5 graczy, którzy mają szansę na przełomowy sezon

30953_10151436994928892_285544610_nPrzed każdym sezonem pojawiają się gracze, których traktujemy jako tych, którzy wkroczą na wyższy poziom. Czasem nasze przewidywania mają oparcie w statystykach, czasem nie mają oparcia w niczym i kierujemy się przeczuciem albo szeroko pojętym określeniem „potencjału”. Czasem szansy na przełamanie gracza upatrujemy w zmianie otoczenia.

W istocie przewidywania nigdy nie sprawdzają się w 100%, bo tak być nie może. Z jednej strony trafisz na Paula George’a, z drugiej na Michaela Beasley, a zdarza się też, że ktoś wyskoczy z kapelusza jak Nikola Vucevic. Zobaczcie jakich 5 graczy według mnie ma szansę na to by najbliższy sezon okazał się ich przełomowym.

W formie ciekawostki dodałem także projekcję na sezon 2013-2014 zaczerpniętą z basketball-reference.com w przeliczeniu na 36 minut, ale z góry zastrzegam byście nie brali jej sobie głęboko do serca.

Jonas Valanciunas C (Toronto Raptors)
2012-2013: 8.9 ppg (FG 56%), 6.0 rpg, 1.3 bpg
2013-2014: 14.0 ppg (FG 56%), 9.0 rpg, 1.8 bpg

21-letni Litwin ma za sobą fenomenalny występ w Summer League gdzie poza świetną grą szczególnie imponował rozbudowanymi górnymi partiami ciała. Dla Valanciunasa będzie to drugi sezon NBA. Po tym jak został wybrany z numerem 5 przez Raptors w 2011 roku zdecydował się odłożyć o rok przylot do Kanady by lepiej przygotować się do gry w NBA. Jak się okazało był to dobry ruch, bo gdzieś w cieniu Lillarda, Davisa czy Drummonda rozegrał naprawdę solidny debiutancki sezon zaliczając po drodze 8 double-double.

Raptors wybierając go w 2011 roku liczyli, że Litwin może za kilka lat być kluczową postacią organizacji. Dominacja w Summer League pokazała jednak, że może się to stać zdecydowanie szybciej niż przypuszczano. Co najważniejsze pozycja JV w Toronto jest bardzo pewna, a środowisko w jakim się znalazł wydaje się być dla niego idealnym. Już jako debiutant wychodził w pierwszej piątce aż 57 razy (na 62 występy). Jeśli tylko nie będzie tak często popadał w problemy z faulami jego minuty na pewno znacząco wzrosną i impakt związany z jego progresem będzie jeszcze bardziej odczuwalny.

Czy na tyle by Raptors powrócili do play offów? To już zupełnie inny temat i zupełnie inna dyskusja. Spodziewajcie się jednak, że Valanciunas świetną formę z lata potwierdzi także w sezonie regularnym. Ma za sobą rok bardzo cennych doświadczeń, który przygotował go do rywalizacji w NBA także pod kątem mentalnym. Jak się niedawno okazało przygotowanie fizyczne też nie będzie już więcej stanowiło problemu. Zanim jednak nadejdzie prawdziwy test Jonasa zobaczymy na Eurobaskecie.

Derrick Favors PF (Utah Jazz)
2012-2013: 9.4 ppg (FG 48%), 7.1 rpg, 1.7 bpg
2013-2014: 14.9 ppg (FG 50%), 10.9 rpg, 1.2 spg, 2.3 bpg

Niech was nie zmyli fakt, że dla Favorsa nadchodzący sezon będzie już czwartym w karierze. Z 22 latami na karku nadal jest bardzo młody i ma czas by udowodnić, że jeszcze niedawno był warty trzeciego wyboru w drafcie (przed Cousinsem, Monroe i George’m). Jego kariera potoczyła się jednak zupełnie inaczej niż przypuszczano, bo Nets, którzy wybrali go w drafcie 2010 oddali go kilka miesięcy później w ręce Utah Jazz (po czasie tamten trade wydaje się godnym naprawdę dokładnej analizy).

W Salt Lake City podkoszowy dojrzewał za plecami Al’a Jeffersona i Paula Millsapa. Po 3 latach nadchodzi szansa by wyjść z ich cienia, a jak pokazały ostatnie sezony – istnieje duże prawdopodobieństwo, że Favors tą szansę dobrze wykorzysta. Są dwa aspekty, w których silny skrzydłowy może być elitarny – walka na tablicach i ochrona strefy podkoszowej. Jego gra w ofensywie ciągle dojrzewa, a w tym elemencie bez wątpienia bardzo pomoże mu także współpraca z Karlem Malone’m.

Nie ma więc wątpliwości, że po pierwsze – 3 lata w NBA były dla Favorsa bardzo dobrym przygotowaniem by wreszcie objąć rolę startera, a po drugie ma on wystarczająco duży talent by w tej roli się sprawdzić. Tak jak już napisałem – ciągle jest bardzo młody, w swojej karierze miał od kogo się uczyć i trzeba pamiętać, że w play offach ma ciągle więcej rozegranych spotkań niż Greg Monroe i DeMarcus Cousins razem wzięci. Podobnie jak Valanciunas będzie jednak musiał uważać na faule.

Enes Kanter C (Utah Jazz)
2012-2013: 7.2 ppg (FG 54%), 4.3 rpg, 0.5 bpg
2013-2014: 16.0 ppg (FG 54%), 10.4 rpg, 1.0 bpg

Są tacy gracze, którzy przez marginalną rolę w zespole, który nie walczy o najwyższe laury, a w szlagierowych spotkaniach pokazywanych przez ABC czy TNT pojawia się równie często co śnieg w Egipcie zostają szybko przeoczeni bądź zapomniani.
Odnoszę wrażenie, że w takiej sytuacji znajduje się Enes Kanter. Może to i dobrze, bo z tego względu nie ma na nim dużej presji. Może i źle, bo ludzie nie dostrzegają tego jak efektywny potrafi być gdy grywa ledwie 15 minut na mecz.

Zacznijmy od tego, że to nie powinno już być nigdy problemem co wynika z sytuacji opisanej wyżej w przypadku Favorsa. Millsap i Jefferson opuszczają miasto gospodarza Igrzysk Olimpijskich z 2002 roku – zwalnia się miejsce, zwalniają się minuty. Jakby nie patrzeć talent Kantera był też jednym z tych czynników, które nie motywowały włodarzy Jazz do przedłużania umów ze wspomnianymi zawodnikami.

Draft 2011 odbył się ledwie 2 lata temu i ciężko kogokolwiek po tak krótkim okresie określać bustem, bo wszyscy ci gracze nadal są młodzi i mogą jeszcze wypalić (choćby tak jak Tobias Harris czy Nikola Vucevic rok temu). Kanter ma 21 lat i był jednym z najbardziej ryzykownych wówczas wyborów. Poprzedzający draft sezon spędził w Kentucky jako maskotka zespołu, ponieważ NCAA nie wydała mu uprawnienia do gry. Jakkolwiek w salach treningowych Turek na pewno się nie obijał co można było zobaczyć zresztą na Eurobaskecie 2011 (pamiętacie jego występ w meczu z Polską?).

Kanter przez 2 lata w NBA zdążył pokazać jak efektywny potrafi być bez względu na to czy gra 10 czy 30 minut. Nie będę wspominał już o tym co zrobił z Charlotte Bobcats gdy dostał ich 44 (22 punkty, 23 zbiórki i wskaźnik +30). Takich przebłysków (może nie aż tak imponujących, ale godnych uwagi) 21-latek miał znacznie więcej. Dlatego nie mam wątpliwości, że już niedługo Kanter przypomni dlaczego był 3 numerem draftu 2011 i jednym z nielicznych Europejczyków w ogóle, którzy zostali wybrani w TOP 3 draftu (jedynym od czasu Bargnaniego).

Eric Bledsoe PG (Phoenix Suns)
2012-2013: 8.0 ppg (FG 45%), 3.0 rpg, 3.1 apg, 1.4 spg, 0.7 bpg
2013-2014: 14.0 ppg, 5.2 rpg, 5.3 apg, 2.4 spg, 1.1 bpg

To co łączy wszystkich wspomniany przeze mnie wcześniej graczy to fakt, że zostali wybrani w TOP 5 draftu. Droga Erica Bledsoe nie była usłana różami, a w drafcie 2010 większym uznaniem cieszyli się chociażby Luke Babbitt czy Cole Aldrich. W samej NBA też potrzebował sporo czasu by wzbudzić zainteresowanie mediów i GMów. Ostatni sezon zmienił jednak jego sytuację diametralnie. Następny może być dla niego kolejnym wielki krokiem do przodu.

W Phoenix Suns ma być jednym z najważniejszych elementów przebudowy z miejsca otrzymując rolę startera. Prawdopodobnie jako shooting guard obok Gorana Dragica. Wszyscy dobrze wiemy co jest największą zaletą Bledsoe, ale jego sukces w ostatnim sezonie polegał w dużej mierze na tym, że stał się graczem świetnie operującym także po atakowanej stronie parkietu. Dobrze byłoby też wspomnieć o jego nieprzeciętnym atletyzmie. Jeśli zapomnieliście to warto odświeżyć sobie pamięć tym jednym wsadem.

Suns nie będą wygrywać meczu za meczem, ani walczyć o play offy, ale Bledsoe dostanie duże minuty i to wystarczy. Nie każdy gracz umie przenieść swoją krótkowymiarową efektywność na czas większy niż 30 minut spędzane na boisku, ale w tym przypadku można jak najbardziej wierzyć w to, że sezon 15/5/5 jest jak najbardziej w zasięgu byłego gracza Clippers. Poza tym powinien powalczyć o co najmniej All-Defensive 2nd Team.

Jeremy Lamb SG (Oklahoma City Thunder)
2012-2013: 3.1 ppg (FG 35%), 0.8 rpg, 0.2 apg
2013-2014: 16.4 ppg (FG 41%), 5.6 rpg, 2.4 apg

Przed draftem 2012 Lamb był typowany do dziesiątki i pewnie by w niej skończył gdyby Raptors nie zdecydowali się na innego shooting guarda – Terrence’a Rossa (choć to Lamb uchodził za faworyta do wyboru z numerem 8). Ostatecznie wybrali go Rockets. W ich barwach rozegrał swoje premierowe Summer League gdzie notował średnio 20 punktów na mecz. Jego postawa spotkała się wówczas z dużym uznaniem obserwatorów, chwalił go także Kevin McHale. Na jego nieszczęście kilka dni przed startem sezonu został odesłany do Oklahomy jako „nagroda pocieszenia” dla Thunder za utratę Jamesa Hardena.

Z góry było jasne, że w Oklahomie obok Kevina Martina i Thabo Sefoloshy zbyt długo nie pogra. Istotnie rozegrał tylko 23 mecze. Prawie drugie tyle dołożył w D-League gdzie był nawet wytypowany do gry w All-Star Game (ostatecznie nie zagrał). Kevin Martin nie jest już jednak graczem Thunder, a ci nie pozyskali w jego miejsce nikogo kto mógłby zagrodzić Lambowi drogę do większej ilości minut.

Oczywiście istnieją różne warianty. Na przykład taki, że Scott Brooks będzie próbował znacznie częściej korzystać z pary Jackson-Westbrook czy też Westbrook-Jackson. Istnieje jednak także wariant, według którego Lamb będzie powoli wcielany w rolę następcy Jamesa Hardena i Kevina Martina. To wariant jak najbardziej optymistyczny i w pewnym stopniu realny. Trzeba jednak pamiętać, że Thunder grają o tytuł i jeśli Jeremy nie sprawdzi się w swojej roli wystarczająco dobrze to kolejne miesiące spędzi na ogrywaniu się w D-League i ewentualnym podawaniu ręczników Durantowi i Ibace.

Jest jednak powód, dla którego go typuję. To jego talent, który niejednokrotnie potwierdzał już na niższych szczeblach (Summer League, D-League, NCAA). Wierzę, że prędzej czy później przełamie się także w NBA i okoliczności jakie nastąpiły ostatnio w Oklahomie (odejście Martina) sprawiają, że szansa może pojawić się już w nadchodzącym sezonie.

 

8 komentarzy

  1. Szaaaaa pisze:

    Dodajcie jeszcze Bradley Beal, Splitter, no i oby Oden :)

  2. Maro pisze:

    z tymi blokami u Bledsoe chyba przesadzili, tym bardziej jeśli będzie grał na SG. Ciekawe zestawienie, ale bardziej mi to wygląda na krótką listę zawodników, którzy z konieczności i różnych przyczyn dostaną w tym sezonie więcej minut na parkiecie. Statsy im pójdą w górę na pewno, ale czy chcemy kolejnego MIP w stylu Ryana Andersona?

  3. Mnich4 pisze:

    Splitter ma szansę na MIP, ale Oden???? Bez żartów.

  4. bulls2006 pisze:

    LAC za tanio oddało Bleadsoe; z typami się zgadzam, jednak z wyjątkiem Lamba, który stanowi wielki znak zapytania- w wersji optymalnej może mieć takie statsy jak zaproponowane, ale to byłby mega progres, którego raczej nie oczekuje; najbardziej czekam na występy Litwina i Turka, z tym że ten drugi powinien mieć lepszy sezon, też przez brak konkurencji w Utah, z wyjątkiem Fabvorsa, ale oni będą grać obok siebie, bardzo dobrze się uzupełniają; Bleadsoe jak będzie grał tak jak w LAC to może mieć 1,1 bloku na mecz

  5. Kowi pisze:

    Thomas Robinson – Jego debiut uważa się za rozczarowanie, ale hej…grał tylko po 13 min i zaliczał 4 pkt i 4 zb. Per 36 ma double double a w Blazers dostanie na pewno sporo minut.

    • bargnani7 pisze:

      Na pewno istnieje prawdopodobieństwo, że Robinson kiedyś dorośnie do oczekiwań (albo chociaż 3/4 oczekiwań), ale nie sądzę by stało się to już teraz.

      Pierwszy sezon brutalnie zweryfikował jego słabości. Nie wykorzystał szansy na to by w Kings od razu wskoczyć na miejsce obok Cousinsa (a przecież to miało być świetne combo), potem trafił do McHale’a, który marginalizuje jak się da role debiutantów i pomimo przebłysków nie dostał prawdziwej szansy.

      Teraz w Portland też zapewne trochę potrwa zanim zacznie grać tak efektywnie jak się spodziewano, a przecież miał być taką trochę słabszą wersją Griffina. Jak się okazało nawet w 50% nie jest w stanie wykorzystywać swojej mocy i atletyzmu w ataku tak jak robi to Griffin.

      Aldridge będzie grał pod 40 minut z czego znaczną większość czasu jako PF. Lopez swoje dostanie, a Leonard i Freeland liczą na zwiększenie roli. Nie powiedziałbym, że w Portland dostanie sporo minut zwłaszcza, że cały czas są wokół niego tak duże wątpliwości, a PTB to kandydat do play offów. Według mnie jego ściągnięcie to bardziej zabezpieczenie na wypadek transferu Aldridge’a, ruch w stronę przyszłości.

      Potrzeba więcej znaków od Robinsona, dopiero wtedy będzie można postrzegać go jako kandydata do przełamania.

    • Kowi pisze:

      No szkoda, że jest taki undersized i przez to Jego pozycja to tylko i wyłącznie PF….ale pzrynajmniej z Freelandem na pewno powinien wygrać rywalizację. Trzymam kciuki za Niego bo wspominając jakim hypem był otoczony jeszcze przed draftem to Jego lepsza postawa na pewno zostanie zauważona.

  6. Macias pisze:

    Dobry artykuł! Osobiście nie mogę się doczekać nowych (starych) Jazz z wieżami Kanter/Favors pod koszem, którzy są sterowani przez nowego PG. J. Lamb ma potencjał tylko czy OKC będą chcieli go wykorzystać? Tak na dobrą sprawę to po dobrym Summer League nie dostał szansy na zaprezentowanie swoich umiejętności w NBA. Thomas Robinson również mógłby być w tym gronie ale obawiam się, że zbyt mała ilość minut na parkiecie może mu to utrudnić :/ Cóż zobaczymy co będzie sezon zapowiada się bardzo ciekawie, mamy sporo zmian kadrowych tak więc w wielu zespołach może znaleźć się ktoś kto zasłużyć może na nagrodę MIP ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *