McGrady żegna się z NBA

Kolejny po Allenie Iversonie „Wielki Gracz” żegna się z ligą NBA, choć nie zawiesił butów na kołek i być może jeszcze zagra gdzieś poza granicami USA. 34-letni Tracy McGrady, który parę miesięcy temu był najbliżej ze swoich wszystkich lat kariery od Mistrzowskiego tytułu, ogłosił o swojej decyzji przed paroma godzinami przed kamerami.

Przypomnijmy, że T-Mac wkraczał do NBA w 1997 roku, czyli 16 lat temu, dołączając do swojego kuzyna – Vince’a Cartera – w Toronto Raptors. Tracy’ego Raps wybrali z 9. numerem draftu a następnie rośli w siłę, by po raz pierwszy w 2000 roku osiągnać play offs dla organizacji z Kanady. Później już było tylko lepiej – głośniej – i młody, pełen energii oraz wyzwań gracz przeżywał eksplozję swojego talentu. Rozpoczęły się pełne i artystyczne popisy wsadów piłki do kosza oraz kolejne rekordy punktowe. Wszystko to na rodzinnej Florydzie, gdzie wraz z Grantem Hillem miał stworzyć duet marzeń Orlando Magic.

McGrady między sezonami 2000/01 i 2007/8 ośmiokrotnie przekraczał średnie 20 pkt – 5 zb – 4 as na mecz. Jest jednym z siedmiu graczy – obok K. Bryanta (14x), L. Jamesa, M. Jordana i O. Robertsona (10x), K. Garnetta i L. Birda (9x). Tracy wraz z innymi 15 emerytowanymi zawodnikami ligi może pochwalić się zdobyczami 18 tys punktów, 5 tys zbiórek oraz 4 tys asyst. Cała piętnastka jest już w Hall of Fame..

T-Mac podczas pierwszych 11 sezonów wyrównał osiągnięcia Birda i Jordana zaliczając 15 tys punktów, 4,5 tys zbiórek, 3,5 tys asyst oraz 500 celnych rzutów za trzy punkty. Obrońca-skrzydłowy to również zawodnik mogący pochwalić się – jako jeden z trzech graczy – którzy w ostatnich 20 sezonach ligi zaliczał średnią punktową – 32 (lub więcej). McGrady osiągnął to w latach 2002-03 , znów nawiązując do wyczynów Michaela Jordana.

Po latach gry dla Magic, został wymieniony do Houston Rockets m.in. za Steve’a Francisa. W Texasie obok Yao Minga miał tworzyć duet podbijający Zachód NBA. Tam spędził 6 lat i rozegrał jedno z najbardziej pamiętanych spotkań (właściwie końcówek spotkań) w historii, przeciwko San Antonio Spurs. Wówczas też rozpoczęły się problemy jego z kolanami oraz plecami. Już w drugim sezonie z Rakietami rozegrał tylko 47 meczów. W sezonie 2008/09 było już tych spotkań tylko 35..

Nigdy nie zapomnę jednego momentu, w którym pomyślałem, że T-Mac wrócił na dobre i znów uraczy nas wielkimi występami, prowadząc kolejną drużynę w swojej karierze – New York Knicks. To było niczym małe i krótkie przebudzenie, gdy McGrady pojawił się w Madison Square Garden.

Niestety McGrady pozostanie jednym z tych wielkich, którzy musieli zakończyć karierę bez mistrzowskiego tytułu (podobnie jak Allen Iverson, kończący karierę przed paroma dniami). Najbliżej tego osiągnięcia był parę miesięcy temu, ale niestety jego San Antonio Spurs przełknęło gorzką pigułkę przy porażce z Miami Heat (3-4). Na osłodę Tracy’emu zostanie kilka innych wyróżnień jak: 2-krotna korona króla strzelców, 2-krotny wybór do najlepszej piątki ligi oraz 7-krotny udział w Meczu Gwiazd. Jego rekordami strzelckimi pozostaną 62 punkty przeciwko Washington Wizards oraz 37 oczek do przerwy przeciwko Denver Nuggets.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

5 komentarzy

  1. Łukasz1984 napisał(a):

    T-mac jest moim ulubionym zawodnikiem i przykro się robiło przy każdej kolejnej kontuzji, które go wyhamowywały. Talent niezaprzeczalny. Szkoda, że tak mu się wszystko poukładało bo zdrowy mógł pewnie dużo więcej osiągnąć. Teraz pozostają wspominki najlepszych meczów w jego wykonaniu.

  2. Macias napisał(a):

    Kolejny Wielki Niespełniony po przez problemy z kontuzjami zawodniki odchodzi na sportową emeryturę.. Szkoda bo miał facet niesamowitą łatwość zdobywania pkt. Myślę nawet, że miał większą łatwość niż Kobe lecz różniła ich troszkę etyka pracy..

  3. majecha napisał(a):

    Szkoda strasznie tego, że nie zdobył tytułu, choć jego udział w mistrzostwie SPURS byłby niewielki. Swoją drogą całą karierę nie otarł się o finał (przed Spurs). Ciekawe czy to samo spotka Melo.

  4. znafffca napisał(a):

    nie licząc ostatniego roku w spurs to chyba nigdy nie przeszedł ze swoją drużyną pierwszej rundy i mimo roli jaką odgrywał w sa to pierścień byłby w jakimś stopniu ukoronowaniem jego kariery Fajnie byłoby go zobaczyć w roli eksperta

  5. Piotr napisał(a):

    Gdyby nie kontuzje to kto wie… trochę szkoda, że nie udało mu się zdobyć mistrzostwa przed końcem kariery, w Spurs wiele nie grał, ale było blisko :P

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *