Andrew Bogut rozważał emeryturę

golden_state_warriors_logo

Środkowy Golden State Warriors był bardzo sfrustrowany swoją ostatnią kontuzją kostki. Teraz jednak, jak pełni ważną rolę w zespole, który walczy z San Antonio Spurs w drugiej rundzie playoffs, te myśli odeszły.

Andrew Bogut mówi, że były momenty, w których na poważnie to rozważał. Jego plan był taki, że w wakacje będzie pracował, aby wrócić w pełni formy, zagrać w sezonie 2013/14 i jeśli ten pójdzie źle, to rozważałby różne opcje.

 „Było ze mną na prawdę źle. Fizyczna część to jedno, ale psychiczna część jest też bardzo ważna. To był ciężki okres w mojej karierze. Zawsze w takich chwilach zaczynasz zadawać sobie pytania. Kiedy sytuacja się poprawi? Czy będę się czuł lepiej? Czy będę grał na takim samym poziomie jak wcześniej? Ile to potrwa? Z medycznego punktu jestem zdolny do gry, ale czy nie jestem za miękki? Czy nie staram się wystarczająco? Zbyt wiele pytań na raz. Byłem sfrustrowany”. Mówił Bogut.

Wszystko co mówił Andrew odwzorowuje aktualną sytuację Derricka Rose’a. Nie tylko on miał problemy z powrotem do gry. Tak jak mówił Andrew, kondycja psychiczna jest równie ważna jak fizyczna.

„Musiałem odpuścić sobie trzy miesiące. Rehabilitacja stała się monotonna, wszystkie ćwiczenia powtarzałem codziennie, a nie widziałem nawet rezultatów. W planie było dotrwać do lata, pracować nad moim ciałem i zobaczyć jak to będzie w następnym sezonie. Teraz czuję się już znacznie lepiej. Moje ciało lepiej funkcjonuje. To dobry znak”. Zakończył środkowy GSW.

Andrew w czasie 32 spotkań w sezonie regularnym grał po 24 minuty. Teraz, w playoffs, gra już po 29 minut w pierwszych ośmiu meczach. Najpierw sześciu spotkaniach z Nuggets, a teraz dwóch z San Antonio, gdzie seria jest wyrównana 1-1. W meczu numer 6 serii z Nuggets, Bogut zebrał 21 piłek i dodał 14 punktów w 39 minut spędzonych na boisku. Sądzę, że po takich meczach, nie myśli o emeryturze. Trener drużyny, Mark Jackson jest dumny ze swojego zawodnika i bardzo się cieszy, że w końcu czuje się dobrze. „Myślę, że podoba mu się wygrywanie i dobra kondycja psychiczna.” Zakończył.

Adam Wiśniewski

Fan NBA i Miami Heat od 2006 roku, kiedy to D-Wade (mój ulubiony zawodnik) zdobył pierwszy tytuł. Z niegrających już zawodników jestem wielkim fanem Iversona. Obecnie staram się z dnia na dzień polepszać swoją grę. Wciąż czeka na telefon od menadżera drużyny z NBA.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *