5-na-5: typujemy drugą rundę play offs 2013.

1. KNICKS vs PACERS

W. Gackowski: Wygrają Knicks, ale będzie to najbardziej wyrównana para z wszystkich półfinałów. Na każdej pozycji ciekawy matchup, a ozdobą całej serii powinien być pojedynek punktowy między Melo i Georgem. Prawda jest jednak taka, że wygra lepiej broniąca drużyna i choć to Pacers lepiej bronili w regular season, wydaje mi się, że nie dadzą rady z Knicks. 4:3 dla nowojorczyków.

Ł. Siemański: Knicks w meczach z Celtics pokazali brak organizacji i za duże rozluźnienie, co może im się odbić w serii z Pacers. Knicks muszą rozciągnąć obronę Indiany i zacząć grać zespołowo. Ich rywale muszą wyeliminować pick’n’roll Feltona z Chandlerem, a także dołożyć obronę izolacji. Kluczowy pojedynek: Melo vs George lub ktokolwiek kto będzie go krył. Anthony ma ogromną rolę w ataku Knicks, którzy przegrywają, gdy ich lider nie trafia. George jest świetnym indywidualnym obrońcą i jeśli ograniczy skuteczność Melo to Pacers powinni wygrać tą serię. Moim zdaniem to jest klucz tej serii. Mój typ: 4-2 dla Pacers.

D. Ciepliński: Jeśli Melo i Smith dalej będą rzucać na tak słabej skuteczności (pierwszy 61/160 – 38,1 proc., drufi 28/73 – 38,4), jak w serii z Celtics to wpadną w niemałe kłopoty. Na Boston starczyło, ale nie zapomnijmy, że defensywa Pacers jest jeszcze lepsza niż ta Celtics. Pytanie kto będzie krył Anthony’ego – David West czy Paul George. Wydaje mi się, że raczej jednak ten pierwszy, natomiast George może pilnować go w końcówkach. Ponadto Pacers muszą urwać któryś mecz na wyjeździe, jeśli chcą przejść dalej, a patrząc na to co pokazali w dwóch pierwszych spotkaniach w Atlancie moze im być o to bardzo ciężko. Na takie spotkania nie mogą sobie już pozwolić, bo może ich to kosztować awans do finału Konferencji. Knicks w 6.

P. Kołakowski: Pierwsze moje skojarzenie z tą rywalizacją to finały konferencji z 1994 roku i niesamowity Reggie Miller ze słynnym gestem duszenia w kierunku Spike;a Lee. Myślę, że współczesnej konfrontacji może towarzyszyć równie gorąca atmosfera. Stawka jest wysoka i przyznam się, że czekam na pojedynek pod koszem pomiędzy Royem Hibbertem i Tysonem Chandlerem. Może dojść na tej linii do wielu spięć i obserwując mecze tej pary będę bacznie przyglądał się właśnie pojedynkom tych graczy. Faworytem wydają się być Knicks i uważam, że wygrają 4:2. Jednak nie spodziewałbym się wielkich fajerwerków – typowa walka charakterystyczna dla Wschodu i to jest dla mnie największy smaczek jaki niesie ze sobą pojedynek ekip z Nowego Jorku i Indianapolis.

Woy: Postawię na Knicks z racji faktu, że Pacers nie najlepiej radzili sobie w izolacjach z Hawks , mimo ,że w sezonie szło im znacznie lepiej. Knicks mają też w składzie większych walczaków pod koszem niż mieli Hawks, którzy wystarczyli, iż dorzucili parę centymetrów rezerwowego Petro a losy rywalizacji się wyrównały. W końcu postawię na doświadczenie Jasona Kidda, Carmelo Anthony’ego oraz Tysona Chandlera, grających wiele wyrównanych serii w poprzednich latach na Zachodzie. Wprawdzie Anthony nie najlepiej w regular season radził sobie z Georgem, ale Knicks pokazali w całym sezonie, że nie tylko akcje Melo składają się na caly wynik drużyny. To również mała liczba strat, zespołowa defensywa (choć Pacers przewyższają ich o poziom) oraz suteczny obwód. Mój typ to 4-2 dla Knicks.

2. HEAT vs BULLS

W. Gackowski: Nie ma o czym mówić. Heat na pewno wygrają, ale 4:1. Bulls są dla mnie największym zaskoczeniem pierwszej rundy, kiedy to ze szpitalem na parkiecie potrafili wyeliminować napakowany gwiazdami team z Brooklynu. Jeżeli zagrają z takim samym zapałem (nie mówię o gorączkach) i zaangażowaniem, to Heat mogą się trochę napocić. Ale na Jamesa i Miami po prostu nie ma mocnych.

Ł. Siemański: Wypoczęci Heat nie powinni mieć większych problemów ze zmęczonymi i zdziesiątkowanymi przez kontuzje Bulls. Tutaj wielkie poświęcenie nie wystarczy. Bulls żeby ugrać cokolwiek muszą grać przez wysokich i wygrywać zbiórki. Chicago nie ma jednak odpowiedzi na rozciąganie obrony przez Heat, a także nie mają wyraźnego lidera, który może ich poprowadzić do zwycięstw w końcówkach. Mój typ: 4-1 dla Heat.

D. Ciepliński: W sezonie było 2-2 i podejrzewam, że Heat będą się musieli trochę bardziej wysilić, bu pokonać Bulls. Dlaczego? Ponieważ Chicago nie muszą podwajać Jamesa, co automatycznie wiąże się z brakiem czystych pozycji strzeleckich dla pozostałych zawodników Miami. Deng i Butler to chyba najlepsza para na Jamesa i Wade’a. Do tego Bulls mają przewagę pod koszem w postaci Noah, a jeśli tylko do gry wróci Hinrich to będzie to długa seria. Miami w 7, bo mają w swoim skaldzie najlepszego koszykarza na świecie.

P. Kołakowski: Jeżeli mam wskazać faworyta to w mojej opinii jest on jeden – Miami Heat. Nie uważam, aby Bulls mogli sprawić większe kłopoty aktualnym mistrzom NBA. Oczywiście czołowymi postaciami w Miami będą gracze z wielkiej trójki, ale uważam, że decydujący może okazać się tutaj pojedynek pomiędzy rezerwowymi obu ekip. Nate Robinson pokazał w serii z Nets, że jest w stanie przesądzać wyniki spotkań na korzyść Byków. Z drugiej strony znaczącą rolę odegradyspozycja Raya Allena. który z nich wniesie więcej z ławki? Zobaczymy … Mój typ: 4-1 dla Heat

Woy: Jeśli Hinrich i Deng wrócą do składu to Bulls są w stanie wyrwać dwie wygrane. Jeśli nie będą oni w pełni sprawni, i nagle problemy ze stopą znów zaczną nękać Joakima Noaha to może się skończyć nawet sweepem Bulls. Pomóc Bulls może gra bez presji; swoje już zrobili, zostali bohaterami pierwszej rundy – mecz numer 4 przeszedł do annałów NBA, pokonując po przejściach wyżej notowanych Nets. Teraz nie mają nic do stracenia. Jednak Nate Robinson i Jimmy Butler więcej cudów nie uczynią, bo po prostu trzy gwiazdy potrafiące każdą akcję kończyć po izolacji to zbyt wiele dla osłabionych Byków. Mój typ to 4-1 dla Heat.

3. SPURS vs WARRIORS

W. Gackowski: Coraz bardziej podoba mi się koszykówka, którą grają Warriors. Dużo tam chaosu, masa strat, ale dzięki atrakcyjnej ofensywie sprawiają, że fajnie się to ogląda. Jeżeli Bogut poradzi sobie z Duncanem, a Leonard zagra słabiej w obronie, to możemy być świadkiem kolejnej sensacji. Jeśli. Wydaje mi się jednak, że Popovich, który miał w końcu chwilę na odpoczynek dla drużyny, spokojnie poustawia chłopaków i to Spurs wyjdą z tego pojedynku zwycięsko. 4:2 dla Spurs.

Ł. Siemański: Kluczem dla tej serii będzie walka w pomalowanym i o zbiórki. David Lee grał tylko chwilę w Game 6 z Nuggets, ale jeśli będzie grał przeciwko Spurs, to będzie to ogromne wzmocnienie dla Warriors w kontekście walki na tablicach. Zobaczymy też czy Andrew Bogut poradzi sobie z Timem Duncanem. Duncan będzie wyciągał rywala na półdystans przez co Australijczyk będzie notował mniej zbiórek. Będzie to też korzystne dla Tony’ego Parkera, który przy takim obrocie spraw będzie łatwiej penetrował strefę podkoszową. Curry nie jest dobrym obrońcą co daje jeszcze więcej swobody Parkerowi. Francuz jednak też w obronie nie jest wirtuozem, a zostawianie miejsca po zasłonie Curry’emu może skończyć się źle dla Spurs. Pary Parker – Curry i Duncan – Bogut będą tu kluczowe. Spurs mają jednak atut w postaci silniejszej ławki rezerwowych i doświadczenia. Mój typ: 4-2 dla Spurs.

D. Ciepliński: Warriors grają świetnie. Po kontuzji Lee myślałem, że to już koniec, ale oni potrafili się zmobilizować na Nuggets. Na Spurs już chyba nie wystarczy. Parker wraca do formy sprzed kontuzji, Duncan jest jednak o niebo lepszy od Koufosa i McGee. Ponadto Curry już nie będzie tak szalał jak z Denver, ci nie mieli na niego obrońcy, a tutaj Popovich może oddelegować do krycia rozgrywającego Golden State Greena albo Leonarda. Zadecyduje doświadczenie Spurs na tym etapie rozgrywek i wygrają w 5 meczach.

P. Kołakowski: Warriors tworzą historię i wcale nie uważam, że Spurs są zdecydowanym faworytem tej serii. Steph Curry kontra Tony Parker, a więc niby anemicznie poruszający się po boisku gracz o twarzy dziecka kontra niezwykle szybki Francuz. Ciekawie będzie tez pod koszem, gdzie David Lee zmierzy się z Timem Duncanem. Niby doświadczenie przemawia za Spurs, ale Wojownicy mają to coś, co pozwala mi przypuszczać, że mogą sprawić niespoadziankę, Jest młodość, przebojowość i co ważne – nie mają nic do stracenia, a więc nie ma presji wyniku. To dla niedoświadczonej ekipy ważna sprawa. Jeżeli przegrają nikt nie będzie ich krytykował i miał do nich pretensji, ale sądzę, że oni nie osiądą wcale na laurach. Zapowiada się ciekawa rywalizacja, w której jednak obstawie za doświadczeniem – Spurs wygrają w siedmiu meczach.

Woy:  Defensywa Spurs to jakieś 2 poziomy wyżej niż obrona na własnej połowie Nuggets. Poza tym, o ile George Karl lubuje się w ofensywie, to Greg Popovich swoją taktykę rozpoczyna od defensywy – mając w składzie takich ludzi do brudnej roboty jak Danny Green i Kawhi Leonard. Ci dwaj ostatni zajmą się Stephenem Currrym , natomiast Tim Duncan sprawi wiele więcej problemów Andrew Bogutowi, niż wszyscy podkoszowi Nuggets. W tej parze zadecyduje też doświadczenie zawodników jak Tony Parker i Manu Ginobili. Mój typ to 4-2 dla Spurs.

4. THUNDER vs GRIZZLIES

W. Gackowski: Sprawa rozstrzygnie się pod koszem. Gasol+Randolph>Ibaka+Perkins. Allen będzie siedział na Durancie, pomoże mu Prince, a Conley będzie młócił trójki i wjeżdżał pod kosz na wolniejszym Fischu. Tylko Durant na poziomie triple double może coś zmienić, ale będzie mu niezmiernie trudno zdziałać coś przeciw tej obronie. 4:3 dla Grizzlies.

Ł. Siemański: Po tym co Thunder pokazali w serii z Rockets, tylko kilka wielkich meczów Kevina Duranta może przeważyć szalę na stronę Oklahomy. Jednak i na to Lionel Hollins jest przygotowany. Tony Allen i Tayshaun Prince powinni na zmianę ograniczać Duranta. Atak Grizzlies będzie skupiony na dwójce podkoszowej Randolph – Gasol i zobaczymy co zrobią przeciwko nim Ibaka, Collison i Perkins – też nie byle jacy defensorzy. Jednak po tym co robił Randolph w serii z Clippers na low-post nawet tacy obrońcy mogą nie dać mu rady. Ważni będą też gracze z ławki. Kevin Martin w Game 6 w końcu zaprezentował się bardzo dobrze. Z drugiej strony jest Jerryd Bayless, którego też nie można lekceważyć, bo w regular season już raz pogrążył Thunder. Mój typ: 4-2 dla Grizzlies.

D. Ciepliński: Kontuzja Westbrooka ma dużo większe znaczenie i bez niego Thunder nie dadzą rady defensywie Grizzlies. Po kontuzji rozgrywającego Oklahomy mam wrażenie, że gra Thunder opiera się na schemacie dajmy piłkę Durantowi i czekajmy co zrobi. To będzie zdecydowanie za mało na tak dobrze zorganizowaną drużynę, jaką są Memphis. Poza tym mają oni trzech obrońców – Allen, Prince, Pondexter – którzy mogą kryć Duranta, a podkoszowi Grizzlies, czyli Gasol i Randolph mają także lekką przewagę pod koszem na duetem Ibaka-Perkins. Zarówno w obronie, a przede wszystkim w ataku. 4-2 dla Grizzlies.

P. Kołakowski: Jeśli Grzmoty nie zatrzymają podkoszowych z Memphis to pożegnają się z Play-off. Brak Russela Westbrooka to spora strata, ale w pojedynku z podopiecznymi Lionela Hollinsa będą musieli zabezpieczyć zwłaszcza strefę podkoszową, a więc najcięższe zadanie przed parą Perkins – Ibaka. jeśli będą grali tak jak w serii z Rockets to nie pomoże im nawet Kevin Durant. Inna sprawa, że jego pojedynki z Tony Allenem nie będą łatwą przeprawą i nie spodziewałbym się wielu meczów z ponad trzydziesto punktową zdobyczą. W defensywie Grizzlies wyglądają znacznie lepiej i to daje mi argument, żeby postawić właśnie na nich. Jak już mam typoważ to 4-2 dla Miśków.

Woy:  Niestety bez Russella Westbrooka nie widzę powodzenia w serii z Grizzlies dla Thunder. Ubogi playbook Scotta Brooksa zostanie obnażony przez największą siłę ofensywną i defensywną pierwszej rundy Lionella Hollinsa. W tej serii przekonamy się również i ponownie o wartości pary Gasol – Randolph i kłopotach zdrowotnych Kendricka Perkinsa. Kevin Durant też dostanie trudnego rywala, Tay’a Prince’a , który już z Clippers pokazał ,iż ciągle potrafi grać. Mój typ to 4-2 dla Grizzlies.

5. Który z graczy będzie błyszczał w drugiej fazie P.O.?

W. Gackowski: Możliwości są dwie. Albo Durant, który musi wspiąć się na szczyt możliwości bez Westbrooka, albo Curry, który będzie chciał udowodnić, że seria z Nuggets to nie jednorazowy wyskok. Stawiam na tego pierwszego, bo Durantula chce pokazać, że nie brakuje mu dużo do Jamesa i że potrafi sam, bez Westbrooka, poprowadzić drużynę.

Ł. Siemański: Kevin Durant musi w końcu pokazać, że wcale nie jest gorszy od LeBrona i może mu się to udać, zatem powinniśmy zobaczyć wielkie mecze z jego strony. Pytanie czy starczy to na Grizzlies? Po ich stronie wielkie mecze może zanotować Zach Randolph, który znowu jest w świetnej formie. Z pewnością z bardzo dobrej strony pokaże się Stephen Curry. Ale ja oczekuję, że bohaterem serii z Knicks zostanie Paul George. Jeśli dostanie Melo do krycia i go pomęczy, do tego dołoży swoją wszechstronną grę to może poprowadzić Pacers do wygranej nad Knicks. I mocno na to liczę.

D. Ciepliński: Mike Conley – mój ulubiony rozgrywający w lidze pokaże co to znaczy gra w play off Jacksonowi, które zastępuje Westbrooka. Świetnie prowadził grę Grizzlies z Clippers i tak samo będzie z Thunder.

P. Kołakowski: Właśnie to jest najpiękniejsze w Play-off, że najważniejszymi postaciami wcale nie muszą tutaj być gwiazdy zespołów. Uważam, że jeśli Tony Allen zatrzyma Duranta to będzie architektem jednej z największych niespodzianek tego sezonu. Przyznam się, że moim zdaniem to jemu przyznałbym nagrodę najlepszego defensora ligi i w nim upatruje postać nr 1 II rundy tegorocznych play-off. jeśli zastopuje gwiazdora Thunder to Grizzlies znajdą się w finale na Zachodzie.

Woy: LeBron będzie dominował nad Bulls. Tony Parker będzie starał się pokazać Stephenowi Curry , kto rządzi w serii SAS-GSW. Natomiast Zach Randolph znów udowodni, że play offs ciągle czuje się najlepiej.

12 komentarzy

  1. Szerszeń pisze:

    Spurs v GSW 4-1
    Miami v Bulls 4-2
    OKC v Memphis 4-3
    NYK v Pacers 4-3

    Durant MVP.Zreszta jesli OKC awansuje to kto inny ?

  2. LaPointe pisze:

    Spurs – Golden State 3:4
    Miami – Bulls 4:3
    OKC – Memphis 2:4
    NYK – Pacers 4:2

  3. hydro12 pisze:

    teraz to juz jest 1-0 dla OKC. Mają łatwiej. Ja stawiam:
    Spurs-GSW 4-2
    Miami-Bulls 4-3
    Oklahoma-Memphis 4-3
    NYK-Indiana 3-4

  4. mikrofalowka pisze:

    Spurs 4-2 Warriors
    Thunder 3-4 Grizzlies
    Knicks 2-4 Pacers
    Heat 4-2 Bulls

  5. Paweł pisze:

    Spurs 4-2 Warriors
    Thunder 2-4 Grizzlies
    Knicks 2-4 Pacers
    Heat 4-2 Bulls

  6. Macias pisze:

    4-2 Memphis
    4-3 Pacers
    4-1 Suprs
    4-1 Heat

  7. Szuwarek pisze:

    Knicks-Pacers 4-3 (wierzę w wygraną Knicks nawet po wczorajszej porażce)
    Heat-Bulls 4-1
    Spurs-Warriors 4-2
    OKC-Grizzlies 2-4

  8. manek pisze:

    Moje typy:
    Knicks-Pacers: serce mówi 4-3 dla Knicks, rozsądek 4-2 dla Pacers.
    Pacers mają świetną obronę i lepiej zbilansowany skład, są w stanie zatrzymać Melo i J.R-a na niskiej skuteczności, a w Knicks jeszcze tylko Felton potrafi zdobyć trochę punktów grając 1 na 1. Niemniej sądzę, że będzie to bardzo ciekawa para, a zawodnicy zaangażowaniem i determinacją nawiążą do lat 90;)
    Heat-Bulls: 4-1 dla Heat,
    Heat mają najlepszego zawodnika i najlepszy team w lidze, nie będzie na nich mocnych w tym roku. Z drugiej strony jeśli Noah będzie dominował w trumnie, jeśli Deng z Butlerem będą w stanie choć częściowo zatrzymać LeBrona, jeśli będziemy świadkami kolejnego cudu w wykonaniu Nate’a, jeśli Boozer będzie kręcił swoimi obrońcami i jeśli Thibodeau dobrze ustawi defensywę „pod LeBrona” niczym Rick Carlisle dwa lata temu to możemy być świadkami niespodzianki, jednak za dużo tych „jeśli”
    Spurs-Warriors: 4-1 dla Spurs.
    Popp znajdzie receptę na Curry’ego i spółkę i Warriors nie będą już grać na tak wysokiej skuteczności. Niemniej będzie to prawdziwy chrzest ognia dla Marka Jacksona i jeśli będzie w stanie wyciągnąć z graczy tyle ile do tej pory, to może być ciekawie.
    Thunder-Grizzlies: 4-2 dla Grizzlies.
    Hollins pokazuje, jak świetnym jest specjalistą, co prawda Thunder mają lepszych od Clippers obrońców przeciwko parze Randolph-Gasol, ale to „Miśki” mają więcej atutów. W świetnej formie są ich liderzy Conley, Randolph i Gasol. Różnicę może zrobić Kevin Martin, od którego wymaga się znacznie więcej po kontuzji Westbrooka, tylko czy występ w Game 1 to nie był jednorazowy wybryk?

  9. Furious pisze:

    Pacers-Knicks 4-2
    Heat-Bulls 4-1(Nie ma innej opcji…)
    Spurs-Warriors 4-3
    Thunder-Grizzlies 3-4(Durant sam nie wygra)

  10. Sadevrian pisze:

    Pacers-Knicks 3-4
    Heat-Bulls 4-2
    Spurs-Warriors 3-4
    Thunder-Grizzlies 4-3

    Będzie ciekawie – wierzę w Thunder w tej serii

  11. Maciek pisze:

    Pacers-Knicks 4-3
    Heat-Bulls 3-4
    Spurs-Warriors 4-3
    Thunder-Grizzlies 3-4

  12. Łukasz pisze:

    New York Knicks [ moje serce ] vs. Indiana Pacers [ Szanuję ich!]:

    2-4

    Z wielkim bolem musze przyznac, ze rozluznienie Knicksow, jest niestety ewidentne. Tam brakuje jakiegos mianownika, jakiegos spojnika. Jakiejs nadrzednej idei.. Melo punktuje, ale nie oszukujmy sie, jest po prostu „Chloptasiem”, J.R. jest wielki boss, szefu i kozak. Ale poza tym, kiedy trzeba pokazac jaja w kluczowych momentach … hmmmm. Roznie, roznie, roznie. Moze mniej clubbingu a wiecej basketu??? Chociaz rozumiem, za cos zyc trzeba ..

    Indiana to ZESPOL. Sa doskonale poukladani, zestawieni, dostrojeni. Tyle. Mozna ich nie lubic, ale graja z jajami, sa konkret. Dlatego sie boje, dlatego 4:2 dla Indiany … Niestety!!!

    Miami Heat vs. Chicago Bulls:

    4-1

    Miami. Potega. Lebron. Potega. Jego wola, jego talent, jego zaangazowanie, to rzeczy ktore zdarzaja sie rzadko. W tym sporcie tacy jak on pojawiaja sie rzadko. Statystyka mowi, ze musza sie pojawiac. Ale on jest jednym „z nich”. Z najwiekszych. I gra w Miami. Dlatego otoczony doskonala organizacja, swietnymi, utalentowanymi i zaangazowanymi kolegami, posiada recepte na tegoroczne mistrzostwo. Przyszloroczne i po „adjustments” moze nawet za dwa lata …. Sa po prostu doskonale dostrojeni. Szybcy i wsciekli, parafrazujac znany, skadinad tytul … :)

    Chicago podziwiam. Sa niezwykli. Ich wola walki to kwintesencja logo „BULLS”. Krzepa, niezlomnosc, sila oraz hart ducha. To obecne Chicago Bulls. Mam wielka nadzieje, ze Chcicago pieknie umeczy Heat w calej serii. I nawet, jezeli okaze sie, ze Heat wygraja 4 do 0, to jestem wiecej niz pewny, ze kazdy z 4 meczy bedzie okupiony walka z prawdziwymi bykami. A jak wroci Rose to moze byc 50/50. Albo rozsypie sie ta idea „walki do konca za wszelka cene”, albo wzmocni ta koncepcje gry i zdarza sie cuda …. Jakie to byloby piekne …..

    Zachodu nigdy nie lubilem wiec bedzie krotko :)

    Memphis Grizzlies vs. Oklahoma Thunder:

    4:2

    Bo widze, ze Memphis chce bardziej od Oklahomy. A sam jeden Kevin swoja wola nic a nic nie zdziala. Bardzo chce aby to jednak Oklahoma wygrala, ale jakos Memphis wydaje sie bardziej poukladane. Gdyby w Memphis gral dodatkowo Kevin, to mielibysmy potezne finaly: HEAT vs. GRIZZLIES. A tak, to nie wiadomo co wyniknie ….. No raczej Memhis, ale w finale bedzie bicie zadka.

    San Antonio Spurs vs. Golden State Warriors

    Moje marzenie to rewanz za 1999 …. NYK vs. SAS, z wygrana Knicks. Ale niestety to tylko moje male marzenia. Mysle jednak, ze Spurs swoja lodowata gra i perfindym talentem taktycznym Popovicha, dadza rade szalonym Warriors i dojda do finalow zachodu bez wiekszych problemow … Curry moze i napsuje im krwi nieco, ale „in the end of the day”, Spurs zrobia swoje i tyle w temacie.

    Finaly?

    Raczej na 95% Heat na wschodzie,
    Zachod to dla mnie raczej zagadka, ale typuje Spurs.

    Bedzie Lod kontra Zar.

    Niech wygra ZAR.

    Hail to the KING.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *