry trener, powiedziałbym, że nawet bardzo dobry i z każdym rokiem będzie coraz lepszy.

Paweł Kołakowski: Nie wiem jak wielki wpływ na decyzję podejmowane przez Jacksona miał Malone, ale nie sądzę, żeby jego odejście spowodowało jakąś gwałtowną obniżkę formy. Uważam, że Mark Jackson tak diametralnie odmienił ten zespół swoim podejściem do koszykówki i osobowością, że sugerowanie jakichkolwiek braków w jego warszatacie w tym momencie jest zwyczajnie nieeleganckie. Gracze stoją za nim murem i to bez Marka Jacksona nie byłoby dzisiejszych Warriors, a co za tym idzie Mike’a Malone’a ( w roli zdolnego asystenta oczywiście…)

Marek Miłuński: Jestem pewien, że Mark sobie poradzi. Jackson jest znany przede wszystkim jako świetny motywator, ale nie zapominajmy jak znakomitym był graczem. Myślę, że nie będzie miał żadnego problemu z prowadzeniem zespołu, analizowaniem przebiegu spotkania i reagowania na wydarzenia na boisku. Od analizy danych statystycznych będzie miał odpowiednią ekipę.

Woy: My bezpośrednio możemy tego nie odczuć, ale może gracze albo sztab szkoleniowy będą mieć takie odczucie. Malone to był najlepszy asystent Jacksona, stąd też twierdzę, że najbliższe miesiące odsłonią nam cały kunszt trenerski (lub jego brak) przy osobie Marka Jacksona. Forma zespołu i jego dyspozycja będzie jednak w większości spotkań przekładała się na dyspozycję samych graczy. Wiemy też, że taktyka jakoś mocniej się nie zmieni, czyli Warriors powinni grać swoje (przestrzenne granie i szukanie wolnych pozycji dla Splash Brothers).

3. Czy widzisz lukę na którejś pozycji?

Dawid Ciepliński: Hmm… teoretycznie nie, ale co jeśli kontuzję odniosą Bogut lub Curry. Tego pierwsze będą jeszcze mogli zastąpić Lee, Speights czy też Ezeli, jak wróci po kontuzji i Warriors nie odczują tak bardzo jego straty. Gorzej ze Stephenem. Nie wydaje mi się by Douglas, Nedović czy też młodszy z braci Curry – Seth byli w stanie zastąpić lidera Golden State. Właśnie dlatego może trochę brakować Jacka, który w ubiegłym sezonie świetnie się z tej roli wywiązywała. Ale coś za coś. Przychodzi Iguodala. Odchodzi Jack.

Paweł Kołakowski: Jeszcze brakuje mi trzeciego z rodu Curry w GSW, ale on chyba jedynie mógłby być w sztabie trenerskim, bo lata już nie te. Poważniej mówiąc nie jestem przekonany co do obsadzenia pozycji numer „5”. Bogut i O’Neal to mocne nazwiska, ale często pojawiające się na liście graczy kontuzjowanych i tym samym może się okazać, że pod koszem na środku Kalifornijczycy będą grać Festusem Ezeli… oby to nie nastąpiło w decydującej fazie play-off. Myślę, że tutaj powinno się pomyśleć nad jakąś sensowną wymianą Australijczyka na kogoś mniej łamliwego…

Marek Miłuński: Chyba najbardziej na pozycji nr 4. Nie wiemy w jakiej formie po kontuzji jest David Lee i czy będzie grał cały sezon. Jest Speights, który do tej pory pełnił tylko rolę 15 minutowego zmiennika, a później plaża.

Woy:  Jeśli wszyscy będą zdrowi nie zobaczymy dziur w składzie Marka Jacksona. Bogato prezentują się pozycje numer 2 i 3, a coraz lepiej będzie wyglądała sytuacja, kiedy do zdrowia i najlepszej formy wrócą Bogut i Lee.

4. O co tak naprawdę powalczą Wojownicy przy wszystkich opisanych wyżej roszadach?

Dawid Ciepliński: Sami zawodnicy przyznają, że 50 zwycięstw w nadchodzących rozgrywkach jest w ich zasięgu. Poza tym powtórzenie wyniku z poprzedniego sezonu, czyli półfinał Konferencji Zachodniej to pewnie plan minimum. W Golden State będą pewnie chcieli poprawić jeszcze ten rezultat, co jednak może być ciężkie przy bardzo wyrównanym i mocnym Zachodzie. Dlatego, zależnie od układu tabeli przed play offs, Warriors mogą zakończyć sezon po pierwszej rundzie, a równie dobrze awansować do Finału Konferencji. Wielki Finał jest jeszcze chyba poza ich zasięgiem.

Paweł Kołakowski: Myślę, że druga runda play-off to maksimum, na które obecnie stać ten zespół. Konkurencja za Zachodzie NBA jest ogromna i nawet pozyskanie Iguodali nie sprawi, że w moich oczach ten zespół przebije się do finału konferencji. Niby skład jest stabilny i bardzo wyważony i zbilansowany, ale mimo wszystko brakuje mi tu tego błysku… (tak, pamiętam, że gra tutaj Stephan Curry…).

Marek Miłuński: W sezonie zasadniczym najbardziej realny jest wynik w granicach 50 zwycięstw, osobiście obstawiam 50-52. Możliwe, że jeśli defensywa od początku sezonu będzie na poziomie zeszłorocznych play-off, wynik może być jeszcze wyższy. Druga runda play-off wydaje się bardzo realna. Mamy niewiele zespołów na Zachodzie tak dobrze zbalansowanych i w play-offach Wojownicy będą śmiertelnie niebezpieczni.

Woy: 50 zwycięstw i półfinał konferencji. Na Zachodzie jednak będzie mocny ścisk a walka o czołowe lokaty potrwa niemal do ostatniego dnia rozgrywek.

5. Kto będzie największą gwiazdą Warriors w nowym sezonie; Curry, Iguodala a może ktoś trzeci?

Dawid Ciepliński: Curry. To jego drużyna i on będzie pełnił tam rolę pierwszej opcji w zespole. Ponadto, jak już wiemy z poprzednich lat Iguodala nie nadaje się na lidera pełną gębą. To idealna druga, a nawet trzecia opcja, ale nie ktoś, kto będzie w stanie prowadzić drużynę. I podejrzewa, że taka rola w nowym klubie będzie mu pasować.

Paweł Kołakowski: Dla mnie najbardziej niedocenianym graczem tej ekipy jest David Lee. Przyznam się, że jak na hasło „Golden State Warriors” mam przed oczami dwie postacie: Curry’ego i właśnie Lee. Nie wyobrażam sobie tego zespołu bez tego białego skrzydłowego. Ma ogromne serducho do gry i wielki potencjał, a przede wszystkim chęci, aby być jeszcze lepszym. W moim odczuciu jego występ w zeszłorocznym ASG wcale nie był pomyłką, a wręcz przeciwnie. Lee to fundament tego zespołu i pukałem się w czoło słysząc w minionym sezonie doniesienia o rzekomych plotkach co do wymiany tego gracza… Iguodala jak już pisałem w pierwszym pytaniu będzie tutaj „szarą myszką” robiącą swoje. Nie będzie „błyszczał”, ale będzie pożyteczny.

Marek Miłuński: Jeśli tylko dopisze zdrowie to oczywiście Steph Curry. Mam nadzieję, że David Lee wróci do dobrej formy. Najbardziej jednak ostrze sobie zęby na zdrowego Andrew Boguta. Ten facet jest obok Dwighta Howarda i Roy’a Hibberta najlepszym defensywnym centrem NBA. Gdyby w końcu zagrał cały sezon na 100%, Wojownicy wcale nie odstawaliby od OKC, Spurs, Clippers czy Grizzlies.

Woy: Gwiazdą będzie zespół, z wykorzystaniem poszczególnych indywidualności. Na pewno nie zabraknie spotkań z będącym na pierwszym planie Currym. Na pewno też przypomni o sobie seryjny strzelec Thompson. W końcu swoje double-double znów będzie kręcił Lee.  W dalszej kolejności kibice Warriors poznają wszechstronnego Iguodalę. Są przecież też jeszcze Barnes i Bogut. Mark Jackson ma w kim wybierać. Wojownicy dawno nie wyglądali tak mocno na papierze.

10 komentarzy

  1. Leniu pisze:

    GSW jak dla mnie to zespół, któy chce się oglądać. Mają duży potencjał, ale są niestety kontuzjogenni.
    Curry i Bogut to pewnie otwierając lodówkę – łapią grypę.
    Przypomina mi to sytuacje w Minnesocie, gdzie tych kontuzji jest jeszcze więcej.
    Trzymam kciuki żeby w tym sezonie te 2 zespoły omijał pech – i liczę, że znajdą się w pierwszej 5 zachodu.

  2. D-rose pisze:

    Jak dla mnie to mają papiery na 3 miejsce na zachodzie, a nawet na 2. Tylko Spurs są nie do przeskoczenia, z OKC mogą wygrać, chociaż nie widzę stopera dla Westbrooka… Mi najbardziej podoba się postawa Jacksona, który nie raz w meczach zachowuje się jakby był 16 zawodnikiem zespołu, podskakując i ciesząc się na ławce. Oni własnie taką pozytywną energią mogą zajść daleko. Oby zdrowie dopisało.

  3. kibol pisze:

    warriors mogą zagrać w finale nba spokojnie, przecież teraz tam są all star curry, lee, iguodala, do tego bogut thompson czy barnes wielka klasa, jeżeli tylko kontuzje by wszystkich ominęły to są silni jak… że masakra

  4. kibol pisze:

    dodam tylko że curry’ego gdyby odpukać skręcił kostkę w trakcie sezonu może spokojnie zastąpić kent bazemore według mnie wielki talent….

  5. Barzay pisze:

    Bogut teraz z 7 kg mniej i wygląda na serio szczupło, z tym Bazemorem za Stepha to chyba za daleko :)
    ( kontuzje tak, to jest klucz ale nie tylko tutaj ,w całej lidze w ogóle kontuzje są wielkim czynnikiem mającym wpływ na poziom ligi, jak by ich nie było to poziom by był przecież kosmiczny, wiadomo media days i co roku wtedy wszyscy zdrowi :))

  6. kibol pisze:

    u bazemora widze duży potencjał i myśle że to może być dla niego dobry jak nie przełomowy sezon w nba no ale fakt że do stepha to mu jeszcze trochę brakuje heheh,

  7. kondziu pisze:

    zajebiscie poskladali GSW w moim zdaniem juz niedlugo najlepszy team w lidze wraz z indianą.
    Troche pomyslu, ludzi na wlasciwym miejscu i szczescia i mozna zrobic fajny team. Knicks uczcie się!

  8. Qcin pisze:

    A ja jestem dziwnie przekonany, że GSW w tym sezonie skończy przygodę z PO szybciej niż w zeszłym.
    Wiem, że na papierze wygląda to świetnie, ale pozbycie się Jacka jak dla mnie jest dużo większym osłabieniem niż pozyskanie Igoudali. Na plus oddanie kontraktów Biedrinsa i Jeffersona (w 1 pytaniu po stronie strat należy jeszcze dodać Brandona Rusha). Jeśli Kura zagra taki sezon jak ostatnio to będą w okolicach 5 miejsca na Zachodzie, ale jeśli złapie kontuzje to widzę ich raczej bliżej 8- mimo tego, że skład wygląda imponująco, tak mi mówi intuicja;)

  9. kondzio pisze:

    A dla mnie to kandydat do wygrania zachodu. Mają ogromny potencjał a nie zapominajmy, że Barnes i Thompson się rozwijają

  10. Woy pisze:

    ja z kolei mam przeczucia ala @Qciin. Nikt już nie będzie się z nimi bawił.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *