Podsumowanie sezonu: Washington Wizards

Washington WizardsPrzed rozpoczęciem tego sezonu Wizards wydawali się jednym z poważnych kandydatów do walki o play off i gdyby nie przewlekłe kłopoty z urazami czołowych zawodników, to zespół ze stolicy USA miałby bardzo duże szanse na występ w post season. Ponadto całe rozgrywki dla Waszyngtonu można podzielić na dwa części: przed i po kontuzji Johna Walla.

Pomimo tego, że Czarodzieje ostatecznie nie awansowali do play off ten sezon nie można uznać za całkowicie stracony i nieudany.  Wprawdzie patrząc na sam bilans 29-53 nie ma powodów do szczególnego zachwytu, ale Wizards mogą z optymizmem patrzeć w przyszłość.

Sytuacja przed sezonem 2012/13

Do tego sezonu kibice, jak i właściciele drużyny ze stolicy USA pochodzili z dużymi nadziejami. Skład na papierze wydawał się solidny i zdolny do walki o powrót, po pięcioletniej przerwie, do play off. Jakkolwiek czołowe lokaty bez wątpienia były poza zasięgiem, tak potencjał drużyny wskazywał na to, że zajęcie miejsca gwarantującego występ w fazie rozgrywek posezonowych wcale nie jest czymś niewykonalnym.

Jeszcze przed ubiegłorocznym draftem pozbyto się jednego z najbardziej przepłaconych zawodników w historii NBA – Rasharda Lewisa. Ostatni rok wysokiego kontraktu skrzydłowego, nie w pełni gwarantowanego i wybór w drugiej rundzie draftu powędrowały do New Orleans – wtedy jeszcze Hornets, dziś już Pelicans w zamian za Trevora Arizę i Emekę Okafora.

Z perspektywy czasu można się zastanowić czy Wizards dobrze zrobili decydując się na ten transfer. W tym momencie kontrakt Lewisa by się kończył i klub z Waszyngtonu miałby tego lata wolne ok. 20 mln dolarów w salary cup. Starczyłoby na podpisanie maksymalnego kontraktu z którymś z wolnych agentów. Problem polega na tym czy któryś z nich przeniósłby swoje talenty do stolicy USA. Nie wydaje mi się, by któreś z wielkich nazwisk, jak Chris Paul czy Dwight Howard, było skłonne dołączyć do drużyny Czarodziejów. Być może Josh Smith, Al Jefferson lub Andrew Bynum daliby się skusić wielkimi pieniędzmi, ale czy któryś z nich wart jest maksa. Być może tylko ten ostatni, pod warunkiem, że jego kolana opierałby się na solidnych fundamentach, a nie na zapałkach.

Ponadto w 2014 roku kończy się umowa debiutancka Johnowi Wallowi, a Wizards mają w planach budować zespół właśnie wokół absolwenta uczelni Kentucky. Podpisywanie wysokiego kontraktu tego lata związałoby trochę ręce management Waszyngtonu, ponieważ by zatrzymać Walla będą musieli także głęboko sięgnąć do kieszeni. O tym czy młody rozgrywający jest tego wart za chwilę, a wracając jeszcze do wymiany Lewisa za Arize i Okafora to uważam to za dobry ruch Czarodziejów.

Do tego w ubiegłorocznym drafcie Wizards wybrali z nr 3 Bradley’a Beala, którym bardzo zależało na wyborze 19-latka. Chrapkę na niego mieli także Cleveland Cavaliers, którzy chcieli nawet przesunąć się przed Wizards w drafcie i zamienić pickami z Bobcats, ale ci ostatni ostatecznie się na to nie zdecydowali, z dwójką postawili na Michaela Kidda-Gilchrista, a Beal trafił do Waszyngtonu. To bardzo dobry wybór, ponieważ w przyszłości razem z Wallem mogą stworzyć bardzo dobry duet obrońców, który powinien stanowić o ich sile.

Dodatkowo w ostatnim czasie wyszły na jaw informacje, że Bealem byli mocno zainteresowani Oklahoma City Thunder, którzy po fiasku rozmów na temat przedłużenia kontraktu z Jamesem Hardenem oferowali go Czarodziejom właśnie w zamian nr 3 draftu. Na tej dwójce miała się opierać ta wymiana i byłaby to bardzo ciekawa opcja, patrząc na to, co w tym sezonie pokazywał posiadacz najbardziej znanej brody NBA w barwach Houston Rockets. Duet Wall-Harden na obwodzie? Przyznacie, że nieźle to wygląda. Tak się jednak nie stało i Harden wylądował w zespole Rakiet.

Tegoroczny sezon kontuzjami stał

Początek sezonu nie był dobry w wykonaniu Wizards. Można powiedzieć, że tragiczny. Drużyna z Waszyngtonu zaczęła rozgrywki od przegrania pierwszych 12 spotkań i jeszcze na początku stycznia legitymowali się beznadziejnym bilansem 4 zwycięstw i aż 28 porażek. Wielu osób już wtedy zwalniało trenera Randy’ego Wittmana (prawda Bob :D) nie biorąc pod uwagę, że poza grą z powodu operacji kolana znajdował się Wall, od początku z urazami zmagał się też Nene Hilario, który pierwszy mecz rozegrał dopiero 21 listopada,a przez pierwsze 12 spotkań wchodził z ławki.

Poza tym Beal nie od razu był w stanie pokazać swój potencjał. Rozgrywki zaczął od kliku słabszych meczów i potrzebował trochę czasu, by przestawić się z koszyków uniwersyteckiej na tą w NBA, a i później bardzo dobre i dobre spotkania przeplatał ze słabymi. Nie można zapomnieć także o tym, że słabo spisywał się pod względem skuteczności z gry, ale to problem, z którym spotyka się większość pierwszoroczniaków – prawda Austinie Riversie? Ostatecznie pierwsze sezon Beala w lidze trzeba ocenić bardzo dobrze, a 19-latek otrzymał nawet dwukrotnie nagrodę dla debiutanta miesiąca w grudniu i styczniu na Wschodzie. Ponadto został powołany na mecz Rising Stars Challenge podczas All Star Game. Opuścił jednak aż 26 spotkań z powodu kontuzji nogi i miejmy nadzieję, że ten utalentowany obrońca w przyszłym sezonie nie będzie zmagał się już z podobnymi kłopotami.

Kontuzje zresztą były zmorą w tym sezonie drużyny z Waszyngtonu. Wizards wielokrotnie musieli ratować się podpisywaniem kontraktów w trakcie sezonu, by uzupełnić roster. Gdyby nie to, być może Wizards osiągnęli by jeszcze lepszy bilans. Jestem o tym przekonany i zaryzykuję nawet stwierdzenie, że gdyby nie kontuzja Walla, który opuścił pierwsze 32 spotkania sezonu to Czarodzieje odnieśliby więcej zwycięstw niż zajmujący 8 pozycję Milwaukee Bucks i to oni zagraliby w play off.

Bez Walla na parkiecie mieli w tym sezonie bilans 5-28, a z nim 24-25. Różnica kolosalna. Bucks wygrali 38 spotkań i awansowali do post season. Wydaje mi się, że 10 meczów z tych 28, które rozegrali bez Walla, gdyby mieli go przez całe rozgrywki dostępnego zawodnicy Waszyngtonu spokojnie by wygrali i to ich oglądalibyśmy w play off.

Nie można także zapominać, że w trakcie sezonu dokonali wymiany z Boston Celetics pozyskując Jasona Collinsa i Leandro Barbossę, oddając w zamian Jordana „oddaje dużo głupich i niepotrzebnych rzutów” Crawforda, ale to i tak wyszło im raczej na plus. Nawet pomimo tego, że Brazylijczyk był kontuzjowany i ani razu nie wybiegł na parkiet, a  Collins zagrał w barwach Wizards tylko 54 minuty. Crawford psuł atmosferę w drużynie, podważał postanowienia trenera Wittmana, a także narzekał na to, że zaczyna mecze z ławki rezerwowych. Jego transfer to bardzo dobra decyzja managementu Czarodziejów.

Czy Wall to franchise player wart maksymalnego kontraktu?

Przyszły sezon będzie ostatnim rokiem umowy z debiutanckiego kontraktu Walla. Latem 2014 roku nr 1 draftu 2010 stanie się zastrzeżonym wolnym agentem i Wizards będą mogli wyrównać każdą ofertę jaką otrzyma młody zawodnik. Być może dogadają się wcześniej i nowy kontrakt podpiszą przed rozpoczęciem przyszłych rozgrywek, ale wydaje mi się, że Wall będzie naciskał na maksymalny kontrakt i jeśli obie strony nie dogadają się przed końcem października, do kiedy zawodnicy z draftu 2010 będą mogli przedłużać swoje pierwsze podpisane z klubami NBA umowy, to latem 2014 ktoś zaryzykuje i da mu maksa.

New York Knicks v Washington WizardsCzarodzieje na pewno tą ofertę wyrównają, ponieważ nie pozwolą sobie na stratę zawodnika wokół którego chcą budować drużynę, ale czy Wall rzeczywiście wart jest takich pieniędzy? No właśnie. Gdybym miał ocenić to na podstawie tylko jego dwóch pierwszy sezonów, to absolutnie. Po tych rozgrywkach moje zdanie jednak trochę się zmieniło. Wall przede wszystkim poprawił rzut, trafiając z najwyższą od początku kariery skutecznością – 44,1 proc. oddając przy tym 1,5 rzutu na mecz więcej niż w zeszłym sezonie. Do tego zdobywał średnio najwięcej punktów w karierze – 18,5. Rozdawał co prawda mniej asyst – średnio 7,6 na mecz, podczas gdy sezon temu 8, a w pierwszym roku gry w lidze 8,3, ale tym bym się aż tak bardzo nie martwił. Najważniejsze, że poprawił rzut, ponieważ bez tego nie mogło by być mowy o poprawie jego gry.

Ponadto Wall miał w tych rozgrywkach serię naprawdę fantastycznych spotkań, w których pokazywał, że może prowadzić tą drużynę. Pobił swój rekord asyst w karierze rozdając ich aż 16 w wygranym wyjazdowym meczu z Los Angeles Lakers. Rzucił wtedy także 24 oczka i zebrał 6 piłek. Jakby tego było mało pobił swój rekord kariery w punktach rzucając ich aż 47 i to nie przeciwko byle komu, bo przeciwko najlepiej broniącej drużynie w lidze – Memphis Grizzlies. Co ważniejsze Wizards za sprawą Walla, który zanotował wtedy również 8 asyst i 7 zbiórek, wyszli z tego pojedynku zwycięsko.

Wall został także wybrany zawodnikiem tygodnia w Konferencji Wschodniej za mecze rozgrywane pomiędzy 11 a 17 marca. Wizards zanotowali wtedy bilans 3-1, a Wall rzucał średnio 24 punkty, trafiał 61,7 proc. rzutów z gry, w tym 80 proc. za trzy, rozdawał 11 asyst i zbierał 5,5 piłki na mecz.

To wszystko pokazuje, że Wall ma potencjał na bycie przez kilka następnych lat liderem drużyny ze stolicy USA. Musi to jednak dalej pracować nad sobą, przede wszystkim nad swoim rzutem. Powinien także dodać do swojego repertuaru zagrań również rzut z dystansu. Do tej pory, w 3-letniej karierze, oddał tylko 202 rzuty zza łuku. To mniej niż, np. Stephen Curry czy Klay Thompson trafili tylko w tych rozgrywkach, a trzeba dodać że z tych 202 drogę do kosza znalazło tylko 49. Daje to skuteczność na poziomie tylko 24,3 proc. Jeszcze w pierwszy sezonie Wall trafiał za trzy ze skutecznością 29,6 proc., w drugim zaledwie 7,1 (!), a w trzecim 26,7. Jeśli udałoby mu się dojść do poziomu ok. 35 proc. to byłby to zdecydowany progres i plus, a także Wall stałby się jeszcze groźniejszym zawodnikiem.

Czy w przyszłym roku nr 1 draftu 2010 będzie zasługiwał na maksymalny kontrakt. Pewnie nie, ale znając realia rządzące ta ligą na pewno taki dostanie, jeśli Wizards będą chcieli go zatrzymać na lata.

Sytuacja kontraktowa

Na przyszły sezon Czarodzieje mają zakontraktowanych 8 zawodników – Okafor (14,5 mln), Nene (13 mln), Wall (7,5 mln), Beal (4,3 mln), Jan Veseley (3,3 mln), Kevin Seraphin (2,8 mln), Chris Singleton (1,6 mln) i Trevor Booker (2,3 mln). Jeśli Ariza wykorzysta swoją opcję zawodnika (7,7 mln), a na pewno to zrobi, to będzie ich 9. Spowoduje to, że na kontrakty Wizards wydadzą 57 mln dol. Jeśli salary cup będzie takie samo jak w poprzednich dwóch latach – czyli 58 mln dol. to jak widać na podpisanie nowych umów pozostaje bardzo niewiele środków.

Zespół z Waszyngtonu będzie musiał liczyć na minimalne kontrakty i wyjątek mid-level exception. Kogo potrzebują dodać Wizard do składu. Przede wszystkim to potrzebują zdrowia, ponieważ ten skład jest w stanie awansować do play off bez jakiejś rewolucji czy poważnych wzmocnień. Potrzebne są jedynie kosmetyczne zmiany.

Na pewno spróbowałbym zatrzymać A.J. Price’a i Martella Webstera. Pierwszy w tym sezonie zarobił 885 tys. dol., a pokazał się z naprawdę bardzo dobrej strony w obliczu kontuzji podstawowych zawodników. Zagrał w 57 spotkaniach, w 22 wychodząc w pierwszej piątce, rzucał średnio 7,7 punktów i rozdawał 3,6 asyst na mecz. Byłby naprawdę dobrym back upem dla Walla, co udowodnił w tegorocznych rozgrywkach i Wizards powinni zaoferować mu nowy kontrakt.

Jeszcze bardziej niż Price’a starałbym się zatrzymać Webstera, który rozegrał najlepszy sezon w swojej dotychczasowej karierze. 26-latek był istotną częścią rotacji Czarodziejów, zagrał aż w 76 spotkaniach, w 62 w pierwszym składzie. Był czwartym strzelcem drużyny – 11,4 punktów na mecz, a także najskuteczniejszym strzelcem Wizards zza łuku – średnio 42,2 proc.

Ten swingman w sierpniu ubiegłego roku podpisał z Wizards roczny kontrakt na kwotę 1,75 mln i myślę, że management zespołu z Waszyngtonu będzie musiał co najmniej podwoić tą kwotę, jeśli chce go zatrzymać w swoich szeregach.

Po tym sezonie kończą się też kontrakty Collinsa, Barbossy, Cartiera Martina i Garretta Temple’a i raczej nie zobaczymy ich w barwach Czarodziejów w przyszłym sezonie.

Kogo powinni pozyskać Wizards? Wydaje się, że przydałby się ktoś doświadczony pod kosz i na obwód. Nene jest jednak kontuzjogennym zawodnikiem, a i Okafor potrzebuje jakiegoś back upu. Wziards mają jednak ograniczone środki, dlatego będą pewnie mogli zaoferować jedynie minimum dla weterana – może Joel Pryzbilla albo Ronny Turiaf zgodzili by się dołączyć do ekipy z Waszyngtonu. Idealny byłby tutaj Jermaine O’Neal, ale on skłania się ku zasileniu Portland Trail Blazers. Z obwodowych zawodników myślę, że Mickael Pietrus albo Keith Bogans byliby ciekawą opcja.

Nie można także zapomnieć, że Wizards będą wybierać w drafcie. Gdyby brać pod uwagę tylko bilans spotkań, to na dzień dzisiejszy wybieraliby z 7 numerem, ale być może w tym roku im się poszczęści i przesuną się wyżej w loterii. Na miejscu managementu Waszyngtonu zdecydowałbym się na wybór jakiegoś podkoszowego, najlepiej centra nastawionego na defensywę, zbiórki i bloki, który mógłby zastąpić w przyszłości Okafora.

Lipiec 2014

Dla Wizards bardziej ważne niż ten off season będzie to, co nastąpi po zakończeniu sezonu 2013/14. Na tą chwilę mają wtedy w kontraktach tylko 4 graczy, z czego tylko kontrakt Nene jest gwarantowany. Pozostałe trzy to opcje zespołu, ale umowa Beala na pewno zostanie przedłużona. Takiej pewności nie mam co do Vesely’a i Singletona, ale nawet wykorzystując ich opcje to Czarodzieje będą mieli w kontraktach 24 mln dol. Dodając do tego pierwszy rok nowej umowy Walla, który w pierwszy mroku powinien wynieść ok. 13,6 mln, to po dodaniu da nam 37,6 mln. Wizards będą mieli ok. 20 mln na nowe umowy. Być może wtedy uda się im pozyskać drugiego All Stara, który wspomoże w tej drużynie Walla.

Podsumowanie

Ten sezon nie był do końca stracony. Wizards pokazali, że mają potencjał, a jeśli management uzupełni skład weteranami i dokona dobrego wyboru w drafcie to w przyszłym sezonie play off po raz pierwszy od sezonu 2007/08 mogą ponownie wrócić do Verizon Center. Kluczem dla dalszego przyszłości organizacji i tego w jakim kierunku pójdą jest dalszy rozwój Johna Walla i lato 2014, kiedy będą mieli dużo środków na nowe kontrakty. Polecam w przyszłym sezonie oglądać spotkania Wizards, ponieważ mogą być naprawdę ekscytującym zespołem.

Washington Wizards statystycznie (średnie na mecz)

Punkty: 93,2 – 28 miejsce w lidze; Skuteczność z gry: 43,5 proc. – 27 miejsce; Skuteczność za trzy: 36,5 proc. – 10 miejsce; Skuteczność z linii rzutów wolnych: 73,3 proc. – 23 miejsce; Zbiórki: 43,2 – 8 miejsce; Asysty: 21,6 – 19 miejsce; Przechwyty: 7,3 – 19 miejsce; Bloki: 4,6 – 21 miejsce; Starty: 15,1 – 5 miejsce; Faule: 20,5 – 10 miejsce

Liderzy zespołu (średnie na mecz)

Minuty: John Wall – 32,7; Punkty: John Wall – 18,5; Skuteczność z gry: Jan Veseley  – 50 proc.; Skuteczność za trzy: Martell Webster – 42,2 proc.; Skuteczność z linii rzutów wolnych: Martell Webster – 84,8 proc.; Zbiórki: Emeka Okafor – 8,8; Asysty: John Wall – 7,6; Przechwyty: John Wall, Trevor Ariza – 1,3; Bloki: Emeka Okafor – 1; Starty: John Wall – 3,2; Faule: Nene Hilario – 2,8

Top 10 zagrań w sezonie 2012/13

[youtube=http://youtu.be/QDnM_zuSql0&w=720]

 

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *