3 na 5: Przed meczem nr 5

Już dzisiaj o godz. 2 polskiego czasu odbędzie się piąty mecz finałów pomiędzy Heat i Spurs. Zwycięzca tego pojedynku będzie już tylko o krok od końcowego tryumfu. W redakcyjnym gronie zastanowiliśmy się, m.in czy Wielka Trójka wróciła na dobre,  jak uraz Parkera wpłynie na grę Spurs, a także co się dzieje z Manu Ginobilim?

Dzisiejszy zestaw pytań:

1) W meczu nr 4 Wielka Trójka zagrała w końcu tak, jak się tego od niej oczekuje. To jednorazowy wyskok, czy tak będzie już do końca serii?

2) W pierwszej połowie Tony Parker grał bardzo dobrze, w drugiej zgasł i to samo stało się z ofensywą Spurs. Jeśli jego uraz dalej będzie się odbijał na jego grze, to San Antonio mają czego jeszcze szukać w tych finałach?

3) Co się stało z Manu Ginobilim? Czy jego powrót do formy jest potrzebny, by Spurs zdobyli mistrzostwo?

4) Heat wygrywają mecz nr 5 i prowadzą 3-2? Co dalej? Będzie mecz nr 7, czy skończą to w game 6?

5) Spurs wygrywają mecz nr 5 i prowadzą 3-2? Co dalej? Będzie mecz nr 7, czy skończą to w game 6?

1) W meczu nr 4 Wielka Trójka zagrała w końcu tak, jak się tego od niej oczekuje. To jednorazowy wyskok, czy tak będzie już do końca serii?

Mateusz Babiarz: Wydaje mi się, że to może już być norma i teraz to liderzy Spurs muszą się wspiąć na wyżyny swoich umiejętności. Ciekawostką dla mnie jest to, że Wade przebudził się w sytuacji, w której było już widać, że James sam tych finałów nie wygra. Tak jakby chciał symbolicznie pokazać, że może nie jest już najlepszym graczem Heat, ale bez jego świetnej gry ekipa z Miami nie ma co liczyć na tytuły.

Adam Wiśniewski: Na pewno nie można oczekiwać od Wade’a +30 punktów co mecz, ale sądzę, że wysoki poziom big 3 prezentować będzie do końca finałów. Przy takim rozwiązaniu, nie widzę powodów, które przeszkodziłyby Heat zdobyć mistrzostwo.

Mateusz Dubiński: Wielka Trójka, a szczególnie Wade, poczuła chyba woń zwycięstwa, w G4 patrzyło się na nich z ogromną przyjemnością, bo widać było, że kolejne akcje przynoszą im coraz większą frajdę. LeBron wszedł na swoje obroty, Wade gra w stylu starego, dobrego Flasha (alter ego? :D), a Bosh przestał w końcu bawić się w SF/PF, nie pali 5 rzutów „za 3” na mecz (wiadomo, że akurat w Miami ponadprzeciętnych shooterów nie brakuje), atakuje obręcz, zbiera, blokuje itp. Moim zdaniem są zbyt doświadczeni i mocni psychicznie, żeby pozwolić sobie na nagły spadek formy i to w takim momencie, zwłaszcza że ta zdaje się rosnąć, w przeciwieństwie do formy gwiazd SAS.

2) W pierwszej połowie Tony Parker grał bardzo dobrze, w drugiej zgasł i to samo stało się z ofensywą Spurs. Jeśli jego uraz dalej będzie się odbijał na jego grze, to San Antonio mają czego jeszcze szukać w tych finałach?

Mateusz Babiarz: Będzie ciężko. Wczoraj do mediów trafiła informacja, wedle której ścięgno Tony’ego może zostać zerwane w każdej chwili i trzeba być szczerym – musi to mieć jakiś wpływ na grę Spurs. Nie dramatyzowałbym jeszcze, bo SAS mają wciąż rezerwy – w G4 zagrali po prostu słabo, a mimo to do czwartej kwarty wynik wciąż oscylował wokół remisu.

Adam Wiśniewski: Nie, jak widać Tony jest kołem napędowym SAS. Jeśli on gra dobrze, to jego team też. Jeśli jednak ma on problemy, to można by powiedzieć nawet, że drużyna z Texasu nie wygra już żadnego meczu w tej serii.

Mateusz Dubiński: W pierwszej połowie Tony pokazał, że jego „uraz” był jedynie zasłoną dymną Popa. Mogliśmy podziwiać esencję jego umiejętności: floatery, rzuty po pick’n’rollu, błyskotliwe asysty. W 2 połowie nagle się zaciął, grał nie najgorzej, ale nie wpadało. Pamiętajmy, że gość młodzieniaszkiem nie jest – miesiąc temu świętował 31. urodziny (ok, Kobe jest starszy, a daje radę, ale, jak to mówią: „Kobe to Kobe”), a Norris Cole uprzykrza mu życie jak tylko może- takie jest jego główne zadanie w tych Finałach. Myślę, że 3Q i 4Q w wykonaniu Francuza to jedynie wypadek przy pracy, a nie efekt kontuzji. Jednak trzeba przyznać, że bez „prime-a” Parkera ciężko będzie Spurs w ataku. Ok, Leonard, Neal i Green to pewnie przyszłe Big Trio San Antonio, ale jednak bez pomocy weteranów meczu wygrać jeszcze w stanie nie są.

3) Co się stało z Manu Ginobilim? Czy jego powrót do formy jest potrzebny, by Spurs zdobyli mistrzostwo?

Mateusz Babiarz: To jest trochę zagadka, bo fizycznie wygląda ok, ale jest strasznie nierówny zwłaszcza na półdystansie i dystansie. Dodatkowo zdarzają mu się takie spotkania jak w G2 i G3 gdy miał problemy nawet z kozłowaniem. Biorąc pod uwagę, że minuty Parkera będą lekko przycięte, to postawa Ginobiliego jest moim zdaniem kluczem.

Adam Wiśniewski: By Spurs zdobyli mistrzostwo każdy zawodnik musi grać na 100%. Tak jak potrzebują oni Parkera, tak samo potrzebują Manu i oczywiście Duncana. Ciężko powiedzieć co się z nim stało, może to po prostu chwilowy spadek formy i tyle, a może coś bardziej poważniejszego. Wczoraj ESPN podało, że Ginobili rozważa emeryturę jeśli przegrają te finały.

Mateusz Dubiński: Manu może okazać się właśnie „X-factorem” w tej serii, ale oczywiście pod warunkiem że znacząco poprawi swoją grę. Nie chodzi tylko o skuteczność, ale o gubienie piłki w koźle, czy straty. Manu to stary lis i wie, że to jest na 99% jego ostatnia szansa na kolejny Pierścień i myślę, że się zmobilizuje. Pytanie tylko, czy nawet gdyby wykrzesał z siebie 120% obecnych możliwości, to czy wystarczyłoby żeby wpłynąć na losy rywalizacji. Moim zdaniem – niekoniecznie.

4) Heat wygrywają mecz nr 5 i prowadzą 3-2? Co dalej? Będzie mecz nr 7, czy skończą to w game 6?

Mateusz Babiarz: Wydaje mi się, że przy takim scenariuszu nie pozwolą sobie na dopuszczenie do G7.

Adam Wiśniewski: Heat w 6 meczach. Jeśli wygrają dzisiejszy mecz, to wygrają też kolejny, także w Miami.

Mateusz Dubiński: Pamiętajmy, że jeśli weźmiemy pod uwagę średnią wieku Wielkich Trójek obu zespołów, to okaże się, że Duncan/Parker/Ginobili mają średnio ponad 34 lata, a James/Wade/Bosh niecałe 30. Co to, w przypadku zawodników NBA, oznacza? Mianowicie to, że 30-latek jest w pełni swoich fizycznych możliwości, natomiast 34-latek jeszcze „może”, ale czasem nie daje rady. Zauważmy, że poziom tych Finałów jest przez znawców oceniany bardzo wysoko. Zawodnicy harują niemiłosiernie w obronie i ataku. Teraz kolejny fakt: począwszy od dzisiejszego, mecze do końca serii odbywać się będą co 2 dni (niedziela, wtorek, czwartek). Przy całym szacunku dla Spurs, sądzę, że po dzisiejszej ewentualnej porażce po prostu nie będą w stanie wygrać 2 meczów w AAA. Forma Miami w G6 i G7 (które raczej nie byłoby potrzebne) mogłaby już mieć mniejsze znaczenie.

5) Spurs wygrywają mecz nr 5 i prowadzą 3-2? Co dalej? Będzie mecz nr 7, czy skończą to w game 6?

Mateusz Babiarz: Tak jak wyżej – tutaj wtedy też moim zdaniem będzie koniec w sześciu. Spurs zagraliby na maksa i rzuciliby na szalę wszystko co mają. Dodatkowo presja na Heat byłaby ogromna.

Adam Wiśniewski: W takim wypadku może być game 7. Nie wyobrażam sobie po prostu, aby Spurs wygrali dwa mecze z rzędu, na terenie przeciwnika i w przy takich emocjach jak są w finałach.

Mateusz Dubiński: Jeśli wygra Spurs, to od wymarzonego tytułu będzie dzielić ich jedno zwycięstwo. Miami nie przegrało 2 meczów pod rząd od początku stycznia i myślę, że i tym razem zdołaliby wyrównać stan rywalizacji, tym bardziej że zagraliby przed własną publicznością, która dodaje im skrzydeł. Szanse w G7 oceniłbym na 50/50. Miami, uskrzydlone po zwycięstwie, przed własną publicznością, z Flashem, zastępującym Wade’a w pierwszej piątce kontra Spurs, z jednym z lepszych trenerów w historii NBA, z zawodnikami, którzy wyplują płuca na parkiet i dalej będą grać na pełnych obrotach. W każdym razie szykuje nam się uczta, jakich mało. Bawcie się dobrze!

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

6 komentarzy

  1. Adrian89 pisze:

    Genialne pytania numer 4 i 5 nie ma co

  2. Mietek Wiercipięta pisze:

    Andersen w G4 nie grał, bo miał jakaś kontuzję czy po prostu taka decyzja Spoelstry?

  3. bulls2006 pisze:

    1) W meczu nr 4 Wielka Trójka zagrała w końcu tak, jak się tego od niej oczekuje. To jednorazowy wyskok, czy tak będzie już do końca serii?
    kto wie, może cały czas zbierali na to siły, zwłaszcza Wade, niemniej wydaję mi się, że bardziej wyskok

    2) W pierwszej połowie Tony Parker grał bardzo dobrze, w drugiej zgasł i to samo stało się z ofensywą Spurs. Jeśli jego uraz dalej będzie się odbijał na jego grze, to San Antonio mają czego jeszcze szukać w tych finałach?
    mają, Parker gra już kilka meczy z urazem, a jednak jest na razie remis, więc i dalej byliby w grze

    3) Co się stało z Manu Ginobilim? Czy jego powrót do formy jest potrzebny, by Spurs zdobyli mistrzostwo?
    Manu widocznie nie trafił z formą, ale jeden występ może zrobić z niego bohatera

    4) Heat wygrywają mecz nr 5 i prowadzą 3-2? Co dalej? Będzie mecz nr 7, czy skończą to w game 6?
    byłby mecz nr 7

    5) Spurs wygrywają mecz nr 5 i prowadzą 3-2? Co dalej? Będzie mecz nr 7, czy skończą to w game 6?
    ciężko powiedzieć jak zareagowaliby na to Heat, do tej pory zawsze wracali po porażkach

  4. Bart pisze:

    świetny mecz Spurs, teraz powinni dobić Heat w Miami:)

  5. Mateusz Dubiński pisze:

    Napisałem :
    „Manu może okazać się właśnie „X-factorem” w tej serii, ale oczywiście pod warunkiem że znacząco poprawi swoją grę. Nie chodzi tylko o skuteczność, ale o gubienie piłki w koźle, czy straty. Manu to stary lis i wie, że to jest na 99% jego ostatnia szansa na kolejny Pierścień i myślę, że się zmobilizuje. Pytanie tylko, czy nawet gdyby wykrzesał z siebie 120% obecnych możliwości, to czy wystarczyłoby żeby wpłynąć na losy rywalizacji. Moim zdaniem – niekoniecznie.”

    Miałem rację, co do tego, że może zostać „X-factorem” i że jako stary lis pokaże na co go stać, ale jeśli chodzi o drugą część wypowiedzi, to kajam się, nakładam zgrzebny wór itp.

    Emanuel David „Manu” Ginobili – wielkim koszykarzem jest!!!

  6. sasoo pisze:

    Zacząłem powoli zastanawiać się czy Manu się podniesie i dzisiaj pokazał charakter…był iskrą która odpaliła całych Spurs i mam nadzieję, że skończy ten sezon z pierścieniem i pójdzie na emeryturę, świetny mecz Parkera, Duncana, Greena i nowej gwiazdy – Leonarda.To co gra ten chłopak jest niesamowite. Tak jak mówił Mateusz – Manu może okazać się X-factorem i dzisiaj się okazał, ale w mojej opinii dwójka Green – Leonard gra na wyższym poziomie niż się tego oczekiwało i to przeciąga szale na korzyść SAS. Big 3 Miami zagrało przyzwoicie, nie było takiej eksplozji jak w G4 ale swoje zrobili (choć razi trochę skuteczność LBJa), dodatkowo świetnie grał Allen. SAS wygrali świetną grą pierwszego unitu, znakomitą selekcją rzutową, dzieleniem się piłką i ogólnie wyglądali jakby zależało im bardziej. Typ na koniec? prawem serii powinno być 4-3 dla SAS, ale ja postawię na 4-2. Wierzę w jeszcze jedną szarżę Manu, kolejne niesamowite trójki Greena, Mrówczą robotę Leonarda, Determinacje Duncana i Ambicję Parkera. Go SPURS!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *