Playoffs 2013: zapowiedź serii New York Knicks – Indiana Pacers

Do drugiej rundy Playoffs na wschodzie awansowali Indiana Pacers i New York Knicks i to właśnie zespół z Nowego Yorku jest najszczęśliwszą drużyną z pozostałych na polu bitwy ( i T-Mac), bo ta sztuka udała im się pierwszy raz od 13 lat. Oba zespoły w pierwszej rundzie nie uniknęły wpadek. Knicks przez swój brak koncentracji przy stanie 3-0, pozwolili Celtics na złapanie drugiego oddechu i wygranie dwóch kolejnych spotkań, a zespół z Indiany zagrał chyba najgorszy mecz (3 spotkanie) w swojej historii występów w Playoffs, ale ostatecznie pokonał Hawks, także w stosunku 4-2. Knicks to zespół, który oparty jest przede wszystkim na ofensywie i skuteczności swoich liderów. Pacers są tego przeciwieństwem i każdy mecz próbują wygrać w obronie. Zapowiada się zacięta walka i dobra rozgrzewka przed finałem Konferencji Wschodniej.

knicks_pacers

 

New York Knicks (Krzysiek Czyż)

Mocne strony :

  • Duet Raymond Felton-Tyson Chandler. Center Knicks wraca do formy i jego dobra gra będzie bardzo potrzebna NYK, aby wygrać tę serię. Pick&rolle grane przez tę parę spowodują, że obrona Pacers będzie musiała zacieśnić swoją obronę i wspomóc Roya Hibberta, co zaprocentuje tym, że na obwodzie więcej miejsca dostanie Carmelo, JR Smith, Steve Novak czy inni. Ważne będzie, aby Felton mądrze kierował zespołem i jeszcze lepiej kreował swoich partnerów niż w 1 rundzie. 
  • Przewaga własnego parkietu. Może się okazać, że 2 miejsce wywalczone na przekroju całego sezonu przez Knicks, będzie ich przepustką do gry w Finale Konferencji. Pacers u siebie, a Pacers na wyjeździe to dwie zupełnie inne drużyny, co najlepiej prezentuje ich blowout w Phillips Arena. Knicks jeśli realnie myślą o przejściu dalej, muszą zagrać bezbłędnie w Madison Square Garden. Prawdopodobnie będą mieli 3 próby wygrania w Indianie i jeśli którąś wykorzystają to będą mieli zwycięstwo w swoich rękach.
  • Duża możliwość rotacji na obwodzie. Seria z Celtics potwierdziła, że Knicks mają kim postraszyć zza łuku i w każdym spotkaniu, kto inny może być liderem. Do składu powinien powrócić także Amare Stoudemire, co na pewno da szansę Knicks rozłożenia gry ofensywnej na jeszcze większą liczbę graczy. Nie wiadomo w jakiej formie będzie STAT, ale jeśli zagra tak jak robił to pod koniec sezonu regularnego to będzie ważnym punktem Knicks.

Słabe strony :

  • Brak odpowiedniej koncentracji. Niewykorzystane okazje się mszczą i Knicks powinni być zadowoleni, że Celtics nie starczyło sił aby zaliczyć 3 z rzędu zwycięstwo i doprowadzić do Game 7. Przy niezłej grze nowojorczyków w pierwszych spotkaniach, ta seria powinna się skończyć szybkim 4-0, ewentualnie 4-1. Ostatecznie skończyło się 4-2, ale odrobienie 20 punktowej straty przez Celtics w kilka minut nie jest dobrym prognostykiem na przyszłość dla Knicks.
  • Zbyt mała równowaga między grą inside-outside. Knicks bazują na rzutach za trzy i kiedy im wpada, to wszystko jest w jak najlepszym porządku i krótkospodenkowcy rozjeżdżają kolejnych rywali. Problem robi się, gdy obrona rywali na to nie pozwala, albo po ludzku zawodnicy pudłują. Jeśli Knicks za wszelką cenę, będą starać się przełamać, to obrona Pacers może to bardzo szybko wykorzystać i zabić rywali swoim transition offense. Ogrywanie Tysona Chandlera i Amare Stoudemire’a jest w tej serii konieczne, nawet po to aby tylko zawęzić pole gry.
  • Słaba skuteczność liderów. Bardzo mizernie w dwóch ostatnich spotkaniach grał zarówno Carmelo Anthony(15/47) a jeszcze gorzej w 1 rundzie prezentował się JR Smith(8/27). Knicks potrzebują wsparcia od swoich liderów. O ile o najlepszego strzelca sezonu regularnego jestem spokojny, to słaba dyspozycja Smitha może trochę martwić. Całą sytuacje zamaskowały trochę dobre występy Shumperta i Prigioni’ego, ale JR musi wyregulować celownik bardzo szybko, bo zabójcza obrona Pacers tylko czeka na zbieranie piłek po kolejnych, seryjnie przestrzelanych rzutach.

Po stronie Knicks jest kilka większych i mniejszych znaków zapytania, ale wydaje się, że jeśli realnie myślą o wyrównanej rywalizacji z Heat w Finale, to muszą ograniczyć wszystkie atuty Pacers i zagrać swoją ulubioną koszykówkę. Jeśli w normalnej dyspozycji będzie JR Smith i Carmelo Anthony, dobrą grę dołoży Stoudemire a swoje zagra Chandler to Knicks powinni zakończyć tą serię w 6 spotkaniach. Playoffs to jednak sprawa, którą ciężko jest przewidzieć i myślę, że Pacers zaskoczą swoim zaangażowaniem Knicks. Mój typ: 4-3 dla Knicks.

Kluczowe pojedynki( z perspektywy Knicks)

  1. Iman Shumpert vs Paul George. Ciężko powiedzieć jak będzie wyglądała obrona Knicks na Georgu, ale na pewno Woodson zrobi wszystko aby ograniczyć lidera Pacers i sprawić, że jego wszechstronność zaniknie na kilka spotkań. Od zadań specjalnych ma w swoim zespole Imana Shumperta, który jeśli da radę ustać George’owi to będzie X factorem tej serii, który może zaprowadzić Knicks do finału. George natomiast co wieczór ociera się o triple-double i jego dobra gra będzie niezbędna dla Pacers. Zapowiada się ostra walka i sporo męskich fauli.
  2. Carmelo Anthony vs David West. Jeżeli uda się ograniczyć George’a, to kolejny do odstrzału jest David West. Nim będzie musiał się zająć Melo i zobaczymy na ile poprawił się w defensywie. George i West będą zapewne kryci przez trio Anthony-Shumpert-Stoudemire. Dla Knicks będzie niezwykle ważne, wyłączyć w miarę możliwości z gry chociaż jednego z liderów Pacers. Anthony będzie miał przewagę w ataku nad Westem/Georgem i miejmy nadzieje, że nakręcony udanymi akcjami ofensywnymi będzie w stanie skutecznie uprzykrzyć życie rywalom.
  3. Roy Hibbert vs Tyson Chandler. Center Pacers w przerwie na All-Star Weekend skorzystał chyba z usług różnych specjalistów, bo druga część seoznu w jego wykonaniu jest znacznie lepsza. Wciąż gra poniżej oczekiwań, ale będzie miał szanse na rehabilitację. Musi sobie radzić z Chandlerem, aby jak najmniej absorbować do pomoc swoich kolegów zajętych innymi zawodnikami. Chandler natomiast ma przewagę siły i musi pamiętać o mocnym zastawianiu centra rywali, żeby ograniczyć ilość ponowień Pacers. W pomalowanym łokcie nie raz pójdą w ruch, a kości mogą zatrzeszczeć.

Indiana Pacers ( Łukasz Lech)

Mocne strony:

  • Obrona – w trakcie sezonu regularnego Indiana cechowała się najmocniejszą obroną w lidze. Średnio w każdym meczu traciła 96.6 punktów. Sprawa podobnie ma się podczas Playoffs, bowiem ilość traconych punktów wynosi 96.4, co jest czwartym wynikiem najlepszej 16 ligi. Podopieczni Franka Vogela szczególnie dobrze radzą sobie z obroną kontr przeciwników. W sezonie zasadniczym Pacers tracili średnio 10 punktów po kontrach rywali. Pierwszą rundę zakończyli ze średnią 11.4 punktów.
  • Solidny, wyrównany skład – ekipa Pacers pozbawiona jest typowych gwiazd. Rolę liderów pełnią zamiennie Roy Hibbert(14.7 pkt), Paul George(18.7), George Hill(15.2)  i David West(16.3), którym łatwiej będzie we czterech wziąć odpowiedzialność za ewentualną porażkę.
  • Walka na desce – Zarówno w sezonie regularnym jak i w Playoffs Pacers dysponują najlepszą „deską” w lidze z wynikiem odpowiednio 45.9 i 49.3 zbiórek na mecz. Głównymi sprawcami są Paul George(9.5 zb), Roy Hibbert(8.8) i Lance Stephenson (8.0). Równie dobrze gracze z Indiany dobrze radzą sobie pod tablicami przeciwników. Kilka ofensywnych zbiórek może zapewnić im kilka łatwych punktów, które w rywalizacji z mega ofensywną drużyną jaką są nowojorscy Knicks mogą być niczym woda na pustyni.

Słabe strony:

  • Straty – Choć nie jest to najgorszy wynik w lidze to 15.5 straty nie napawa optymizmem. Podobnie jest w Playoffs, Pacers tracą średnio 15.1 piłek, po których rywale zdobywają niewiele powyżej 14 punktów.
  • Skuteczność – Podobnie jak w sezonie regularnym Pacers nie zachwycają swoją skuteczności, która w pojedynku z Hawks wyniosła 41.5%. Szczególny problem gracze z Indianapolis w końcówkach, bowiem podczas ostatnich 5 minut mniej niż 1 z 3 ich rzutów znajduje drogę do kosza. W obliczu tak słabej skuteczności jeszcze większej wagi nabiera ilość strat generowanych przez graczy Indiany Pacers, bowiem odrobienie tych punktów nie przyjdzie im łatwo.

Przede wszystkim kluczem do zatrzymania Knicks będzie powstrzymanie aktualnego króla Nowego Jorku – Melo Anthony’ego, który jest drugim strzelcem w Playoffs. Nowojorczycy pierwszy raz od 13 lat przeszli pierwszą rundę i zrobią wszystko, aby tegoroczna przygoda nie zakończyła się jedynie szczebel wyżej. Mój typ to 4:2 na korzyść Knicks.

 

Kluczowe pojedynki z perspektywy Indiany Pacers:

  • Paul George vs Carmelo Anthony. Uważam, że przed tym ciężkim zadaniem powstrzymania Anthony’ego stanie właśnie George, który warunkami fizycznymi nie odbiega od swojego bardziej doświadczonego rywala. Frank Vogel może ustawić całą defensywą na obronę Melo, aby deko ułatwić zadanie Paulowi.
  • Roy Hibbert vs Tyson Chandler. Choć Tyson nie jest ofensywną bestią to wyłączenie go z gry znacznie skróci pole manewru Knicksów, którzy punktów w ataku pozycyjnym będą musieli szukać po grze 1 na 1, lub szybkim ruchu piłki po obwodzie.

Kto będzie groźniejszym rywalem dla Heat w Finale Wschodu ?

K. Czyż : W trakcie sezonu to Pacers byli drużyną, która sprawiała najwięcej kłopotów Heat. Mistrzowie NBA średni radzili sobie w 2 pierwszych spotkaniach ze zorganizowaną obroną graczy z Indianapolis i kosztowało ich to dwie porażki. W końcu jednak przełamali tą niemoc, ale na pewno wciąż po nocach śni im się ubiegłoroczna seria z Pacers i woleliby trafić na Knicks. Melo natomiast udowodnił, że potrafi rzucić obronie Heat nawet 50 punktów i jeśli Knicks będą w gazie to uważam, że ewentualny finał Konferencji Heat-Knicks byłby niesamowicie ciekawy i pełny rachunków do wyrównania.

Ł. Lech : Nie ma wątpliwości, że najciekawiej seria finałowa Wschodniej Konferencji wyglądałaby z udziałem Knicks i Heat, jednakże wymęczeni Nowojorczycy szybko mogą ulegnąć obrońcom tytułu. Heat mają niemały problem z ekipami dysponującymi mocnym frontcourtem, który bezsprzecznie posiada drużyna Indiany Pacers. Podopiecznym Franka Vogela w pojedynku z Heat mogłoby zabraknąć siły ofensywnej, aby stoczyć wyrównaną i pełną emocji serię.

 

Krzysiek Czyż

Wierny fan Ersana Ilyasovy. Wychowany na Euro Stepie D-Wade'a i akcjach Paula Pierce'a. Kiedyś zaproszę na grilla Z-Bo. W dzień zamienia się w psychofana Premier League.

5 komentarzy

  1. Lanfaust pisze:

    tylko załamać ręce…..

    „Nie wiadomo w jakiej formie będzie STAT, ale jeśli zagra tak jak robił to pod koniec sezonu regularnego to będzie ważnym punktem Knicks.”

    Ostatni mecz STAT zagrał 7 marca 2013 r. czyli 2 miesiące temu

    „W trakcie sezonu to Pacers byli drużyną, która sprawiała najwięcej kłopotów Heat”

    NYK – Miami 3-1 z tego 2 porażki 20 punktami, jedna 12 punktami a zwycięstwo 6 punktami
    IND – Miami 2-1 z tego jedna porażka 10 punktami , druga 13, a zwycięstwo Miami 16 punktami.

    • Fakt, źle się wyraziłem, z Amare, chodziło mi o okres kiedy wrócił po kontuzji i zanim złapał następną, grał niezłą koszykówkę, a podano informację, że ma wrócić na 2 serię.
      Co do statystyk to oczywiście nie podważam, ale w obu wygranych przez Pacers spotkaniach Heat byli bez pomysłu na rozbicie obrony Pacers, a zatrzymanie LeBrona na 13 punktach chyba zasługuje na wyróżnienie ;) Mimo wszystko uważam, że to Pacers mają więcej atutów w obronie niż Knicks.

    • woy9 pisze:

      @Lanfaust czemu ręce łamać?

      w drugim punkcie. Jeśli dobrze pamiętam to Knicks wygrywali 2-krotnie z osłabionymi Heat . Pacers mierzyli się z Heat będącymi w pełnym składzie, podczas każdego meczu,i z Big Three.

      Heat – Pacers
      http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400278658
      http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400278405
      http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400278232

      Heat – Knicks
      http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400278829 tylko Bosh grał.
      http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400278600
      http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400277988
      http://scores.espn.go.com/nba/boxscore?gameId=400277740

      w pierwszym punkcie. Oczywiście chodzi o sezon STATa więc może koledze brakło słowa SWOJEGO sezonu regularnego.

    • Lanfaust pisze:

      @ Krzysiek Czyż

      Pełna zgoda, że IND ma więcej atutów w obronie, ale znacznie mniej w ataku.
      Choć tak naprawdę nasza dyskusja jest czysto akademicka, bo ani Knicks, anie Pacers nie są w stanie pokonać Miami

      @ WOY9 nie pamiętasz dobrze:)
      pierwsze 2 zwycięstwa NYK to Miami grało w pełnym składzie (2 mecz bez Melo) i to one zakończyły się blowoutami. Trzeci mecz wygrali Miami a ostatni rzeczywiście był w niepełnym składzie (co nie przeszkadzało Miami pokonać SAS).
      Odbijając piłeczkę mogę powiedzieć, że zwycięstwa IND miały miejsce podczas załamania formy Miami. 0d 28 grudnia 2012 do 1 lutego 2013 r. Miami miało fatalną serię, 9 zwycięstw 8 porażek. Z tego porażki m.in. z takimi tuzami jak Pistons, Bucks, Jazz, Celtics, Blazers a zwycięstwa po dogrywkach z Orlando, Raptors i Dallas.
      Dodam jeszcze, że obydwa wygrane mecze były w Indianapolis. Na Florydzie Knicksi wygrali 2 razy, a oprócz nich udało się to tylko GSW i Bulls po razie.

  2. Dokładnie, szanse na to, że którakolwiek z drużyn urwie Heat więcej niż 2 mecze są małe, albo musi wydarzyć się ogromna sensacja. Dlatego mówiłem o Pacers, bo i Indiana i Knicks przede wszystkim muszą się najpierw obronić przed zabójczymi atakami ;))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *