Play-offs 2013 – dzień dziewiętnasty

ciekawostki statystyczne

We wszystkich czterech Półfinałach Konferencji mamy remis 1-1.

CHICAGO BULLS 78:115 MIAMI HEAT (1-1)

– Spodziewano się, że Heat po długiej przerwie oraz porażce w Game 1 w drugim spotkaniu pewnie wygrają z Bulls, ale o takich rozmiarach zwycięstwa nie myślał chyba nikt. 37 punktów różnicy. Najwyższa wygrana w play-offs w historii Heat, największa porażka w PO dla Bulls. To także trzecie najwyższe zwycięstwo w historii play-offs dla drużyny przegrywającej w serii (Minneapolis-St. Louis +38 w 1956 roku przy 0-1, Seattle-Phoenix +44 w 1992 roku przy 0-1).

Nie oznacza to jednak, że kolejne mecze będą dla Heat tak łatwe, jak ten dzisiejszy. Przed Bykami 18 drużyn przegrało mecz play-offs (non-elimination) tak wysoko, z czego aż siedem wygrało kolejny mecz w serii.

Poprzedni rekord organizacji Miami w największych rozmiarach zwycięstwa w PO pochodził z 1997 roku (+35 z Magic).

– Cała pierwsza piątka Bulls miała -24, -25 lub -26. Tylko trzech graczy przekroczyło próg double-digits, i nawet oni zrobili to dość mizernie. 13 punktów i 6 asyst zanotował Marco Belinelli (4-13 FG), 12 punktów i 6 zbiórek miał Joakim Noah, Nate Robinson dołożył 11 punktów z 3-10 z gry. Generalnie nie ma sensu wymieniać indywidualnych osiągnięć graczy Bulls, bo ich po prostu nie ma. Trafili tylko 35,5% rzutów z gry i przegrali tablice 28-41.

Jimmy Butler rozegrał „tylko” 31 minut, nareszcie odpoczął.

– Heat mieli aż 60% skuteczności z gry. Aż sześciu graczy gospodarzy zdobyło ponad 10 punktów. Co ciekawe, najlepszym strzelcem zespołu nie był żaden gracz Big 3, a.. Ray Allen. Rezerwowy zdobył 21 punktów (5-7 FG, 10-10 FT) w 18 minut i 30 sekund! W ostatnich 27 latach tylko dwóch graczy zdobyło w meczu PO więcej punktów w krótszym czasie – Goran Dragić (26 pkt, 17 min) w 2010 roku i Paul Pierce (24 pkt, 17 min) rok temu.

LeBron James zdobył 19 punktów, wszystkie w pierwszej połowie. Rozdał też 9 asyst i zebrał 5 piłek. W pierwszej kwarcie trafił wszystkie 6 rzutów z gry jako pierwszy gracz w NBA Play-offs od poprzedniej edycji (Zach Randolph).

Inny rezerwowy, Norris Cole, zdobył 18 punktów, trafiając 7 z 9 rzutów z gry, w tym wszystkie cztery trójki. Dwyane Wade uzbierał 15 oczek przy 7-11 z gry. 13 punktów zdobył Chris Bosh, 11 Mario Chalmers. Shane Battier trafił tylko jedną trójkę w 22 minuty, ale z nim na parkiecie Heat zdobyli o 42 punkty więcej od Bulls. +42 w 22 minuty. Heat przeprowadzili w pewnym momencie run 62-20.

– Po raz pierwszy od 1998 roku Bulls pozwolili rywalom w play-offs na 60% z gry, a także zebrali tak mało piłek. 28 punktów po stratach to najlepszy wynik przeciwników Chicago w PO od 1996 roku, kiedy rozpoczęto prowadzenie tej statystyki.

GOLDEN STATE WARRIORS 100:91 SAN ANTONIO SPURS (1-1)

– W Drive to the Finals postawiłem na Harrisona Barnesa (13 pkt, 0-5 3pt), dlatego Klay Thompson akurat dziś zdecydował się na pobicie rekordu całej kariery w NBA, zdobywając 34 punkty i zbierając ponadto 14 piłek. Trafił 13 z 26 rzutów z gry i aż 8 z 9 trójek! Thompson do przerwy miał już 29 punktów, co jest najlepszym wynikiem w meczu play-offs przeciwko zespołowi Gregga Popovicha. Poprzedni rekord wyrównał Stephen Curry (dziś 22 pkt, 7-20 FG) w poprzednim spotkaniu (28). Tyle punktów w połowie spotkania play-offs z drużyną ‚Popa’ zdobyli wcześniej Kevin Durant i Kobe Bryant. Rekord NBA w liczbie trafień za trzy w jednym meczu play-offs to dziewięć (Terry, Kobe, Allen, Rex Chapman).

Spurs w dwóch meczach z Golden State pozwolili im na trafienie 22 rzutów za trzy. W całej serii z Ostrogami Lakers trafili tylko 20 trójek w czterech spotkaniach.

W ostatnich 25 edycjach play-offs tylko trzech startujących guardów zanotowało w jednym meczu 34 punkty i 14 zbiórek. Mowa o Michaelu Jordanie (1989, 1991), Kobe’m Bryancie (2001) i Vince Carterze (2006).

– Tym razem Warriors prowadzili do przerwy 19 punktami, w drugiej połowie udało im się podwyższyć tę przewagę o punkt. Spurs nie podeszli bliżej niż na sześć oczek. W poprzednim meczu Warriors roztrwonili 16 punktów przewagi w cztery minuty i przegrali po dwóch dogrywkach i game-winnerze Manu Ginobiliego.

– Spurs prowadzili Tim Duncan (23 pkt, 9 zb) i Tony Parker (20 pkt, 6 zb), ale razem trafili oni tylko 15 z 37 rzutów z gry. Pozostała trójka graczy San Antonio z double-digits na koncie (Leonard, Ginobili, Green) trafiła tylko 14 z 35 prób. Spurs zostali zatrzymani na 39% z gry i 5-21 za trzy. Nawet z linii trafili tylko dwie trzecie rzutów.

– Warriors wygrali w San Antonio po raz pierwszy od lutego 1997 roku, przerywając serię 30 porażek.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *