Thunder uciekają ze zwycięstwem w meczu nr 1

Pierwszy mecz drugiej rundy spełnił oczekiwania. Było dużo emocji oraz dramaturgii, szczególnie w końcówce spotkania i dzięki wygranej Oklahoma obroniła przewagę parkietu. O końcowym wyniku zadecydowała fatalne ostatnie sekundy rozegrane przez zawodników Grizzlies.

thunder_grizzlies

 

Mam wrażenie, że to Memphis bardziej przegrali ten mecz niż Thunder go wygrali. Grizzlies popełnili w końcówce fatalne błędy, które tej drużynie na tym poziomie zdarzyć się nie powinny.

Na minutę do końca meczu goście po celnym rzucie Marca Gasola prowadzili 90-87 i o przerwę na żądanie poprosił trener Scott Brooks. Chwilę później piłkę z boku wyprowadzał Kendrick Perkins i podał tak niefortunnie, że przejął ją Hiszpan. Wtedy Grizzlies mieli posiadanie, które mogło przesądzić o zwycięstwie. Jeśli zdobyliby punkty to Oklahoma już by się nie podniosła. Jump shoota spudłował jednak Tayshaun Prince, a po kilku sekundach fadeaway’a trafił nad nim Kevin Durant.

Tym razem to Lionel Hollins poprosił o czas i nastąpiło 19 ostatnich sekund spotkania i błędów Memphis, które przesądziło o wygranej gospodarzy. Najpierw pod kosz próbował wchodzić Mike Conley, ale stracił piłkę. Thunder nie wzięli czasu, pobiegli do kontry i rzutem sprzed linii za trzy nad bezradnym Piercem Durant wyprowadził miejscowych na jedno punktowe prowadzenie. Chesapeake Energy Arena zawyła z zachwytu.

Hollins wziął kolejny czas. Piłka trafiła do Gasola, który próbował grać post up z Perkinsem. Jednak dobra obrona centra Oklahomy zmusiła go do podania. Hiszpan podał na tyle niefortunnie do Conley’a, że piłkę wybił mu Thabo Sefolosha, a rozgrywający Grizzlies upadł na parkiet i wyszedł poza linię boiska. Zostało 3,5 sekundy do końca i to Thunder mieli ostatnią akcję.

Goście musieli faulować by zostać w grze i na linię rzutów wolnych powędrował Reggie Jackosn, który przy ciszy fanów w hali pewnie trafił oba osobiste, wyprowadzając Oklahomę na 3-punktowe prowazenie. Zastępujący jednak Russella Westbrooka rozgrywający mógł chwilę później stać się antybohaterem meczu, ponieważ przy ostatniej akcji Grizzlies sfaulował przy rzucie za trzy Quincy Pondextera. Rezerwowy gości, który w czasie kariery trafia z 72 proc. skutecznością z linii nie trafił jednak pierwszego wolnego, czym wprawił w ekstazę kibiców gospodarzy. Drugi osobisty wpadł do kosza, trzeciego specjalnie spudłował, ale dobrze kryci Gasol i Zach Randolph nie byli w stanie wykonać skutecznej dobitki.

Spudłowane wolne i starty przesądziły o przegranej Memphis, którzy byli tego dnia tylko 14/24 z linii i dwukrotnie stracili piłkę w ostatnich 19 sekundach. Dalej jednak uważam, że to oni są faworytami tej serii, ponieważ gdyby nie głupie błędy w końcówce to wyszliby z tego meczu zwycięsko.

Mecz toczył się w bardzo wolnym tempie, co akurat przy spotkaniach Grizzlies nie powinno dziwić. Obie drużyny rzuciły tylko łącznie 9 punktów z szybkich ataków. Do tego zaczęły spotkanie od serii pudeł. Thunder nie trafili pierwszych 10 rzutów z gry i pierwszą kwartę zakończyli z ledwie 21,7 proc skutecznością – 5/23. Memphis też nie byli lepsi – 30,4 proc., 7/23.

35 punktów dla OKC rzucił Durant, z czego 12 w czwartej kwarcie. Ponadto trafił tyle samo rzutów z gry co cała drużyna przyjezdnych. Durant – 6/8. Grizzlies 6/18. Skrzydłowy zebrał do tego 15 piłek. 25 oczek dodał Kevin Martin, 12 Jackson i nikt nie rzucił już więcej niż 8. Fatalnie w ataku spisywał się Serge Ibaka, który w całym meczu był tylko 1/10 z gry i zdobył 5 oczek. Jeśli Thunder chcą pokonać Memphis w tej serii potrzebują od niego dużo lepszej, ponieważ Martin jest w tych play offach bardzo nieregularny i kolejny tak efektywny mecz może mu się w następnym pojedynku już nie przydarzyć.

Ibaka pokazał się jednak w końcówce z dobrej strony w obronie, czego kompletnie nie można powiedzieć o jego zmienniku Nicku Collisonie, którego podkoszowi przyjezdnych ogrywali jak chcieli i jeśli nie poprawi on defensywy to Grizzlies powinni dużo grać przez wysokich, kiedy on będzie na boisku.

Najwięcej dla Memphis rzucił Gasol, autor 20 oczek. Jednak jego fatalne podanie w końcówce rzutuje na jego postawie w całym meczu, a przecież spisywał się bardzo dobrze. Trafił 8 z 14 rzutów, zebrał 10 piłek. Double-double zanotował także Randolph – 18 punktów i 10 zbiórek. Po 13 dołożyli Pondexter i Conley, który był tylko 5/15 z gry, a 10 Jerryd Bayless.

Kolejny mecz we wtorek ponownie w Oklahomie i jeśli Grizzlies chcą wyrwać jakiś mecz na wyjeździe to powinni konsekwentnie grać to samo co w pierwszym spotkaniu, tylko bez tej fatalnej końcówki.

Memphis Grizzlies – Oklahoma City Thunder 91:93 (16:14, 30:33, 27:17, 18:29)

[youtube=http://youtu.be/jaiLycetJZ8&w=720]

Liderzy zespołów:

Punkty: Gasol 20 – Durant 35

Zbiórki: Randolph, Gasol 10 – Durant 15

Asysty: Gasol, Conley, Pondexter 3 – Durant 6

Przechwyty: Gasol 3 – Durant, Fisher 1

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

2 komentarze

  1. Damian Suchan pisze:

    Grizzlies przegrali wygrany mecz, ale może dzięki temu ich drugie starcie będzie jeszcze bardziej emocjonujące.

  2. woy9 pisze:

    Te straty w końcowych 30 sekundach to jakaś masakra . no i ten wolny przestrzelony przez Pondextera.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *