Głos fanów: Kto wygra Konferencję Wschodnią?

Zapraszamy do wyrażenia swojego zdania w ankiecie – jesteście dzisiaj za Indiana Pacers czy za Miami Heat?

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

21 komentarzy

  1. Tomek pisze:

    Indiana musi wygrać game 7.żeby udowodnić że są lepsi od miami i zrobić postęp jako drużyna w histori klubu Indiana Pacers.Pokonując mistrza i awansując do finału nba po 13 latach od porażki z La Lakers 2-4.1999-2000.
    Indiana zasługuje na glorię i chwałę.

  2. guzik pisze:

    Całym sercem jestem dzisiaj za Pacers. Mam nadzieję że po raz kolejny pokażą zespołową grę i świetną obronę i wrócą do Indiany jako mistrzowie wschodu…

  3. GRD666 pisze:

    Przede wszystkim należy się wygrana dla Pacers!!!! zasłużyli na to!!!! Stawili opór przeciwko Heat. Czy dalej zdobyliby mistrza NBA w walce ze spurs, tego nie wiem, ale na pewno należy im się wygrana z heat, widać że chcą tego :)

    • henryk pisze:

      Hasło „należy im się,.. bo stawili opór” rewelacja :D To trochę tak jak Adamek walczył z Kliczką i też stawiał opór (ale nie dali mu za to tytułu mistrza) :D Fakt, że Indiana dała się bardzo we znaki Miami, którzy grają najgorszą koszykówkę (era „big 3”) od początku sezonu 2010-2011. Chciałbym jednak zauważyć, że pomimo tej, jak to niektórzy nazywają „padaki” ze strony Miami, jest wynik 3:3 a g7 jest w Miami, gdzie wygrać jest bardzo ciężko, a bilans Indiany w tym sezonie na wyjeździe to przypominam 19-21 w RS i 3-6 w PO. Odnoszę wrażenie, że największym ich sukcesem było doprowadzenie do g7 i to im w tym sezonie wystarczy. Spodziewam się średnio łatwego zwycięstwa Miami (+12-15pkt)

  4. henryk pisze:

    Z całym szacunkiem dla Indiany, ale Heat udowodni dzisiaj, że jest zespołem lepszym i zasługuje na walkę o tytuł.

  5. aeaeae pisze:

    Zdecydowanie Pacers. Zresztą bez różnicy bo w finale i tak wygranymi będą gracze Spurs.

  6. Woy pisze:

    dziś tak naprawdę wyjdzie jak mocni są Heat, kiedy mają nóż na gardle. Indiana może wygrać, a Miami musi – to jest ważna różnica. Pacers nie mają nic do stracenia. Wyjdzie też charakter LeBrona. Oglądalność będzie spora;-)

    • henryk pisze:

      No właśnie, różnica jest taka, że Miami „musi” i to spowoduje, że zawodnicy zmobilizują bardziej niż normalnie. Dla nich to być albo nie być. Nie spodziewam się kosmicznego meczu Lebrona, Wade zrobi trochę ponad swoją marną przeciętność w tej serii. Bardziej liczę na lepszą postawę pussy Bosh ;) i rzuty 3-pkt

  7. Blanco pisze:

    Nie lekceważ serca mistrza jak powiedział Rudy Tomjanovich. Wygra Heat i to zdecydowanie. Dzieki temu finał będzie ciekawy a nie 4-0 Spurs-Indiana.

  8. R.A.S pisze:

    Serce mówi „LBJ”, ale rozum podpowiada że to Indiana będzie mistrzem wschodu.

  9. maciek pisze:

    Serce mi mówi – Pacers ale rozum – Heat
    Lebron weżmie na siebie cały mecz i pociągnie Heat do wygranej.

  10. Bart pisze:

    To w końcu ankieta dotyczy tego kto wygra czy komu kibicujemy?
    Kibicuję Indianie, ale patrząc realnie w finale zagra Miami.

  11. Adik pisze:

    A ja z innej beczki :) Canal+ nie pokaże tego meczu?
    GO HEAT!!!

  12. Doteno pisze:

    Ciekawe wypowiedzi nie powiem :D ale dla mnie szanse w g7 to zawsze 50 na 50

  13. Łukasz pisze:

    Więc ja napiszę tak:

    Calym sercem za LBJ i Heat.

    – byłoby jednak strasznie oglądać powolną agonię i ostateczny upadek heat z tronu, na który wróci nudny ale niezaprzeczalnie znakomity TD.

    Stres powypadkowy [ 3-3 w serii ] wskazuje jednak delikatnie Pacers.

    – byłoby śmiesznie oglądać jak nudziarz TD wraz z Parkerem uczą chłoptasi z wioski grać w zespołowy basket na poziomie mistrzowskim. Jakkolwiek zdyscyplinowana gra Pacers mogłaby wyrwać ze dwa zwycięstwa jakimś cudem boskim.

    Tak, czy inaczej na zachodzie czekają i ziewają Spurs. Nie widzę żadnej szansy zarówno dla Pacers, jak i dla Heat. Mistrz 2012 – 2013 już został wyłoniony. I jest nim San Antonio Spurs, bez względu na to komu się dzisiaj uda.

    Pozdr

  14. Sebastian pisze:

    Game 1 – Heat
    Game 2 – Pacers
    Game 3 – Heat
    Game 4 – Pacers
    Game 5 – Heat
    Game 6 – Pacers
    Game 7 – HEAT

  15. Krzychair pisze:

    no i po meczu. jednak doświadczenie ma bardzo duże znaczenie.

  16. sadevrian pisze:

    Heat wyglądali jakby przegrane mecze grali na pół gwizdka. Ja też po cichu liczyłem na sensację – ale wszystko wskazywało na wygraną Miami . Dziś nawet wygrali zbiórki – co jest akurat dla mnie zaskoczeniem .

  17. Blanco pisze:

    Dokładnie tak jak mówiłem Heat i to z dużą przewagą… Tym razem było to 23 punkty. Patrząc na sam wynik – pogrom ale nie mogło być inaczej. Jak ktoś zostanie raz mistrzem to nie będzie się potem poddawał przy byle okazji. Wielbiciele Paula George’a, top ligi, pierwsza piątka? naprawdę? 7pkt 7zb 4as 2/9 skuteczność w najważniejszym meczu sezonu? Spokojnie, potencjał ma ale na razie tyle. Trzeba mu czasu by dojrzeć.
    Lubię Miami ale co teraz? W zeszłym roku nie chciałem by w finale znaleźli się Spurs bo wydawali się perfekcyjną maszyną bez wad która zniszczy wszystko na swojej drodze. Maszyna się na szczęście zacięła i do finału weszli Thunder, którzy wiedziałem, że będą bardziej leżeć Miami. Zespół oparty na gwiazdach, na korzystnych dla Miami pozycjach. No i w razie konieczności możliwość matchup’u LeBrona z Durantem co jak wiemy miało dobre skutki.
    W tym roku maszyna Spurs się nie zacięła i od wielu dni ładują już akumulatory na Miami. Heat za to mają zniźkę formy i mam tu na myśli wszystkich oprócz Jamesa, Birdmana i może Haslema. Matchupy również niekorzystne bo o ile kiedyś można było posłać Wade’a na Parkera (i z dobrym skutkiem myślę) to teraz nie ma to sensu wobec jego formy/zdrowia. No i kto zatrzyma Duncana, który rozgrywa jeden z najlepszych sezonów kariery (mimo wieku). Nie mogli poradzić sobie z Hibbertem, który jest większy od Duncana ale przecież ogólnie to nie ta klasa.
    Szansę widzę w tym z czego są/byli znani Heat small ball defense agresywna obrona oparta na odcinaniu graczy od piłek i nie pozwalaniu na zajęcie im dobrych pozycji w ataku (Parker i zasłony z których korzysta!)
    Poza tym męczyli się niemiłosiernie z Indianą bo różnica w centymetrach była kolosalna, San Antonio nie jest aż tak „duże”.
    Będzie ciekawie!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *