Spurs potrzebowali dogrywki, wyrwali wygraną i prowadzą 2-0

Bardzo dobra gra całej podstawowej piątki San Antonio Spurs i przede wszystkim imponująca defensywa ekipy Popovicha pozwoliły im na wygranie drugiego spotkania w serii z Grizzlies. Przyjezdni dzelnie walczyli odrabiając straty w końcówce czwartej kwarty i doprowadzając do dogrywki, ale w niej królował już Tim Duncan i spółka.

Drużyna Stan  serii I kw. II kw. III kw. IV kw. OT Wynik
Memphis Grizzlies 0 13 18 33 21 4 89
San Antonio Spurs 2 15 31 30 9 8 93

Przebieg spotkania

Pierwsza kwarta wczorajszego spotkania była ewidentnie w stylu Memphis Grizzlies. Dominowała defensywa, a wynik pozwalał sądzić, że w całym meczu będziemy grubo poniżej granicy 80 zdobytych punktów każdej ze stron.

Ciekawostką otwierających minut było to, że trener Hollins pozostawił na Parkerze Conley’a. Jak się okazało ponownie nie był to dobry pomysł, bo jego rozgrywający błyskawicznie złapał pierwszy faul, a w połowie kwarty siedział już na ławce z dwoma przewinieniami. Jego miejsce zajął Dooling, a ofensywa Grizzlies nie potrafiła znaleźć sposobu na kolektywną obronę Spurs.

Gospodarze natomiast po starcie 7-0 (trzy razy punktowali nieatakowani spod kosza) mocno wyhamowali. Częściowa w tym zasługa Allena, który przejął Parkera. Dodatkowo znów słabo grał Randolpha (strata, faul i 1/3 z gry) i mogliśmy zrozumieć skąd się wziął wynik 13-15.

Drugą odsłonę dobrze zaczęli Grizzlies, którzy dwukrotnie zapunktowali rękami Doolinga. Wynik oscylował jednak wokół remisu tylko przez pierwsze 7 minut tej kwarty. Wtedy trzeci faul złapał Conley, a gra gości zupełnie się rozsypała.

Do końca pierszej połowy Spurs zaliczyli zryw 13-1 (znów dały o sobie znać rzuty z dystansu, a Grizzlies spudłowali ostatnie 14 rzutów z gry) i z bezpieczną przewagą, przy wyniku 31-46, udali się do szatni.

Prowadzeni przez widzącego wszystko Parkera Spurs wciąż fantastycznie punktowali po zmianie stron. Przebudzili się jednak Grizzlies, którzy zaliczyli najlepszą w ofensywie kwartę w dotychczasowej serii.

Efektywnie punktował Conley, którego na obwodzie wspierał Bayless. Obniżona piątka gości zaczęła w końcu grać szybciej i widać było, że nie ma zamiaru jeszcze się poddawać. Prowadząc jednak 76-64 przed kluczowymi 12 minutami nikt się chyba nie spodziewał, że Grizzlies będą w stanie doprowadzić jeszcze do dogrywki.

A jednak. Najpierw Bayless i Randolph zmniejszyli dystans do 8 oczek wykorzystując nieudane próby SAS trafienia tzw. daggera z dystansu. Po kolejnych czterech minutach było już tylko +5 (Z-Bo i Pondexter).

Spurs mieli straszne problemy w ataku i kibice tej drużyny mieli już przed oczami demony przeszłości. Nieumiejętność zdobycia choćby jednego punktu przez ostatnie 4 minuty okazała się zabójcza. Co ciekawe, jeszcze na 80 sekund do końca SAS prowadzili 7 punktami i mieli świetne sytuacje by zakończyc mecz (np. dobitka Duncana). 

Teraz do gry włączyli się sędziowie. Twardy (ale sportowy!) faul zaliczył Ginobili. Tony Allen wykonał klasyczny flop udając uderzenie głową o ziemię i nabrał sędziów, a ci dali Grizzlies dwa rzuty wolne i posiadanie.

Na 18 sekund do końca trafił Conley i mieliśmy remis po 85. W ostatniej akcji regulaminowego czasu gry rzut na zwycięstwo Duncana z półdystansu okazał się niecelny i czekała nas dogrywka.

Dodatkowe 5 minut było już popisem Spurs. Co prawda przez pierwsze trzy minuty oba zespoły miały wielkie problemy z punktowaniem (trafili Duncan i Allen), ale po chwili Timmy pokazał dlaczego jest uważany za najlepszego silnego skrzydłowego w historii.

Grając z pięcioma faulami zdobył kolejne 4 punkty (ten teardrop!), dominował na tablicach i świetnie bronił. Tego Grizzlies już nie byli w stanie przetrzymać i ostatecznie przegrali drugie spotkanie w tej serii.

Rekordowe dla Tony’ego Parkera 18 asyst w jednym meczu jest bodaj najbardziej zaskakującą statystyką spotkania. Dlaczego? Francuz w pojedynkę miał tylko o 1 decydujące podanie mniej od całej drużyny Grizzlies.

Jeżeli Grizzlies chcą powrócić w tej serii to muszą otrzymać więcej produktywności od swoich SF/SG. Leonard i Green praktycznie za każdym razem mogą sobie pozwolić na podwojenie pod koszem Randolpha lub Gasola, bo Prince i Allen nie straszą rzutem z półdystansu i dystansu.

Super-optymistów tonuję. Spurs mają dobrze w pamięci zeszłoroczne playoffy, w których także prowadzili 2-0 i już widzieli się w wielkim finale. Ekipa Popovicha jest już i dopiero w połowie drogi.

Pozostałe notatki

  • Tim Duncan stał się pierwszym w historii graczem, który zaliczył 500 bloków w playoff.
  • Spurs mieli w całym meczu dwa razy więcej bloków niż Grizzlies (12 do 6).
  • Zach Randolph po pierwszej połowie miał 1/9 z gry. Dla przypomnienia w G1 miał 1/8.
  • Kibice SAS wiedzą to od dawna, ale może po tej serii reszta fanów doceni jak dobrym obrońcą jest Tim Duncan.
  • Tiago Splitter powinien wydać CD z video-tutorialami jak rollować w stronę obręczy.
  • Via: A. Szczepański – Lineup Conley – Bayless – Pondexter – Randolph – Gasol w serii z SAS traci tylko 68.8 punktów na sto posiadań. Pierwsza piąta Grizzlies aż 121.8
  • Tracy McGrady trafił do NBA w tym samym drafcie co Duncan.

Boxscore

Grizzlies: Randolph 15 (18zb), Prince 2, Gasol 12 (14zb), Conley 18, Allen 8 (8zb), a także Arthur 4, Leuer 0, Pondexter 7 (9zb), Bayless 18, Wroten 0, Dooling 5

Spurs: Duncan 17 (9zb), Leonard 12, Splitter 14, Parker 15 (18zb), Green 11, a także Bonner 5, Diaw 4, Neal 5, Joseph 3, Ginobili 7

Filmowe podsumowanie spotkania

[youtube=http://youtu.be/hdq1dR1ctSk&w=720]

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

34 komentarze

  1. kondzio pisze:

    dziwne, że z Baylessem i Po0ndexterem tracą tak dużo mniej punktów niż z Allenem i Princem

  2. Woy pisze:

    Allen i Prince są słabiutcy w ataku i nie stanowią zagrożenia dla defensywy Spurs. Wcześniej zastanawiałem się czemu ani Del Negro ani Brooks nie użyli klasycznej strefy 2-3 do ataku Grizzlies, który słabiutko radzi sobie na dalekim dystansie. Wydaje się,że Clippers najbardziej przespali swoją szansę. Z kolei Pop z tego momentami korzysta, zalepiając trumnę, kryjąc graczami gęściej pod koszem a rozluźniając obronę na dalekim dystansie.

  3. henryk pisze:

    o którego Gaya chodzi w przedostatnim akapicie przed „pozostałymi notatkami”? słyszałem o Collinsie, ale żeby jeszcze ktoś od Miśków? :D:D:D

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Miało być Tay :) Poprawiłem na Prince – dzięki :)

  4. duncan_25 pisze:

    Zadziwiające jest, że mimo tylu niesprzyjających okoliczności(kłopoty z faulami Duncana, Parker grający na oparach w 4 kwarcie, Bonner i Neal grający dłuuugie bezproduktywne minuty, niezbyt mądry faul Manu i wielu innych) SAS nadal potrafią wygrać trudny mecz. W nagrodę „otrzymują” ekstra 4-dniowy odpoczynek. Wystarczająco dużo czasu, aby wyczerpane akumulatorki co poniektórych graczy „Ostróg” znowu były full naładowane…

    Czy podrażniona ambicja „Miśków” da o sobie znać w game3? Wydaje się, że wszystko w rękach i nogach zawodników POPa.

  5. tombo pisze:

    niestety, po doswiadczeniach z zeszłego sezonu, Spurs ciągle od finału dzielą aż dwie wygrane.Jesli miski wyrównają na 2-2, to boje sie ze TD znowu pojedzie na ryby. Choc musze przyznac, Spurs teraz, w miare bez kontuzji, radzą sobie lepiej z miskami, niż 2 lata temu, kiedy w I rundzie bedąc nr 1 na zachodzie ligi, męczyli sie niemiłosiernie od pierwszego meczu, całą serie starając sie gonić Memphis, teraz mozna odniesc wrazenie, ze raczej jest odwrotnie, choc duzo pokaze mecz nr 3. Oby fenomenalnie jak na swój wiek Duncanowi i całkiem dobrze Ginobiliemu nie zabrakło sił, choc widać, ze Popovich wie o tym, i widac po minutach, ze oszczędza obydwu, duze postepy zrobił Leonard, lepiej (co nie znaczy ze dobrze, bo fatalnie zbiera) Splitter,w miare równo Green,Bonner,Neal, no i podstawa, oby ten od którego wszystko zalezy ,TP9, bo bez niego SAS nie istnieją

  6. Triple eX pisze:

    „Teraz do gry włączyli się sędziowie. Twardy (ale sportowy!) faul zaliczył Ginobili. Tony Allen wykonał klasyczny flop udając uderzenie głową o ziemię i nabrał sędziów, a ci dali Grizzlies dwa rzuty wolne i posiadanie.”

    No chyba kpisz Mateusz! To było SPORTOWE? Rozpędzonego zawodnika w locie złapał równie rozpędzony Manu (zasada zachowania pędu). Fał był nie tylko niesportowy, ale jak dla mnie bandycki! Rozumiem Twój fanatyzm, ale powiedzmy sobie otwarcie… PONIOSŁO Cię… myślę, że już bardziej na miejscu byłoby przemilczenie tego zagrania…

  7. Mateusz Babiarz pisze:

    Nie no Panowie, chyba sobie jaja robicie. Nie róbmy z koszykówki piłki nożnej, w której każdy kontakt kończy się wizytą noszowych i płaczem.

    15 lat temu w PO taki faul byłby skwitowany wzruszeniem ramionami i dwoma rzutami wolnymi. Manu uderzył Allena W RĘKĘ zabierając możliwość łatwego layupu w kontrze. Nie uderzył w głowę. Nie uderzył w szyję. Nie zrobił mu tacklesa jak w NFL.

    Tony pechowo i niebezpiecznie upadł (był rozpędzony), ale uwaga – upadł asekurując się i nic mu się nie stało. To cyrkowanie i tarzanie się po ziemi trzymając za GŁOWĘ (wtf?) to były po prostu jaja.

    Czyli rozumiem, że jeśli gość biegnie w kontrze to mamy mu dać trafiać, albo ew. przeprosić i zapytać „czy mogę Pana zatrzymać” i wtedy przy zgodzie umówimy się, że sędziowie bez kontaktu będą dawać dwa faule?

    Z jednej strony często w komentarzach są uwagi czytelników, że koszykówka robi się coraz bardziej miękka, a z drugiej niedopuszczenie do kontry zwykłym faulem jest bandytyzmem? No cholera jasna :)

    • Woy pisze:

      Gino trzymał Allena i mógł nawet spowodować kontuzję rywala, wyrywając go z lotu. Zero kontaktu z piłką i to nie było zwykłe pociągnięcie. Co było 10 lat temu, to było. Dla mnie przepisy są przepisy, ale na pewno Allen nie udawał. Zastanawiam się co by powiedział POP jakby mu Parkera tak przytrzymali za rączkę lub doszło do kontuzji graczaq? W europejskich przepisach byłoby jeszcze gorzej, bo dwa wolne plus posiadanie dla atakującego.
      Przypomnę ostatnie tylko zderzenie Chandlera na zasłonie i zatrzymanie nieprzepisowe Hilla. Skończyło się chyba wstrząsem mózgu i eliminacją z jednego spotkania gracza Pacers. W play offs było tyle kontuzji, że teraz sędziowie są wyczuleni na tego typu zagrania, więc wg mnie wiedzą co robią.

    • Triple eX pisze:

      Woy już w zasadzie wszystko ładnie wyłuszczył… to nie było klepnięcie tylko zawieszenie się na ręce rozpędzonego zawodnika będącego w locie i sprowadzenie na glebę… biorąc pod uwagę dużą prędkość Allena, ale również Manu musimy mieć świadomość, że działająca siła jest bardzo duża, a upadek przy takim zagraniu bardzo niebezpieczny… Czym innym jest klepnięcie, a czym innym zawieszenie się/pociągnięcie za rękę…

  8. santi pisze:

    oczywiscie, ze ta sytuacja z faulem Manu byla dobrze oceniona. walka jest dobra i ostra gra tez, ale wszystko ma swoje granice a tam nie bylo zadnej obrony jedynie atak na zawodnika w dodatku w bardzo niebezpiecznej sytuacji. gdyby Tony nie zdazyl sie zaasekurowac moglo sie to skonczyc naprawde powazna kontuzja. lubie ostra gre i walke o pilke ale zlapanie za reke i sprowadzenie zawodnika do parteru nie jest ok

  9. duncan_25 pisze:

    „His flop after the fact certainly didn’t hurt his chances, although it would be nice to see the league recognize this for what it was and give him a fine for his actions”.

    http://probasketballtalk.nbcsports.com/2013/05/22/tony-allen-flops-on-flagrant-foul-from-manu-ginobili-that-helped-grizzlies-force-overtime-in-game-2-video/comment-page-1/

    Dla mnie najbardziej powyższa arguementacja brzmi najbardziej przekonująco.

    Pochwalam również mądre, dyplomatyczne stanowisko TD:

    “It’s a tough call for the officials,” Duncan said. “I think Tony tried to sell it more than anything. I thought Manu did the right thing, prevented the layup, and you just have to let the referees call what they’re going to call”.

    http://blog.mysanantonio.com/spursnation/2013/05/22/spurs-93-grizzlies-89-ot-grit-and-grinded/

  10. Ben pisze:

    Brutalny faul Ginobilego. Chyba doprasza się o kontuzję od kogoś w rewanżu…

  11. Mateusz Babiarz pisze:

    I co absolutnie nikomu nie przeszkadza to, ze Allen udawal tarzajac sie po ziemi i trzymajac za ziemie. Hmm. Ciekawe. Bo cos jestem dziwnie przekonany, ze gdyby to Manu lezal i tak zrobil to bylaby jazda ze jest floperem. No coz.

    • santi pisze:

      predzej bylbym sklonny dojsc do takich wnioskow gdyby faulowal zawodnik Miami. nie uwazam, ze reakcja Allena byla nieuzasadniona. wiadomo, ze troche przyaktorzyl, ale zauwaz jaka byla stawka a faul byl brutalny i ewidentny wiec to nie bylo floopowanie a dodanie dramaturgii sytuacji. zreszta biorac pod uwage sedziowanie w tym meczu to jezeli ktos uwaza ze nei nalezal sie flagrant to wyrownalo sie z sytuacjami nieprawidlowo na korzysc San Antonio

  12. groszeq pisze:

    A mi sie wydaje ze mieszacie dwie zupelnie rozne rzeczy. Jedna jest kwestia oceny faulu a druga kwestia flopowania. Osobiscie zgadzam sie z Mateuszem ze Allen odegral teatrzyk i uwazam ze nie jest to ok. Oczywistym ze jest ze aktorstwo moze wplynac na sedziow i nie podoba mi sie takie zachowanie. (Mozna tez, cytujac klasyka, napisac ze „najwazniejsza jest wojna psychologiczna” ale chyba jednak, w takim wydaniu, nie podoba mi sie ona)

    Z drugiej strony zgadzam sie z reszta ze faul przekroczyl granice fairplay. Sytuacja byla niebezpieczna i Allen mial w niej szczescie. Mateuszu faulu nie ocenia sie po tym czy zawodnik flopowal czy nie ani po tym czy uderzyl glowa o parkiet czy nie. Ocenia sie go po tym jakie zagrozenie stwarzal dla zawodnika a tu, moim zdaniem, zagroznie bylo spore.

  13. Mike pisze:

    @santi :) „dodanie dramaturgii sytuacji” to właśnie floopowanie. Faul brutalny – ściągnął go na glebę. Było to niebezpieczne. Ale po pierwsze: to k…wa parkiet, a nie beton, po II na powtórce widać, że nie dotknął nawet głową parkietu. Ergo przyaktorzył. Zgadzam się z @ Mateusz Babiarz – to nie piłka nożna i niech tak zostanie.

  14. santi pisze:

    rozne sa reakcje na rozne sytuacje, dla mnie floopowanie to reakcja na kontakt czy tez brak kontaktu z przeciwnikiem a to bylo po faulu kiedy juz lezal na ziemi. no pewnie ze parkiet tylko ze spadajac z taka sila na ziemie mozna sobie zrobic krzywde nawet na materacu jak zle upadniesz. najwazniejsze jest to ze sie asekurowal, gdyby tego zabraklo to pewnie misiek juz tej serii by nie skonczyl. nie chodzi o to ze byl to ostry faul tylko o to jakie zagrozenie za soba takie zachowanie niesie. mozna ostro faulowac ale sa jakies tam granice i fajnie kiedy sie ich nie przekracza bo wszystko jest ok kiedy zawodnika poturbujesz ale kiedy narazasz jego zdrowie ( i nie mowie tu o kontuzji po ktorej wraca sie za kilka dni czy tygodni) czy nawet zycie (gdyby wyladowal na glowie to tylko Bóg wie jak to sie moglo zakonczyc) to jest to lekka przesada.

  15. Mateusz Babiarz pisze:

    Poprawcie mnie jeśli się mylę, ale z tego co mówili w broadcaście – to jak zawodnik upada nie ma wpływu na odgwizdanie faulu. Liczy się tylko kontakt i ew. zachowanie faulującego.

    Biorąc to pod uwagę – czy gdyby Tony upadł na dwie nogi tak jak przecież mogło być to też byłby to faul niesportowy? Sami sobie odpowiedzcie na to pytanie :)

    • woy pisze:

      O czym my gadamy?o tym co zrobil Ginobili,i tym,że przesadzil? czy tym co sie wydaje,że by bylo i komentatorom ,którzy nie grali??dla tego,który gra i czuje to co zrobił Ginobili to jest flagrant.jeśli by się okazało,że Gino dotknął piłki to bym się nie odezwał.Gościa zamiar był zły od poczatku i takie zachowanie należy plewic by nie narażać graczy na kontuzję.

    • Qcin pisze:

      nie orientuję się w przepisach na tyle by być wyrocznią, ale jak dla mnie faul bez wątpienia niesportowy. To nie było „klapnięcie” w rękę, tylko groźny faul, Allen był już w powietrzu i został ściągnięty z premedytacją. Trzeba tępić takie zagrania, bo o ile Tony mocno przyaktorzył w tej sytuacji, to gdyby był nieco dynamiczniejszym zawodnikiem to mogłoby się skończyć poważną kontuzją. Widać gołym okiem, że Manu nie chodziło o piłkę tylko o ręce Allena, dlatego- mimo wszystko- decyzja słuszna.
      Zresztą, skoro zdania są podzielone to powinniśmy po prostu zgodzić się z interpretacją sędziów;)

    • Qcin pisze:

      o, Woy, nie widziałem Twojego komentarza, wychodzi, że Cię zdublowałem;)

  16. Anty pisze:

    Sportowy, czy niesportowy to jednak to, że Spurs dali sobie tak łatwo odebrać 18 pkt przewagi powinno martwić Popa i wszystkich kibiców Ostróg.

  17. Taha20 pisze:

    Faul był i należały się 2 wolne. Floperzy typu Paul i James mieszają Wam w głowach Panowie.

  18. Sadevrian pisze:

    Mateusz a gdyby to było w drugą stronę też byś tak uważał?
    TO oczywiste że słuszna decyzja sędziów- zresztą na spokojnie obejrzeli powtórkę i podtrzymali decyzję.

    A co do gdybania z tym ustaniem tego faulu- to gdyby doznał groźnej kontuzji wtedy byś uznał że ten faul był niesportowy ?

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Tak, uważałbym tak samo – nie mam problemu z krytykowaniem graczy „moich” drużyn – powinieneś zresztą to już zauważyć :)

      Mnie ta decyzja się nadal niepodoba, nawet po video-weryfikacji. Gdyby SAS przegrali ten mecz, to mogliby mieć pretensje do sędziów (co nie zmienia faktu, że nie powinni dopuścić do tak małej przewagi w końcówce).

      Fajnie by było, gdyby ktoś z uprawnieniami sędziowskimi potwierdził to co mówiono w trakcie transmisji – czyli, że to jak gracz upada nie powinno mieć wpływu na decyzję sędziowską.

      Btw. Woy – ten gościu z broadcastu to niejaki Jeff van Gundy. On coś tam o koszykówce wie.

  19. Woy pisze:

    no dobrze, tylko ile spotkań w NBA rozegrał jako zawodnik? ZERO

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Lol, ale co to ma do rzeczy? Ile spotkań w NBA rozegrali wszyscy komentujący w tym temacie? Jeśli uważasz, że JVG nie zna się na NBA, albo zna się w mniejszym stopniu niż my to chyba się w tej kwestii nie dogadamy.

  20. Woy pisze:

    uważam ,że ślepo brniesz w swoim rozważaniu i tracisz coraz więcej logiki w swojej wypowiedzi. Ani drużyna ani gracz Van Gundy’ego. Co by powiedział jakby to jego zawodnik, z jego dawnych Knicks dostał taki chebel? Pewnie połowa drużyny rzuciłaby się do bitki, a to znaczy, że faul mocny był lub byłby. Wszyscy powoli hołdują modzie na flopy widzę, tylko ,że Ginobili wie ,że głupio zagrał i mógł narazić gracza na kontuzję. Nie widziałem prostestów z jego strony, że Allen udawał. Więc chłop wie co zrobił. Nie twierdzę ,że JVG się nie zna, nigdzie tak nie napisałem. Uważam, że nie grał , to nie on dostał, ani jego zawodnik. Nie czuje tego tylko ma swoją teorię. A ją każdy może mieć. Dla mnie Van Gundy jest dziś, po latach nieobecnośći takim komentatorem jak Jalen Rose, Magic Johnson i Hubbie Brown – siedzą , bawią się, gadają, czasami rzucą kontrowersją. W dodatku dostają za to kasę. LOL

    • Mateusz Babiarz pisze:

      Tracę logikę 0_o. Spoko eot.

    • Woy pisze:

      no tak, zobacz kiedy sędziowie orzekli flagrant. Wg mnie nie sugerowali się koziołkami Allena. Jeden biegł obok nich i cały czas zwracał uwagę na ręce i piłkę. Co innego, gdyby Allen dostał w piłkę, lub Ginobili nie ściągał go w biegu. Pogadamy jak w następnym meczu ktoś zrewanżuje się Manu lub Duncanowi ;-)

  21. Taha20 pisze:

    Co do wypowiedzi Van Gundyego, kazdy kto oglada codziennie NBA wie, ze jest zwolennikiem twardej gry. Po czesci przyznaje mu racje. Bardzo rzadko zdarza sie, ze jest on zgodny z decyzjami arbitrow nt. technikow. NBA sie zmienia, idzie w strone pilki. W 90% przypadkow sedziowie gwizdza dzis techniki za normalny faul (wg mnie w zyciu nie powinno byc technicznego). Nie widze tu zadnego bledu ze strony sedziow, aczkolwiek NBA idzie w zlym kierunku. Goryle wazacy 200kg po minimalnym kontakcie zachowuja sie jak pilkarscy aktorzy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *