Najgorsze wybory draftu ostatnich 10 lat

Parę dni temu poznaliśmy kolejność naboru do ligi i największych szczęsliwców w loterii 2013. Zanim za parę tygodni dowiemy się kogo z jedynką wybiorą Cavaliers czas przypomnieć sobie, na kim najbardziej traciły kluby NBA, czyniąc gracza swoim czołowym wyborem. Oto jedne z największych draftowych wpadek ostatnich 10 lat.

10. Charllie Villanueva, nr 7 do Raptors w 2005.

Dziś podkoszowy Detroit Pistons, znany jako leniwy gracz, któremu najbardziej zależało na podpisaniu długoletniej i wysokiej umowy z Tłokami. Główny kadnydat do amnestii w Detroit. Jednak swego czasu Raptors zrobili kapitalny interes oddając go w Milwaukee Bucks, w zamian pozyskując TJ Forda. Jeszcze w czasach gry w Wisconsin notował 16punktów na mecz. Dziś ma 28 lat i zbliża się do swojego dna. Przypomnę tylko, że głosowaniu na debiutanta roku, w 2006, uplasował się na drugim miejscu za Chrisem Paulem. W Raptors zanotował punktowy rekord debiutanta – 48 oczek i przy okazji zbiórek – 18. Raps mieli szansę zamiast Charliego wybrać Andrew Bynuma lub Danny Grangera.

9. Yi Jianlan, nr 6 do Bucks, w 2007.

Chińczyk jest już daleko od NBA, a w poprzednie lato nie przystał na warunki gry w Realu Madryt. Kiedy wchodził do ligi pragnął grać w dużym mieście, ale nie w Milwaukee. Cała jego kariera w Wisconsin trwała 1 rok i nie mający do niego cierpliwości sternicy klubu, oddali go za Richarda Jeffersona do New Jersey Nets. Najlepsze jego średnie z drugiego roku dla Siatek, oscylowały w granicach 12pkt i 7zb. Ma dopiero 25 lat i na dziś zadowala się występami w lidze chińskiej (24pkt dla Guangdong). Wiecie kogo mogli wybrać Bucks zamiast Yi? Joakima Noaha czy nawet Spencera Hawesa..

8. DaJuan Wagner, nr 6 do Cavs, w 2002.

Był to draft w którym można było wyciągnąć Amar’e Stoudemire’a, Nene Hilario czy Carona Butlera, ostatecznie będących z dalszym od Wagnera numerem. Wagnera karierą targały kontuzje oraz choroby (podejrzewano raka a skończyło się na zapaleniu jelita grubego). Ostatecznie fani ligi polskiej mieli okazję obejrzeć kawałek jego potencjału przy krótkich występach dla Prokomu Trefla. Skończyło się na rozwiązaniu kontraktu, po urazie kolana. Wagner nie wrócił do koszykówki..zaliczając 28 gier w 4 latach w NBA.

7. Fran Vasquez, nr 11 do Magic, w 2005.

Na co liczyli włodarze Magii decydując się na wybór patykowatego i mało atletycznego podkoszowego, nie wiemy do dziś? Był to drugi pick z 2005 roku który opisujemy, obok Charliego Villanuevy. 30-letni dziś Fran, po sześcioletniej przygodzie z Barceloną, przeniósł się do Unicaji Malaga i nigdy dotąd nie miał okazji zagościć w NBA. Jego największe osiganięcia indywidualne to MVP Pucharu Króla oraz wybór na gracza miesiąca w hiszpańskiej ACB. Ciekawe, że z numerem 30 tego samego draftu Knicks postawili na gracza kalibru All Star – Davida Lee.

6. Mike Sweetney, nr 9 do Knicks, w 2003.

Złośliwi nazwali go ubogą wersją Eltona Branda;-) W NCAA prezentował się bardzo dobrze, bo w swoim ostatnim roku gry dla Georgetown był jedynym, który meldował się w topowej 20 punktujących i zbierających w całej lidze. W NBA nie szło mu już tak dobrze i w rok, walczący z wagą zawodnik, rozegrał tylko 42 meczów. Następnie przez problemy zdrowotne i ze względu na nadwagę nie mógł przebić się w składzie Chicago Bulls. Po nieudanym podejściu do gry wśród Celtów wybrał ligę chińską, a następnie od 2011 roku pogrywa sobie w Portoryko. Mike Sweetney w drafcie uplasował się przed takimi zawodnikami jak David West i Josh Howard (obaj to późniejsi All Star).

5. Adam Morrison, nr 3 do Bobcats, w 2006.

Wszyscy młodsi i starsi fani NBA stracili szacunek do Michaela Jordana, po wyborze na swojego czołowego zawodnika, Morrisona. Jordan wolał wybrać skrzydłowego z Gonzagi bardziej niż Brandona Roy’a czy Rudy Gay’a. Morrison jednak po latach może się cieszyć w rzeczy, których nie dostał żaden inny zawodnik na naszej liście, 2 pierścieni mistrzowskich, z Lakers. Najwyższa średnia z ligi zawodowej Adama to 11,8 pkt w debiutanckim sezonie. Ostatnio próbował swoich sił w lidze tureckiej, a ma na koncie też występy w Serbii.

4. Joe Alexander, nr 8 do Bucks, w 2008.

Kozły w 2008 roku zobaczyły swoją przyszłość w niskim skrzydłowym z West Virgini. Zawodnik ten nie zyskał uznania w ozach trenera Scotta Skilesa i po roku gry w Milwaukee, podczas którego notował 4,7pkt na mecz, przeniósł się do Chicago na 8 spotkań kolejnego sezonu w NBA. Bucks mogli wówczas też postawić na Brooka Lopeza lub Roy’a Hibberta, którzy znaleźli się poza pierwszą 9-tką. Natomiast biały niski skrzydłowy znalazł swoje miejsce w 2011 roku grając w Rosji dla Krasne Krylie Samara.

3. Greg Oden, nr 1 do Blazers, w 2007.

Blazers, nie po raz pierwszy, uwierzyli w siłę gracza podkoszowego i zdecydowali się na Odena, zostawiając na drugim miejscu – Seattle – Kevina Duranta. Jeśli dodamy do tego fakt, że w tym samym drafcie można było wybrać zdorwszych podkoszowych (z trójką) Ala Horforda czy (z dziewiątką) Joakima Noaha, to dziś możemy mówić o ogromnym pechu jaki trafił się Blazers. Jednak Oden spędził trzy lata na operacjach i zabiegach w gabinetach lekarskich, będąc blisko alkoholizmu..Być może jeszcze raz, w kolejnym sezonie spróbuje swoich sił w 68. sezonie. Pytanie czy wystarczy mu zdrowia na podjęcie prawdziwej rywalizacji?

2. Darko Milicić, nr 2 do Pistons, w 2003.

Darko może pochwalić się tym ,że jako drugi, obok Morrisona w tym gronie, posiada pierścień Mistrza NBA. Serb był wybrany ponad Dwayne’em Wadem, Carmelo Anthonym i Chrisem Boshem, wpędzając zespół Tłoków w pośmiewisko (i samego Joe Dumarsa). Swego czasu próbował swoich sił w Orlando, Memphis, Minnesocie czy Bostonie ale w żadnym innym klubie nie uwierzono w jego potencjał i nigdy nie spełnił on związanych ze swoją osobą oczekiwań. W NBA rozegrał 468 spotkań i zdobywał średnio 6 pkt.

1. Hasheem Thabeet, nr 2 do Grizzlies, w 2009.

Typowany na przyszłego czołowego podkoszowego ligi zawodnik do dziś nie pokazał tego czegoś, czym zaimponował scoutom Memphis Grizzlies. Nie wiadomo też dlaczego Grizzlies nie skusili się na Jamesa Hardena oraz Tyreke’a Evansa? Hasheem przy 4 latach w lidze średnio na parkiecie spędza 11 minut i rozegrał 200 spotkań. Na mecz przeciętnie notuje 2,3pkt i 2,8zb. Dziś jest w Okahoma City Thunder i raczej nie oczekujemy nagłej eksplozji jego talentu, choć ciągle jest młody i ma 26 lat.

Woy

Największy i najstarszy Dinozaur na Enbiej.pl, współtwórca strony. Fan koszykówki z lat końcówki lat '80-tych oraz początku lat '90-tych ; show-time Lakersów czy mocnej defensywy Pistons oraz Knicks. Kibic Chicago Bulls oraz Magica Johnsona czy Scottiego Pippena.

15 komentarzy

  1. lesny(ryj) pisze:

    Jonny Flynn nr 6 w 09
    Michael Beasley nr 2 w 08
    Marvin Williams nr 2 w 05

  2. lenin pisze:

    olden mi tu nie pasuje z tego co pokazywał mógł dominowac z tego co kojarze na studiach i w szkole średniej nie miał kłopotu z kolanami
    jabybył zdrowy to pewnie dziś by dominował jak Shaq moim zdaniem

    • woy pisze:

      Lenin , mi chodziło o wybory, które nie wniosły nic do sytuacji drużyn w przyszłości. Tu nie chodzi o jakość prezentowaną w przeszłości przez gracza , tylko co było dalej -> przykład choćby Sweetney’a. Jako gracz Oden – bez kontuzji – rzeczywiście był namiastką dominatora. Wagner też zapowiadał się na super strzelca..

  3. Wałek pisze:

    Mi nie pasują mimo wszystko Charlie V. i Oden. Villanueva zagrał parę udanych sezonów i wybór z 7 był całkowicie zrozumiały. A kontuzja to wypadek losowy.

    • woy9 pisze:

      tylko zobacz jak szybko oddano go z Toronto, plus jak słabo spisuje się w Pistons, gdzie miał zastąpić innego gracza z opaską na głowie. Praktycznie nic wielkiego nie pokazał mimo 28 lat na karku. Zapowiadał się na dużo lepszego gracza i nieco w stylu Bena Gordona, kasa go rozleniwiła.

  4. lenin pisze:

    woy9 Oden nadal mi nie pasuje do pomyłek draftowych sorka to moje zdanie wszytkich lub prawie wszytkich których wymieniłes zawiedli poprzez brak talentu moim zdaniem lenistwo
    typowe pomyłki drafotowe
    a Oden sorka ale Portland wiedzieli kogo brali przyszłego All Stara może nawet przyszłego Hall Formera gdy nie rozwalone kolana kto wie jakby to się skonczyło

    • woy9 pisze:

      może inaczej by wyjaśnić zamysł, najgorsze wybory, nic nie zmieniające w Twoim zespole, mimo wysokich oczekiwań. Masz niby los na loterii i stawiasz na zawodnika ,który musi wg Ciebie coś zmienić w Twojej przeciętnej grze. Stawiasz na pewnego konia, po radach scoutów, a tu kicha – czy to przez kontuzje, czy przez lenistwo, obżarstwo lub brak motywacji. Przykłady Thabeeta, Alexandra i Jianlana są praktycznie niewytłumaczalne ; czemu byli tak wysoko a nic dotychczas nie osiągnęli? Przecież każdy z nich świetnie grał wcześniej, na uczelni lub w high school. Zamień Odena z Durantem i zmieniasz historię NBA. OKC nigdy nie gra w finale, a Durant robi karierę w Portland. Czy nie uważasz, że PTB popełniło jeden z najgorszych wyborów? Tak samo jak Pistons, nie stawiając na Flasha lub Melo?? BTW. to nie są pomyłki draftowe, bo 90% z wskazanych zawodników w tekście miało świetne kariery na uczelni.

  5. Nigel pisze:

    Oden, jak dobrze sięgnę pamięcią to już przed draftem radzono Blazersom aby wybrali Duranta bo kolana Grega mogą się rozsypać. Zresztą później tak się stało. Z draftu 2005 jeszcze Seana May’a bym wymienił. Gość przeżarł swoją karierę (13 pick w drafcie po nim wybrani choćby Nate Robinson, Monta Elis a nawet patrząc z perspektywy czasu nasz Gortat). Yl Jianlan też jak kojarzę to robił straszne problemy Bucksom, ostatecznie nawet doszło do tego, że Bucks aby go przekonać zagwarantowali mu liczbę spotkań w s5 (nie pamiętam czy to była plota czy prawda, ale takie rzeczy chodziły wtedy po świecie). Nabijano się też z niego jak to na jednym treningu z krzesłem, ta czteronoga bestia skutecznie przyblokowała akcje Yl’a, śmiano się nawet aby zamiast chińczyka podpisać kontrakt z tym świetnym obrońcą.

    • Woy pisze:

      dzięki za przypomnienie tego, jednak McMillan był uparty , on stawiał mocno na Odena.

  6. Artur pisze:

    Nikoloz Tskitishvili z 2002 pick nr 5
    Shelden Williams z 2006 pick nr 5
    Evan Turner z 2010 pick nr 2 jakby nie patrzeć w tym drafcie z 10 poszedł Paul George
    Jan Vesely i Bismack Biyombo z 2011 picki 6 i 7
    to są moje dodatkowe propozycje i rozumiem, że każdy ma inne odczucia i zawody w drafcie. z moich dodatkowych przykładów najbardziej zawodzi Turner, który uważany był za zawodnika gotowego do gry nba, który miał być gwiazdą a jest jak jest przeciętny zawodnik, który od czasu do czasu wystrzeli

  7. Finley pisze:

    Z tym wiecznym wypominaniem Odena się moim zdaniem kompromitujesz, ale to tylko moja osobista opinia. Wszystko zapowiadało, że Oden będzie drugim Duncanem, a Durant nie potrafił podnieść najlżejszej sztangi na campie. Cała liga chciała wtedy Odena i był wymieniany w każdym mocku jako numer 1. Tu trzeba płakać, że nie możemy go oglądać, a nie umieszczać go obok Morissonów i Thabeetów.

    • Woy pisze:

      kompromituje? WoW! takie opinie panują również na amerykańskich blogach a Oden często jest stawiany jako niewłaściwy wybór, zwłaszcza w świetle talentu Duranta (Kevin to jego fatum). Jak napisał kolega wyżej i jak kiedyś pisaliśmy, Blazers mieli przesłanki ekspertów i medyków by zebrać dość wystarczające informacje na temat starych i słabych kolan centra. Nawet odwoływaliśmy się do tego w dawnej dyskusji , sugerując świetne sztaby medyczne czołowych drużyn koszykarskich i piłkarskich. Niestety nie każdy potrafi przyjąć taki punkt widzenia, a NBA to również biznes, w którym nie powinno kupować się ‚kota w worku’ a na pewno nie bez należytego przeglądu; najlepsze przykłady z poprzednich lat to Perry Jones oraz DeJuan Blair, którzy bardzo spadli w notowaniach, mimo pierwszych wysokich miejsc. Skompromitowało się Portland bo po raz kolejny umoczyło kolejny wysoki pick począwszy od Larue Martina i Sama Bowiego. Polecam Ci też pewną słynną lekturę http://bleacherreport.com/articles/930129-10-worst-no-1-nba-draft-picks-of-all-time/page/11

  8. Finley pisze:

    Z perspektywy czasu zawsze łatwo mówić o kompromitacjach i dobrych decyzjach. Griffin też miał problemy z kolanami, a jednak został wzięty i nikt tego w LAC nie żałuję ( oczywiście Blake jest trochę przereklamowany, ale to temat na inną dyskusje ). Oden był objęty ryzykiem, ale Durant też. Do tego ten pierwszy uchodził za większy talent. Nigdy tego nie nazwę złym wyborem w drafcie, bo Oden był oczywistością jako jedynka. Ale ty sobie oczywiście możesz dalej fantazjować na temat tego jak to brałbyś Al Horforda zamiast zawodnika, którego nazywano połączeniem Duncana z Shaqiem…

  9. Riverxamv pisze:

    według mnie najgorszym wyborem był Kwame Brown :P jeszcze na dodatek nr 1 w drafcie 2001

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *