Adam Morrison bierze się za trenerkę, popracuje z Karnowskim

bulldogsPamiętacie jeszcze Adama Morrisona? Byłą gwiazdę uczelni Gonzaga, która została wybrana z numerem 3 draftu 2006 przez Charlotte Bobcats (przed choćby Brandonem Roy’em, Rudym Gay’em czy Rajonem Rondo)?

Wydaje się, że Adam na dobre porzucił występy na koszykarskich parkietach (groził tym jeżeli nie uda mu się utrzymać w Portland Trail Blazers). Teraz 29-letni skrzydłowy ma powrócić na swoją Alma Mater, gdzie otrzymał posadę uczącego się asystenta.

Co ciekawe dla nas, Morrison będzie miał teraz okazję popracować z… Przemkiem Karnowskim, który zadomowił się już w drużynie Bulldogs.

Historia Morrisona jest o tyle smutna, że jego akademicki talent zupełnie nie znalazł przełożenia na grę w NBA. W ostatnim sezonie w NCAA (2005/2006) notował średnio 28.1 ppg, 5.5 rpg i 1.8 apg. Trafiał 49.6% z gry i 42.8% z dystansu. To wszystko pozwoliło mu na uzyskanie m.in. tytułu Gracza Roku USBWA (wspólnie z J.J. Redickiem).

W NBA już tak lekko nie było. W Charlotte rozegrał 78 spotkań (23 w pierwszym składzie), a jego statystyki mocno spadły (11.8 ppg, 2.9 rpg i 2.1 apg, 37.6% z gry, 33.7% z dystansu). W połowie sezonu przez kiepskie osiągi i słabą obronę stracił miejsce w składzie i zaczęły się jego problemy.

Jakby tego było mało, w październiku 2007 zerwał wiązadło w kolanie (podczas krycia Luke’a Waltona…) i na tym skończyła się jego przygoda w Charlotte. Jako ciekawostkę warto dodać, że został pierwszym wyborem Michaela Jordana w historii organizacji.

Wkrótce Adam został wytransferowany do Los Angeles Lakers (wraz z Shannonem Brownem w zamian za Vladimira Radmanovicia). Ten ruch pozwolił mu na… zdobycie dwóch mistrzowskich tytułów (jego rola w drużynie była jednak marginalna).

Po LAL Morrison próbował jeszcze swoich sił w Wizards (został zwolniony), a następnie występował w Europie w barwach Crvenej Zvezdy Belgrad i Besiktasu.

Ostatnie podejście do reaktywacji kariery w NBA miały miejsce w 2012 roku. Skrzydłowy najpierw grał w Summer League w barwach Nets, później Clippers i w końcu otrzymał umowę od Trail Blazers. W październiku 2012 został jednak zwolniony i jak się później okazało to był już koniec jego koszykarskiej przygody.

Jak podają amerykańskie źródła Morrison szybko zyskał uznanie młodych graczy Bulldogs. W końcu jest uznawany za jednego z jej lepszych absolwentów.

Miejmy tylko nadzieję, że Przemek nauczy się od niego więcej niż tylko jak zapuścić wąsa.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

3 komentarze

  1. bulls94 pisze:

    „W ostatnim sezonie w NCAA (2005/2006) notował średnio 28.1 ppg, 5.5 rpg i 1.8 apg. Trafiał 49.6% z gry i 42.8% z dystansu. To wszystko pozwoliło mu na uzyskanie m.in. tytułu Gracza Roku USBWA (wspólnie z J.J. Redickiem).” – nie dziwi mnie że poszedł tak wysoko. Powodzenia Adam ;D

  2. ZuySukinkot pisze:

    Taki talent… Jordan go zmarnował bo wiedział, że będzie lepszy od niego.
    Najlepszy biały od czasów Cunninghama czy Birda…

    a tak na poważnie, to ma dwa tytuły, a Malone zero… czyli skoro 6 to więcej niż 5 to czy 2 to więcej niż 0?
    Czy Adam jest lepszy niż Malone i Iverson oraz Eving? Wg. murzynów tak może być, wnioskując po takim rozumowaniu 2<5 ok, 50 – rili kurtfa?

  3. Tylojent pisze:

    Gosciu mial pecha i tyle. Czy to jego wina kogo kryl i ze cos mu sie tam zerwalo? Poszedl z numerem trzecim bo ktos w niegi wierzyl. Ze Jordan nie ma nosa do zawodnikow wiemy to juz od Czasow Kwame Browna. Nie mniej draft to loteria i zawodnik jak i druzyna potezebuja odribiny szczescia aby im wyszlo. Morisonowi nie wyszlo tak jak by sobie tego zyczyl i jak zapowiadala sie jego kariera. To, ze wybrano go tak wysoko swiadczy, ze mial talent. Pisanie, ze Bibcars mogli wybrac Geya, Roya czy Rondo to czyste wrozbiarstwo. Rondo poszedl z bodaj ze 18 numerem co znaczy, ze 17 innych teamow chu…owo wybralo? To jest loteria. Czy Benett bedzie gwiazda? Czas pokaze. Czy Cavs zmarnowali swoj pick? Dowiemy sie za kilka lat. Latwo jest krytykowac majac wiedze kilka lat pozniej. Latwo jest sie tez smiac z kogos, tylko panietajmy ze ma dwa pierscienie. Byc moze siedzial na koncu lawki ale je zdobyl. Dostal sie do NBA. Gral z najlepszymi. A ze los sie tak potoczyl? Zycie…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *