Drobnym drukiem: Co się dzieje w Filadelfii?

Philadelphia 76ers są jedynym zespołem w lidze, który wciąż nie ma trenera. Ich największą gwiazdę (Jrue Holiday’a) w pierwszym składzie najprawdopodobniej zastąpi debiutant (Michael Carter-Williams). Jednego gracza z urazem kolana (Bynum) zastąpił inny (Noel), a największym realnym wzmocnieniem na starcie sezonu może być gracz, który ostatnio najbardziej aktywny był na Twitterze (Royce White). O co w tym wszystkim chodzi?

Zacznijmy od początku, czyli od przemeblowań w sztabie zarządzającym i szkoleniowym. Zmiany są zdecydowanie głębsze niż tylko na stanowisku szkoleniowca, gdzie zwolniono Douga Collinsa. Do władz ligi przeszedł ceniony konsultant Sixers – Rod Thorn, a inną ofiarą słabego sezonu był GM klubu – Tony DiLeo.

Część z tych ruchów jest bezpośredno efektem słabej gry zespołu. Część wynika ze złych decyzji personalnych. Część z pecha. Moim zdaniem jednak największy wpływ na wszystko mają nowe władze klubu z Samem Hinkie na czele.

Sixers według nowej strategii mają w dużej mierze opierać się na statystycznej analizie i technologicznych nowinkach, które będą miały duży wpływ nie tylko na transfery, ale także na taktykę gry zespołu. Wiadomo, że takie podejście byłoby trudne do przełknięcia przez Collinsa, który jest raczej trenerem ze starej szkoły.

Pozostaje jednak pytanie, dlaczego tak długo czekamy z wyborem nowego szkoleniowca?

Moim zdaniem głównym problemem jest to, że żaden z młodych, obiecujących trenerów nie chce od razu „wchodzić na minę”. Sixers w tej chwili wyglądają jako pewny kandydat do walki o najsłabszy bilans w lidze.

Dodatkowo widać, że… taki może być ich cel – ponieważ przyszłoroczny draft zapowiada się naprawdę wyśmienicie. Sixers będą mieli w nim wybór o ile tylko w loterii nie wypadną poza czołową 12-tkę (wtedy pick może przejść do Heat jako rozliczenie wymiany za Arnetta Moultrie). Mało tego, mogą również otrzymać wybór Pelicans (jest zabezpieczony na pozycjach 1-5), a jeśli będzie to wybór między 6-10, to do Filadelfii może trafić nawet dwóch wyśmienitych młodzianów.

Skoro więc jest tak dobrze, to dlaczego jest tak źle?

Podstawowym centrem na starcie rozgrywek znów będzie Spencer Hawes. To źle. Liderami drużyny mają być nierówni Young i Turner. Średnio. Najbardziej doświadczeni gracze w rotacji to szybko tracący swoje walory Jason Richardson i… Kwame Brown. Gulp.

Nie zdziwcie się, jeśli Hinkie wkrótce ogłosi dostępność na rynku dowolnego z tych graczy. Osobiście przypuszczam, że jeżeli znajdzie się chętny na Turnera lub Younga, to Sixers spróbują spakować każdego z nich z Richardsonem lub Brownem oczekując w zamian wygasających umów i wyborów w drafcie. Finansowa elastyczność pozwoliłaby im wtedy jeszcze na zaatakowanie jednej (lub dwóch?) gwiazd na rynku wolnych agentów latem 2014.

Jest jeszcze jedna kwestia. Będąc dosłownie największa. Nerlens Noel.

Wczoraj niedoszły pierwszy wybór draftu został zaprezentowany mediom. Opowiadał, że jego rehabilitacja trwa po 6 godzin dziennie i że robi wielkie postępy. Wciąż jednak można się spodziewać, że na boisku zobaczymy go dopiero w 2014 roku.

Dlaczego więc Sixers zaryzykowali z kolejnym graczem z kontuzją? Czy (pechowy) przypadek Bynuma niczego ich nie nauczył?

W lidze, w której coraz większe znaczenie ma tzw. small ball, można mieć wrażenie o coraz mniejszym wpływie na grę prawdziwych środkowych. Zapytajcie jednak któregokolwiek z oficjeli NBA, a usłyszycie, że każdy bez wyjątku chciałby mieć w drużynie klasowego podkoszowego obrońcę.

Noel może być kimś takim. W tej chwili, po zaledwie 24 spotkaniach na uczelni Kentucky wiemy, że potrafi bronić i… w zasadzie to wszystko. Jego gra w ataku jest jeszcze bardzo surowa. Czy wobec tego warto wokół takiego gracza budować drużynę?

Tak (może się jeszcze bardzo rozwinąć), ale z ostatnich ruchów Sixers wynika, że oni niekoniecznie to planują.

Noel ma być kamieniem węgielnym pod świetną defensywę. Jeżeli w drafcie 2014 uda się wybrać dwóch bardzo dobrych zawodników, to może się okazać, że klub z Filadelfii trafił w dziesiątkę.

W sumie więc decyzje 76ers oznaczają pewnie przynajmniej 2 lata poza playoff. Pójście drogą Thunder czy Pacers jest jednak bardzo kuszące.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

8 komentarzy

  1. peku pisze:

    Będą tankować jasna sprawa, wzięli Noela, cartera, jeszcze wysoki pick w 2014 i mogą budować cokolwiek.

  2. Henryk pisze:

    jak dla mnie to największy kandydat (obok Orlando) do dna ligi.

  3. gcode pisze:

    Dalej nie mogę przeżyć, że oddali Jrue, mojego ulubionego gracza. Jeśli w przyszłym drafcie nie wyciągniemy przyszłego Allstara i gamechangera, to będzie porażka po całości

  4. pawel pisze:

    wszyscy zakładają że Pelicans jako rozliczenie za Holidaya oddali pick który będzie około 6-10, co ma powodować że 76ers wyszli na tej wymianie nieźle (głęboki draft). Ale czy zastanawiali się co będzie jeśli Pelikany wejdą/otrą się o play-offs? wtedy pick będzie około 14-20. co w połączeniu z „ryzykiem Noela” może spowodować że po Iguodali 76 ers stracą za nic również Jrue…

  5. Mike pisze:

    Czy mógłby ktoś przybliżyć jaką drogą poszli Thunder i Pacers?
    (Jestem w miare nowy w temacie NBA)
    Pozdrawiam

  6. Kamil pisze:

    @Mike, Zbudowali swoje mocne ekipy w zasadzie tylko i wyłacznie przez trafne wybory w drafcie.
    Oklahoma – Durant, Westbrook, Ibaka, (Harden)
    Indiana – George, Hibbert, Granger

  7. Paweł pisze:

    Tylko że budowa zespołu przez draft drwa bardzo długo i nie ma pewności, że gracze rozwiną się jak się po nich spodziewają. Oklahoma i w mniejszym stopniu Indiana (bo tak również były dobre transfery a wybory w drafcie niżej rozstawione) mieli farta: dobrze wybrali i młodzi gracze po pierwszej umowie im nie uciekli.

  8. ZuySukinkot pisze:

    Noel jak będzie zdrowy to może będzie kiedyś jak Sanders czy Dalambert…. 15 pkt, 10 zb, 2blk. – powaga, to dla mnie maks tego gościa.
    Carter-Williams – ten będzie jak Rondo – asysty w stylu Rubio… rzut w stylu Rondo…. – 12 pkt, 9 asyst

    Po 3-4 latach jak dobrze pójdzie może będą kręcić staty na miarę all-star…. ale narazie, czeka nas (fanów Sixers) oglądanie meczów innych zespołów, bo NC+ pokaże Sixers tylko jak będą grali z Heat, NYK, LAL albo Suns

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *