Blair i Wizards zainteresowani współpracą

Wizards_Logo_AltC_1DeJuan Blair raczej nie wróci na następny sezon do San Antonio Spurs. Rozwój Tiago Splittera spowodował, że rola i minuty gry Blaira znacząco spadły i 24-latek wolałby zmienić otocznie i trafić do zespołu, w którym miałby regularną szansę na grę. Tą drużyną mogą być Washington Wizards.

Czarodzieje w następnym sezonie powinni znaleźć się w gronie zespołów, które awansują do play off. Pod koniec ubiegłych rozgrywek John Wall pokazał, że z nim w składzie klub ze stolicy USA potrafi grać naprawdę dobrą koszykówkę i gdyby nie kontuzje to właśnie Wizards mogliby zagrać w post season kosztem np. Milwaukee Bucks.

A przecież Wizards to nie tylko Wall. Jest jeszcze Bradley Beal, Otto Porter, Emeka Okafor czy też Nene, a być może wkrótce dołączy do nich DeJuan Blair. Na pewno nie będzie to wzmocnienie, które zrobiłoby różnicę w grze Czarodziejów, ale wybrany z 37 numerem w drafcie 2009 zawodnik na pewno mógłby pogłębić rotację podkoszową w Waszyngtonie. Tym bardziej, że wybrany z 6 numerem w drafcie 2011 Jan Vesely nie spełnia pokładanych w nim nadziei, a drużynie przydałby się solidny back up na pozycji nr 4 w razie kłopotów ze zdrowiem Nene.

Blairowi zmiana otoczenia może wyjść na dobre. Z każdym rokiem jego minuty gry w San Antonio Spurs spadają, a wobec przedłużenia umowy z ciągle rozwijającym się Tiago Splitterem rola 24-latka w następnych latach mogłaby zostać jeszcze bardziej ograniczona. Dlatego też dołączenie do Wizards wydaje się dobrą opcją dla obu stron.

Problemem może być to, że Czarodzieje mogliby zaproponować  Blairowi tylko minimalny kontrakt, więc jeśli miałoby to być umowa o większej wartości musieliby dogadać się ze Spurs i pozyskać go na zasadzie sign-and-trade.

Podkoszowy w ubiegłym sezonie zagrał w 61 spotkaniach, w 16 jako starter i notował średnio 5,4 punktów na 52,4 proc. skuteczności z gry i 3,8 zbiórek w 14 minut jakie spędzał na boisku.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

2 komentarze

  1. Geo pisze:

    Z reguły nie śmieje się z literówek ale przyznacie że śmiesznie wyszło to „sing-and-trade” :D
    Śpiewasz i wymieniamy :) Vesely to jakaś porażka, nie wiem czy by się odnalazł w D-League, także Blair pasowałby.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *