Brooks ponownie zagra w koszulce Rockets

Aaron Brooks powraca do Houston Rockets. Na zwołanej dziś konferencji prasowej Generalny Manager Rakiet – Deryl Morey ogłosił, że zespół z Teksasu podpisał nową umowę z urodzonym w Seattle obrońcą. Roczny kontrakt opiewa na sumę miliona dolarów i jest on w pełni gwarantowany. Morey Potwierdził także podpisanie umowy z wolnym agentem – Reggie Williams’em.

Aaron-Brooks-Wallpaper

Brooks poprzednie rozgrywki kończył właśnie w barwach Rockets, po tym jak został zwolniony przez Sacramento Kings. Zresztą drużyna z Houston wybrała go w 2007 roku w drafcie z numerem 26, a ten trzy lata później został graczem, który poczynił największy postęp w lidze. W ekipie Rakiet spędził cztery ze swoich pięciu lat kariery w NBA.

Kiedy wydawało się, że zawodnik ten jest blisko Nowego Jorku, który poważnie interesował się jego usługami, sam Aaron powrócił tu, gdzie jego układała się najlepiej dla niego – do Houston. Sam zawodnik też wydaje się być bardzo szczęśliwy ze powrotu w szeregi drużyny Kevina McHale‚a, co potwierdza jego wpis na twitterze „Good to be back”. Tym samym jest on drugim po Francisco Garcii graczem, który powraca do H-Town po wygaśnięciu umowy z zeszłego sezonu.

Jak już wspominałem Morey oficjalnie potwierdził zatrudnienie Reggie Williamsa. Gracz ten przed parafowaniem umowy posiadał statut wolnego agenta.

Nieoficjalnie się mówi, że jest szansa na powrót do Rakiet Marcusa Cambyego, a także działacze tego klubu starają się o zwolnionego z Miami Heat Mike Millera.

Wszystkie te wieści mogą zwiastować jednak fakt, że ktoś z dwójki Asik – Lin opuści zespół. Rockets przekroczyli już limit salary cap, a każda kolejna umowa coraz bardziej będzie sygnalizować, że któryś z nich (każdy zarabia ponad 8 mln za sezon) zostanie oddany w wymianie, bo Rockets prawa do amnestii już nie posiadają.

Morey chętnie pozostawił w rosterze gracza znad Bosforu, ale problem polega na tym, że może nie znaleźć chętnych na tak wysoki kontrakt Jeremy Lina. Z wymianą Omera Asika nie powinno być raczej problemu.

Paweł Kołakowski

Od lat wierny kibic Houston Rockets i wielbiciel Charlesa Barkleya (głównie z czasów gry w Suns). Wychowany na transmisjach NBA w TVP2 wspominający z łezką w oku te godzinne transmisje w piątkowe popołudnia z komentarzem Szaranowicza i Łabędzia :). Ahh te lata 90-te :)

2 komentarze

  1. Kamil napisał(a):

    Z tego co wiem to oni mają kontrakty skonstruowane dość specyficznie i zarabiają ok 5-6 mln w najbliższym sezonie, a w kolejnym aż 14 mln. Dlatego jeśli chcą coś zrobić to muszą oddać obu: Lina bo po prostu nie gra wystarczająco dobrze i Asika bo nie ma dla niego miejsca na parkiecie (dwóch zawodników z zerowym dystansem i totalnym brakiem umiejętności ofensywnych w grze pod koszem to przepis na katastrofę)

  2. Erwin3m napisał(a):

    Kamilu z tego co wiem, kontrakty te działały tak, tylko jeżeli chodzi o wyrównanie oferty. W Rockets owszem, są tak wypłacane, ale do salary wliczają się po ósemce. Poprawcie mnie jeżeli coś źle zrozumiałem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *