Eurobasket 2013 – zapowiedź szóstego dnia (wracamy do domu..)

Pierwszy raz od 2007 roku (kiedy mieliśmy za Andreja Urlepa grupowych rywali w postaci Francji, Słowenii i Włoch) nasi koszykarze wrócą do domu bez wygranej. Wprawdzie dziś w ostatnim spotkaniu grupowym zagrają z gospodarzem turnieju, Słowenią, jednak po wczorajszym „obrazie nędzy i rozpaczy” nawet najwięksi optymiści nie wierzą w zwycięstwo fatalnie grających Biało-Czerwonych. Najciekawszym faktem wczorajszego beznadziejnego występu przeciwko Hiszpanii, było zbliżenie się przez naszych do 52-letniego rekordu Mistrzostw Starego Kontynentu; w 1966 Szwecja rzuciła do przerwy 11 oczek, a my wczoraj 13 (uzyskując w pierwszej kwarcie wynik 5:25).

Pierwszych porażek w ME doznały ekipy Ukrainy (z Francją), Grecji (z Włochami) po bardzo wyrównanym meczu) oraz Słowenii (po dogrywce, z Chorwacją).
Z kolei pierwsze wygrane odnotowały reprezentacje Turcji (ze Szwecją) oraz Izraela (z Belgią). Niespodziewanie do walki o awans włączyła się drużyna Wielkiej Brytanii (ogrywając Niemców). Bez wygranej w w turnieju pozostają dwie kadry – polska i rosyjska. Jedyną niepokonaną reprezentacją w ME pozostali Włosi (dzięki postawie duetu Belinelli – Datome).

Po dzisiejszych rozgrywkach popołudniowo – wieczornych zostanie na placu boju i w drugiej rundzie, już tylko 12 ekip, które powalczą o topową ósemkę i cwierćfinał.

GRUPA A – Francja i Ukraina po 7pkt, Belgia i Wlk. Brytania po 6 pkt

Tylko pierwszą kwartę przegrali z Niemcami Brytyjczycy, a to był efekt skutecznej gry Anthony’ego Lawrence’a (23pkt). Wspierał go Myles Hesson, autor double – double na poziomie 21pkt i 11zb. Bolączką naszych zachodnich sąsiadów okazały się straty – 15 – co ich rywale obrócili w 19 oczek (Anglicy mieli tylko 7 zgub piłki). Niemcom nie pomogła wysoka dyspozycja Tibora Pleissa , zdobywcy 20pkt i 14zb. Niestety dla Niemców znów problemy ze skutecznoscią miał Heiko Schaffartzik (2-9 z gry). Wynik 81:74.

Bardziej zacięte spotkanie toczyło się między liderami grupy, Francją i Ukrainą (77:71). Do ostatnich minut Trójkolorowi walczyli o zwycięstwo, a możliwe to było tylko dzięki finałowej kwarcie, wygranej 26-20. W tej kwarcie wyższy bieg włączył Tony Parker, który pociągnął zryw faworytów (14-0 przy 9 swoich punktach) i ostatnich 10 minutach wrzucił rywalom 15 oczek. Ogólnie Parker zdobył 28pkt. Mecz był pojedynkiem świetnych rozgrywających, bowiem z drugiej strony 20 punktów dołożył Eugene Pooh Jeter. Kluczowe dla losów spotkania było zatrzymanie Ukraińców na poziomie 33% z bliskiego dystansu.

Izrael odbił się od dna, w spotkaniu z walczącą o awans, do wczoraj, Belgią (87:69). Izraelczycy wygrali wszystkie trzy pierwsze kwarty, przy czym piorunujące wrażenie zrobiła trzecia odsłona, w której zdystansowali rywala do 28 oczek (32-13 w III). W tym czasie Izraelczycy trafili 12 z 15 rzutów z gry, w tym cztery trójki. Ogólnie w meczu zanotowali 10 z 16 oddanych rzutów zza łuku. Affik Nissim okazał się najskuteczniejszym graczem spotkania z 23pkt.

W ostatnim dniu zagrają: Wielka Brytania – Ukraina (Anglicy ciągle liczą się w grze o awans), Niemcy – Izrael (ciągle o awans), Francja – Belgia (jedni o pierwsze miejsce w grupie, drudzy o awans)

GRUPA B – Litwa i Serbia po 7pkt, Łotwa z Bośnią i Hercegowiną po 6pkt

Bośnia i Hrecegowina mogła zakończyć sen Macedończyków na temat awansu do II fazy turnieju. Podopieczni Alesa Pipana zdobyli tylko 54 oczka w całym spotkaniu i nie byli w stanie zatrzymać Mirzy Teletovića (22 pkt). Bośniakom nie przeszkodził fakt, odesłania na trybuny ich trenera Aleksandra Petrovića (drugi techniczny w 4 kw.). Ponadto Nihad Djedović wrzucił w drugiej połowie 12 ze swoich 20 punktów, prowadząc BiH w ostatniej odsłonie do wyniku 21-9. W sumie BiH wygrała 62-54. Todor Gecevski trafił tylko 2 z 12 rzutów, a Vojdan Stojanovski 1 z 8.

Serbia długo męczyła się z walczącą o wygraną Łotwą (80:71). Mimo pierwszej, wygranej bardzo wyraźnie, odsłony (28:15), podopieczni trenera Ivkovića dali wrócić rywalom do gry. W pierwszej odsłonie aż 13 z 25 punktów zanotował imponujący w tym turnieju Nenad Krstić. Łotysze starali się łapać rywala dzięki lepszej skuteczności z dalekiego dystansu, głównie przez rzuty Janisa Blumsa oraz Kristapsa Janicenoksa (obaj po 3x). Największa jednak przewaga, pod samym koszem, nie została zniwelowana i Krstić został bez odpowiedzi. Dotychczas świetnie radzący sobie Rolands Freimanis zagrał tylko 6 minut i został bez punktu. Łotysze po imponującym starcie 2-0, przegrali dwa kolejne mecze i dziś powalczą o awans z Macedonią (wynik Łotwy z Serbią to 71:80).

Przebudzenie Krzysztofa Ławrynowicza, tak w wielkim skrócie można nazwać litewską konfrontację z Czarnogórą (77:70). Skrzydłowy mający w krwi polskie korzenie miał do tego meczu, we wszystkich spotkaniach, na koncie 2 pkt. W pojedynku z Montenegro zdobył aż 24pkt, z czego zanotował 9 celnych z 11 oddanych rzutów. Lawrinowicz trafił też trzy trójki, z czterech wykonywanych. Litwini trafili 10 z 23 dystansowych rzutów, a ponadto double-double zanotował Jonas Valanciunas (12pkt i 10zb). Tyrese Ryce (19 oczek) próbował ratować skórę Czarnogórców, ale niestety miał mniejszą pomoc, zwłaszcza ze strony Suada Sehovića (1/9 z gry). Mecz zakończył się dogrywką, w której 14:7 dominowali Litwini.

W ostatnim dniu zagrają: Łotwa z Macedonią, Litwa z Bośnią i Hercegowiną, Serbia z Czarnogórą. Jeśli założymy, że Litwa i Serbia to pewniacy do wygranej to o trzecim miejscu z grupie zadecyduje konfrontacja Łotyszy z Macedończykami.

GRUPA C – Hiszpania i Słowenia po 7pkt, Chorwacja i Czechy po 6pkt.

89-53 Hiszpanie ograli najsłabszą na Eurobaskecie Polskę. Polacy po przegranym w końcówce spotkaniu z Chorwacją, w którym mogli fanom sprawić miłą niespodziankę, wyglądali jakby przejechał po nich walec. 5:25 po I kw. oraz 13 oczek do przerwy mówią same za siebie. Nasi stracili 21 piłek , przy 8 zgubach Czerowno-Żółtych. Hiszpanie podbudowali sobie morale przez ostatnim meczem z Gruzją, m.in. też wykonując przegląd rezerowowych graczy. Marc Gasol i Ricky Rubio rzucili najwięcej w meczu, po 15pkt. Hiszpanie wrzucil nam 12 trójek i pogłębili nasz kryzys..

Czesi w niesamowitym ofensywnym stulu ograli Gruzinów. 26-15 po I kw i pójscie za ciosem w drugiej kwarcie (czyli coś czego nie potrafili Polacy w konfrontacji z naszymi południowymi rywalami) wyprowadziło ich na wynik 54-35 po 20 minutach. Kolejny wielki mecz, po udanym występie przeciwko Biało-Czerownym, zanotował Jan Vesely (27pkt i 10zb), popisując się efektownymi wsadami piłki do kosza. Kroku dotyrzymywał graczowi Wizards Tomas Satoransky, który zakończył mecz z 20pkt i 7as. Czesi imponowali skutecznością, trafiając z 62% z bliższego dystansu (efekt 95:79 i dalsza walka o awans do II rundy).

Kiedy Słoweńcy na początku trzeciej odsłony prowadzili 54-40 z Chorwatami to wydawało się, że bracia Dragicowie oraz Domen Lorbek znaleźli receptę na rozbicie strefy Jasmina Repesy. Tymczasem chorwacki szkoleniowiec, konsekwentnie, od II odsłony, realizował niewygodą na przeciwnika strategię. Ponadto świetną pracę w ataku wykonywał Bojan Bogdanović, który nie tylko popisywał się udanymi atakami (18 oczek do przerwy) ale potrafił wrócić do obrony i przy akcji sam na sam z koszem, zablokować z tyłu rywala. Znów jak na inaugurację z Czechami, głową w mur walili, Goran Dragić oraz Bostjan Nachbar. Pierwszy trafił 6 z 19 rzutów, drugi tylko 2 z 11. Kiedy wydawało się, że Słowenię uratuje młodziutki Edo Murić (trójka i efektowy slam dunk) to Chorwaci znaleźli odpowiedź w akcji i osobistym Ante Tomića (15 zb).

Dogrywka okazała się popisem indywidualnym Damjana Rudeza, trafiającego w dwie kluczowe trójki, i prowadzące gości do zwycięstwa (76:74). Słowenia w samej czwartej kwarcie nietrafiła 12 trójek z 14 wykonywanych. Może to jest jakaś podpowiedź dla Polski jak grać w ostatnim meczu Eurobasketu i uratować honor wygraną? Istotna sprawa, nawiązując do Chorwatów, do początku czwartej kwarty popełnili oni tylko 1 stratę, a na koniec dogrywki mieli tylko 5.

W ostatnim dniu zagrają: Hiszpania z Gruzją (14:30 na Polsat Sport), Chorwacja – Czechy (o awans do II rundy jednej z drużyn, 17:45 w Polsacie Sport) oraz Polska – Słowenia (21:00 w Polsacie Sport News).

GRUPA D – Włochy 8pkt, Finlandia i Grecja po 7pkt

Aż dwóch dogrywek potrzebowali koszykarze Finlandii i Rosji do rozstrzygnięcia wyniku bardzo wyrównanej potyczki (86:83). Alexey Shved dwoił się i troił (25pkt), ale to z jego ręki padały niecelne rzuty, który uniemożliwiły Sbronej wygranej pierwszego meczu. Aż pięciu graczy Suomi zanotowało co najmniej 10 oczek i dzięki zespołowej grze to Shaun Huff (20pkt) i spółka cieszyli się z historycznego awansu do II rundy ME. Rosjanie popełnili 5 więcej strat oraz rzadziej trafiali z dalekiego dystansu (4 – Rosjan i 9 – Finów).

Włosi postawili na rozgrywanie w wykonaniu Marco Belinelliego i nowy gracz Spurs nie zawiódł w najważniejszych momentach 4 kw. Najpierw jego trójka oraz dwie Gigi Datome pozwoliły Włochom odskoczyć podczas trzeciej kwarty, podczas runu 19-6. Następnie Grecy rzucili się w pogoń, a skutecznie punktował Nikos Zisis (16 oczek). W ostatnich minutach spotkania Belinelli długo trzymał piłkę a potem potrafił oddać ważne trafienia przez ręce i przy asyście dwóch greckich defensorów. Grecy przegrali pierwsze spotkanie, przez ogromną różnicę w stratach, przy bardzo solidnej włoskiej obronie. 14 odnotowali gracze Hellady, podczas gdy Włosi tylko 5.

Pierwsza wygrana Turcji przypadła po odstawieniu na tor boczny, będącego bez formy, Hedo Turkoglu. Wcześniej na twitterze największy nieobecny kadry Bogdana Tanjevića, Enes Kanter, skwitował występy kolegów wyrazem „AHAHAHAHAHAA”. Tercet Arslan-Gonlum-Ilyasova rozmontował obronę Trzech Koron dostarczając do ich kosza 62 punkty. Ponadto należy wyróżnić wszechstronnego skrzydłowego Emira Preldzica, autora 11pkt i 10as. Honoru Szwedów próbowali bronić gracze NBA, Jerebko (17) i Taylor (18), ale ich zdobycze okazały się zbyt niskie przy skutecznej tym razem ofensywie tureckiej. Wynik 87:74.

W ostatnim dniu zagrają: Grecja z Finlandią (o jak najwyższą lokatę i przewagę meczu z II fazie), Włochy ze Szwecją (pierwsi o tytuł jedynej niepokonanej ekipy w I fazie słoweńskiego turnieju) oraz Turcja z Rosją (pierwsi o drugą wygraną, która nic u nich nie zmienia, natomiast drudzy o premierową wygraną na ME).

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

9 komentarzy

  1. HSCM napisał(a):

    Ja zauważyłem jedną ciekawą rzecz… to kolejna gra kiedy Valanciunas notuje d-d i ma najlepszy wskaźnik +\- w swojej ekipie. Tym razem ( z Łotwą ) miał +12. A Gortat dzisiaj ze Słowenią rzuci 78 pkt będzie miał do tego 34 zbiórki, 16 asyst i 9 bloków ( 4 czapy dla G.Dragica i 5 dla Begica ^^ ) i jeszcze wam szczęki poopadają :))

  2. Greko napisał(a):

    Marcin w tym meczu będzie już tylko myślał o tym aby nie odnieść kontuzji i o zaczynającym się obozie przygotowawczym do sezonu NBA…Nie oszukujmy się.Gortat zawiódł.

  3. santi napisał(a):

    To nie Marcin. To trener Bauermann widzi pozytywy w naszej grze i nadal wierzy w Gortata :)

  4. HSCM napisał(a):

    Oglądałem dzisiaj w końcu mecz Finów… są lata świetlne przed naszymi „koszykarzami”. Koponen dzisiaj nie do zatrzymania. A Grecy marnie…coś czuję za na następnej rundzie odpadną.

    • Mietek Wiercipięta napisał(a):

      Także oglądałem ich mecz. Mogą sprawić kolejną niespodziankę i wejść do fazy pucharowej. Mają dobrą defensywę i szybkie przejście do ataku. Po prostu brakuje nam europejskiej klasy rozgrywającego. Od takiego zawodnika w większości zależy.

    • Mietek Wiercipięta napisał(a):

      U nas to co, Koszarek przebiegnie kilka metrów, zatrzyma kozioł, poda i tyle.

  5. Paweł napisał(a):

    Jestem tego samego zdania. Rozgrywającego na wysokim poziomie brakuje nam od lat. Jeśli nie umiemy sami wyszkolić dobrego rozgrywającego (a patrząc na młodych też nie widać potencjału) warto poszukać wśród graczy z USA biegających po europejskich parkietach. Zobaczcie jaką różnicę w Macedonii robi McCalebb. Nawet w takich drużynach z wielkimi tradycjami koszykarskimi (kraje byłej Jugosławii) są naturalizowani gracze. Znaleźć takiego, który będzie chciał przyjeżdżać na kadrę (żeby nie powtórzył się Logan) i taki „Murzynek” zrobi różnicę.

  6. Woy napisał(a):

    Ponoć ten pomysł jest już analizowany a na nasze wymogi mogą załapać się grający niegdyś w Polsce Bobby Brown oraz Jerel Blassingame. Na pewno wróci też temat poszukiwania polskich korzeni u Europejczyków (jak niegdyś było z Danem Dickau czy Galem Mekelem).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *