James dominuje trzecią kwartę i Heat obejmują prowadzenie w serii

LeBron James rzucił 16 ze swoich 30 punktów w trzeciej kwarcie, poprowadził mistrzów NBA do zwycięstwa we własnej hali i prowadzenia 3-2 w serii, która już w sobotę, w kolejnym meczu w Indianie może się zakończyć.

heat_pacers

 

Nie można wygrać meczu we trzech, bo właśnie tylu zawodników z drużyny Pacers wybiegło dziś na parkiet w American Airlines Arena. Reszta została chyba jeszcze w Indianie w meczu nr 4 i jak do ławki gości pretensji mieć raczej nie można, tak do Lance’a Stephensonoa i George’a Hilla już tak.

Dysproporcja pomiędzy talentem pierwszej piątki Pacers, a rezerwowymi jest dość duża i ci ostatni są zwyczajnie słabi, a siłą Indiany są właśnie podstawowi zawodnicy. Jeśli któryś z nich rozgrywa tak słaby mecz, jak dziś, to porażka Indiany w ogóle nie powinna dziwić. Jedynie Paul George, Roy Hibbert i David West zagrali dziś dobrze. Reszta zawodników gości po prostu ssała.

Jeszcze w pierwszej połowie trio George-Hibbert-West utrzymywało Pacers w grze, szczególnie pierwsza dwójka, która zdobyła pierwszych 29 punktów dla gości – George 15, natomiast Hibbert 14. Pierwszym zawodnikiem z Indiany, oprócz tej dwójki który celnie trafił do kosza był Tyler Hansbrough wykorzystując jeden z dwóch rzutów wolnych, po tym jak sędziowie odgwizdali flagrant foul one Chrisowi Andersenowi za coś takiego.

[youtube=http://youtu.be/LVHPj5J-Jv4&w=720]

W drugiej kwarcie przebudził się West, rzucając wtedy swoje pierwsze punkty, po tym jak spudłował 3 pierwsze rzuty z gry i do końca pierwszej połowy miał ich 10. Podkoszowy Pacers razem z Georgem i Hibbertem zdobyli 39 z 44 oczek swojej drużyny i po 24 minutach gry to goście prowadzili 44-40.

Jeszcze na początku trzeciej ćwiartki przyjezdni po wsadzie Hibberta powiększyli przewagę do 6 punktów, ale od tego momentu Pacers kompletnie stanęli. Rzucili tylko 11 oczek i w tej części meczu trafili tylko 3 z 14 rzutów z gry. Ponadto kompletnie nie radzili sobie z ofensywą Heat i dali sobie rzucić 30 oczek. Nie do powstrzymania był w tym czasie LeBron James, który przejął spotkanie w trzeciej kwarcie, rzucając 16 punktów i trafiając 7 z 10 prób z gry. W obu przypadkach on sam był lepszy niż cała drużyna przeciwników. Do tego 4-ktornie asystował kolegom z zespołu, a Pacers tylko raz i w ogólnym rozrachunku miał udział przy 25 z 30 oczek Miami w trzeciej kwarcie. Zebrał także 4 piłki, goście łącznie 6. Indiana nie była w stanie nic zrobić i w żaden sposób go powstrzymać.

Jeszcze w czwartej kwarcie Pacers próbowali odrabiać straty. Zbliżyli się na 8 punktów, ale na każdy ich kosz Heat odpowiadali swoim celnym trafieniem i to gospodarze mogli cieszyć się z wygranej.

Co ciekawe po raz kolejny bez jakiegokolwiek polotu zagrali Dwyane Wade i Chirs Bosh, czyli dwaj pozostali z tzw. Wielkiej Trójki. Pierwszy rzucił 10 oczek, 3/8 z gry, a drugi 7, 3/7 z gry. Jeśli Heat są w stanie wygrywać tylko dlatego, że sam James gra tak fenomenalnie jak dziś, to jestem ciekaw co by było gdyby cała trójka grała na swoim normalnym poziomie. Nie pamiętam, czy powiedzieli o tym komentujący spotkanie czy też eksperci w studiu TNT, ale mówili że Heat wyglądają tak samo jak Cavs za Jamesa. LeBron też robi wszystko, tak jak w tamtym zespole. Punktuje, zbiera, asystuje, prowadzi grę, broni.

Większe wsparcie otrzymał dziś nie od Wade’a i Bosha, ale od Mario Chalmersa i po raz kolejny w tej serii – Udonisa Haslema. Podkoszowy Heat po raz kolejny zagrał na wysokiej skuteczności – trafił 8 z 9 rzutów z gry, pudłując tylko pierwszą próbę, a następnie był już bezbłędny, trafiał wszystko, w tym 5 na 5 w trzeciej kwarcie i ostatecznie zanotował 16 punktów.

Dzisiaj Heat nie dali się zdominować na tablicach i nieznacznie przegrali walkę o zbiórki 32-33. Do tego to oni wygrali walkę w pomalowanym 34-32 i popełnili tylko 10 start w porównaniu do 19 Pacers.

Dla gości najwięcej punktów zdobył George – 27, 5-krotnie rzucając zza łuku i zbierając do tego 11 piłek. 22 oczka dodał Hibbert, a 17 West. W trójkę zdobyli 66 z 79 punktów zespołu. Reszta drużyny nie grała nic, a szczególnie zawiódł backcourt Indiany – Stephenson i Hill, którzy wspólnie zdobyli 5 (!) punktów.

Stephenson pierwszy punkty rzucił dopiero w czwartej kwarcie i w całym meczu był 2/7 z gry, a na dodatek pod koniec meczu wyleciał jeszcze z boiska za faul w ataku na Jamesie. Hill z kolei zanotował jedynie 1 punkt, wykorzystując jeden rzut wolny, który był jeszcze faulem technicznym. Nawet go nie wymusił, a do tego spudłował wszystkie 4 próby z gry.

Kolejny mecz już w sobotę w Indianie, jeśli Pacers chcą jeszcze raz wrócić na Florydę, to przede wszystkim reszta zespołu oprócz George’a, Hibberta i Westa musi zagrać lepiej, ponieważ w trójkę sami nie są w stanie nic zrobić, szczególnie z tak świetnie grającym Jamesem.

Indiana Pacers – Miami Heat 79:90 (23:19, 21:21, 13:30, 22:20)

[youtube=http://youtu.be/iZaB_P2H14M&w=720]

Liderzy zespołów:

Punkty: George 27 – James 30

Zbiórki: George 11 – James 8

Asysty: George 5 – James, Chalmers 6

Przechwyty: Hill 3 – James 2

Bloki: Hibbert 2 – Andersen 2

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

21 komentarzy

  1. LaPointe pisze:

    Dawidzie – końcowy wynik 79:90, a nie 102:103 :)

  2. Guti pisze:

    W filmiku z Birdmanem widac Beckhama w 1;19:D

  3. Guti pisze:

    Super Mecz Miami, ogladalem dopiero od 3 kwarty, ale bylem zdecydowanie zadowolony:)
    Szkoda ze CB i Wade nie mieli dnia(znowu), piekne zawody rozegral James:)

    Let’s Go Heat !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  4. Gregory pisze:

    Piękny blok Andersena i nadal utrzymuje 100% skuteczności w serii i to po 5 meczach! Natomiast Bosh w ogóle nie nawiązuje walki z dominującym Hibbertem. W trzech na pięć meczów miał zaledwie 3 lub mniej zbiórki na ponad 30min gry…Słabizna. Sytuację ratuje Haslem, Andersen i James, którzy angażują się w obronę i grę na tablicach. W ogólę dziwię się , zę Miami z taką dziurą pod koszem daje radę z Pacers, których siła jest w trzech pozycjach podkoszowych.

    • mateuszb90 pisze:

      Piękny blok Andersena, którego wówczas już nie powinno być na parkiecie.

  5. Adik pisze:

    a ktoś wie co sie dzieje z Geraldem Green’em?

    A swoją drogą mam nadzieje ze Miami skonczy to w nastepnym meczu :)

    • devitto pisze:

      Gerald jest zakopany na ławce rezerwowych.. jego minuty przejął Sam Young.. trzeba przyznać, że Young jest bez porównania lepszym defensorem, ale jeśli Pacers marzą o game 7, wydaje mi się że Vogel musi zaryzykować wpuszczenie Greena.. Young w ataku jest kompletnie odpuszczany i Indiana gra 4 vs 5.. problem w tym, że Gerald jest bardzo nieregularny i nieprzewidywalny..

  6. devitto pisze:

    widzę że sami fani Miami.. od siebie muszę dodać, ze Andersen powinien wylecieć za faul na Hansbrough.. powtórka nie pozostawiała wątpliwości.. ogólnie cała ta seria to kiepskie sędziowanie.. niestety nie w dwie strony, a dla Miami.. Lebron dzisiaj nie do powstrzymania, gość jest niesamowity i trzeba mu to oddać, ale jeśli Pacers muszą walczyć z Miami i sędziami to nic dziwnego, że przegrywają.. Nie hejtuje Heat ani Lebrona.. po prostu stwierdzam fakty..

    • blazers.pun.pl pisze:

      Pamiętasz 6 faul Lebrona w poprzednim meczu?

    • devitto pisze:

      faul Lebrona rzeczywiście był trochę z kosmosu, ale sędziował Joe Crawford, więc to dużo wyjaśnia.. W tym samym meczu to 24 second violation z kapelusza.. bez komentarza.. wszystkie flopy Jamesa i Battiera (gość na prawdę umie to sprzedać..).. nie twierdzę, że Miami przegrałoby serię przy bardziej sprawiedliwym sędziowaniu, ale są trochę faworyzowani przez sędziów i ligę trzeba to przyznać..

  7. Marcin 23 pisze:

    Z taką grą to Miami w finale dostanie lekcje od SA. Indiana strasznie broni momentami, a ich ilość strat jest niepokojąca. Miami miało Jamesa i dlatego wygrało, Indiana ma niby Georga i Hiberta, ale reszta nie istnieje, trochę może jeszcze pomaga West, ale to za mało jak na Jamesa, bo o zespole nie można tu mówić.

  8. Cosmo pisze:

    Ja powiem tak, jeśli nawet ciapciaki komentujące mecz na c+ zwracały co chwila uwagę na sędziowanie, to coś na rzeczy być musi…

  9. mateuszb90 pisze:

    Indiana gra bardzo dobry basket, ale zabijają ją jej własne przestoje. Na tym poziomie 13 pkt na kwartę to jest powód, by przegrać. Jeśli grają równo, bronią, rzucają, nie podpalają się to mają Miami w garści. Mam nadzieję, że ich wyrzucą z PlayOff i sędziowie nie będą musieli się spinać na SAS, bo to co się dzieje zakrawa o żarty.

  10. Taha20 pisze:

    Doslownie parodia z tym sedziowaniem. Technikal dla Hansa epic. W sumie zastanawiam sie, czy nie dobrym pomyslem jest aby kazdy lokiec Jamesa trafiony w rywala nie konczyl sie flagrant II dla przeciwnika.. ot tak

  11. Taha20 pisze:

    btw. jesli ktos twierdzi ze koles typu Gerald Green ma prawo dostawac minuty w takich meczach powinien zadzwonic do doktora :)

  12. Czarny Kapelusz pisze:

    Tragicznie się to ogląda. Miami przegrywa, więc trzeba im pomagać gwizdkami z kosmosu. Nie odbieram nic lebronowi, rozumiem nie gwizdać tego jak odpycha przeciwnika przy wejściu, ale wnerwia mnie gdy sędziowie tak pomagaja jednej drużynie. Mam tylko nadzieję, że Popovich i weterani z SA nie pozwolą sobie na to i zrobi się dym. Aczkolwiek wydaje mi się, że tu chodzi tylko o wporwadzenie miami do finału…

  13. Guti pisze:

    Chlopaki , ale za przeproszeniem pierdolicie z tym sedziowaniem, to ze Miami wygralo to zasluga sedziow?! naprawde posluchajcie troche siebie…Takie mecze sa najgorsze do sedziowania, raz dla jednych raz dla 2. Rozumiem ze Heat w tym meczu bylo faworyzowane, ale w poprzednim bylo zupelnie na odwrot.

  14. Marcin 23 pisze:

    Tu racja, to ani sędziowie nie pomogli Miami, ani Miami same tego meczu nie wygrało. To Indiana im ten mecz podarowała niestety swoją grą plus dzień dziecka Haslema w 3Q. Indiana gra czasami taki piach w obronie, że szkoda gadać a obrona na Lebronie w wykonaniu Georga to paranoja. Miami jest w tej serii bardzo słabe i wystarczyłoby zagrać jak mężczyźni w obronie, aby odnieść zwycięstwo.

  15. Czarny Kapelusz pisze:

    Nie chodzi mi o to, że miami by to przegrało czy wygryło, mnie po prostu rozwala, jak widowisko jest niszczone przez sędziów, a że zawsze dzieje się to na kożyśc miami daje do myslenia. popatrz chociaz na serję z Bykami. Rozumiem, że nie da się wszystkiego zobaczyc, no ale dlaczego wiekszość takich sytuacji gwizdana jest w jedna strone? Coś co na zasłonie gwizdane jest jako faul na zawodniku miami w kolejnej akcji jest czystym zagraniem w druga stronę? Lebron wywala piłke na aut, oczyswiscie piłka dla miami i wszyscy zachwycaja się trójką Allena. No nie wspomne już o oczywistym wykluczeniu z boiska wiadamo kogo i za co. I racjąjest, że indiana przegrała to na własne życzenie, tak samo Byki.Tylko szkoda mi widowiska, bo mnie osobiście to wkurza i odbiera przyjemność z oglądania choćby popisów Lebrona w trzeciej kwarcie. ja jednak wolał bym, żeby w tle tej świetnej jak by nie patrzyć kwarty w jego wykonaniu nie stało tak niesprawiedliwe sedziowanie. Ale jak pisałem, w finale już powinno byc ok :/

  16. klin pisze:

    jak anderson nie zostanie zawieszony na nastepny mecz to bedzie to jakis smiech, juz sam technik dla Hansa to jakis smiech, nic koles nie zrobil, to birdman pierw powalil przeciwnika a potem doskoczyl i go odepchnal. za samo odepchniecie jamesa jak pamietacie w serii z bulls, nazir dostal zawiasa, i tak samo powinno byc z birdmanem.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *