5 on 5: Ostatni mecz sezonu!

Już dzisiaj o godz. 3 polskiego czasu odbędzie się siódmy już mecz finałów pomiędzy Heat i Spurs i ostatni pojedynek 67 sezonu NBA. W redakcyjnym gronie zastanowiliśmy się, kto wygra to spotkanie, kto będzie MVP finałów i jaki los czeka dalej zespoły Miami i San Antonio. 

5on5

Dzisiejszy zestaw pytań:

1. Heat w meczu nr 6, dzięki trójce Raya Allena w końcówce spotkania uciekli spod topora. Czy to oznacza, że teraz na będą na fali i wygrają mecz nr 7?
2. Spurs mieli mistrzostwo na wyciągnięcie ręki, jednak błędy w końcówce zaprzepaściły ich szanse na zwycięstwo. Czy teraz w ostatnim, decydującym pojedynku, po takiej końcówce meczu nr 6 znajdą w sobie siły, by zmobilizować się ten, jeszcze jeden ostatni raz?
3. Czy ewentualna porażka Heat może oznaczać jakieś zmiany w kadrze zespołu w kolejnym sezonie, np. transfer kogoś z Big 3 lub amnestia któregoś z zawodników?
4. Czy mecz nr 7 to ostatnia szansa tego składu Spurs i Tima Duncana na mistrzostwo? W przyszłym sezonie powróci Westbrook, być może Howard wyląduje w Houston, a Clippers wzmocnią się Garnettem i Riversem, Mavs szykują transferową ofensywę. O finał ligi może być San Antonio jeszcze ciężej.
5. Kto zdobędzie mistrzostwo i kto zostanie MVP finałów?

1. Heat w meczu nr 6, dzięki trójce Raya Allena w końcówce spotkania uciekli spod topora. Czy to oznacza, że teraz na będą na fali i wygrają mecz nr 7?

Woy: Będą grali na fali i stają się moim faworytem po takim meczu. Ray Allen zrobił rzecz wielką i przypomniał mi słynne Kiss of the Deat Mario Ellie z 1995 roku. Jego trójka może stać się znakiem firmowym tych finałów, jak niegdyś rzuty Johna Paxsona i Steve’a Kerra a nawet samego Michaela Jordana. Dzięki takim niesamowitym zwrotom akcji przypominają się mi najlepsze historie z poprzednich finałów, ostatnich 20 lat.

Michał Świderski: Na pewno wzbudzi to ducha walki w Miami Heat. Takie zwycięstwo pomaga szczególnie role playerom, Cole, Chalmers czy Miller powinni odważniej rzucać (ten drugi i tak rzadko ma z tym kłopoty). Ale sam fakt, iż jest to mecz o mistrzostwo, jest wystarczającą motywacją dla pozostałych.

Mateusz Babiarz: Będą na fali, to z pewnością, ale jak pokazała dotychczasowa seria to niekoniecznie jest korzystne. Zwykle wyglądało to tak, że drużyna, która wygrała poprzedni mecz bardziej na luzie podchodziła do kolejnego co kończyło się porażkami. Jestem w stanie wyobrazić sobie sytuację, w której Heat myślą – wygraliśmy serię tym meczem i teraz pozostała formalność. Z drugiej strony, nawet nie wiem co myślą sobie Spurs po tym jak oddali mecz w ostatnich sekundach regulaminowego czasu gry…

Mateusz Dubiński: Tak, uważam, że Heat przełamią swoją serię „win-lost”, trwającą od kilkunastu spotkań i zrobią to w najlepszym z możliwych momencie. Po takiej końcówce meczu morale zespołu wzrosło niesamowicie, wszelkie niesnaski odeszły w chwilowe zapomnienie i liczy się tylko mistrzostwo.

Dawid Ciepliński: Heat bedą na fali i specjalnie nie trzeba ich będzie motywować. Szczególnie Jamesa, który ma coś do udowodnienia, po tym jak  słabo grał w końcówce meczu nr 6, oczywiście poza czelną trójką na 92:94, której by nie było gdyby nie zbiórka w ataku Mike’a Millera Pondato gdyby nie trójka Ray’a Allena to dziś wszyscy hejtowali by LeBrona, jak się spalił w ostatnich minutach. Jestem przekonany, że wyjdzie na ten mecz w 100 proc. skoncentrowany, podobnie jak cały zespół Miami. Wszystko zależy teraz tylko od nich, a wydarzenia z poprzedniego pojedynku na pewno wpłyną pozytywnie na ich postawę.

2. Spurs mieli mistrzostwo na wyciągnięcie ręki, jednak błędy w końcówce zaprzepaściły ich szanse na zwycięstwo. Czy teraz w ostatnim, decydującym pojedynku, po takiej końcówce meczu nr 6 znajdą w sobie siły, by zmobilizować się ten, jeszcze jeden ostatni raz?

Woy: To weterani zaprawieni w bojach i nie pękną, myślę ,że szanse są 51-49% na korzyść Heat (własna hala i ucieczka spod topora może pomóc). BTW. Greg Popovich na pewno coś nowego wymyśli;-)

Michał Świderski: Wydaje się, że dla zawodników takich jak Duncan czy Ginobili, tempo i intensywność tych playoffów powinny być bardziej odczuwalne. Natomiast, jak widać, zmęczenie wcale nie jest aż tak duże jak się spodziewano. Nie wierzę też, że Spurs wyjdą na boisko wciąż rozbici psychicznie po wtorkowej porażce. Jest to mało prawdopodobne w drużynie, którą kieruje ktoś taki jak Gregg Popovich. O wspólnym obiedzie Spurs już dużo dziś napisano :)

Mateusz Babiarz: Wydaje mi się, że tak złych SAS jakich zobaczyliśmy tamtego wieczoru jeszcze nie widzieliśmy. I nie chodzi tylko o Ginobiliego (straty, wolne), Leonarda (wolne), Greena (czyste trójki) czy Parkera (też wolne i niemożność dobicia rywala), ale też o Duncana, który dominował w pierwszej połowie, w drugiej zupełnie zniknął. Teraz oni wszyscy + Popovich będą umotywowani jak cholera żeby jednak wyrwać mistrzowski banner.

Mateusz Dubiński:  Zauważmy, że G7 to będzie 3 spotkanie w ciągu 5 dni. Wielka Trójka Spurs chyba nie da już rady (średnia ich wieku to ponad 34 lata). Manu nie powtórzy już występu z G5, Duncan w 2 połowie G6 stracił wszelkie swoje atuty, a i Parker nie penetrował już z takim impetem. G6 to była ostatnia szansa Spurs na tytuł. Jedyna nadzieja w Greenie (że jednak odpali 7 trójek, choć osobiście już w to nie wierzę, bo Heat znaleźli na niego sposób) i w Leonardzie, który jak na razie jest dla mnie MVP, bo nie miewa słabszych momentów (no może poza niewykorzystanym osobistym), a jego wartość dla zespołu (a przecież MVP oznacza najbardziej wartościowego gracza, a nie najlepiej punktującego) jest nieoceniona i to zarówno w obronie jak i w ataku.

Dawid Ciepliński: 

[youtube=http://youtu.be/Kka5yZv0T6A&w=720]

I tyle w tym temacie.

3. Czy ewentualna porażka Heat może oznaczać jakieś zmiany w kadrze zespołu w kolejnym sezonie, np. transfer kogoś z Big 3 lub amnestia któregoś z zawodników?

Woy: Nie wydaje mi się, choć nie brak głosów, że powinni dobrać centra lub para Miller-Battier zakończy karierę po finałach. Powiedzcie mi, kto by nie chciał i jak wielka to jest przy okazji promocja krótkiej historycznie ekipy, by występować w trzecich finałach z rzędu. Tylko Lakers i Bulls mieli takie szczęście w moich czasach.

Michał Świderski: Krążą plotki o Boshu i Bobcats, ale pewnie i James, i Wade będą starali się zatrzymać Chrisa na Florydzie. Raczej spodziewałbym się zmian wśród otoczenia Big 3, zawodników z ławki. Bardziej na zasadzie wzmocnień, niż pozbywania się kogoś za byle co, albo na zasadach amnestii.

Mateusz Babiarz: Chyba nie, ale będą przetasowania wśród zadaniowców. James jest wciąż najlepszym graczem na Świecie. Wade – twarzą organizacji, a Bosh (mimo że nierówny) jest kluczem dla sukcesów Heat. Wiem, że wiele osób chętnie by zamieniło Bosha na kogoś innego, ale pamiętajmy że nie każdy zawodnik (czyt. np. Howard) by się odnalazł jako trzeci najlepszy w swojej drużynie.

Mateusz Dubiński: Sądzę, że zmiany w Heat nastąpią tak czy inaczej. Mówi się o końcu kariery Millera i Battiera, a i Ray Allen chyba odejdzie. Jeśli chodzi o Big Three, to jedynie Bosh może odejść. Wiem, że to zabrzmi trochę kosmicznie, ale jako kibic Heat, (jeśli już Chris musi opuścić klub) cieszyłbym się z jego wymiany na Marcina Gortata + jakiegoś zadaniowca (haters gonna hate :D ).

Dawid Ciepliński: Big 3 jest raczej nie do ruszenia. James to najlepszy gracz na świecie, Wade – ikona klubu. Handlować można by Boshem, ale czy Heat się na to zdecydują? Nie wydaje mi się. Zmiany raczej będą kosmetyczne i dotyczyć będą głównie zadaniowców. Mówi się, że Battier i Miller zakończa karierę, odejdzie Allen, więc trzeba będzie ich zastąpić. Miami powinni przede wszystkim pozyskać kogoś pod kosz, kto będzie się bił z Hibbertem. To priorytet na te lato.

4. Czy mecz nr 7 to ostatnia szansa tego składu Spurs i Tima Duncana na mistrzostwo? W przyszłym sezonie powróci Westbrook, być może Howard wyląduje w Houston, a Clippers wzmocnią się Garnettem i Riversem, Mavs szykują transferową ofensywę. O finał ligi może być San Antonio jeszcze ciężej.

Woy: Tak myślę , że to ostatnia szansa Ostróg na prymat w tej lidze. Za rok nie będzie już takich sprzyjających okoliczności jak kontuzje Westbrooka i Bryanta.Poza tym Warriors będą jeszcze mocniejsi. Clippers na pewno zostaną przebudowani i konkurencja świetnie wykorzysta off-season.

Michał Świderski: Trudno powiedzieć, bo młodzi w Spurs cały czas się przecież rozwijają. Tony Parker również nie jest jeszcze tak stary, żeby wymieniać go jednym tchem z Duncanem i Manu.  Tim swoją drogą od 2011-go roku jest na wznoszącej fali (rośnie średnia punktów i zbiórek, minimalnie jedynie spadł FG%).  Spurs tak łatwo nie odejdą.

Mateusz Babiarz: Powiem tak, już w tym sezonie przewidywałem powolny rozkład drużyny. I co? No i nic, wyszedłem na głupka, ale trzeba przyznać, że duża w tym zasługa kontuzji innych (kluczowych) graczy z zespołów WCF. Nie wiem czy za rok zobaczymy już Manu, ale wydaje mi się, że Spurs nie skończą tak jak Mavs zupełnym rozpadem po świetnym sezonie. U nich jest inna filozofia tworzenia zespołu. Widać ciągły progres młodych, widać stabilizację na ławce i w zarządzie. Jeśli dobrze zagospodarują zwalniające się latem środki to za rok znów będą cholernie groźni.

Mateusz Dubiński: Myślę, że tak. Kończy się pewna epoka, a Spurs czeka przebudowa, choć myślę, że za 2-3 sezony znów będą się liczyć w Konferencji Zachodniej, ponieważ Pop bardzo umiejętnie łączył doświadczenie w wprowadzaniem do zespołu młodych zawodników.

Dawid Ciepliński: Co roku mówi się o Spurs, że są za starzy i się kończą, a ci co roku udowadniają, jak bardzo się mylimy. San Antonio dalej będą w przyszłym roku w gronie kilku contenderów, ale wyżej oceniam szansę Oklahomy, w szeregi której po kontuzji powróci Westbrook. Nie można też zapomnieć, że być może mocniejsi w porównaniu z tym sezonem będą Rockets, Warriors czy też Clippers.

5. Kto zdobędzie mistrzostwo i kto zostanie MVP finałów?

Woy: Miami Heat i LeBron James.

Michał Świderski: Mistrzostwo jednak dla Heat. LeBron James zostanie MVP.

Mateusz Babiarz: Spurs i Tony Parker. Wciąż w to wierzę :)

Mateusz Dubiński: istrzem będzie Heat, a MVP niestety LeBron. Niestety, bo w trakcie całej serii nie był najlepszym zawodnikiem, a w G6 pomimo imponującego TD, nie zaprezentował się jakoś wybitnie. Jednak, jeśli Miami obroni mistrzostwo, to kto jak nie on? Jeśli Tytuł przypadnie Spurs to zdecydowanie Kawhi Leonard. Nie Green, który poza trójkami nic nie robi, nie Parker który lepsze momenty przeplata gorszymi, ale właśnie młody (22 lata), niski skrzydłowy.

Dawid Ciepliński: Rozum mówi Heat, serce Spurs i jestem za tym drugim. MVP – Tracy McGrady, który rzuci 13 punktów w ostatnie 35 sekund :P. A tak na serio, to pewnie Tony Parker, chyba, że Duncan zrobi nagle 40/20.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

11 komentarzy

  1. santi pisze:

    Moim zdaniem Pop jest zbyt dobrym trenerem i jeśli dojdzie do wniosku ze ktorys z jego zawodnikow nie jest juz w stanie grac na poziomie którego oczekuje zostanie zamieniony kims innym i Spurs nadal będą mocni. Licze dzis na San Antonio i MVP dla Leonarda!

  2. Anty pisze:

    Spurs są słabi, spurs się rozpadną, spurs nie mają szans. Bla bla bla, mowicie tak co rok i jakoś zawsze San Antonio jest w czubie. Sami Green i Leonard to gracze przewyższający o głowę 3/4 tej ligi. A Kawhi z roku na rok będzie coraz lepszy. O Parkerze nie wspomnę, bo będzie grał na wysokim poziomie przynajmniej 3 lata. Lakers czeka przebudowa, z Bryantem, czy bez stracili mistrzowską klasę, OKC w mojej opinii mogą zostać na trwałe drużyną nr 2. Westbrook jest psychicznie słaby i nie wzniesie się powyżej pewnego poziomu. Cuban nie ściągnie nikogo ciekawego (no chyba, że Ellisa, lub Iguodalę), a Clippers nawet z KG mogą nie wskoczyć od razu na poziom finałów. Memphis bez Hollinsa nie będzie już aż tak groźne. Ciekawie zapowiadają się GSW, ale na razie wstrzymałbym się z jakimiś śmiałymi prognozami. Kosteczka Stepha pójdzie w najważniejszym momencie i Warriors nie ma. Spurs mogą już nie wlecieć na poziom finałów NBA, ale nie mówcie, że się rozpadną, bo to już nawet nie jest śmieszne.

    • sam1 pisze:

      PROROK ! – powinni cie wziąć do redakcji!! Westbrook słaby psychicznie dlatego mu noga strzeliła? BEKA z ciebie.

    • bulls2006 pisze:

      SAS nadal będą bardzo mocni

    • Dominik pisze:

      sam1 – beka z Ciebie, bo nie potrafisz czytać ze zrozumieniem. Nie wiem, gdzie udało Ci się wychwycić wzmiankę odnośnie tego, że Westbrookowi przydarzyła się kontuzja, bo jest słaby psychicznie. ” Westbrook jest psychicznie słaby i nie wzniesie się powyżej pewnego poziomu.” Czy tu jest cokolwiek powiedziane o jego nodze. Ręce opadają.

  3. twkarol pisze:

    Pan Mateusz Dubiński z żalem obstawia LeBrona jako MVP w przypadku ewentualnej wygranej Heat. Z żalem bo sądził zapewne, że będzie grał każdy mecz finałowy z bagażem co najmniej 30 punktów i skutecznością 60%. Dostaje się Jamesowi za końcówkę spotkania nie pamiętając o tym, że gdyby nie jego gra w całej czwartej kwarcie to Ray wykonywałby rzuty za 3 punkty już tylko treningowo. Przeczytałem ostatnio na jednym z forum ciekawą wypowiedz – LeBron choćby niewiadomo jak był dobry nigdy nie będzie szanowany w sposób adekwatny do jego gry gdyż posiada zbyt duży „negatywny elektorat”. Mogę się założyć, że jeżeli mecz wygrają Spurs to liczba komentarzy pod relacją z tego spotkania będzie co najmniej 2 razy większa niż w przypadku gdyby pojedynek wygrali Heat. A 3/4 tych komentarzy będzie totalną krytyką Jamesa. Czy ktoś zauważył jaka robotę wykonuje ten zawodnik w całym meczu. Widać, że LeBron ma problemy ze skutecznością ale warto pamiętać o pozostałych elementach jego gry. 2 TD w finałach oraz niesamowita gra w obronie to nawet przy problemach w ofensywie świadectwo olbrzymiego wkładu w wynik zespołu, wkładu bez którego nie byłoby 7 – go meczu.

    • Woy pisze:

      nie do końca jest tak jak piszesz Karol. Nie wiem czy pamiętasz ,że część z nas szybko po meczu numer trzy postawiła na LeBrona i krycie jego na Parkerze. Jak widzisz Spoelstra poszedł po ten pomysł i to się sprawdza. Także na pewno jako defensora go doceniamy i wielu z nas uważa go za numer 1 obrońcę ligi (nie Gasola). W dalszym stopniu uważa się go za super wszechstronnego gracza, który regularnie flirtuje z triple-double (to dla niego stworzono to powiedzenie flirtuje w polskiej blogosferze a to już wyraz uznania). W końcu bez jego zrywu i kilku oczek w 4kw nie byłoby Heat w grze dziś. Pamiętaj ,że zazanczyliśmy, że mecz miał trójkę bohaterów – Bosha, Allena i właśnie Jamesa. Każdy zrobił swoją robotę. Możemy się w jednym też zgodzić, sam LeBron meczu dziś nie wygra;-) Potrzebuje kolegów jak nigdy dotąd. Zapowiada nam się wielki finał!

    • Mateusz Dubiński pisze:

      LeBron James jest obecnie najlepszym koszykarzem w NBA i pretenduje do miana jednego z największych w historii. Wiąże się to w faktem, że oczekiwania wobec jego gry są zdecydowanie wyższe niż wobec innych zawodników, którym łatwiej wybaczyć gorsze momenty.

      Moje „niestety” wynika stąd, że w tych Finałach gra poniżej swoich możliwości. Większość jego akcji ma podobny schemat: biegnie pod kosz przeciwnika, staje na 45 stopniach 5-6 metrów od kosza, kręci rękami z piłką w prawo i w lewo, po czym oddaje rzut, a rzadziej wchodzi pod kosz. Widać, że czasem nie ma pomysłu. Ogromna w tym zasługa obrońców, głównie Leonarda i Diawa, ale on jest MVP i ma być MVP Finałów…

      Czasami patrzenie na jego grę po prostu męczy. Co do skuteczności, to oczywiście, można nie trafiać rzutów, ale już kilkukrotne niewykorzystanie czystych alley-oopów razi. Ponadto te jego straty w końcówce G6.
      4Q w wykonaniu LeBrona niesamowita, ale 3 pierwsze, to bodajże 3-12 FG, o ile się nie mylę. Idąc tym tropem, gdyby w 3 pierwszych kwartach grał tak, jak w czwartej, to zdobyłby coś pod 50 pkt i byłoby po meczu.

      To nie tak, że ja nie doceniam jego gry. Doceniam i to bardzo, tylko jako kibic Heat, chciałbym być LeBronem zachwycony, a nie jestem. Pozostaje mi zachwyt nad poziomem tych Finałów, bo są niesamowite.

      I liczę na ponowne przebudzenie mojego ulubionego gracza- Wade’a, choć z uwagi na ból w kolanie może być ciężko.

      z tym „Panem” to nie przesadzajmy… :D

  4. bulls2006 pisze:

    1. Heat w meczu nr 6, dzięki trójce Raya Allena w końcówce spotkania uciekli spod topora. Czy to oznacza, że teraz na będą na fali i wygrają mecz nr 7?
    nie, poprzednie mecze wskazują na coś innego,
    to mecz nr 7 i to co się działo mecz wcześniej wszyscy zostawią w szatki

    2. Spurs mieli mistrzostwo na wyciągnięcie ręki, jednak błędy w końcówce zaprzepaściły ich szanse na zwycięstwo. Czy teraz w ostatnim, decydującym pojedynku, po takiej końcówce meczu nr 6 znajdą w sobie siły, by zmobilizować się ten, jeszcze jeden ostatni raz?
    są zbyt doświadczeni i dobrzy, aby to miało ich sparalizować

    3. Czy ewentualna porażka Heat może oznaczać jakieś zmiany w kadrze zespołu w kolejnym sezonie, np. transfer kogoś z Big 3 lub amnestia któregoś z zawodników?
    nie wśród big 3, ale już zadaniowcy mogą się zmienić

    4. Czy mecz nr 7 to ostatnia szansa tego składu Spurs i Tima Duncana na mistrzostwo? W przyszłym sezonie powróci Westbrook, być może Howard wyląduje w Houston, a Clippers wzmocnią się Garnettem i Riversem, Mavs szykują transferową ofensywę. O finał ligi może być San Antonio jeszcze ciężej.
    nie, to pytanie jest już nudne- SAS w ciągu ostatnich trzech lat grają coraz lepiej, Green i zwłaszcza Leonard robią wielkie postępy, T. Parker jest w prime, zespół jest zrównoważony i głęboki

    5. Kto zdobędzie mistrzostwo i kto zostanie MVP finałów?
    SAS, T. Duncan, chyba że T. Parker będzie genialny w ostatnim meczu

  5. twkarol pisze:

    Ja również oczekiwałem po LeBronie więcej. Te finały udowadniają, że jest on tylko człowiekiem. Nie zgadzam się do końca z tezą, iż krycie Leonarda powoduje tak przeciętną skuteczność. Tu raczej chodzi o psychikę Jamesa i zmęczenie. Cała seria z Pacers spoczywała na jego barkach, wychodzi to podczas meczów finałowych. Niezbędne jest więc wsparcie. Więcej Bosha i Wade’a to więcej lepszego Jamesa.

  6. sam1 pisze:

    HEJ Dominiku, w ktorym momencie Westbrook w tym sezonie pokazał slabosc. Teksty jak Cuban nikogo nie sciagnie tez mnie rozbawiaja. Z psychika na razie problem mial Leonard bo nie trafil wolnego na wage zwyciestwa. Zawiodl tez Gino, po meczu mowil – Jestem rozbity. Nie wiem, jak znajdziemy energie.
    Slaby psychicznie to moze jest Rose, moze Z-bo spalony w WCF. Moze Blake Griffin. Westbrook?Smiech:-) wypadalo powiedziec gra egoistycznie, nie szuka partnerow i dlatego moze przegra.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *