5-na-5: Off-season w Houston Rockets

1. Wierzysz jeszcze w to, że Dwight Howard zagra na poziomie sprzed operacji pleców i powalczy np. o tytuł Defensora Roku?

Paweł Kołakowski (fan Rockets): Sedno w tym, żeby odnalazł swoje miejsce w tym zespole. On tutaj nie będzie jedyną gwiazdą jak miało to miejsce w Orlando i nie będzie miał takiej presji jak w Lakers. Pytanie czy zaadoptuje się do warunków szybkiej gry, którą Rockets preferują i nie mają zamiaru z niej rezygnować z przyjściem Howarda. Z pewnością Dwight znajdzie się w nowej sytuacji, która moim zdaniem posłuży jego dalszemu rozwojowi…

Damian Suchan: Wierzę, że w tym sezonie będzie już w pełni sił. On ma taki potencjał, by dominować w „pomalowanym”, że nawet jak nie jest w pełni sił, to wybija się ponad wszystkich, a na pewno większość centrów w NBA. To może być jego sezon. Nowa drużyna, wreszcie taka, która jest jego. Mimo wszystko mniejsza presja, niż ta w LA, ale możliwości osiągnięcia dobrego wyniku dużo większe.

Bargnani: Howard przez marzec i kwiecień notował 19.0 ppg, 13.6 rpg i 2.7 bpg, czyli statystyki jak najbardziej podobne do tych z Orlando. Wygląda więc na to, że doszedł do siebie po kontuzji i jeśli dobrze przepracuje lato, otrząśnie się po tym całym cyrku w LA w dalszym ciągu powinien być najlepszym centrem ligi. Fizycznie nadal jest niesamowicie dominujący. Potrzebuje tylko odpowiednich warunków dookoła i pasującego mu systemu by odpowiednio funkcjonować. Czy będzie Defensorem Roku? Jeśli obrona Rockets będzie tak dziurawa jak w poprzednim sezonie to ciężko będzie mu wygrać z liderami najlepszych defensyw ligi (Gasol, T.Allen, Noah, James)

Woy: Jeśli będzie centralną postacią zespołu, a na to się zanosi, nie powinien mieć problemów z powrotem do poziomu gry sprzed kontuzji. Ważnym faktem jest też to, iż ma obok siebie Jamesa Hardena lub Chandlera Parsonsa, rozciągających strefę obronną rywala i przykuwających uwagę obrońców rywala. Jeśli znajdzie motywację i odpowiednio się zaangażuje w defensywę, by np. powalczyć o finał konferencji, to ciągle jest potencjalnie najlepszym kandydatem do tej nagrody.

2. Howard to najważniejszy transfer Rakiet, ale jak ocenisz inne wzmocnienia (widzisz, gdzieś dziury?)?

Paweł Kołakowski: Dla mnie równie ważnym ogniwem jest wzmocnienie graczy obwodowych. Rozstano się wprawdzie z Carlosem Delfino, ale do Teksasu doszli Caspi, Brewer, Williams oraz powrócił Garcia. Ze środkowym, który skupia na sobie uwagę kilku graczy w ataku dobrzy strzelcy dystansowi to prawdziwy skarb i wielki handicap w rywalizacji play off. Zwłaszcza przy częstotliowści z jaką Howard jest faulowany – możliwośc oddania piłki na obwód sprawi, że stanie się on jeszcze bardziej groźny, a jedniocześnie takie zaplecze na obwodzie spowoduje, że on sam może zyskać przestrzeń do gry dla siebie i wykorzystywać swoją dynamikę i fizyczność. Myślę, że Rockets bardzo mądrze uzupełniali skład.

Damian Suchan: Przydałby się dobry defensor na pozycję 2/3. Ktoś kto w najważniejszy momentach może zatrzymać najgroźniejszego strzelca rywali. Ciekawe co GM Rockets myśli dalej zrobić z Asikiem. To za dobry gracz z byt wysokim kontraktem, by spędził sezon na ławce. Być może uda się go wymienić za dobrego obrońcę.

Bargnani: Camby i Brewer powinni podnieść jakość gry w obronie. Tylko, że nie będą mieli na to zbyt wiele czasu, bo zapewne będą grać po 5-10 minut na mecz. Po tym co Casspi pokazał w Cavs i na Eurobaskecie mam spore wątpliwości czy NBA to nadal odpowiednie dla niego miejsce. Jednym słowem rewelacji nie ma. Ściągnęli zadaniowców na kilka minut, ale na ten moment to wszystko co mogli zrobić.

Woy: Patrick Beverly powinien w końcu wygrać rywalizację z Jeremym Linem, a to wpłynie na poprawę defensywy drużyny. Na pewno pozytywnym ruchem było przywrócenie do składu Aarona Brooksa, co powinno zaostrzyć rywalizację o minuty na jedynce. Umiejętności Hardena i Parsonsa nie trzeba podważać czy omawiać. Uważam też, że Rockets zrobili świetny interes angażując niedocenianego wśród Knicks oraz Thunder – Ronnie Brewera. Ta roszada pozwoli im na wystawianie na wysokim skrzydle , rozciągającego grę , Parsonsa a ustawi Brewera w roli stopera i kolejnego obok Beverly’ego i Howarda zawodnika zdolnego poprawić – słabą w zeszłym – sezonie obronę Rockets. Być może podczas sezonu dojdzie do wymiany Omera Asika na typowego silnego skrzydłowego, mogącego ustawić się tuż obok Dwighta Howarda. Niewątpliwie jego wysoki kontrakt nieco zaniżył kolejne ruchy transferowe houstończyków.

3. Jeremy Lin, James Harden , Chandler Parsons i Dwight Howard czy to realna siła na finał konferencji?

Paweł Kołakowski: Jeśli nie będzie ich w pierwszej czwórce Zachodu i mówie tutaj o półfinale konferencji to będzie spory zawód. Myślę, że może jeszcze nie w tym sezonie, ale za rok to będzie realny kandydat do mistrzostwa. Chyba, że dojdzie tutaj jeszcze do jakiś ruchów transferowych… wówczas potencjał mistrzowski może znacznie przybrać na sile…

Damian Suchan: Jak najbardziej. Lin to w mojej ocenie bardzo dobry rozgrywający. Ok nie jest kimś w typie Derricka Rose’a czy Kyrie Irvinga, ale bardzo dobrze podaje. To będzie świetny gracz do dwójkowych akcji z Howardem. Może to jest porównanie na wyrost, ale jego styl podobny jest do Johna Stocktona.

Bargnani: Tak naprawdę to jest to dopiero początek budowy kontendera. Oczywiście jeśli Rockets na tym zależy, bo z aktualnym materiałem jest to niemożliwe. Harden i Howard to absolutnie duet, który może kiedyś zagrać razem w finałach. Ale nie z tą obsadą. Parsonsa za wszelką cenę powinni zatrzymać, ale nadal potrzebują wzmocnień. O ile na rozegraniu nie potrzebują wirtuoza, a raczej gościa, który nie będzie „przeszkadzał” Hardenowi to na czwórkę przydałby się gracz, który po pierwsze ma niezły rzut z półdystansu, a po drugie gra coś w obronie. David West byłby idealny, ale jest nie do przechwycenia.

Woy: Potencjałem cały zespół Rockets nie ustępuje wg mnie Oklahoma City Thunder. Również dwóch liderów z prawdziwego zdarzenia, także szereg zadaniowców, z mocną pierwszą piątką, a gorszą i mniej wnoszącą ławką. Wszystko zależy od ustawień trenera i chemii w drużynie. Mimo tego nie widzę Houston w finale konferencji podczas pierwszego sezonu z Howardem. Trzeba im czasu, zagrania oraz nabierania doświadczenia. Większość przecież to mało doświadczeni zawodnicy, którym jednak nie spieszy się;-)

4. Kevin McHale nie poradzi sobie z tą drużyną na miarę oczekiwań fanów i będzie trzeba szukać większego autorytetu do prowadzenia Rockets ; prawda czy fałsz?

Paweł Kołakowski: Fałsz… Kevin McHale ma jeden z większych autorytetów w lidze i ewidentnie pod jego wodzą Rakiety robią postępy, których było brak za końcowych czasów Adelmana (który bądź co bądź takim składem już nie dysponował). Jego doświadczenie zawodnicze powoduje, że znacznie lepiej rozumie grę i samych zawodników. Ta drużyna jest świetnie zarządzana, nie brakuje tutaj roszad na potrzebę sytuacji, ale jest też pewna herarchia. Każdy zawodnik musi zaprocować sobie na swoją pozycję i to mi się bardzo podoba. Jedyny minus jaki ja widzę to zbytnie podporządkowanie gry w zeszłym roku pod Hardena – ale w tym roku ten problem już raczej zniknie…

Damian Suchan: Nie sądzę, by trener był tutaj problemem. McHale da radę. Tyle w temacie.

Bargnani: Myślę, że czy chce czy nie i tak powinien dać sobie radę w stopniu wystarczająco zadowalającym fanów i zarząd. Nie ma może wielkiego doświadczenia, ale poznał ten zespół całkiem dobrze, stworzył odpowiedni system i jedyne co musi to wpasować w to wszystko najlepszego centra ligi. Brzmi jak banał, ale wpasowanie Howarda do zespołu udało się do tej pory tylko jednej osobie na tej planecie.

Woy: Wszystko zależy od pierwszych wyników oraz budowania atmosfery na parkiecie i poza nim. Jeśli np. Rockets zakończyliby sezon, gdzieś w granicach 8 miejsca na Zachodzie i odpadli w pierwszej rundzie P.O. to wówczas może pojawić się taka spekulacja. Jeśli natomiast drużyna zacznie kiełkować i np. dobije do progu 50 wygranych, przejdzie pierwszą rundę P.O. to McHale będzie pracował z dużym spokojem.

5. Czy Houston Rockets powinni w trakcie sezonu poszukać możliwości wymiany Jeremy’ego Lina bądź Omera Asika? Oba kontrakty wydają się zbyt wysokie..

Paweł Kołakowski: Już dawno to mówiłem i powiem jeszcze raz. Jeremy Lin powinien zostać jak najszybciej oddany. Sam zawodnik wie o tym, że w Houston nie widzą w nim już tak ważnego ogniwa jak w zeszłym roku i doskonale zdaje sobie sprawę, że jest to tylko i wyłacznie zasługa jego możliwości… Zarabia za dużo i tym strasznie go skrzywdzono… kto go weźmie z takim kontraktem? Asik natomiast bardzo się przyda i przyznam, że akurat on jest wart pieniędzy, które ma zapisane w kontrakcie. Grecka tragedia Rakiet polega na tym, że łatwiej będzie im wytransferować bardzo potrzebnego im w moim odczuciu tureckiego środkowego, który kręci nosem na pozyskanie Howarda niż przepłaconego i nie potrafiącego utrzymac równej formy Lina, który w Rockets zostanie bardzo chętnie, bo nikt inny go nie weźmie z takimi zarobkami.
Patrząc realnie myślę, że mogą obaj odejść w jednym pakiecie w wieloosobowej wymianie – to jedyny możliwy scenariusz, a swoją drogą bardzo ciekawy…

Damian Suchan: Jakby się przyglądnąć kontraktowi Lina, to wcale nie jest taki wysoki. Co do Asika, to jak już pisałem. Marnowanie jego potencjału na ławce to zbrodnia.

Bargnani: Jeśli znajdą dla Asika minuty, a eksperyment z Howardem jako 4 wypali powiedzmy „połowicznie” to przynajmniej do końca sezonu powinni go zatrzymać i dopiero wtedy rozważyć wymianę. Chyba, że atmosfera w szatni zejdzie na taki poziom, że trzeba będzie działać od razu. Asik jest zbyt wartościowy w obronie i może być kluczem do sukcesu w play offach. Co do Lina – jest ostro przepłacony, a w dodatku po serii z Thunder narosły wątpliwości co do tego czy nie lepiej działa wariant z duetem Beverley-Harden na obwodzie. Nie sądzę by wysłali go gdzieś za „byle co”, bo tym samym przyznaliby się do tego, że zatrudniając go okazali się jeleniami, którzy dają 20 mln$ dla gościa po tak naprawdę 25 meczach w NBA nie znając w pełni jego wartości.

Woy: Niekoniecznie w pierwszym sezonie, choć uważam, że obaj zarabiają zbyt wiele. Kontrakt Lina wywindowało Linsanity i wcale nie jest on lepszym PG niż Beverly. Marketing zwraca też sternikom sporo gotówki na gorącym rynku azjatyckim. Z kolei przy Asiku trzeba nawiązać do mody NBA na przepłacanie wysokich graczy. Jeśli Rockets marzą o mistrzostwie muszą posiadać bardziej zbilansowaną piątkę, ale nie koniecznie za cenę oddania obu graczy. Za chwilę może okazać się , że sprawdza się granie niższą piątką z Parsonsem na czwórce, aklimatyzuje się Brewer, a Beverly znakomicie zastępuje Lina i w Rockets nie będą musieli nic zmieniać.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. znafffca pisze:

    powinni pohandlować Asikiem za Denga

  2. Szuwarek pisze:

    1. Zdecydowanie tak. Pod koniec zeszłego sezonu Howard już zaczął grać na 70-80% swoich możliwości i wyglądało to już całkiem nieźle. Teraz będzie jeszcze lepiej.

    2. Brewer super. Brooks też fajnie. Casspi, Camby ok. Dziura na 4 jednak spora.

    3. Tak. Howard ma bardzo dobrą ekipę. Skoro z Magic dotarł do finału NBA… Tutaj skład jest chyba mniej dopasowany do niego, ale są strzelby, jest Harden, który zdejmie z Howarda ciężar zdobywania punktów. Jak będzie dominował pod koszem w taki sposób, w jaki jest do tego zdolny, Rockets będą bardzo ciężcy do zatrzymania. W zasadzie jak się patrzy na centrów Zachodu, to tylko nieliczni mogą powalczyć z DH12. (OKC, Nuggets, Warriors, Grizzlies, może Spurs do pewnego stopnia) Myślę, że Rockets są w stanie powalczyć o pierwszą 4, a w play-offach wszystko może się zdarzyć.

    4. Autorytet to on akurat ma. Troszkę mam pewne obawy co do jego czysto trenerskich umiejętności. Może się czepiam, ale kilka momentów z play-offów było słabych. Właściwie to OKC miało sporo szczęścia, że po stracie Westbrooka awansowało do dalszej rundy.

    5. Asik jest 3 zbierającym ligi. Dlaczego pan Sanders, czy Jordan zarabiają więcej? Asika wolałbym z jego kontraktem od obu wspomnianych. Lin jest według mnie przeceniony tylko nieznacznie. Jest wciąż młody. Będzie się rozwijać. Oczywiście łatwiej będzie znaleźć fajną wymianę na Asika. Tylko ja najpierw z 20 gier spróbowałbym zagrać z Asikiem na 4 razem z Howardem. Jak eksperyment nie wyjdzie to dopiero wtedy poszukać wymiany. Przychodzi mi do głowy np. wymiana z Celtics za Bassa, który powinien do Howarda dobrze pasować ze swoimi niezłymi jumperkami z półdystansu. O taką 4 ala Rashard Lewis będzie ciężko. Może Derrick Williams? Ilyasova? Tak naprawdę najlepszy byłby Ryan Anderson, ale on raczej nie jest na sprzedaż. Chociaż Asik na 5 dałby możliwość stworzenia fajnego duetu z Davisem w Pelicans.

  3. barcelowicz pisze:

    Mnie też przyszły do głowy Pelikany jako partner do Asika wymiany… ops ops. Pelikanom przydałby się jakiś dobry wysoki obrońca (czyt. Asik), a Rakietom jakaś „4” z dobrym rzutem z półdystansu i dystansu (czyt. Anderson). Kasa by się zgadzała, oba zespoły załatałyby swoje dziury…

  4. Bloniek pisze:

    Zapominacie o jednej ważnej rzeczy. Wartości marketingowej Lina i rozwiniętego marketingu Rakiet na wschód. Jak się weźmie to pod uwagę to kontrakt Lina nie jest jakiś strasznie wysoki (na te 5mln zasługuje, a reszta się powinna zwracać)

    • woy pisze:

      Woy: „Niekoniecznie w pierwszym sezonie, choć uważam, że obaj zarabiają zbyt wiele. Kontrakt Lina wywindowało Linsanity i wcale nie jest on lepszym PG niż Beverly. Marketing zwraca też sternikom sporo gotówki na gorącym rynku azjatyckim”

    • Bloniek pisze:

      Sorki Woy, zwracam honor :). Tekst trochę długi to nie doczytałem do końca

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *