Klay Thompson może wylądować na ławce. On czy Barnes?

Po tym jak tego lata Golden State Warriors sprowadzili Andre Iguodalę w pierwszej piątce drużyny z Oakland zrobiło się niezwykle „ciasno”. Najprawdopodobniej ktoś z dwójki Klay Thompson, Harrison Barnes wyląduje na ławce rezerwowych.

Jak już pisał Dawid Ciepliński, Harrison Barnes twierdzi, że nie miałby nic przeciwko wchodzeniu z ławki, gdyż liczą się dla niego tylko zwycięstwa drużyny. W podobnym tonie wypowiada się Klay Thompson, który twierdzi, że szybko zaadaptowałby się do nowej roli.

– Zajęło mi to kilka meczy, by się przyzwyczaić – powiedział Thompson na temat swojego debiutanckiego sezonu, którego część wchodził do gry właśnie z ławki rezerwowych. – Można się do tego przyzwyczaić i znaleźć swój rytm. Nadal można być wielkim graczem – dodał.

– Nie jestem tym zbyt bardzo zaniepokojony. Martwię się tylko o to, by być w coraz lepszej formie.

W trosce o dobro drużyny Thompson w pełni popiera podpisanie kontraktu z Iguodalą.

– On będzie dla nas świetnym wzmocnieniem. Jest dobrym strzelcem, ale jeszcze lepszym rozgrywającym. To wielki przywódca. On nam na pewno pomoże. Będzie jak „szwajcarski scyzoryk”… To ogromy transfer dla nas – chwalił uniwersalność swojego nowego kolegi Thompson.

Damian Suchan

Od dziecka chciał być jak Allen Iverson, ale zabrakło mu mentora w typie Larry'ego Browna. Od Iversona różni go jednak zamiłowanie do rozdawania asyst. Wychodzi z założenia, że efektowna asysta jest lepsza od każdej ilości punktów. Wielki fan Philadelphi 76ers i koszykówki totalnej w wykonaniu Miami Heat. Czasem coś napisze i ma nadzieję, że ktoś to przeczyta.

3 komentarze

  1. Geo pisze:

    Ja bym na ławkę wysłał Barnesa, ewentualnie potem wraz z rozwojem sezonu posadził slabszego z duetu Barnes-Thompson.

  2. Paweł pisze:

    Będą rotować. Taki problem bogactwa każdy zespół chciałby mieć. Andre to mądry zawodnik, który poświęca się dla drużyny, Wojownicy zrobili świetny ruch sprowadzając do zespołu.

  3. pawko pisze:

    kostki stefanka proszę wytrzymajcie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *