Zwycięscy Grizzlies awansują do drugiej rundy

clippers_grizzlies

Los Angeles Clippers po dwóch dobrych meczach w LA, które rozstrzygnęli na swoją korzyść przegrali kolejne trzy, a to rozgrywane wczorajszej nocy miało być tym o być, albo nie być w tegorocznych Playoffs. Ciekawe widowisko z biegiem czasu zmieniało się w ring bokserski. Mocniejsze szczęki okazali się mieć Grizzlies wygrywając spotkanie 118:105, i tym samym wysłali Chrisa Paula i spółkę nad kalifornijskie jeziora na ryby rewanżując się za zeszłoroczny pojedynek.

Ekipa Grizzlies wygrywając serię od stanu 0:2 dokonała tego po raz pierwszy w historii klubu i jako dziesiąta drużyna w lidze.

Spotkanie na ławce zaczął Blake Griffin, który ostatnimi czasy miewał problem z prawą kostką. W wyjściowej piątce jego miejsce zajął Lamar Odom. Prowadzenie od samego początku spotkania objęli gospodarze utrzymując przewagę przynajmniej dwóch koszy głównie za sprawą duetu RandolphAllen, którzy razem zapewnili swojej drużynie 18 punktów w pierwszej kwarcie. Podopieczni Vinny’ego Del Negro grali niezwykle twardo, co w skutku sprawiło, że gracze Grizzlies stawali na linii rzutów osobistych aż 20 razy w samej pierwszej kwarcie! Na kilka minut na parkiecie pojawił się Griffin jednak jego grę ograniczała kostka, którą po meczu porównał wielkością do grejpfruta.

Słabszą dyspozycję Jamala Crawforda, który przegrał wyścig o statuetkę najlepszego rezerwowego z J.R. Smithem zrekompensował Matt Barnes notując w całym spotkaniu 30 punktów i 10 zbiórek, co było jego najlepszym wynikiem w posezonowych meczach w jego karierze.

Za sprawą kolejnych trafień Tony’ego Allena wciąż prowadzenie utrzymywali podopieczni Lionela Hollinsa, jednak punkty Barnesa i Paula pozwoliły gościom osiągnąć jedyne w meczu prowadzenie ca całe 20 sekund. Clippers przyjęli taktykę „Small Ball” i swoich szans szukali przede wszystkim po szybkim ataku, w przeciwieństwie do ich rywali, którzy grając na „dwie wieże” byli zwolennikami kontrolowanej, pozycyjnej gry.

Grizzlies niemalże połowę swojego punktowego dorobku po pierwszej połowie zawdzięczali trafieniom za 1 punkt.

Po zmianie stron przewaga gospodarzy wciąż rosła. Swoje próby zamiennie trafiali Gasol, Randolph i Conley, dzięki czemu prowadzenie w połowie 3 kwarty wyniosło nawet 15 punktów. Walkę na gołe pięści rozpoczął Chauncey Billups sprowadzając na deski wykonującego lay-up Conleya, za co otrzymał faul niesportowy pierwszego stopnia. Następnie starcie w parterze zaliczyli Griffin i Randolph. Ten drugi zaliczając poprawne duszenie, według mnie był wygranym w tym pojedynku, jednak fakt, że reprezentant Clippersów przystępował do walki z kontuzją, sędziowie orzekli remis i w nagrodę obaj panowie otrzymali po przewinieniu. Rozgrzanych już do czerwoności kibiców pobudził dodatkowo Jerryd Bayless trafiając z dalekiego półdystansu równo z syreną konczącą trzecią odsłonę spotkania.

W czwartej kwarcie obraz gry nie uległ zmianie. Grizzlies wciąż utrzymywali bezpieczne prowadzenie, które ani na chwilę nie było zagrożone. Rękawice ponownie założył Blake Griffin fundując Allenowi bliskie spotkanie z jego łokciem za co otrzymał przewinienie niesportowe. Przykład z kolegów wziął Chris Paul i rozpędzony wbiegł w rozmyślającego już o pojedynku z Ibaką Gasola. Za karę otrzymał faul niesportowy, który był już jego drugim technicznym przewinieniem i musiał opuścić boisko. Jak przystało na gwiazdę opuścił FedEx Forum żegnając się z każdym z zawodników i dziękując im za grę. Po utracie główno dowodzącego wynik meczu był już tylko formalnością, a Zach Randolph tak się rozluźnił, że ucinając sobie pogawędkę z ławką rezerwową rywali, za którą „oberwał” drugim przewinieniem technicznym i opuścił mecz.

„I was just talking to the bench and exchanging words and (official) Joey (Crawford) he don’t play so he tossed me,” Randolph said with a slight smile.”

Los Angeles Clippers 105:118 Memphis Grizzlies

http://youtu.be/f5_94ACA_5Y

 

 

8 komentarzy

  1. Finley pisze:

    I kurs @5.5 za awans przy 0-2 Grizzlies przyjemnie wszedł :)

    To chyba był ostatni mecz CP3 w barwach Clippers.

  2. woy9 pisze:

    jakbyś to strzelił z ostatnim meczem to byłaby niezła rewelacja. Powinni wziąć się za niego Lakers;-) odpuszczając innych graczy jak Nash, MWP i wysyłajac gdzieś np. do Minnesoty Gasola.
    Grizzlies teraz przejdą Thunder?!

    • Przejdą przejdą, bo Thunder mają spore problemy a dziś uratował ich duet Kevinów ;) Perkins będzie miał ogromne problemy z Gasolem, jeśli ten nie będzie uciekał na high post zbyt często.

    • hydro12 pisze:

      na 95% Miśki zagrają w finale zachodu. Największa broń na miśki nie gra i właściwie uratować Thunder może świetna dyspozycja wszystkich graczy bądź jakieś kontuzje ze strony miśków. :(

  3. kosmos111 pisze:

    Jak tak się zastanowić, to Memphis byłoby chyba najgroźniejszym rywalem dla Miami w ewentualnych Finals. Są w formie, mają dobra defensywę i przede wszystkim wielką moc pod koszem, a to przecież pięta Achillesowa Heat. Chciałbym zobaczyć taką serię.
    Problem w tym, że zapewne jak przed rokiem rywal Miami awansuje wymęczony serią finałową na Zachodzie…

  4. sasoo pisze:

    no to jednak miałem racje ze Miski przejdą :) troche optymizmu mi to wlalo w serducho, po niewykorzystanej szansie rakiet :(

  5. goandrewgo pisze:

    CP3 nie odejdzie jeśli Clippersów przejmie trener z ofensywnym pomysłem.

    btw Clipps odpadli bez klasy.

  6. Szuwarek pisze:

    Dla mnie to jest spora niespodzianka. Po 2-0 nie dawałem im wielu szans. Moim zdaniem VdN out. Z takim potencjałem osobowym, z taką ławką, LAC powinni bić się o finał ze Spurs, bo OKC bez Westbrooka połknęliby bez problemu.

    Co do meczu Miśkom dzisiaj siedziało. Końcówka 3 kwarty i 4 kwarta grali na niesamowitej skuteczności. Trójki Conleya w 4 kwarcie poezja. To był ich dzień. Dla mnie najważniejsza dla serii było zdominowanie Griffina przez Z-Bo. Chyba nie ma w tej chwili gracza bardziej przereklamowanego w NBA niż Blake okrzyknięty przez Shaqa najlepszym PF w lidze??? Ten faul Paula jakiś idiotyczny. Musiał być mocno sfrustrowany grą kolegów. Ogólnie zwycięstwo zasłużone.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *