5-na-5: Off-season w Chicago Bulls

1. Czego oczekujesz po powrocie Derricka Rose’a, przede wszystkim w jakiej formie chcesz go zobaczyć?

M. Babiarz: Chcę by powrócił przynajmniej tak dobry jak był, ponieważ wtedy Konferencja Wschodnia będzie równie ciekawa (a może nawet bardziej) jak Zachód. Najważniejszą zmianą w stylu gry Rose’a powinno być to, że teraz do jego repertuaru zagrań ma dołączyć skuteczny rzut z półdystansu. Jeśli odzyskałby dynamikę wejść (to nie będzie takie łatwe po tak ciężkiej kontuzji) i będzie mógł jednocześnie razić rzutem spoza pomalowanego to może być nie do zatrzymania. Takim Westbrookiem z chłodną głową, albo Parkerem na sterydach.

D. Ciepliński: W jak najwyższej. Mam nadzieję, że przepracował solidnie okres rehabilitacji i jest już zdolny do gry na jak najwyższych obrotach. Liga potrzebuje zdrowego Rose’a. Wtedy jest dużo bardziej atrakcyjniejsza. Poza tym rozgrywający Bulls sam przecież mówił w jednym z wywiadów, że jest najlepszym zawodnikiem NBA. Liczę, że słowa przekuje w czyni i udowodni w każdym spotkaniu, że to co powiedział, to nie tylko puste słowa.

M. Miłuński: Myślę, że Rose będzie grał przez pierwszą część sezonu na 70-80% swojej formy sprzed kontuzji. Z czasem powinno być coraz lepiej i jeżeli nie będzie miał innych problemów ze zdrowiem, będzie dobrze. Powiem tak. Może to nie będzie sezon na MVP, ale ścisłe top 5 ligi.

D. Suchan: Nie nastawiałbym się na jakiś super powrót i wejście smoka. Patrząc na to jak długo wracał do gry, wydaje się że równie długo może dochodzić do swojej optymalnej formie. Pewnie mimo wszystko będzie najlepszym graczem Chicago Bulls, ale do jego optymalnej formy chyba będziemy musieli poczekać, aż do Meczu Gwiazd.

M. Świderski: Chciałbym go zobaczyć w jak najlepszej formie, ale nie nastawiam się na powtórkę z sezonu 2010/2011. Wiadomo, że informacje podawane przez trenerów, kolegów z drużyny czy lekarzy – przed rozpoczęciem sezonu – nie zawsze sprawdzają się, kiedy rusza prawdziwa gra. Ciekawi mnie jedynie, czy zobaczymy zmianę stylu gry Rose’a i mniej rajdów pod kosz, z charakterystycznym naskokiem przed wyrzutem piłki (przy którym notabene doznał kontuzji), a więcej rzutów z dystansu. Cóż, pierwsze mecze to pokażą.

Woy (fan Chicago Bulls): Oczekuję występów na poziomie 25pkt i 8as na mecz i powrotu do formy sprzed poważnej kontuzji. Mówi się, że Rose poprawił rzut z dystansu i wróci jako mocniejszy, silniejszy fizycznie gracz. Stąd też niecierpliwie czekam na pierwsze sparingi z udziałem Derricka. Wydaje mi się, że rzadziej będzie penetrował i nie będzie starał się tak często jak w poprzednich latach pakować piłki do kosza.

2. Bulls w kolejnym sezonie znów tracą graczy, tym razem Nate’a Robinsona, a jak to wpłynie na zespół?

M. Babiarz: Thibbs zwykle spada na cztery łapy, ale gdybym był fanem Bulls to denerwowałoby mnie już ich skąpstwo. Rozumiem, że chcą w pierwszej kolejności zobaczyć jak będzie wyglądał Rose i dopiero wtedy ew. zaryzykować i wzmocnić ławkę licząc na tytuł, ale to może spowodować że stracą kolejne rozgrywki. Konkurencja na Wschodzie nie śpi i jest mocna jak nigdy.

D. Ciepliński: Bulls stracili Nate’a. Szkoda, bo to bardzo dobry zawodnik i mógłby zagrać dla nich jeszcze wiele świetnych spotkań. Robinson dawał niesamowitą energię z ławki i były takie mecze, kiedy potrafił sam zapewnić zwycięstwo drużynie z Chicago i wejść w rolę pierwszej opcji. Nie będzie jednak trudno go zastąpić. Dlaczego? Bo odszedł Nate, ale przecież wrócił Derrick Rose. Samo to jest przecież ogromnym wzmocnieniem Bulls i jestem pewien, że po Robinsonie nikt płakać nie będzie. Rose się o to postara.

M. Miłuński: Skład Byków z roku na rok wygląda nieco słabiej. Martwi mnie to nieco, bo Thibs ma jedną wadę – ma mocną tendencję do zawężania rotacji. Kompletne przeciwieństwo do Popovica, który oszczędza swoich graczy kiedy tylko to możliwe. Rooster Byków wcale nie ułatwia zadania, bo wartościowych rezerwowych nie ma wielu. Thibs, trzeba mu to przyznać, ma talent do wynajdywania graczy znikąd. W zeszłym sezonie to był Butler. Wcześniej Asik. Myślę, że i tym razem wyjmie kogoś z cienia, jak królika z kapelusza. Niemniej kwestia zostaje. Z wartościowych graczy doszedł jedynie Dunleavy.

D. Suchan: Brak Robinsona będzie bardzo odczuwalny. Przed zeszłorocznymi playoffami twierdziłem, że Nate może wygrać dla Bulls minimum jedno spotkanie. Tak też się stało, A Robinson stał się jedną z większych historii tych rozgrywek. Teraz Bulls nie mają nikogo kto może ich poderwać z ławki. Będzie bardzo ciężko.

M. Świderski: Uważam, że zarówno zeszłoroczne, jak i obecne zmiany w Chicago nie wyjdą tej ekipie na dobre. Robinson byłby idealnym zmiennikiem dla Rose’a, pokazał pazur w playoffach i co najważniejsze – wciąż uchodzi za rozwijającego się zawodnika (dopiero w przyszłym roku skończy 30 lat). Pierwsza piątka Bulls na ten sezon wygląda solidnie, ale ich ławka nie powala (Hinrich, Butler czy Dunleavy to solidni role playerzy, ale brak tu rasowych „szóstek”. Może Gibson ewentualnie). Poza tym ja osobiście po raz kolejny kompletnie nie wiem czego się spodziewać w tym sezonie od Carlosa Boozera, który w poprzednich rozgrywkach miał kilka świetnych momentów.

Woy: Jeśli Derrick Rose wróci do wysokiej dyspozycji to Robinsona braku aż tak bardzo nie odczujemy. Problemy Bulls mogą się uwidocznić, gdy Derrick zacznie opuszczać mecze. Marquis Teague to jednak nie ta klasa gracza co Nate, nie ma tej energii, którą mógłby wnieść wiele dobrego, a o weteranie Mike’u Jamesie wolałbym się nie wypowiadać ;-)

3. To ostatni sezon Luola Denga w Bulls, prawda czy fałsz?

M. Babiarz: Fałsz. W Chicago go uwielbiają, a nie sądzę by ktoś inny zaoferował mu wielkie pieniądze (w pełni doceniam jego klasę). To jest idealna opcja nr 3 w zespole. Taki gorszy Iguodala. Jeśli Butler sprawdzi się na dwójce, a Rose będzie zdrowy to zostawiając znak zapytania przy Boozerze mamy team na finał konferencji.

D. Ciepliński: Szanse oceniam na 50 proc. Zarząd i zawodnik nie dogadali się tego lata w sprawie kontraktu i już mogą się nie dogadać. Różnice w sprawie wysokości kontraktu mogły okazać się zbyt duże, a biorąc pod uwagę fakt, że właściciele Bulls nie chcą przekraczać progu luxury tax może to być ostatni sezon Luola w Chicago. Szkoda, bo Deng to świetny zawodnik, jeden z najlepszych obrońców na swojej pozycji. Z drugiej jednak strony zarząd i Deng mogą wrócić do rozmów następnego lata, a jeśli swoją grę rozwinie Taj Gibson to management Byków być może zdecyduje się użyć amnestii na kontrakcie Carlosa Boozera i wtedy kasa na nowy kontrakt dla Denga się znajdzie. Nie można jednak także zapomnieć o tym, że w szeregach Bulls gra Jimmy Butler i jeśli ten będzie się rozwijał tak, jak do tej pory to w Chicago mogą dojść do wniosku, że nie chcą płacić tak dużo pieniędzy na dwóch tak podobnych do siebie zawodników. Wykluczam jednak transfer w lutym przed trade deadline. Władze Bulls będą chciały dać temu zespołowi jeszcze jedną okazję na powalczenie o mistrzostwo.

M. Miłuński: Raczej prawda. W trakcie sezonu spodziewano się po Dengu bycia prawdziwym liderem do czasu powrotu Rose’a. Jednak jego średnie raczej spadły w stosunku do najlepszych lat. W dodatku dwa razy z rzędu ma spore problemy ze zdrowiem w decydujących meczach play-off. Co prawda zadałbym pytanie czy to nie jest jednak wina śrubującego wyniki w RS Thibsa kosztem odpoczynku swoich najważniejszych graczy? Deng jest typową drugą opcją i defensywnym plastrem dla 2-3. Jeśli mocno nie zejdzie z oczekiwań finansowych obie strony raczej się pożegnają, bo spuchnięte salary cap również nie wygląda zachęcająco.

D. Suchan: Chyba jednak prawda. W Chicago od zawsze liczą każdego wydanego dolara. Jeśli nie uda się przehandlować Denga w ciągu sezonu to raczej w przyszłe wakacje nikt o niego nie będzie w Chicago walczył.

M. Świderski: Fałsz. Chicago moim zdaniem powinno postarać się, aby jednak został. Dobrze czuje sie w Chicago, statystycznie może nie rozegrał ostatnio sezonu takiego jak w 2007 roku, ale jest jednak All-Starem, a także dobrym obrońcą, co na tej pozycji (gdzie trzeba mierzyć się z Jamesem, Anthonym czy Durantem) jest bardzo ważne.

Woy: Znając historyczne skąpstwo sterników Bulls to raczej bardzo realna możliwość. Nie wiem czy nie pokusiłbym się o wymianę z inną drużyną na centra (rzucę luźno nazwisko Marcina Gortata, któremu też skończy się kontrakt za kilka miesięcy).

4. Jeśli byłbyś w skórze GM’a Bulls jakie pozycje postarałbyś się jeszcze wzmocnić podczas przygotowań?

M. Babiarz: Przede wszystkim poszukałbym wydolnego zmiennika dla Noaha. Z całym szacunkiem, ale Mohammed takim nie jest, a jak tak dalej pójdzie to Thibodeau zajedzie swojego cholernie ambitnego środkowego.

D. Ciepliński: Patrząc na roster Bulls to wydaje mi się on naprawdę mocny. Ciężko się przyczepić do któregokolwiek zawodnika pierwszej piątki. Ławka tez nie jest najgorsza. Może ewentualnie wzmocniłbym pozycję nr 2, bo Daequan Cook i Mike Dunleavy to co najwyżej solidni zawodnicy, choć i tka pewnie większość czasu na „dwójce” grać będzie Jimmy Butler. Poza tym można by dodać jeszcze kogoś na pozycję centra, biorąc pod uwagę częste problemy z kontuzjami Joakima Noah. Sam Nazr Mohammed, który ma już przecież swoje lata, to za mało.

M. Miłuński: Byki mają problem. Póki co gwarantowanych umów jest już ponad 78 mln, czyli już będą płacić podatek władzom NBA. Możliwości do oszczędzania jest sporo, ale do wzmocnienia drużyny niekoniecznie. Gdzie tu szukać wymiany? Za Boozera, Denga? Chodliwym towarem byłby Gibson, ale każda wymiana, która wzmocniłaby drużynę bez dodatkowych kosztów byłaby trudna. Można szukać jakiegoś weterana lub pożytecznego zawodnika z minimalnym kontraktem. Możliwości jest jednak wyjątkowo mało.

D. Suchan: Z jednej strony może irytować brak wzmocnień w ich szeregach, ale może to dobra strategia ludzi związanych z tą ekipą? Wszystko od dwóch lat kręci się wokół zdrowia Rose’a. Ten sezon znów wygląda na to, że będzie sezonem na przeczekanie i zobaczenie w jakiej formie będzie ich lider. Być może w lepszych graczy zainwestują za rok.

M. Świderski: Wydaje mi się, że przydałby się dodatkowy, rasowy strzelec, chociaż Rose w formie w zasadzie wypełnia także i tą rolę. Innym wzmocnieniem byłby wysoki gracz z ławki, wyższej klasy niż Mohammed.

Woy: Wydaje mi się, że największe wsparcie przydałoby się Joakimowi Noahowi, który od trzech lat nie może rozegrać pełnego sezonu bez uszczerbku na zdrowiu. Brakuje mi też jednego strzelca dystansowego na pozycję numer 2. Ktoś na wzór Gary’ego Neala przydałby się Bulls.

5. Na jaki wynik Bulls liczysz w tym nadchodzącym sezonie?

M. Babiarz: Druga runda PO wydaje się być minimum znając ambicję Bulls, ale teraz przy Heat, Pacers, Knicks i Nets może być już z tym problem. Mimo wszystko stawiam na to, że… zagrają w Finale Wschodu.

D. Ciepliński: Pierwsza trójka, no może czwórka na Wschodzie po sezonie regularnym i półfinał konferencji to powinno być absolutne minimum, do jakiego będą dążyć Bulls. Jestem jednak przekonany, że po powrocie Rose’a w Chicago mają apetyt na dużo więcej i choć może głośno nie będą o tym mówić, a podczas sezonu nie będzie się też o tym często wspominać, każdy inny rezultat niż mistrzostwo będzie uznany za porażkę.

M. Miłuński: W RS spodziewam się dobrego rezultatu. Myślę, że mogą powalczyć o wynik 55+ zwycięstw. Czy o 1 miejsce konferencji nie wiem, ale potencjał jest. System Thibsa jest jednak na tyle dobry, że top 4 Wschodu stawiam w ciemno. Play-offy to jednak zupełnie inna bajka. W RS Byki mogą być lepsze od Pacers czy Nets, ale w play-offach druga runda może być bardzo trudna do pokonania.

D. Suchan: Druga runda playoffs to realnie byłby dobry wyniki tej drużyny.

M. Świderski: Bulls, o ile nie dopadnie ich znowu jakaś zdrowotna tragedia, powinni być mimo wszystko w czołówce konferencji wschodniej. Stawiam na pozycję 4., za Heat, Pacers i Nets.

Woy: Druga runda play offs to maksimum możliwości przy dzisiejszym składzie i niepewnym statusie Derricka Rose’a. Jeśli zdrowie pozwoli to w Chicago znów się będą bić o jak najwyższy bilans reagular season.

24 komentarze

  1. Mietek pisze:

    „Liga potrzebuje zdrowego Rose’a. Wtedy jest dużo bardziej atrakcyjniejsza.” Bardziej atrakcyjniejsza? To nie świadczy dobrze o autorze.

    • Mike pisze:

      Za flaszkę tygodniowo, drodzy, autorzy, mogę podjąć się korekty Waszych tekstów, coby takie kwiatki nie pojawiały się w publikowanej wersji…

  2. Macias pisze:

    Postawa Bulla a raczej samego Rosa to największa zagadka. Liczę, że wróci silniejszy i po weekendzie gwiazd będzie grał już na 100% swoich możliwości. Bulls z Nim w składzie mogą walczyć nawet o mistrzostwo ale wszystko zależy od tego w jakiej formie wróci i czy rozegra cały sezon. Odpuszczenie Robinsona to mimo wszystko błąd jak widać Nuggets nie dali mu wielkich pieniędzy a na pewno byłby dobrym planem awaryjnym w przypadku nieudanego powrotu DR. Deng będzie raczej planem awaryjnym na przyszłe lato w przypadku jakby nie udało im się ściągnąć Anthonego bądź innej wielkiej gwiazdy. Sprawdzony i bardzo solidny gracz w ataku jak i obronie. Wschód bardzo się wzmocnił ale Bulls mają Boozera, Noah, młodego Butlera, Denga i powracającego po kontuzji Rosa więc nie można ich skreślać w walce z pozostałymi ekipami mimo, że poczynili ogromne wzmocnienia.

  3. Lopez1910 pisze:

    Mimo wzmocnien rywali na wschodzie stawiam na final konferencji Bulls – Heat. Chicago juz w tym roku bez Rose`a pokazali dobra gre.Rose wrocil i nie mam watpliwosci ze bedzie rownie mocny jak przed kontuzja. Do tego Butler jest lepszym graczem i mysle ze w niedalekiej przyszlosci bedzie kolejna wielka gwiazda Bykow a kto wie moze juz All Starem? Mocny w obronie jak i na dystansie Deng (oby omijaly go kontuzje), no i Noah z Boozerem. Pierwsza 5 jest bardzo mocna i co wazne dobrze zgrana a na lawce solidni Hinrich,Teague,Dunleavy czy Gibson a nie zapominajmy ze sa jeszcze wybrani w drafcie i dobrze prezentujacy sie w lidze letniej Snell i Murphy. No i swietny trener to tez zdecydowanie na plus. Faktem jest ze najwiekszym mankamentem moze okazac sie brak solidnego zmiennika dla Noah ale i tak zaryzykuje stwierdzenie ze jak omina wszystkich powazniejsze urazy to jest to zespol mogacy nawet pokusic sie o wygranie ligi w nadchodzacym sezonie.

  4. Piotr pisze:

    Uważam, że Bulls w tym roku zdobędą mistrzostwo NBA. Mają bardzo wyrównany zespół, dobrego trenera, doświadczenie w PO. Gdy Rose był zdrowy to w RS mieli 4:0 z Heat. Go Bulls. 7 tytuł !

  5. Qcin pisze:

    Czytam, czytam i nie mogę wyjść z podziwu jak wielka jest wiara w Chicago wśród kibiców. Z jednej strony imponuje mi wiara w niezwykłe zdolności Rose’a , z drugiej wywołuje niedowierzanie.
    Raz, że Chicago w tym sezonie się osłabiło- pozyskanie Dunlevy’ego nie rekompensuje straty Belinelliego i Robinsona.
    Dwa, że na C jest straszna dziura, wprawdzie Noah jest jednym z lepszych centrów ligi ale alternatywny jakiejkolwiek brak.
    Trzy, że nie wiadomo co z tą Różą, a nawet jeśli wyleczył kontuzje to będzie mu ciężko grać na tym samym poziomie co przed urazem- do tego jestem przekonany, że łatwiej będzie zobaczyć Howarda kończącego mecz z 80% skutecznością z wolnych niż Rose’a ładującego się pod kosz jak za dawnych czasów.
    Cztery- cała czołówka Wschodu się wzmocniła na tyle, że Chicago raczej skończy poza TOP4 konferencji
    Pięć- w tym sezonie Chicago grało trochę ponad możliwości, przed rozpoczęciem RS większość ekspertów typowało ich na granicy między PO a loterią draftową a awansowali pewnie.

    Wydaje mi się, że wszystko na co stać Chicago, nawet ze zdrowym Różą, to 1 runda PO i odpadnięcie po wyrównanej serii z Brooklynem/Indianą.

    • Woy pisze:

      Belinelli nie imponował w Chicago, jego rola była większa tylko i ze względu na kontuzje graczy. Dunleavy będzie kimś w roli Kyle’a Korvera, ze wcześniejszych sezonów. Poza tym Bulls stawiają wyraźnie na atletyczne granie i hard defense bo w piątce razem wyjdą Deng i Butler. Ponadto zespół parę dni temu zaangażował zmiennika , również w charakterze stopera, Dahntay’a Jonesa. Thibs wyraźnie stawia na obronę. Robinsona jak napisali koledzy nie potrzebowali, przy powrocie Rose’a. Nate nie jest efektywny, kiedy dostaje 10-15 minut , a na 20-25 w Chicago, do tego na dwójce, nie ma dla niego miejsca w taktyce Thibsa. Alternatywą dla Noaha będzie tak jak w zeszłym sezonie granie dwójką Boozer-Gibson. Bulls już pogodzili się z faktem , że nie przepłacają graczy i na siłę ani próbowali zatrzymać Robinsona ani wcześniej Asika a i tym razem mogą to zrobić z Dengiem.
      Teraz co do wzmocnień – OK jeśli popatrzymy na Nets – być może w Knicks wkomponuje się MWP , ale zmiany Heat czy Pacers nie są takie porywające (wolniejszy i starzejący się Scola za młodszego Hansbrougha czy Watson za nie sprawdzającego się Augustina to nie są jakieś fajerwerki w mojej opinii). Na koniec , rozumiem ,że zakładasz jakieś 6-7 miejsce dla Chicago, skoro mają się potykać o Brooklyn czy Indianę? Ja stawiam na 3-4 miejsce i walkę w II rundzie play offs właśnie z Indianą lub Brooklynem.

    • Lopez1910 pisze:

      Nie wiem,ciezko byc fanem jakiegos zespolu nie wierzac w niego :) Tez uwazam ze Dunleavy bedzie kims w rodzaju Korvera a strata Bellineliego to zadna strata. Gdyby nie czeste kontuzje i brak przez caly sezon Rose`a nie wiem czy milaby tyle minut ile mial. A do tego nie byl to gracz o ktorym mozna powiedziec ze bedzie go w Chicago brakowalo. Co do Nate`a to tak jak Woy napisal, u nas przy obecnosci Rose`a nie dostalby tyle minut ile by chcial i nie wiadomo jakby sobie z tym radzil. I nie rozumiem dlaczego wszyscy twierdza ze nie zobaczymy juz wjazdow pod kosz Rose`a :) To by oznaczalo ze ma slaba psychike i kontuzja jaka przeszedl blokuje go w graniu na maxa , a z tego co mowia wszyscy z otoczenia Bulls i sam Derrick jest wszystko w jak najlepszym porzadku wiec nie boje sie jakos o to ze wroci w gorszej dyspozycji badz bedzie ubozszy o jakies zagrania. Powiem wiecej jesli faktycznie dolozy do swojej palety zagran rzuty z poldystansu to bedzie go jeszcze ciezej powstrzymac niz przed kontuzja. Napisalem wyzej ze typuje final konferencji Bulls – Heat i zdania nie zmienie choc po cichu bede liczyl ze jednak zamiast Heat w finale Wschodu zagaraja Pacers.

  6. qcin pisze:

    Ale przy tej taktyce przydaloby sie wiecej strzelcow dystannsowych, a tak w zasadzie jest tylko Dunleavy, ktoremu troche brakuje do Korvera zwlaszcza jesli chodzi o regularnosc, dlatego nie rozumiem jak moznaa bylo tak latwo pozbyc sie Robinsona, ktory w mojej opinii bylby doskonala 6, nie dosc, ze wprowadzal mase energii to dodatkowo dobrze rzucal z dystansu. Boozer na centrze to zawsze spore ryzyko, bo jego zaangazowanie w obronie jest zerowe, dlatego gdyby Noah wypadl to Chicago odczuloby to bardziej niz brak Rosea. Butler poki co rozegral pol sezonu i moze sie to skonczyc jak w przypadku Lina, a Deng ostatnimi czasy czesciej byl na L4 niz w TNT, wiec i jego forma nie jest pewna.
    Co do wzmocnien to dla Indiany najwiekszym jest Granger, ktory zalata ostatnia dziure(poza brakiem produktywnego PG) w Pacers, czyli niepunktujaca lawke. Do tego Scola, ktory faktycznie jest wolniejszy od Tylera, ale umie punktowac, a tego zabraklo Indianie w serii z Miami, teraz nie wystarczy krycie Westa i Georga.
    Miami stracilo tylko Millera, ale zyskalo Odena i Beasleya, oraz Birdmana, jak dla mnie to spore wzmocnienie i tak silnego skladu.
    Knicksi wzmocnili sie MWP i pierwszy raz od lat bedzie mialo w skladzie wiecej niz 1 gracza umiejacego bronic,przy jednoczesnej produktywnosci w ataku.
    Chicago powinno byc 5-6 wg mnie, zapomnialem dodac Knicksow ;)

    • Woy pisze:

      Widzę, że dużo osób zachłysnęło się świetnymi wynikami play offs Robinsona, ale trzeba podkreślić ,że on po raz pierwszy dostawał blisko 34 minuty gry, podczas swojej kariery i miejsce w pierwszej piątce (więc przy powrocie Rose’a jego rola znacząco spada). Właśnie zjawisko Robinsona porównałbym do Lina, a nie Butlera, który już w pierwszym sezonie zapowiadał się na godnego następcę Denga. Jeśli chodzi o regularność to Robinson trafiał tylko 43% z pola (podczas play offs) i 33% (za trzy) – te staty jednak były najwyższe od sezonu 2009/10 , gdy występował w Knicks.
      Mike Dunleavy ma 44% z gry i 42% za trzy, więc widzę większą regularność u niego oraz przeszło 25 minut w meczu od lat. Dunleavy to strzelec seryjny i takie zawodnika potrzebował Thibs do swojego zespołu.
      BTW. L4 Denga = L4 Grangera, więc dyspozycja ich obu to zagadka.

      Teraz pytanie w czym zbilansowana piątka Chicago jest słabsza od S5 Knicks by NY byli wyżej?
      Rose-Butler-Deng-Boozer-Noah
      Felton-Smith-Anthony-Bargnani/MWP-Chandler (STAT ma znów problemy z plecami i jest po zabiegu)

    • Lopez1910 pisze:

      Beasley nie mial jakiegos niesamowitego sezonu ostatnio wiec nie nazwalbym go jakims super wzmocnieniem. Do tego Oden o ktorym nie wiadomo wlasciwie na ta chwile nic. Tyle tylko ze jest w kadrze Heat. Poza tym sila Heat to LBJ. Tam sie liczy tylko on, jako zespol Heat nie sa tacy mocni choc znanych nazwisk maja sporo :) Juz teraz mieli bardzo ciezko w swojej konferencji nie wspominajac o szczesliwie wygranych finalach ( zeby nie bylo,mimo wszystko szacunek za wygranie ligi). Teraz bedzie jeszcze ciezej i nie typowalbym ich do roli glownego faworyta ligi bo uwazam ze nie wygraja 3 raz z rzedu mistrzostwa. Nets sie wzmocnili ale jak to zafunkcjonuje?Trojka z Bostonu juz w tamty roku grala nie zaspecjalnie. Na dodatek z nieopierzonym na lawce trenerskiej Jasonem Kiddem? Knicks jak zawsze wielkie aspiracje i pewnie skonczy sie jak co roku. Mimo wszystko RS stawiam na 1.Bulls , 2.Heat , 3.Pacers , 4. Knicks jako top4 wschodu. A dalej zobaczymy jak bedzie. Deng moze ostatnio byl na L4 ale chyba nie tak czesto i nie tak dlugo jak ostatnio Granger wiec troche dziwne porownanie. Mozemy tu pisac i wymieniac sie argumentami na temat sily kazdej druzyny ale wszystko zweryfikuje sezon. Ajjj juz sie nie moge doczekac,szczegolnie pierwszego pojedynku Bykow z Miami :)

  7. Al Capone pisze:

    A mi się wydaję, że Chicago mocno zaskoczy w pozytywnym tego słowa znaczeniu. Ja typuję 60-22
    2 miejsce na wschodzie i walkę z Miami w ECF

  8. henryk pisze:

    Rozumiem, że tęsknicie za latami 90, ale one w Chicago szybko nie wrócą, więc proszę o trochę więcej obiektywizmu.
    Z sezonu na sezon zespół się osłabia i w tym sezonie będzie max 50-52 wygrane i 5 miejsce.
    Noah i Boozer już lepiej nie zagrają niż w zeszłym sezonie, Denga wytransferują w styczniu za worek kartofli, bo się nie dogadają co do nowego kontraktu.
    Jedynym jasnym punktem jest Butler, który zabłysnął w kilku meczach oraz powrót Rose’a, któremu pewnie trochę czasu zajmie powrót do 100%.
    Ławka ssie (Dunleavy to wzmocnienie typu Jordan Farmar albo Luke Walton).
    Porównywanie Bullów do Miami jest w obecnej sytuacji baaaardzo nie na miejscu.

    • Woy pisze:

      Hehe, raczej za sezonami 2009-10 i 2010-11 @Heniu. Choć tamte lata doskonale pamiętam i nieporównywalny pootencjał byłych Mistrzów.

      Wg komenatrzy Toma Thibodeau – Derrick jest w optymalnej formie. Aż się palę do pierwszych meczów pre-season by stwierdzić czy tak jest rzeczywiście?

      Jeśli ławka jest słaba to zapraszam do szerszego wglądu w skład , zwłaszcza kiedy czytam nazwiska Taja Gibsona i Kirka Hinricha (więc moje pytanie , gdzie miejsce dla Robinsona?). Do nich Dunleavy, który ma szansę wejść w buty Kyle’a Korvera, po ostatnim najlepszym swoim sezonie od lat. Doszedł też rookie Tony Snell , który ma być strzelcem i być może Thibs zaufa jemu (a nie Radmanovićowi czy Cookowi, którzy kompletnie nie znaleźli się w szatni Bulls).

      Praktycznie z kolegami zgadzam się w kwestii , iż brakuje Bykom wsparcia na centrze dla Noaha.

  9. sasoo pisze:

    Proponowałbym nie dyskutować z Woy’em pod tym postem bo akurat każdy jego argument jest perfekcyjny i tylko się chłopcy kompromitujecie probując szukać u Woy’a jakichś merytorycznych nieścisłości. Pozdrawiam
    P.S – Wazelina niezamierzona, ale jak nigdy w 100% zgadzam się z każdym słowem red. Woy :)

    • Woy pisze:

      dzięki;-) jedna ważna rzecz na którą nie zwróciliśmy uwagi w pytaniach: Rose w końcu będzie mógł grać wymiennie na jedynce – dwójce z Hinrichem. Takiego komfortu Thibs nie miał w poprzednich latach, kiedy kapitana Bulls oddano do Wizards/Hawks, a Kirk może grać na dystansie, z kolei Derrick nie musi cały czas trzymać piłki w rękach (choć w tym czuje się najlepiej). Praktycznie dwie różne piątki, w zależności od potrzeb i sił rywali.

      Hinrich-Rose-Deng/Butler-Boozer/Gibson-Noah
      Rose-Butler-Deng-Boozer/Gibson-Noah

      reszta mocno zależy od zdrowia graczy.

  10. Henryk pisze:

    Sezon zweryfikuje ;)

  11. kondziu pisze:

    nie oszukujmy sie ze to bedzie dawny Rose.. prawdopodobnie juz nigdy nie wroci do swojej dyspozji z poprzednich lat.
    Jest to typ zawodnika ktory praktycznie tylko i wylacznie bazowal na swoim przygotowaniu fizycznym, skocznosci, zwinnosci, szybkosci, a przy takiej kontuzji to juz nie wroci nigdy na 100%. Tak wiec, dajcie sobie spokojz typowaniem Bulls na majstra..

  12. Qcinyego pisze:

    Aj! uciekła mi dyskusja, ale już wracam;)

    Pierwsza rzecz- Dunleavy to na tę chwilę bardzo średni gracz, jednowymiarowy, który nie wnosi żadnej energii z ławki- taki trochę wszechstronniejszy brat Steve’a Novaka, przy podobnych umiejętnościach gry w obronie. Poza tym jeśli porównujesz statystyki Robinsona i Dunleavyego to zestawiaj je z RS, a nie jednemu z RS a drugiemu z PO- różnice między nimi są niewielkie, a na korzyść Robinsona przemawia to, że oprócz rzutu za 3, umie wjechać pod kosz i podać piłkę nie tylko do najbliższego Jenningsa.

    Druga rzecz- O ile starterzy w Bulls i Knicks mają zbliżony potencjal, o tyle rezerwowych nie ma co porównywać, bo poza Gibsonem, Hinrichem i Dunleavym to ławka Byków przy Nowym Jorku wygląda jak cheesburger przy Big Macu. Snell póki co nie zagrał ani minuty, więc wstrzymajmy się z jego oceną.

    Trzecia rzecz- Wymieniłeś dwie równe piątki, na które złożyło się siedmiu gracz- jak dla mnie nie są to dwie równe piątki, a jedynie uniwersalność starterów, podparta wątpliwej klasy zadaniowcami. Jest cienka granica między oszczędnością a skąpstwem- jak dla mnie pożałowanie 4 mln za 2 lata dla Robinsona nie jest cnotą, a głupotą- podobnie jak niecałe 3 mln za sezon dla Belinelliego- James dostał 1,4 mln w Bulls- nie przekonasz mnie nawet randką z Megan Fox, że 2 mln dla Robinsona byłoby przepłaceniem Nate’a.

    Czwarta rzecz- ponownie te nieszczęsne trójki- już w tym sezonie Chicago w nich cieniowało, a teraz? po pozbyciu się dwóch z …dwóch graczy Bullsów, którzy umieli je trafiać sytuacja wygląda beznadziejnie- nie porównywałbym Dunleavyego do Korvera, bo raz, że KK trafił do Chicago po swoim najlepszym sezonie w Jazz (53,6% za 3!), będąc wciąż na granicy swojego prime’u (29 lat), podczas gdy Dunleavy to już 33-letni koleś, który po raz 3 w karierze przekroczył 40% za 3- gdzie mu do Korvera, który nigdy w życiu nie zszedl poniżej 38,5% za 3.

    I na koniec- Zgadzam się, że Belinelli ma swoje wady, ale jednego nie można mu zarzucić, jest czołówką ligi jeśli chodzi o hustle plays, nie oglądałem w tamtym sezonie Bullsów jakoś namiętnie, ale nie przypominam sobie ani jednego meczu, który widziałem pozbawionego przynajmniej jednego takiego zagrania u Marco. Podobnie Robinson, a jakoś nie wyobrażam sobie sytuacji by Dunleavy rzucał się w trybuny za piłką.

    • woy pisze:

      o tym składzie mówisz, że wybierasz 7- mkę mocniejszych, porównując burgery?

      BTW, o Megan Fox to już się trochę powtarzasz i przestaje mnie to bawić, mamy pisać-gadać o koszu to proszę:

      C 45 Aldrich, Cole
      F 7 Anthony, Carmelo (C)
      F/C 77 Bargnani, Andrea
      C 6 Chandler, Tyson
      F/C 50 Diogu, Ike
      G/F 14 Douglas-Roberts, Chris
      G 2 Felton, Raymond
      G 5 Hardaway, Tim, Jr.
      F 25 Leslie, C. J.
      F 3 Martin, Kenyon
      G/F 23 Murry, Toure’
      F 20 Powell, Josh
      G 9 Prigioni, Pablo
      G/F 21 Shumpert, Iman
      G 0 Smith, Chris
      G 8 Smith, J. R.
      F/C 1 Stoudemire, Amar’e (C)
      G 18 Udrih, Beno
      F 51 World Peace

      Felton, Smith, Anthony, Stoudemire (nie zagra w pierwszych tygodniach), Chandler, Bargnani, MWP, Shumpert, Prigioni, Martin to chyba ci najlepsi ze wymienionych. W dodatku uważam ,że strata KIdda jest ogromna, jako ducha drużyny i prawej ręki Woodsona na boisku. Zobaczysz ,że Knicks w tym sezonie będą grali gorzej niż wskazywał ich bilans poprzedniego roku.

      W końcu ta ławka Knicks nie jest aż taka rewelacyjna , bo duża część pokazanych nazwisk grała tzw. ogony w większości drużynych gdzie ich próbowano – CDR, Udrih, Powell, Diogu i Aldrich.

      Teraz do skład Bulls dołączył jak pisałem wyżej Dahntay Jones czyli mamy tendencję defensywą w której lubuje się trener. Co do Jamesa to czwarty PG w rotacji, za Rosem, Hinrichem , Teague’em więc nie ma czego się czepiać (a zna system , bo był już w Chicago)

      Na koniec; Już czekam pierwszych starć Bulls z Knicks!;-)

    • Qcin pisze:

      Niepotrzebnie czepiasz się porównań, mogę o hamburgerach, samochodach czy wodzie mineralnej- to bez różnicy- dyskutujmy o koszykówce ale jak przy piwie- forma niech będzie lekko frywolna;)
      (swoją drogą te z Megan i z Gessler są moimi ulubionymi, stąd w różnych formach ich używam;))

      Do sedna więc!
      Zakładając, że s5 Knicksów będzie wyglądać- Felton, Shumpert, MWP, Melo, Chandler- to na ławce mamy Barganiego, Smitha, Stoudemire’a – czyli trójkę graczy, którzy w każdym meczu mogą rzucić po kilkanaście punktów i mimo ich braków w obronie, są to zawodnicy, którzy mogą zrobić różnicę- takich nie widzę w Bullsach. Dalej masz Udriha, który nie odbiega od wychwalanego Hinricha, a wg mnie jest nawet lepszym graczem co też pokazał choćby w Orlando w tamtym sezonie notując 10,2p i 6,1a w 27 min. gdzie Hinrich miał 7,7/5,2 w 29; Martina, który mimo wieku dalej jest cholernie groźny pod tablicami, a nawet Prigioniego, który wprawdzie nie wnosi tyle do zespołu co wcześniej wymienieni, ale zwykle gdy się pojawia na boisku to potrafi uspokoić grę NYKów.
      Jamesa podałem nie jako osobę, która będzie grać dużo minut, a jako przykład głupoty Chicago, które nie chce dać 2 mln Robinsonowi, a daje 1,4 mln Jamesowi, który jak sam zauważyłeś będzie 4 PG w Bykach.
      Nie jestem fanem NYK’ów, ani nie wróżę im nic więcej jak 2 runda PO, ale jeśli spotkają się z Chicago w PO to daję im 80% szans. Wiem, że ich bilans był w tamtym sezonie trochę sztucznie napompowany (choć nie aż tak jak Clippersów) niemniej Chicago w mojej opinii również wygrało więcej meczy niż było w stanie. Niemniej…obecnie NYKi się wzmocniły, a Chicago osłabiło jeśli chodzi o sam roster, choć powrót Rose’a jest sporym wzmocnieniem to i tak może to być za mało by wyprzedzić Nowy Jork.

  13. woy pisze:

    sorry , ale uważam ,że za bardzo ufasz nazwiskom w przypadku Knicks, @Qcin. Zacznę od Feltona, który wiele straci bez Kidda i zobaczy, że to dzięki Jasonowi poprawił swoją grę, a sam Kidd genialnie rozrzucał piłkę na obwód do wolnych partnerów. Ponadto górował nad Ray’em grą dwójkową ,czy to z Tysonem, czy Melo czy w końcu, krótko bo krótko, ale ze STATem. O ile nadzieje z przyjściem Artesta na poprawę obrony można jakieś wiązać, o tyle transfer Bargnaniego to sprawa wątpliwa. Kolejny Steve Novak? Jak pisałem, zdrowie STATa nie pozwala na granie nim na starcie sezonu.

    Generlanie mocno osłabiony będzie znów front court Knicks. Z Udrihem racja połowiczna, bowiem gracz Bulls lepiej spisuje się w defensywie a Słoweniec tutaj ustępuje i będzie raczej trzecim PG w rotacji, za Prigionim. Nawiązałeś wcześniej do Belinelliego, ale to gracz bardzo nierówny, co widzieliśmy nie tylko w Bulls, gdzie potrafił zaliczać serie niecelnych rzutów, a co nam ostatnio udowodnił na Eurobaskecie.

    Przy Rose’ie i Butlerze, oraz wspomnianym Hinrichu brakuje dla niego minut na dwójce i Thibs będzie stawiał na brak dziur w obronie – patrz Dahntay Jones – niż zagrożenie w ataku – czytaj Belinelli. Nie uważam też ,że nagle Dunleavy będzie jakimś objawieniem, ale 2-3 trójki w meczu odda a na więcej niż 15 minut nie może liczyć. Na dziś największy pytajnik stawiam przy formie/zdrowiu Denga.

    Z tym typowaniem 80:20 to niestety muszę jako fan Chicago powiedzieć, że zdecydowanie w drugą stronę, przy wracającym Rose’ie :-);-)

    Liczę naprawdę na mocny sezon w Chicago i bilans z 55 wygranymi. Knicks daję 48-49 max. Pozdro i dzięki za dyskusję (szacun)

    • Qcin pisze:

      Woodson już w tamtym sezonie często grał jednocześnie dwoma nominalnymi PG, czy to Feltonem z Kiddem, czy też Prigionim, dlatego wydaje mi się, że Udrih ma szanse jednak dostać koło 18 minut zwłaszcza, że dobrze kreuje pozycje i jeśli będzie wchodził wraz ze Statem i Bargnanim to obaj mogą wiele na tym skorzystać. Potrafę sobie wyobrazić jednocześnie na parkiecie Feltona z Udrihem

      Co do Kidda to zgodzę się tylko w tym, że był prawą ręką Woodsona. Tamten sezon miał słabszy (może „inny” by bardziej pasowało) i zamiast prowadzić grę stał się spot-up shooterem (jasne, wciąż notował te 3 asysty na mecz ale rzadko kiedy to on był rozgrywającym). Dlatego nie wiem czy jego strata będzie AŻ TAK odczuwalna.

      MWP może okazać się mega wzmocnieniem w porównaniu do Brewera, który nie tylko nic nie wnosił do ofensywy to dodatkowo wiele stracił w defensywie z czasów gry w Jazz, był wolny i już nie krył tak dobrze jak jeszcze 2-3 lata wcześniej- MWP wciąż na swojej pozycji jest solidnym grajkiem i jak napisałem wcześniej w końcu Knicksi mają 2 graczy w s5, którzy potrafią bardzo dobrze bronić.

      Co do Feltona to zauważ, że on zawsze jak gra w Nowym Jorku to spisuje się dobrze, nigdy nie będzie topem wśród PG, ale jest w górnej połówce rozgrywających. Ponoć zrzucił też kilka kilogramów w te wakacje, zobaczymy czy jego szybkość zyska na tym.

      Co do nazwisk to wręcz przeciwnie, w ogóle się do nich nie przywiązuje, ba! taki Stat to był na czele najbardziej przehajpowanych graczy w moim osobistym rankingu, co nie zmienia faktu, że trzymanie jego czy Bargnaniego na ławce to spory luksus na który mało kogo stać. Bargnani mimo wszystko jest
      lepszym graczem od Novaka i to drugi znaczący upside wśród Nyków po MWP.

      Zgadzam się, że problemem będzie frountcourt, który ponownie prezentuje się dość przeciętnie, jednak jak się przypatrzy taktyce Woodsona to taki Chandler czy Martin są idealni, no właśnie i Martin to jednak też spory plus odkąd dołączył w tamtym sezonie to Chandler na ławce nie oznaczał dziury pod koszem.

      Ostatnim argumentem za tym, że jednak NYKi będą mieli zbliżony, bądź nawet nieco lepszy bilans niż w zeszłym sezonie jest Melo, który już w tym sezonie (gdzie na starcie byłem jego największym hejterem) stał się liderem (choć w PO wrócił do starych nawyków). Jeśli zrozumie, że NYKi wygrywają gdy on dzieli się piłką to Nowy Jork będzie diablo mocny i trudny do pokonania dla każdej drużyny (poza Utah oczywiście;))).

      Jeśli ja miałbym obstawiać to Chicago i NYKi zajmą 4-5 miejsce i zmierzą się ze sobą w 1 rundzie, chyba, że ponownie Indiana będzie bardzo wolno się rozkręcać to wówczas będą między 3-5, bo mimo wszystko Miami i Brooklyn powinny odskoczyć stawce.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *