Knicks wciąż walczą, świetny mecz Anthony’ego

New York Knicks pokonali na własnym parkiecie drużynę Indiany Pacers 85:75 w meczu numer 5 półfinału Konferencji Wschodniej ligi NBA. Tym samym ekipa z Nowego Jorku wciąż pozostaje w walce o awans przegrywając w serii już tylko 2:3.

Czwartkowy mecz obu tych drużyn nie stał na najwyższym poziomie, a będąc brutalnie szczerym był wręcz brzydki. Co jednak najważniejsze dla Knicks udało się im wygrać i pozostać przy „życiu”. W sobotę znowu jednak zagrają z nożem na gardle i to w Indianie, gdzie Pacers nie przegrywają.

– Dzisiaj to był kolejny wieczór z cyklu, w którym musisz zostawić wiele zdrowia na parkiecie – powiedział po spotkaniu najlepszy gracz gospodarzy, Carmelo Anthony. Koszykarz ten rzucił 28 punktów i zebrał 6 piłek, przebywając na parkiecie ponad 42 minuty.

Wreszcie dobrze spisał się tak krytykowany w ostatnich spotkaniach J.R. Smith, który tym razem zakończył mecz z 13 oczkami na swoim koncie. Tyle samo punktów zanotował inny z rezerwowych Knicks, Chris Copeland.

– Byłem pod wielkim wrażeniem, ponieważ stanęliśmy przed dużym wyzwaniem – wyznał trener Knicks, Mike Woodson. – Myślę, że jako trener przychodzisz przed takim meczem i chcesz zobaczyć kto wniesie się na swoje wyżyny i poprowadzi grę. Myślę, że dzisiaj zobaczyliśmy coś takiego w naszej grze – dodał.

Kluczowe dla końcowego wyniku okazały się punkty Carmelo Anthony’ego, który trafił „jumpera” po tym jak Indiana zbliżyła się na cztery punkty, a potem wykorzystał dwa rzuty osobiste. Później udany layup zanotował Raymond Felton i Knicks mogli do końca kontrolować ten mecz.

– Może nie graliśmy mega skutecznie, ale trafiliśmy rzuty w kluczowym momencie – cieszył się Anthony.

Dla Pacers najwięcej punktów rzucił Paul George, kończąc mecz z 23 oczkami, a także sześcioma asystami i sześcioma zbiórkami. Tym razem musiał jednak radzić sobie bez wsparcia George’a Hilla, który nie zagrał z powodu kontuzji.

– Musimy grać bardziej solidnie. Nie ma innego sposobu, aby tutaj wygrać – mówił szkoleniowiec Pacers, Frank Vogel.

George nie mógł w pełni rozwinąć swoich ofensywnych poczynań, gdyż miał problem z faulami. W tym spotkaniu już nie tak dobrze szło mu krycie Carmelo, który był bardzo agresywny. – To był zły mecz w naszym wykonaniu, ale wciąż mamy duże szanse na awans – mówił nieco rozgoryczony.

Knicks zagrali na skuteczności w granicach 41 procent, ale Pacers byli jeszcze gorsi, mając 36 procentową skuteczność i wręcz fatalne statystyki jeśli chodzi o rzuty osobiste. Trafili jedynie 19 rzutów na 33 próby, tracąc mnóstwo łatwych punktów z linii.

Wyraźnie brakowało im Hilla, który tak świetnie zagrał we wcześniejszym spotkaniu. Vogel ujawnił, że jego rozgrywający doznał urazu podczas starcia z Tysonem Chandlerem w pierwszej połowie meczu numer 4, który Pacers wygrali 93:82.

***

New York Knicks – Indiana Pacers 85:75 (19:15, 21:19, 27:23, 18:18)

New York Knicks: C. Anthony 28 (pkt.), J.R. Smith 13, C. Copeland 13, R. Felton 12 (4 as.), K. Martin 7, I. Shumpert 5, P. Prigioni 3, T. Chandler 2 (8 zb.), A. Stoudemire 2, J. Kidd 0, S. Novak 0

Indiana Pacers: P. George 23 (pkt.), D. West 17 (10 zb.), D. J. Augustin 12, R. Hibbert 9, I. Mahinmi 5, G. Green 5, L. Stephenson 4, S. Young 0, T. Hansbrough 0

Stan rywalizacji: 3:2 dla Pacers

Damian Suchan

Od dziecka chciał być jak Allen Iverson, ale zabrakło mu mentora w typie Larry'ego Browna. Od Iversona różni go jednak zamiłowanie do rozdawania asyst. Wychodzi z założenia, że efektowna asysta jest lepsza od każdej ilości punktów. Wielki fan Philadelphi 76ers i koszykówki totalnej w wykonaniu Miami Heat. Czasem coś napisze i ma nadzieję, że ktoś to przeczyta.

3 komentarze

  1. djlal pisze:

    Pacers muszą to wygrać. Chociaż ciekawe kto ma większe szanse wygrać w dalszej rywalizacji z Heat. Nie mniej NYK mi zaimponowali. Kolejny raz Melo daje z siebie wszystko.

  2. bartol86 pisze:

    pacers sa mocni i moga naprawde mocno zagrozic miami . marzy mi sie final pacers grizzles to bylby mega defensywny final ;)

  3. Sadevrian pisze:

    Moim zdaniem Knicks dziś wygrają i ich zobaczymy w finale Konferencji

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *