NBA Finals 2013 G#2 czyli role się odwróciły

Po świetnym spotkaniu numer 1, w którym Ostrogi przejęły przewagę parkietu i zanotowały tylko 4 straty minionej nocy oglądaliśmy zgoła odmienne widowisko, w grze numer 2. Tuż po przegranym spotkaniu Manu Ginobili podkreślił fakt, że w drugiej części meczu obrońcy tytułu zabiegali starszego pretendenta. Argentyńczyk zaznaczył, iż po pierwszym spotkaniu wygranym w dobrym stylu, to nie chce się wierzyć, że Spurs zagrali tak zgoła odmienne spotkanie.

Dwie rzeczy, które mocno rzucają się nam w oczy, kiedy spoglądamy w statystyki to po pierwsze liczba strat Spurs (16) i samego Tony’ego Parkera (5), druga z kolei to postawa Tima Duncana (3/13 z gry i tylko 9 pkt). Podkoszowy lider Spurs rozegrał najgorszy swój mecz w historii NBA Finals.

Duncana znakomicie krył Udonis Haslem, przy którego obecności Wielki Dinozaur NBA trafił tylko 1 z 8 prób. Ponadto w dwóch meczach serii z Haslemem przy Duncanie, Heat zatrzymują Tima na poziomie 3 celnych rzutów przy 16 oddanych. W dalszych momentach meczu, kiedy Haslem siada na ławce to gwiazdor Spurs notuje skok do poziomu 50% skuteczności z gry!

Warto podkreślić również większą aktywność Chrisa Bosha, absorbującego uwagę Duncana, który wg moich wcześniejszych kluczy, stanął na wysokości zadania i nie uciekał na obwód. Bosh zanotował dublet – 12pkt i 10zb – trafiając 6 z 10 rzutów za 2pkt (bez prób zza łuku w tym meczu) i podtrzymał korzystną dla Heat statystykę. Kiedy Chris trafia powyżej 50% to Heat z reguły kończą mecz wygraną – ich seria w play offs z 50% (+1) Bosha wynosi po minionej nocy 30! Dodaktowo swoje pięć minut w dobrym wykonaniu zanotował Chris Andersen (3-3 z gry i 4 zbiórki).

Duncan i Parker wrzucili rywalom dokładnie połowę punktów z pierwszego meczu czyli 27. Poza tym w post up gracze Spurs zagrali drugie najgorsze spotkanie tegorocznych play offs zostawiając po sobie statystkę 48% procent z pomalowanego (10-23). Normalnie ich wynik oscyluje w granicach 64%.

Heat z kolei poprawili skuteczność przy podkoszowych penetracjach, a umożliwiła im to poprawa skuteczności graczy obwodowych. 35 punktów wpadło do kosza Spurs po akcjach kończonych z okolic 3 metra od kosza przez Heat. W tym elemencie poprawił się Dwyane Wade, który miał 4 punkty w akcjach penetrujących w pierwszym meczu, natomiast w drugim zapracował na 12 oczek w podobny sposób (5-7).

Mówiąc o poprawie gry obwodu Mistrzów, trzeba odnotować stuprocentową skuteczność Mike’a Millera zza łuku (3-3), większej roli Ray’a Allena (3-5 zza łuku) i najlepszym występie w finałach NBA Mario Chalmersa (2-4 za trzy i 19pkt; nawiązał do najlepszego meczu z finałów z Mavs czy Thunder). Sześciu graczy Heat osiągnęło co najmniej 9 oczek i tym samym mieliśmy obraz bardziej zbilansowanego ataku Mistrzów.

Chalmers grał dwójkowe akcje z LeBronem Jamesem, wykorzystując jego zasłony, co z kolei zaskoczyło defensywę Spurs. Był to klucz do runu (33-5) kiedy to Heat trafili 12 z 13 rzutów z gry i wszystkie 5 zza łuku. W tym samym czasie Spurs trafili 2 z 10 rzutów i popełnili 6 strat! Miami Heat trafili 5 z 6 rzutów po pick’n’rollach i znacząco przybliżyli się do pierwszej wygranej. W pierwszym meczu bliźniaczy ruch ze strony pary Chalmers-James odbył się bez punktów, przy 4 próbach. Tym razem takich prób gry pickowej było 9, z czego 7 zakończyło się zdobyciem punktów.

Potwierdziła się też inna niepisana zasada tych finałów. Kiedy w pierwszym meczu Heat wygrali zbiórkę to ostatecznie przegrali spotkanie. Tym razem walkę ne desce wygrali zawodnicy z Texasu, ale ostatecznie przegrali oni mecz (44-36 dla SAS). Spurs od pierwszego meczu nie wygrali żadnej z kolejnych czterech kwart spotkania numer 2.

Teraz rywalizacja przenosi się do San Antonio a dotychczasowy zwycięzcy trzecich spotkań z reguły wygrywali całą finałową rywalizację. Gracze Grega Popovicha muszą teraz znaleźć odpowiedzi na bardziej zbilansowane ataki Heat, poprawioną i agresywniejszą obronę, ale przede wszystkim na zwolenienie tempa akcji Mistrzów z 2012.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *