EUROBASKET: Grupa C – Polska

Jak nie teraz, to kiedy? Te słowa towarzyszą najczęściej przewidywaniom wyniku, jaki polska reprezentacja może osiągnąć podczas Eurobasketu 2013 w Słowenii.

1239448_525624847530769_852312097_n

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Skład:

Nazwisko

Pozycja

Wzrost

Wiek

Klub

8.

Michał Chyliński

SG

196

27

Turów Zgorzelec

13.

Marcin Gortat

C

213

29

Phoenix Suns

14.

Adam Hrycaniuk

C

206

29

Valencia Basket

11.

Michał Ignerski

SF/PF

207

33

Sassari

4.

Przemysław Karnowski

C

215

20

Gonzaga

5.

Thomas Kelati

SG

195

31

Valencia Basket

15.

Łukasz Koszarek

PG

187

29

Zastal Zielona Góra

6.

Maciej Lampe

PF

211

28

FC Barcelona

10.

Mateusz Ponitka

SF

196

20

Telnet Ostendee

7.

Krzysztof Szubarga

PG

178

29

Anwil Włocławek

12.

Adam Waczyński

SG

199

24

Trefl Sopot

9.

Przemysław Zamojski

SF

193

27

Asseco Prokom Gdynia

Może rozpocznę zbyt podniośle, ale raczej bardzo się nie pomylę, jeśli napiszę, że Eurobasket w Słowenii to walka o być albo nie być polskiej koszykówki. Każdy sukces, czyli od awansu na MŚ w Hiszpanii w górę może okazać się pozytywnym kopniakiem dla całego polskiego basketu. Porażka…, nie, nie chcę myśleć co się stanie, jeśli podopieczni Dirka Bauermana zakończą turniej po pierwszej fazie grupowej, na co szanse są jednak znikome.

Warto – co powtarzają Marcin Gortat i Thomas Kelati – patrzeć na najwyższe pozycje, a za cel stawiać sobie walkę o medale. Jako jedna z niewielu ekip w Slowenii wystąpimy w niemal optymalnym składzie. Owszem, zabraknie kontuzjowanego Szymona Szewczyka, ale i bez niego nasza siła podkoszowa robi niesamowite wrażenie. Nie będzie też bohatera meczu z Turcją sprzed dwóch lat – Dardana Berishy, który właściwie na własne życzenie zniknął z reprezentacyjnych radarów.

Warto jednak spojrzeć na to, kto w tegorocznej kadrze jest. Marcin Gortat i Maciej Lampe, Maciej Lampe i Marcin Gortat. Wokół tych dwóch postaci zbudowany został mit o ewentualnym sukcesie Polaków na EB 2013. Mit, który ma szansę przerodzić się w realny sukces, oczywiście pod warunkiem idealnego zgrania wszystkich elementów układanki przygotowanej przez niemieckiego trenera.

Zarówno Gortat, jak i Lampe stanowią wielką siłę naszej reprezentacji, będąc zagrożeniem nie tylko pod koszem, ale i 4-5 metrów od niego, a nowy zawodnik Barcelony potrafi przymierzyć także za trzy. Aby jednak wszystko układało się dobrze obaj muszą dominować swoich bezpośrednich rywali pod koszami. Kiedy MG od pierwszych minut dobrze wejdzie w mecz, przeciwnicy natychmiast zaczynają go podwajać, co otwiera czyste pozycje naszym strzelcom dystansowym. Takie sytuacje mogliśmy oglądać podczas sparingów, kiedy na grze inside/outside korzystali w zależności od rywala: Michał Ignerski, Thomas Kelati czy Mateuz Ponitka. Swoją drogą, już nie mogę się doczekać pojedynków Gortata z Marcem Gasolem i Ante Tomiciem.

Przeciwko Gruzinom wyjdziemy zapewne piątką: Koszarek, Kelati, Ponitka, Lampe i Gortat. Później, w zależności od tego, jak spisywać się będzie Przemysław Zamojski, to on może rozpoczynać mecze na trójce, ewentualnie świetnie rzucający z dystansu w sparingach (14-26 za trzy) Adam Waczyński.

Sporym problemem i najsłabszym ogniwem reprezentacji są niestety rozgrywający. Zarówno Łukasz Koszarek i Łukasz Szubarga graja bardzo nierówno, popełniają zbyt wiele strat. Obaj, a zwłaszcza Koszarek rzadko wykorzystują okazję do zdobycia punktów w p&r, kiedy obrońcy skupiają się na Gortacie i Lampe. Mają wtedy wiele okazji do oddania rzutu z czystej pozycji, z których najczęściej jednak rezygnują, oddając piłkę do podwajanego wysokiego lub rozrzucają ją na obwód. W momencie, kiedy na parkiecie przebywa Szubarga, wystarczy aby rywale zagrali mocnym pressingiem , wywierając presję na rezerwowym rozgrywającym, mnożą się wtedy błędy, które przekładają się na łatwe punkty rywali po kontrach.

Podczas przygotowań Bauermann podkreślał co i rusz, że najważniejszym elementem gry Polaków jest zatrzymanie rywali poniżej granicy 70 punktów. Twarda defensywa, dobre zastawienie tablic i szybkie przechodzenie z obrony do ataku mają być zaczynem sukcesów Gortata i spółki w kolejnych meczach. Niemiec „kupił” zawodników swoim podejściem, wiedzą i umiejętnościami, przekonując ich, że warto dostosować się do ogólnych zasad dla dobra całości.

W sparingach w grze Polaków imponowało dobre dzielenie się piłką oraz spora liczba extra passów, które otwierały drogę do trafiania „czystych” trójek. Nierówno, zwłaszcza w początkowej fazie przygotowań do EB grał Kelati, ale co pozytywne – nasz naturalizowany rzucający obrońca rozkręcał się z meczu na mecz. 32-letni zawodnik nie jest najważniejszym ogniwem w ofensywie Bauermanna, ale stanowi znaczący element układanki, doskonale grając bez piłki, a dodatkowo pomagając przy rozgrywaniu Koszarkowi i Szubardze.

Bauermann podczas turniejów z Polsce i we Włoszech korzystał z szerokiej rotacji, a sporo minut na parkiecie spędzali Przemysław Karnowski, Adam Hrycaniuk i Michał Chyliński. W tracie samego turnieju główna rotacja skurczy się zapewne do 8-9 zawodników, a zwłaszcza wśród wysokich minuty duetu Karnowski-Hrycaniuk zostaną ograniczone do minimum. Nawet kiedy odpoczywać będzie ktoś z dwójki Gortat i Lampe, najpierw na parkiecie pojawi się Michał Ignerski. W sparingach przez kilka minut testowany był też small-ball z Zamojskim na czwórce, stwarzający przewagę na obwodzie.

Nasz podstawowy frontcourt będzie mocno eksploatowany, dlatego ważne jest, aby w pierwszych, teoretycznie łatwiejszych meczach szybko wypracować sobie wysoka przewagę, która pozwoli Gortatowi i Lampe odpocząć przed kolejnymi dniami zmagań.

Typ:

W ankiecie dziennikarzy piszących o koszykówce Polacy zostali najczęściej wymienieni jako ewentualne pozytywne zaskoczenie podczas turnieju w Słowenii. Potwierdza to tylko, że marzenia o sukcesie nie są tylko naszą, polską mrzonką, ale zauważalnym w Europie zjawiskiem. Nazwiska Gortat i Lampe robią wrażenie na każdym przeciwniku, a i o naszych seryjnych trafieniach zza łuku mówi już scouting kolejnych rywali.

Obowiązkiem jest wygranie dwóch pierwszych meczów, z Gruzją i Czechami. Aby awansować do kolejnej rundy podopieczni Bauermanna muszą pokonać jeszcze kogoś z trójki Chorwacja, Hiszpania i Słowenia. Patrząc na składy Chorwatów i gospodarzy nie można wykluczyć, że Polacy staną przed szansą wyjścia z grupy na drugim miejscu.

Co będzie później? Nie zapeszajmy…

Mecze Polaków:

4.09 – Gruzja, 14.30

5.09 – Czechy, 17.45

7.09 – Chorwacja, 17.45

8.09 – Hiszpania, 14.30

9.09 – Słowenia, 21.00

Piotr Gładczak

Miłośnik NBA od prawie 20 lat. Tropiciel ciekawostek statystycznych i wielbiciel NBA lat 90-tych. Nauczyciel WF i właściciel firmy gomaster.pl.

12 komentarzy

  1. woy pisze:

    zabrakło mi słowa o Czyżu, którego niestety zabrakło na kadrze, gdyż wybrał parę minut w lidze letniej (które właściwie nic mu nie dały..)

  2. Paweł pisze:

    Nie wiem czy Czyż załapał by się do kadry na Słowenię.

    • woy pisze:

      na pewno by się załapał , gdyby tylko chciał, np kosztem Hrycaniuka, który nic wielkiego nie pokazał w sparingach i gorzej wypadał niż Karnowski.
      Mój typ; mam złe przeczucie i uważam ,że ten turniej skończy się dla nas szybciej niż chcielibyśmy tego. Wpadka z Gruzją lub Czechami zakończy nasze nadzieje na wielki turniej.

  3. Piotr Gładczak pisze:

    Nie wiem, czy Czyż wniósłby aż tak dużo do reprezentacji. Nie jest strzelcem z dystansu.

    • woy pisze:

      Ale może grać 3/4 co Bauermann lubi i praktykował w kadrze Niemiec, zwłaszcza gdy Lampe lubi wyjść na obwód i rzucić nawet z dalekiego dystansu. Ponadto na pewno jest lepiej wyszkolony technicznie, z doświadczeniem po lidze włoskiej, niż nasze gwiazdy PLK. W obronie na pewno gra lepiej niż niejeden nasz gracz na pozycji numer trzy. Trzeba spojrzeć na składy rywali, gdzie Gruzini czy Czesi mają wysokich graczy na SF jak Jiri Welsch czy Viktor Sanikidze (każdy powyżej 2 metrów wzrostu). Ponitka czay Zamojski przy nich ustępują wyraźnie pod względem fizycznym, niestety..

  4. Mietek Wiercipięta pisze:

    Myślę, że wyjdziemy z grupy, a Gortat pokaże pazur i będzie grał ostro i twardo tak jak zapowiadał i będzie pierwszą strzelbą drużyny. Wierzę w niego(nawet w konkursie na fb napisałem pokaźną liczbę punktów zdobytych przez Marcina). Lampe doda „swoje” oraz nasi obwodowi gracze będą błyszczeć. Może nie wszyscy w jednym meczu, ale będą się zmieniać. Raz w meczu Kelati rzuci z 6 trójek, a raz Waczyński czy Chyliński z Ignerskim dorzucą i w taki sposób przejdziemy do kolejnego etapu:). Ponitka może nie w każdym meczu, ale może mu się zdarzyć, że rzuci ok. 20 pkt. Już tylko godziny dzielą nas od pierwszego meczu, więc zacytuję już kultowy tekst pewnej pary komentatorów: „Siadamy głęboko w fotelach, zapinamy pasy i startujemy!”

  5. lordam pisze:

    Dla mnie Olek byłby dobra defensywna alternatywą Ignerskiego, Michał już nie nadąża za graczami niższymi a Olek przy swoim atletyzmie mógłby dać dobre kilkuminotowe zmiany. Niestety to co gra Hrycaniuk to jedna wielka tragedia, szkoda że nie ma Szewczyka który jest dobrą europejską marką.

  6. pedro kucyk pisze:

    szkoda tylko ze mecze o takiej porze…

  7. blazers.pun.pl pisze:

    Czyż to niewiadoma, nie sprawdzony w reprezentacji kompletnie. W SL w tym roku nic nie pokazał. Artykuł jest super optymistyczny, a przecież wcale nie jesteśmy faworytami do wyjścia z grupy. Jest na to spora szansa, ale to nadal będzie niespodzianka.

    • woy pisze:

      nie można zakładać nic nie pokazał, grał w lidze 2x silniejszej niż PLK. Walczył o Mistrzostwo Włoch w finale Lega A. Nikt go nie spróbował , i tyle.

      pozdr.

  8. Laska pisze:

    wlasnie ich ogladam i placze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *