„Dynastia” Ostróg

San Antonio Spurs logo

W 1999 roku , przy skróconym wskutek lock outu sezonie, zdobyli swoje pierwsze Mistrzostwo ligi. Było to w drugim sezonie gry panującego najlepszego debiutanta ligi – Tima Duncana – oraz podczas najlepszych lat gry słynnego środkowego Spurs, Davida Robinsona. Twin Towers każdy z nas pamięta świetnie. Wówczas jeszcze w San Antonio, podczas konfrontacji z osłabionymi brakiem Patricka Ewinga, Knicks, nie mieliśmy ani Tony’ego Parkera ani Manu Ginobiliego. Byli za to inni bohaterowie ekipy Grega Popovicha – inne żywe legendy klubu – Avery Johnson (ex coach Mavs i Nets) oraz Sean Elliott (skrzydłowy zapisał się faktem, że grał mimo poważnych problemów z nerkami). Wszystko pod kierunkiem główno-dowodzącego Grega Popovicha, który 2 lata wcześniej przejął drużynę z rąk Boba Hilla (wcześniej zwalniając go!), wyciągając Spurs z największego w historii kryzysu. San Antonio bowiem wskutek poważnych kontuzji Davida Robinsona, Seana Elliotta, Chucka Persona i Vinny’ego Del Negro było wtedy czerowną latarnią ligi, z bilansem 17-47 pod ręką słynnego Popa. Nie pomogła nawet próba gry słynnym weteranem Dominique’iem Wilkinsem..

Greg Popovich nie poddał się, a nagroda za tytaniczną pracę szybko wpadła w jego ręce. Pierwszą z nich był Tim Duncan, były pływak z Wysp Dziewiczych, który wybrał koszykówkę tylko dlatego, że huragan zniszczył basen na którym trenował. Pop dziś jest postrzegany jako drugi najdłużej pracujący z jedną drużyną trener, po emerytowanym Jerrym Sloanie, wygrywając z Ostrogami ponad 900 spotkań! Podczas kilkunastu sezonów w lidze nie przegrał żadnych z finałowych serii, wygrywając wszystkie 4, a każdą z nich w roku nieparzystym (uwaga kibice Heat/Pacers). Zakładam, gdyby COTY przyznawano dziś to , a nie przed trzema tygodniami, to właśnie wpadłoby ono w ręce coacha Spurs.

Pierwszy tytuł z naszpikowanymi gwiazdami – Allanem Houstonem, Latrellem Sprewellem, Larrym Johnsonem i Marcusem Cambym – Knicks, przyszedł nadzwyczaj łatwo. Ogromna przewaga w pomalowanym i granie weteranami, z których niektórzy jak Steve Kerr (ex Bulls) i Mario Ellie (ex Rockets), mieli ogromne doświadczenie w najważniejszej fazie sezonu, było niczym punktowanie osłabionego rywala (coś na wzór rozprawienia się z Grizzlies, z którymi rachunki do wyrównania mieli Spurs od play offs 2011). W całej fazie P.O. Spurs przegrali tylko 2 mecze, natomiast w finale tylko 1. Twin Towers, wsparci słynącymi w rzutach z dystansu weteranami (rzuty Kerra po asystach Jordana i słynny Kiss of the Death Mario Ellie pamiętają całe pokolenia fanów NBA) łatwo pokonywali kolejne przeszkody. MVP został Tim Duncan.

Na następny tytuł fani Spurs zmuszeni byli czekać do 2003 roku. Wcześniej z draftu 2001 , z numerem 28 wybrano francuskiego rozgrywającego Tony’ego Parkera. W 2002 roku, z czołowego klubu Euroligi, Kinderu Bolonia, przywędrował wybrany z 57. numerem (draft 1999) Manu Ginobili. Ich pozyskanie dało Spurs podwaliny pod tytułową Dynastię, bowiem Ostrogi 5. awansem do finału NBA idą śladami legendarnych tercetów, które nie raz gościły w NBA Finals. Tim-Tony-Manu do dziś zanotowali wspólnie 98. wygranych meczów play offs, zbliżając się do najlepszego trio w historii P.O. Magica Johnsona-Kareem Abdul Jabbara-Michaela Coopera (110 zwycięstw!). Z kolei duet Popovich-Duncan to najbardziej efektywna para trener-zawodnik jeśli chodzi o zwycięstwa w meczach posezonowych (129 wspólnie). Ponadto Duncan za moment stanie przed szansą zdobycia kolejnego tytułu na przestrzeni trzech różnych dekad i ma okazję dołączyć do jedynaka w tym gronie – Johna Salley’a (w końcówce lat 80’tych z Pistons, w 90’tych z Bulls i w roku 2000 z Lakers).

 

W sezonie 2002-3 Spurs szli jak burza i w sezonie regularnym wygrali 60 z 82 spotkań.  Tim Duncan miał świetny sezon, okraszony statuetką MVP. Spurs zostawili w tyle innych zbliżających się do wyniku 60. – Sacramento Kings i Dallas Mavericks. Wówczas to też na wschodnim wybrzeżu NBA panował kryzys, bo tylko jedna ekipa – Detroit Pistons – pokusiła się o 50. zwycięstw. Od początku wyrównanych w Western Conference rozgrywek mówiło się, że Mistrz będzie z Zachodu. 57. sezon był też ostatnim tańcem Davida Robinsona, który po nim zakończył swoją wielką koszykarską przygodę.  Spurs prowadzonym przez ich Wielką CzwórkęRobinson, Duncan, Ginobili, Parker – wspomagał niezwykle skuteczny na dystansie Stephen Jackson oraz defensywny stoper – Bruce Bowen. Był też weteran Steve Smith, który po przygodach w Atlancie i Portland w końcu zapracował na swój pierwszy tytuł. Parker grał kapitalną serię przeciwko Jasonowi Kiddowi, grając praktycznie niczym profesor. O ile przez wszystkie rundy play offs Spurs szli już mniej gładko, niż to miało miejsce podczas premierowego tytułu (każdą serię 2003 roku wygrali 4-2), o tyle finał przeciwko New Jersey Nets (grający swoje drugie finały z rzędu) był znacznie łatwiejszy niż potyczki z Suns, Lakers i Mavs. Do największego indywidualnego wydarzenia doszło w szóstym meczu opisywanych finałów; otóż Tim Duncan otarł się o quadruple double (21pkt-20zb-10as-8blk). Steve Kerr dołączył do grona graczy, którzy z dwoma różnymi drużynami wygrywali co najmniej po 2 tytuły.  Duncan z Robinsonem w ostatnim meczu zebrali 37 piłek, podczas gdy wszyscy Nets zaliczyli 35 zbiórek (WoW).  MVP znów przypadło dla niespełnionego pływaka;-)

W 2004 roku Ostrogi straciły tytuł, a finał z Zachodu zaliczyli L.A. Lakers, którzy mimo posiadania 4 graczy formatu All Star w swoim składzie, nie byli w stanie sforsować zbilansowanej defensywy i ofensywy powracających na tron Mistrzów z Detroit. Spurs po roku absencji w finałach natknęli się na panujących Mistrzów, Pistons, w 2005 roku. Podczas swojej trzeciej wędrówki na tron Ostrogi wygrały 59 spotkań, a w play offs z łatwością ogrywali kolejnych przeciwników (zwłaszcza Nuggets 4-1 i Suns 4-1). Prawdziwą męką i najcięższymi finałami w historii organizacji z Teksasu była finałowa potyczka z broniącymi tytułu Pistons. Piątka Billups-Hamilton-Prince-R.Wallace-B.Wallace sprawiła wiele trudu zawodnikom Popovicha. Podczas samych finałów, zespół Larry’ego Browna miał wiele uwag do sędziowania i sprzyjania Mistrzom Zachodu, zwłaszcza podczas przegranego – piątego – na 2:3 – meczu w Mo-town (Pistons byli blisko wygranej i przejęcia prowadzenia; mecz zakończył się 95-96 po dogrywce). Popovich jako odpowiedź dla świetnego duetu Wallace’ów wynalazł Roberta Horry’ego (który za chwilę stał się Mistrzem z trzema kolejnymi drużynami, drugim za Johnem Salley’em) oraz młodego Nazra Mohammeda (obecnie Bulls). Parkera i Ginobiliego wspierał były Mistrz Wsadów , Brent Barry. Trzecie MVP finałów przypadło Duncanowi, który powoli stawał się żywą legendą ligi (ostatnim przed nim z trzema tytułami MVP finałów był Shaquille O’Neal).

W 2006 Ostrogi zostały zdetronizowane w II rundzie play offs, przez przyszłych Mistrzów Zachodu, Mavericks. Zespół Marka Cubana miał w swoim składzie przyszłego MVP – Dirka Nowitzkiego.  Seria półfinałowa z Dallas trwała siedem spotkań, Ostatni mecz rywalizacji zakończył się dogrywką, a Spurs nie pomógł fantastyczny występ Duncana (41pkt i 15zb). Znów kibice Spurs nie doczekali się obrony Mistrzostwa, zdobytego przed rokiem.

Rok później, Spurs wygrali dokładnie tyle samo spotkań, ile w tym roku – 58. Jako trzecia drużyna Zachodu, wsparta młodym Mattem Bonnerem, weteranem Michaelem Finley’em (zdobył swój pierwszy tytuł) oraz argentyńskim środkowym – Fabricio Oberto, Spurs ograli znów łatwo Nuggets i Suns a w końcu i Utah Jazz. Wydawało się, że Mavs mieli wszelkie atuty by znów trafić do finału, gdyby nie ich trener znający doskonale filozofię gry ekipy z Dallas, Don Nelson.  Potknięcie wicemistrzów na Warriors (2-4) wykorzystał mocno doświadczony i zaprawiony w bojach zespół – z Parkerem, Ginobilim, Bowenem i Duncanem. Do finału było zadziwiająco łatwo, Spurs nieco męczyli się z Suns w sześciu meczach, ale finał okazał się przysłowiowym spacerkiem! Na drodze do 4. tytułu Spurs stanął ogrywający żądnych rewanżu Tłoków – LeBron James. Przyszły Król rozegrał spotkanie na poziomie 48pkt przeciwko Detroit i takim cudem zaliczył swój wielki finałowy debiut. W samych finałach jego indywidualne popisy nie wystarczyły, a zespół Mike’a Browna okazał się zbyt słabo zbilansowany przeciwko „starym wygom” z San Antonio (począwszy od Popovicha na Duncanie kończąc). Gracze pokroju Daniela Gibsona i Saso Pavlovica niewiele były w stanie zmienić sytuację na parkiecie, mimo faktu, że dwa ostatnie mecze były już wyrównane. LBJ teraz w przypadku pokonania Pacers stanie przed szansą rewanżu, z dużo mocniejszym zespołem aniżeli miał w Cleveland. Po raz pierwszy nagroda MVP finałów trafiła do gracza z europejskiego kraju; Tony’ego Parkera.

Podsumowanie: San Antonio Spurs z Gregiem Popovichem i Timem Duncanem rozegrali cztery finały NBA, z których wszystkie wygrali. Żadnego Mistrzostwa nie obronili. Za kilka dni staną przed wielką szansą na 5 tytuł. Od lat Ostrogi nie dysponowały tak młodymi zawodnikami jak Corey Joseph, Kawhi Leonard, Thiago Splitter oraz DeJuan Blair, którzy tak wyraźnie wspieraliby weteranów w drodze do finałów. Sam pamiętam ich występy jeszcze w starej Hemisfair Arena i lata gry Avery’ego Johnsona czy Seana Elliotta, następnie przeprowadzkę do Alamodome i grę wspólną Davida Robinsona z Dennisem Rodmanem, i na koniec wejście do drużyny Młodych Wilków – Parkera i Ginobiliego. Jednak zawsze to były 2-3 gwiazdy, które decydowały o wyniku całej drużyny. Dziś Popovich ma wg mnie najbardziej zbilansowany i wszechstronny zespół w całej swojej trenerskiej karierze. Pytanie; czy wszechstronność i zbilansowanie, przy zespołowej defensywie wystarczą Spurs na piąty tytuł. By okrasić trenerską karierę Popa i zawodniczą przygodę Duncana?

——————————————————————————————————————————————————————

Wpis z dedykacją dla największego fana Spurs na Enbiej.pl – Mateusza „Boba” Babiarza, któremu kiedyś obiecałem felieton o jego ulubionej drużynie;-) Enjoy it Bob!

p.s. aktywne, pomarańczone, linki zawierają filmy

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

7 komentarzy

  1. maciek pisze:

    mały błąd – w 2004 w detroit tylko jeden R. Wallace(Rasheed) a drugi to był Ben.

  2. Piston1983 pisze:

    5 spotkanie Finałów 05 Spurs – Pistons, odbywało się w Detroit a nie w San Antonio.

    • Woy pisze:

      oczywiście, zasugerowałem się tylko i wyłącznie tegoroczynymi finałami konferencji, zapominając o innej formule finałów 2-3-2/ poprawione, dzięki

  3. Mietek Wiercipięta pisze:

    Świetny felieton!

  4. saturn pisze:

    tak czy inaczej super materiał, dzięki Voy

    Czasy się zmieniają, koszykówka także, więc nawet jeśli teraz SA jest najlepiej zbilansowanym zespołem, to wcale nie oznacza, że są lepsi niż 10 lat temu. Niestety Timi i Ginobili mają za sobą lata na parkietach, nie są już tak szybcy i zdrowi. Nie można mierzyć ich miarą sprzed dekady. Po za tym nie jest ważne jak mocni są SA, ale jak mocni są ich rywale. Ja mam nadzieję, że SA wypadną jak kiedyś w latach 90-tych Houston z Olajuwonem. Oni mieli wtedy bardzo zbilansowany zespół oparty na weteranach i z młodym X-factorem jakim był Horry. Dziś SA są w podobnej sytuacji.

    Miami mają zupełnie inny zespół oparty na dwóch wybitnych graczach (Bronek i Wade) ich indywidualnym potencjale i tym jak rozbijają obronę przeciwników. Słabszy dzień tych zawodników powoduje, że są w stanie przegrać z każdym. Dobry dzień oznacza, że nikt ich nie zatrzyma. Ostrogi mają taki skład, że conajmniej 4-5 zawodników może prowadzić zespół do zwycięstwa, a to daje znacznie większą szansę na sukces. Wszystko zależy moim zdaniem od tego jak będą radzić sobie w obronie z Bronkiem i Wadem.

  5. Lol2 pisze:

    Nazywanie młodszego o dokładnie 2 dni niż Lebron Splittera młodym to chyba jednak nadużycie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *