Czy Gerald Wallace posiada jeszcze jakąś wartość?

Dzisiaj na łamach celticsblog.com ukazał się bardzo ciekawy artykuł o lubianym przez wielu fanów graczu. Mowa o popularnym „Crashu” – Geraldzie Wallace. Cały artykuł możecie znaleźć tutaj. Poniżej postaram się streścić główne myśli autora (czasem nie mogłem się powstrzymać przed swoimi wtrętami ;) dlatego zachęcam do przeczytania oryginalnego tekstu).

G-Force ma za sobą najgorszy sezon w karierze. Był starterem w 68 z 69 meczy i zanotował 7.7 pkt na mecz, 39.7 % skuteczności z gry, 4.6 zbiórek, 2.6 asyst w 30.1 minut na mecz. Jak to możliwe, że ten sam zawodnik notował jeszcze dwa lata temu 15.7 pkt, 8.0 zb, a w sezonie 2009/2010 trafił do Meczu Gwiazd i pierwszej defensywnej piątki NBA? Za swoją grę został nagrodzony 4-letnim kontraktem opiewającym na równe 40 milionów dolarów.

Co spowodowało słabą grę „Crasha”?

1. Niedziałający system

Wallace był wykorzystywany w nieodpowiedni sposób. Carlesimo i Johnson wymuszali na nim częste rzuty za trzy, w których nigdy nie był orłem. Siłą G-Force’a zawsze było punktowanie blisko obręczy. Podobnie do Avery Bradley’a Wallace świetnie potrafi ścinać pod kosz zarówno z piłką jak i bez niej. W sezonach 2004-2011 Wallace trafiał blisko obręczy 56.2 % rzutów. W ostatnich dwóch sezonach liczba ta spadła nieznacznie do 53.1 %, ale za to drastycznie zmniejszyła się liczba oddanych rzutów blisko obręczy. Wallace zwyczajnie nie był brany pod uwagę jako ofensywna opcja w zespole.

Nets w ostatnim sezonie byli na 28 miejscu w lidze pod względem tempa gry. Pochodną ich wolnego rozgrywania akcji był brak okazji do szybkiego ataku, w którym G-Force czuje się jak ryba w wodzie. W Celtics sytuacja może się zmienić, bo po pierwsze Rondo gra szybciej niż Williams, po drugie trener Stevens zapowiada zmianę systemu wzorując się na zeszłorocznej grze Rockets (nr 1 w kategorii Pace w Lidze). Wszystko to zwiastuje o wiele więcej łatwych punktów dla Wallace’a.

2. Zdefiniowanie swojej roli

Po porażce Nets w 3 meczu pierwszej rundy play-off z Bykami, Wallace zapytany na temat swojej roli w zespole odpowiedział: „Nie wiem. Nie umiem ci powiedzieć, jaka jest moja rola. Nie mam pojęcia jaka jest moja rola w tym zespole.”

Za ten stan odpowiedzialny jest przede wszystkim P.J. Carlesimo. Jego decyzje personalne w play-offach często były niezrozumiałe. W meczu nr 1 Wallace zagrał bardzo dobrze, notując 14 punktów w 37 minut. Mimo tego w następnych dwóch spotkaniach zagrał kolejno 19 i 25 minut. Wallace był głównym poszkodowanym kiepskiej rotacji w zespole. Crash przebudził się w meczach 4-7 notując średnie – 38 minut, 15.8 punktów, 3.8 zbiórki, 3.8 asyst. Ostateczna porażka Nets w 7 meczu zatarła jednak w dużej mierze pamięć o relatywnie dobrej grze Crasha w serii z Bulls.

3. Być może mniej gry da więcej

Wiemy, że G-Force nie jest już tym samym zawodnikiem, który w 2009 roku miał średnio w meczu 18.2 pkt. i 10 zb. Być może najlepszym rozwiązaniem byłoby zmniejszenie mu udziału w grze do 25 minut. Z całą pewnością Wallace zyskałby bardzo na szybszej grze drużyny, ale wątpliwe by mógł grać w tym systemie po 35-40 minut, jak to robił w Charlotte.

Co z jego 10 milionowym kontraktem?

Żaden zespół nie chciałby płacić 10 mln za 25 minut gry. Wyobraźmy sobie jednak scenariusz, w którym Wallace odbija się od dna i gra na wysokim poziomie. Prawdopodobnie w tym roku wymiana z jego udziałem wydaje się niemożliwe z powodu ważnego przez jeszcze trzy lata kontraktu. Jednak po dobrym sezonie, za rok wymiana z jego udziałem nie wydaje się już tak nierealna. Poza wszystkim w drużynie tak młodej jak Celtics po przebudowie, taki weteran jak Crash jest zawsze bardzo potrzebny.

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

4 komentarze

  1. Johny pisze:

    Mam wielką nadzieję, że w Bostonie się odrodzi. Bardzo lubię tego gracza :)

  2. majecha pisze:

    Myślę, że w Nets cierpiał najbardziej ze względu na obecność Lopeza. Brook nie biega jak hart a cała ofensywa była ustawiona pod niego – to w głównej mierze spowodowało obniżenie lotów G-Force’a. Życzę mu dużo dobrego, bo lubię go oglądać.

  3. M pisze:

    Obawiam się, że w Bostonie nie będzie miał dużo szans, bo mają dość silnie obsadzone pozycje 2-3.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *