Recenzja Spalding TF-1000 Legacy (oficjalna piłka Tauron Basket Ligi)

Przed Wami recenzja oficjalnej piłki Tauron Basket Ligi – Spalding TF-1000 Legacy. Dzięki uprzejmości firmy Spalding, miałem możliwość przetestować piłkę – poniżej możecie przeczytać więcej.

spalding_tf_1000_legacy_fiba_basketball_spalding_tf_1000_legacy_fiba_basketball_2000x2000

Jakość materiałów

Jakość materiałów jest wysoka – piłka jest wykonana z syntetycznej skóry, która bardzo ciekawie pachnie.  Kiedy otworzyłem paczkę, mój pokój wypełnił zapach składziku na piłki.  Jednakże nie spodziewajcie się, że TF-1000 jest wykonana ze skóry takiej jak portfele, czy buty – jest to bardzo syntetyczna skóra – jest miękka, ale nie sposób się oprzeć  wrażeniu, że trzyma się w rękach sztuczną, a nie prawdziwą skórę. Na samym początku uważałem to za gigantyczny minus, ale z czasem przestałem tak uważać.

Jakość wykonania

Jakość wykonania stoi na najwyższym poziomie – niż nie odstaje, farba jest równo nałożona i nie ma żadnych odprysków, lub nieprawidłowości. Ogólnie sprawia wrażenie bardzo solidnej i wytrzymałej. Wykonanie na szóstkę – myślę, że to pierwsza tak dobrze wykonana piłka jaką miałem w rękach.

Przyczepność

Bardzo ważnym elementem dla każdego zawodnika jest to, jak piłka „klei się do ręki” – nikt nie lubi jak się wyślizgnie przy rzucie, crossoverze, czy dwutakcie (a nawet wsadzie). Aby temu zapobiec na powierzchni modelu TF-1000 zastosowano coś co nazywa się materiał ZK, który ma za zadanie odprowadzać pot z dłoni dla lepszego uchwytu. Od razu zaznaczę, że byłem bardzo sceptycznie nastawiony – ja się zawszę pocę w dużych ilościach i aby uzyskać jaki taki chwyt na piłce, muszę bardzo często wycierać ręce.  Przez kilka dni pograłem z 8-10 godzin na hali i triumfowałem – dłonie pociły mi się jak zawsze w głowie już myślałem sobie Dominik 1 – Spalding 0. Kolejny tani chwyt marketingowy. Ale później zabrałem piłkę na boisko tartanowe. Należy wspomnieć, że było już po 15, więc było nieźle nagrzane. Zagrałem z kolegami godzinny mecz i kiedy już się pakowałem do domu, zdałem sobie nagle sprawę z tego, że ani razu nie musiałem wycierać rąk o spodnie, bądź koszulkę – jakby ręce w ogóle mi się nie pociły. Piłka trzymała się ręki fenomenalnie i ani razu mi się nie wyślizgnęła – jeśli zaliczałem air-ball, to tylko z mojej winy. Ponieważ  jestem rozgrywającym i często podaję,  i raczej omijam przeciwników (zamiast ich spychać z drogi), uznałem to za bardzo praktyczną funkcję. Z przyjemnością daję piątkę z dużym plusem za przyczepność.

Praktyczność/Wytrzymałość

TF-1000 została zaprojektowana jako piłka na halę – i sprawowała się tam świetnie – ponad 8 godzin czystej gry i ani jednego śladu użytkowania (tylko się kurz przylepiał, ale wystarczyło przetrzeć ręką). Jednak postanowiłem zabrać tę piłkę na tartan i asfalt. Jest jeszcze ciepło i większość zawodników, których znam woli grać na zewnątrz. Na pierwszy ogień poszedł tartan – tam odkryłem hydrofilne właściwości piłki, oraz to, że nie jest ona taka wytrzymała, jak się wydaje.  Już po dwóch godzinach na piłce zaczęły się pojawiać ślady użytkowania – a to lekkie przetarcie, lub lekka utrata barwy od pyłu i słońca. Dla porównania na moim starym Spalding NBA Platinum Street Ball takie ślady zaczęły się pojawiać dopiero po tygodniu użytkowania, a nie po dwóch godzinach. Po tym co się działo na tartanie wróciłem do hali, nawet nie podchodząc do asfaltu. Jest ona zaprojektowana do grania wewnątrz i jeśli będziecie się tego trzymać to piłka starczy wam na długi czas. Co ciekawe, mimo wcześniejszego braku pochłaniania potu, to po „rozgrzaniu” na zewnątrz, piłka dalej „osuszała” moją rękę, zatem najwyraźniej była to kwestia jej rozbicia.

Podsumowując – piłka jest wysokiej jakości, zapewnia fenomenalną przyczepność, oraz dużą wytrzymałość na hali. Nie zalecam jednak grania na dworze, ponieważ szybko się zniszczy. Mogę ją na pewno polecić wszystkim osobom, które grają przynajmniej półprofesjonalnie – jeśli grasz cały rok i podchodzisz to tego bardzo poważnie, to jest to piłka dla ciebie. Jest to bowiem piłka z najwyższej półki – taką grają najlepsi z najlepszych. Jednakże polecam ją również wszystkim amatorom z zasobnym portfelem. Niestety za tak dobrą piłkę, trzeba sporo zapłacić. Jednak otrzymuje się wtedy jedną z najlepszych piłek na rynku.

Od siebie chciałbym jeszcze podziękować firmie Spalding za piłkę i możliwość jej przetestowania.

5 komentarzy

  1. Kamil pisze:

    Spoko test, właśnie zastanawiam się jaką kupić.

  2. santi pisze:

    Ile taka pileczka kosztuje? I ile kosztuje oficjalna nba? Testowal ktoś moze ta druga?

  3. kp11 pisze:

    Nie ma to jak testować nową piłkę przez parę godzin.

    • Woy pisze:

      Gramy nią cały czas kolego.Ja już kilka mięsiecy na sali i jestem pod dużym wrażeniem jakości jej.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *