5on5: Trzy starcia finałów konferencji za nami

W obu parach finałów konferencji mamy już rozegrane po trzy spotkania. Na Zachodzie seria toczy się pod dyktando Spurs, którzy prowadzą już 3-0, ale dwa zwycięstwa odnieśli dopiero po dogrywkach. Na Wschodzie jest jeszcze ciekawiej po tym jak Pacers i Heat odnieśli już po jednym zwycięstwie na wyjazdach.

Dzisiejszy zestaw pytań:

1) Czy Spurs ograją Grizzlies do zera? Co musi się zmienić by tak nie było?

2) Jakich Heat zobaczymy w starciu nr 4?

3) Czy Paul George powinien być już traktowany jako topowy (Top 5?, Top 10?, Top 15?) gracz ligi?

4) Co najbardziej podobało Ci się w pierwszych trzech spotkaniach obu serii?

5) Patrząc na przebieg dotychczasowych finałów konferencji – czy w wielkim finale faworytem będzie ekipa ze Wschodu czy Zachodu?

1) Czy Spurs ograją Grizzlies do zera? Co musi się zmienić by tak nie było?

Wojciech Gackowski: Od początku wierzyłem w Grizzlies i nadal wierzę…, że nie przegrają do zera. Popovich to master i naprawdę nie wiem co musi się stać, żeby team z Memphis miał jakieś szanse. 20 punktów od Prince’a może by coś zmieniło, ale coś takiego nie ma racji bytu.

Łukasz Siemański: Daje 50% szans Miśkom na wygranie Game 4 i uniknięcie sweepa. Ale w takim wypadku myślę, że seria skończy się w piątym meczu w San Antonio. Żeby uniknąć 4-0 przebudzić musi się Zach Randolph i reszta składu musi zagrać solidne spotkanie. Przydałoby się też coś więcej z ławki, bo jak na razie po za Baylessem i Pondexterem pozostali gracze nie wnoszą zbyt wiele.

Woy: To już bez różnicy wg mnie, Spurs zagrają na luzie, a Grizzlies z nożem na gardle, szanse są 50-50. Jak pisałem przed drugim starciem to Spurs rozłożyli Grizzlies na łopatki swoim zbilansowanym atakiem i pokazali ,że potrafią bronić jeszcze skuteczniej niż uznawani za najlepszych w obronie Grizzlies. Klasą dla siebie ciągle jest Duncan blokujący ofensywne zapędy Randolpha i naprawdę załuję, że to nie Tim dostał pierwsze w karierze DPOTY. Ponadto ciągle widzę przewagi na każdej pozycji wśród Spurs a Tony Parker wzorowo kreuje akcje swojego zespołu przy pomocy wszystkich kolegów. Spurs rażą siłą dystansowego grania, lepszą ławką, mają do perfekcji opanowane zagrania pick n roll (przypomina mi się duet Stockton – Malone) i na reszcie są wolni od kontuzji swoich kluczowych graczy. Przed konfrontacją z Clippers uważałem, że Miśkom zabraknie dystansowego grania, jednak gracze Hollinsa grali na tyle skutecznie, że nie pokazywali nam tej swojej słabości. Statystyka ta również została gdzieś pogrzebana przy grze z osłabionymi Thunder. Dziś jednak w rywalizacji ze Spurs Memphis ewidentnie brakuje gorącego obwodu zespołowi Hollinsa. Tą rzecz trzeba poprawić przed play offs 2014.

Mateusz Babiarz: Chyba nie i trochę się tego obawiam, bo wiem, że Grizzlies wcale wiele nie brakowało by wygrać w spotkaniach numer 2 i 3. Gdyby udało im się odnieść zwycięstwo w G4 to seria mogłaby być jeszcze emocjonująca, ale trzeba pamiętać, że w historii NBA jeszcze żadna drużyna nie awansowała dalej ze stanu 0-3.

2) Jakich Heat zobaczymy w starciu nr 4?

Wojciech Gackowski: Takich jak w G3. Heat zagrali mecz prawie doskonały, w którym każdy z zawodników wyśmienicie wypełnił swoje zadanie. Bosh rzucał trójki, Haslem trafiał z półdystansu, nawet Wade wrócił do niezłej formy. Jeśli Heat zagrają tak samo (a myślę, że tak będzie) Indiana nie ma większych szans na awans.

Łukasz Siemański: Mocno zmotywowanych. Jeśli rozstrzygną ten mecz na swoją korzyść to będzie już po serii, bo nie chce mi się wierzyć, żeby Pacers wygrali 2 spotkania w Miami. Sam LeBron tej ekipy nie pociągnie, co było widać w pierwszych dwóch meczach tej serii. Brakowało wsparcia. W Game 3 za to Heat wysoko pokonali rywali i każdy z graczy pierwszej piątki zdobył conajmniej 14 punktów. Miami musi tak zagrać ponownie, aby wygrać Game 4.

Woy: Nieco wyluzowanych , bo odzyskali przewagę parkietu i pewniejszych siebie. Erik Spoelstra szybko reorganizował grę Heat, używając LeBrona w post up, dając więcej minut Haslemowi i znów stawiając na Birdmana. Przewagi graczy wysokich Pacers zostały zneutralizowane. LeBron trafił 5 z 7 takich zagrań, Haslem 8 z 9 rzutów, a Birdman był 4-4. Heat ustanowili też swój rekord punktów w play off do przerwy, 70.

Mateusz Babiarz: Wydaje mi się, że Heat już wiedzą o tym, że nawet wielka przewaga kadrowa nic nie znaczy jeśli w playoff nie gra się na maksa. Będąc absolutnie uczciwym wobec Pacers (których bardzo lubię), trzeba powiedzieć jasno, że drużyna z Miami grająca na swoim poziomie jest poza ich zasięgiem. Jeśli jednak Heat będą się prezentować tak jak przez długie okresy G1 i G2 to ta seria wcale nie musi się tak szybko kończyć, a to z kolei dobra informacja dla drużyn z Zachodu.

3) Czy Paul George powinien być już traktowany jako topowy (Top 5?, Top 10?, Top 15?) gracz ligi?

Wojciech Gackowski: Top5? Nie. Top10? Nie. Top15? Może. Ale czy jest to aż tak ważne? George gra świetnie w systemie Vogela i doskonale rozumie się z kolegami z drużyny. Często poświęca indywidualne osiągnięcia, żeby pomóc kolegom i głównie za to należy go cenić. Jeśli nabierze trochę doświadczenia, to będzie w Top5. Na razie potrzebuje czasu.

Łukasz Siemański: Tak, w najlepszej piętnastce ligi się znajduje. W tych play-offach tylko to potwierdza. Bardzo dobre występy w obronie, wszechstronna gra. Jeszcze sporo mu brakuje do ścisłego topu, ale do Top 15 można go zaliczyć.

Woy: Jeśli jest w trzeciej piątce NBA to na pewno zasługuje na bycie w top15. Na swojej pozycji to już czołowa piątka, za LeBronem Jamesem, Kevinem Durantem i Carmelo Anthonym.

Mateusz Babiarz: Nie jestem wielkim zwolennikiem rankingów, ale wydaje mi się, że musimy traktować George jako gracza przynajmniej Top 15. O ile oczywiste jest, że przed nim są tacy gracze jak James, Durant, Paul, Parker, Wade, Bryant, Rose czy Nowitzki, to już takie towarzystwo jak Duncan, Anthony, M. Gasol, Howard, Harden, D. Williams, J. Smith, Garnett, Curry, Westbrook czy Griffin nie wydaje się dla niego niczym niesamowitym. Jest świetny w obronie i dobry w ataku. By przeskoczyć jednak na najwyższy poziom potrzebuje sukcesu na miarę eliminacji Heat.

4) Co (lub kto) najbardziej podobało Ci się w pierwszych trzech spotkaniach obu serii?

Wojciech Gackowski: Tim Duncan i LeBron James. Timmy mimo bagażu lat radzi sobie kapitalnie, a LeBron ma przed sobą jasno wyznaczony cel i raczej nie ma opcji, żeby ktoś go zatrzymał. Obaj robią wszystko co się da, żeby zagrać w kolejnym finale i ich determinacja sprawia, że świetnie się ich ogląda.

Łukasz Siemański: Wielkie emocje i dogrywki. W 6 meczach mieliśmy 3 dogrywki + 1 wyrównaną końcówkę. Tylko Game 1 Spurs – Grizzlies i Game 3 Heat – Pacers przeszły bez większej historii.

Woy: Podobało mi się granie Pacers, którzy bardzo pewnie podeszli do konfrontacji z Heat, niezwykle zmotywowani uwierzyli w sukces jakim była jedna wygrana na wyjeździe. Obawiam się jednak, że analogicznie do serii SAS-GSW gracze Vogela starcili swoją szansę porażką w pierwszym meczu. Przy 2-1 dla Heat nie wierzę w awans Indiany (chyba, że kontuzje złapie LeBron James – nie życzę mu tego). W serii Spurs – Grizzlies podoba mi się dominacja i konsekwencja w grze Ostróg. Wydało się , że obie ekipy są znakomicie poukładane i rzucało się na język hasło „zagra równy z równym”. Tymczasem prawda jest okrutna dla Grizzlies, a Spurs po zeszłorocznej porażce zasługują na finał.

Mateusz Babiarz: Pokaz taktycznej siły Spurs, którzy nie oszukujmy się nie grają idealnie, ale potrafią znaleźć sposób na każdego z dotychczasowych rywali. Podoba mi się też brak respektu jaki prezentują rywale Heat na Wschodzie.

5) Patrząc na przebieg dotychczasowych finałów konferencji – czy w wielkim finale faworytem będzie ekipa ze Wschodu czy Zachodu?

Wojciech Gackowski: Wschód – Miami Heat. Chyba, że Popovich znowu coś wyczaruje.

Łukasz Siemański: Ciężko stwierdzić. Z jednej strony Spurs znakomicie wyłączyli Zacha Randolpha, co pozwala im na prowadzenie 3-0 i pokazuje kunszt tej drużyny. Z drugiej strony obie drużyny mają postawionych przeciw sobie trudniejszych rywali, którzy postawili twarde warunki. Zostanę w tej kwestii bez zdania.

Woy: Jeśli Heat awansują do finału to automatycznie jako Mistrz stają się faworytem. Jeśli naprzeciwko Spurs staną Pacers, to górą jest doświadczenie Ostróg.

Mateusz Babiarz: Faworytem do wygrania całości są wciąż Heat i nie ma się co do tego oszukiwać. Jeśli jednak Pacers ich mocno wymęczą (a mogę przecież nawet wyeliminować) to Spurs (o ile szybko wyślą Grizzlies na ryby) mogą być dla nich problemem na miarę Mavericks sprzed dwóch sezonów. W takim układzie trzon Popovicha miałby wystarczająco dużo czasu na pełną regenerację, a sam trener (czy ktoś jeszcze ma wątpliwości, że jest najlepszy w NBA?) z pewnością znalazłby luki w drużynie Spoelstry.

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. D-rose pisze:

    bez oszukiwania, to jest 4on5!

  2. bulls2006 pisze:

    1) Czy Spurs ograją Grizzlies do zera? Co musi się zmienić by tak nie było?
    50 na 50 . Memphis mimo wszystko to silna drużyna,
    musi znaleźć kogoś kto będzie trafiał w decydujących momentach meczów

    2) Jakich Heat zobaczymy w starciu nr 4?
    takich jak z meczu nr 2,
    mają najlepszy skład w lidze, ale nie wykorzystują tego

    3) Czy Paul George powinien być już traktowany jako topowy (Top 5?, Top 10?, Top 15?) gracz ligi?
    top 20
    jest w trzeciej piątce sezonu i top 4 wśród SF, niemniej kilku dobrych graczy jest kontuzjowanych, a wśród PG i PF jest wielu ciekawych zawodników.

    4) Co najbardziej podobało Ci się w pierwszych trzech spotkaniach obu serii?
    waleczność Indiany,
    mądrość i wszechstronność SAS

    5) Patrząc na przebieg dotychczasowych finałów konferencji – czy w wielkim finale faworytem będzie ekipa ze Wschodu czy Zachodu?
    Miami, niestety

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *