Anthony oczekuje, że Knicks będą jeszcze lepsi

Ubiegły sezon Knicks mogą zaliczyć do udanych, nawet pomimo tego, że odpadli w drugiej rundzie play offs z Indianą Pacers. Zwyciężyli w 54 spotkaniach, osiągając co najmniej 50 wygranych po raz pierwszy od sezonu 1999/2000, i zajęli drugie miejsce w Konferencji Wschodniej zaraz za Miami Heat.

Do tego J.R. Smith zdobył nagrodę dla najlepszego rezerwowego sezonu, a Carmelo Anthony został najlepszym strzelcem ligi, rozgrywając do tego najlepszy sezon w karierze i po raz pierwszy będąc liderem zespołu z prawdziwego zdarzenia.

Pomimo tego, że konkurencja wzmocniła się w trakcie tego off season, Melo powiedział w rozmowie z Marciem Bermanem z New York Post, że Knicks w następnych rozgrywkach będą jeszcze lepsi. – Byliśmy na drugim miejscu w zeszłym roku – powiedział Anthony. – Myślę, że nikt się tego nie spodziewał. W tym roku chcemy to powtórzyć. I rzeczywiście widzę, że ten zespół jest lepszy od tego z zeszłego sezonu. Czujemy tak. Czujemy, że poprawiliśmy się jako zespół.

Tego lata szeregi Knicks zasili wybrany w drafcie Tim Hardaway Jr., Metta World Peace, Andrea Bargnani oraz Beno Udrih, z kolei zespół opuścili Jason Kidd, Steve Novak i Marcus Camby. Nie jestem skłonny już teraz oceniać, czy to zmiany na plus. Zweryfikują to pierwsze mecze.

Wiele osób uważa jednak, że Knicks nie powtórzą sukcesu z ubiegłego sezonu. Heat wydają się dalej poza zasięgiem, podobnie jak Pacers, którzy powinni w następnych rozgrywkach być tylko lepsi. Poza tym do gry po kontuzji wróci Derrick Rose, co z miejsca poprawia pozycję wyjściową Chicago Bulls.

Do tego są jeszcze przecież Brooklyn Nets, którzy wzmocnili się m.in. Kevinem Garnettem i Paulem Piercem, a ich rywalizacja z Knicks powinna być jeszcze bardziej zacięta w następnych rozgrywkach niż rok temu.

To wszystko sprawia, że Anthony i spółka będą mieć pełne ręce roboty już od pierwszego spotkania i zajęcia miejsca w pierwszej czwórce będzie bardzo trudne. Jak to jednak w koszykówce bywa, wszystko rozstrzygnie się na parkiecie.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

13 komentarzy

  1. Krzychair pisze:

    Jak to zwykle bywa, plany zweryfikuje życie, jakas konuzja etc i może być po sezonie – dla każdego zespołu

  2. D-rose pisze:

    Dziwne jest to że tyle drużyn się wzmocniło… Ciekaw jestem jak po 2 miesiącach to będzie wyglądać, bo nie zdziwiłbym się że przez swoją obronę Knicks spadną na 5-6 miejsce.

  3. TheStilt pisze:

    Nie wierzę w słowa Melo. W Knicks za dużo jest znaków zapytania, o nowym nabytku z Toronto nawet nie będę wspominał. Sam Anthony jest niepewny – fakt, miał świetny sezon w tym roku, ale od lat nie pamiętam sytuacji, żeby zagrał wszystkie 82 mecze w sezonie, a dodatkowo jeszcze rok temu zmagał się z niskim FG%. Młodzi muszą przejąć większą rolę – np. taki Shumpert. Sam Melo żadnej drużyny nie pociągnie i jest to pewne od czasów Nuggets. W PO będą, ale nie przejdą pierwszej rundy i w Nowym Jorku będzie to kolejny zmarnowany sezon. W tej drużynie trzeba wymienić cały zarząd, bo jest niedopuszczalne, żeby w takim mieście, z takim kapitałem marketingowym i finansowym, nei było pierścienia od 40-tu lat.

  4. znafffca pisze:

    tak naprawdę wszystko zależy od tego co będzie ze Stoudemire’m – knicks potrzebują kolejnej opcji w ataku Co prawda J.R. jest w stanie rzucać po 20pkt na mecz ale raz potrzebuje do tego 12 rzutów a raz 22 Jeżeli Amare będzie z ławki rzucał 15 punktów to jednocześnie Melo będzie trochę odciążony w ataku Moim zdaniem powinni szybko się pozbyć Amare – nie będzie łatwo upchnąć komuś taki kontrakt no ale ławkę dałoby się wzmocnić

  5. Krzychair pisze:

    Nikt przy zdrowych zmysłach nie kupi Amare – wysoki kontrakt i zero kolan.

  6. gd pisze:

    zaloże sie o 0,7 że Knicks będą w top 3 wschodu.

  7. majecha pisze:

    Amare nie dość, że stracił wartość sportową, to co gorsze dla Knicks – marketingową także. To nazwisko przestało elektryzować dzieciaki kwiczące na dźwięk zginanej obręczy. Szkoda mi go, bo Knicks robią od lat wszystko by zdobyc tytuł….a nic nie wychodzi.

    • Barzay pisze:

      serio robią wszystko ale chyba żeby nie zdobyć tytułu, 40 lat a to jest rynek nie wiem pierwszy czy drugi za LAL w NBA i dodatkowo tylu z NY jest dobrych koszykarzy i trenerów a graja i trenują gdzie indziej. To jest dziwne, niedaleko dużo mniejszy Boston ma 17 m i jeden nie tak dawno.

  8. saturn pisze:

    Myślę, że trzeba spokojnie poczekać co będzie. Wielu z nas ekscytowało się wymianami transferowymi w tym sezonie. Rzeczywiście wiele drużyn wschodu się wzmocniło.
    Myślę, że Miami nie będzie słabsze w tym sezonie, ale bez wątpienia Pacers i Bulls będą mocniejsi niż rok temu. Pacers zwyczajnie się rozwinęli, a Bulls, bo mam nadzieję odzyskają na dobre Derrick’a.
    Oczywiście bardzo jestem ciekaw Nets, bo skład mają niesamowity, ale czy ten skład będzie potrafił wygrywać mecze? Jest tam tylu liderów, że trochę się o to obawiam. Raczej mogą mieć problemy ze zgraniem zespołu w jeden sezon… tylko pytanie jest takie: czy „Bostończycy” mają więcej czasu niż sezon?
    Ciekawostką jest też dla mnie Detroit, które tej jesieni powinno zacząć wychodzić z dołka.
    Zmiany w NY ja odbieram na lepsze. Wysoki Włoch jeśli tylko będzie zdrowy, to powinien bardziej rozciągać grę NY – na zmianę z Amare. Żaden z nich nie jest czołową postacią ligi na tej pozycji, ale mogą grać po 15-20 min w meczu dając sobie sensowne zmiany.
    Obawiam się, że NY przy obecnej sytuacji na wschodzie nie utrzyma 2 miejsca. Ja obstawiam 4.

    • melo15 pisze:

      Tylko w Knicks chyba nie potrzebny kolejny gracz który będzie rozciągał grę a bardziej potrzebują kogoś kto będzie zdobywał punkty pod koszem. Obwód jest bardzo dobry problem mają pod koszem bo Chandler to skarb ale w obronie w ataku oprócz łapania alley-oop nie potrafi nic podobnie jego zmiennik Martin.Jedynym wysokim zdobywającym punkty jest Stat(a wiadomo jak z jego zdrowiem).Kolejny problem jest taki że Amare nie da już rady grać jako 5 a Carmelo najlepiej czuje się jako PF.

    • melo15 pisze:

      I takim sposobem w NY mamy 3 PF zarabiających łącznie ponad 50 mln,a mecz trwa tylko 48 minut więc ciekaw jestem jak będzie wyglądała rotacja na tej pozycjii…

  9. TheStilt pisze:

    STAT jest skończony. Tak samo jak Bynum. O tych nazwiskach można już powoli zapomnieć. Niestety, ale mało który organizm jest w stanie wrócić do siebie po takich urazach i tylu operacjach.

  10. hades pisze:

    NY zrobili dobrze sciagajac go ale zrobili to w złym momencie Melo chciał odejsc z Denver ale mógł poczekac do konca sezonu i NY też wtedy była dobra paka Chandler, Galinari itp moze nie było Tysona na C ale paka była dobra i było wiecej opcji w ataku no i Stat był formie a teraz przyszedł debil Artest a przepraszam Metta Peace i Bargnani drugi Novak ale potrafi wiecej punktów na pukac ale pod koszem to jest drewno

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *