Play-offs 2013 – dzień ósmy

ciekawostki statystyczne

BROOKLYN NETS 134:142 CHICAGO BULLS 3OT (1-3)

– Mecz sezonu. Poczytajcie, obejrzyjcie, naprawdę warto. Co tam warto, trzeba!

Jeszcze na trzy minuty do końca czwartej kwarty Nets prowadzili 109:95, a CJ Watson już biegł z piłką na kosz i wsadem miał dać swojej drużynie kolejne punkty, które przypieczętowałyby wygraną gości. Nic z tego, Watson mimo sytuacji sam-na-sam z koszem dunk spudłował i od tamtej pory oglądaliśmy zupełnie inny, lepszy mecz. Nate Robinson, który w trzech pierwszych kwartach zdobył łącznie pięć punktów, zanotował wówczas serię 12 kolejnych punktów bez odpowiedzi Nets. Pierwsza dogrywka, druga dogrywka, trzecia dogrywka i koniec – Bulls wracają na Brooklyn z 3-1. Więcej o przebiegu meczu w recapie podlinkowanym wyżej.

Robinson zdobył w całym meczu 34 punkty, z czego 23 w czwartej kwarcie i 6 w dogrywkach. Po pierwsze – Nate otarł się o rekord organizacji Bulls w liczbie punktów w jednej kwarcie. Michael Jordan w 1990 roku w półfinałach Konferencji przeciwko Sixers rzucił w czwartej kwarcie G3 24 punkty (Bulls przegrali). Po drugie – Robinson wyrównał rekord ostatnich 15 edycji play-offs w liczbie punktów zdobytych po trzeciej kwarcie. 29 punktów w czwartej kwarcie oraz w OT zdobył również LeBron James w 2007 roku przeciwko Pistons. Pod tym względem Robinson wyprzedził m. in.: Allena Iversona (26 pkt w 2001), Richarda Jeffersona (24 pkt, 2004), Gorana Dragicia (23 pkt, 2010) i Nicka van Exela (23 pkt, 2003).

Dla Nate’a Robinsona 34 punkty to oczywiście nowy rekord kariery w play-offs oraz rekord organizacji w liczbie punktów zdobytych przez rezerwowego w jednym spotkaniu w post-season. Nate przebił 30 punktów Bena Gordona z 2005 roku. Ostatnim graczem, który zdobył tyle punktów w 28 minut gry, był… Kirk Hinrich (2005, wcześniej Eddie Johnson i Michael Jordan w 1993). Hinrich w dzisiejszym meczu w godzinę gry zdobył 18 punktów i rozdał 14 asyst.

– Robinson praktycznie samodzielnie odrobił straty, ale nie tylko jemu Bulls zawdzięczają wygraną. 21 punktów i 8 zbiórek (10-16 FG) miał Carlos Boozer, o Hinrichu już wspomniałem, 16 punktów z 8 rzutów zdobył Jimmy Butler, po 15 oczek dostarczyli Joakim Noah (13 zb, 4 blk) i Luol Deng (8 zb, 6 ast), a 10 – Taj Gibson. Nazr Mohammed (9 pkt, 6 zb) został bohaterem trzeciej dogrywki, w ostatnich 33 sekundach zdobył 4 punkty i zebrał dwie piłki w ataku.

– To spotkanie można podzielić na dwie części: przed spudłowanym wsadem Watsona i po nim. W pierwszej części Nets trafili 60,6% rzutów z gry, w tym 9 na 15 trójek. Od tamtej pory ich skuteczność wynosiła 25,8% z gry i 0-9 za trzy. Deron Williams, który zdobył 32 punkty i rozdał 10 asyst (7 TO), w trzech dogrywkach (15 minut) miał tylko dwa punkty. Joe Johnson spisywał się w nich znacznie lepiej, przede wszystkim w pierwszej. W całym meczu zdobył 22 punkty, z czego połowę w dogrywkach. 26 punktów, 11 zbiórek i 4 bloki zanotował Brook Lopez. 17/9/4 miał Gerald Wallace (5-9 FT), 15/13 na 5-7 z gry – Reggie Evans (5-12 FT). Nets jako drużyna trafili tylko 29 z 45 rzutów wolnych.

Deron Williams w trzech pierwszych kwartach zdobył 24 punkty na 9-14 z gry i 4-6 za trzy. W 4Q/OT uzbierał ich tylko osiem (z czego dwa w samych dogrywkach) na skuteczności 2-11 z gry i 1-5 za trzy. Mimo to udało mu się zanotować trzecie w historii Nets 30pkt/10 ast w play-offs. W 2002 roku sztuki tej dokonał Jason Kidd, a trzy lata później – Vince Carter. Lopez trafił tylko 9 z 20 rzutów z gry, w tym dwa z dwunastu przeciwko Noahowi (7-8 FG przeciwko pozostałym obrońcom).

– 142 punkty Bulls to ich nowy rekord organizacji w play-offs oraz najlepszy wynik w całej NBA od 1992 roku (Blazers 153-151 Suns po 2OT). Poprzednim rekordem Bulls było 131 punktów z 1970 i 1986 roku. Dla Nets, mimo porażki, to także najlepszy wynik w historii PO, poprzednim było 127 oczek w 2004 roku. Inny nowy rekord organizacji Chicago to aż 58 trafionych rzutów z gry.

Po raz siódmy w historii NBA Play-offs doszło do trzydogrywkowego spektaklu. Oto pozostałe tak długie mecze (drużyna zwycięska jako pierwsza):

  • Celtics-Nationals 1953 (4 OT) – rekord
  • Celtics-Suns 1976 (3)
  • Suns-Bulls 1993 (3)
  • Nets-Pistons 2004 (3)
  • Bulls-Celtics 2009 (3)
  • Thunder-Grizzlies 2011 (3)

Dopiero po raz drugi od 1970 roku, od kiedy prowadzone są takie statystyki, zdarzyło się, by w meczu play-offs cała dziesiątka starterów z obu drużyn zdobyła min. 15 punktów. W 1987 roku stało się to w spotkaniu Bucks z Celtics (dwie dogrywki).

Uff… co za mecz.

LOS ANGELES CLIPPERS 83:104 MEMPHIS GRIZZLIES (2-2)

– Kiedy skończył się mecz Bulls-Nets, w Memphis ruszała druga połowa. W tym przypadku, odwrotnie niż w Chicago, w czwartej kwarcie nie było odrabiania strat, lecz ich powiększanie. Grizzlies wygrali czwartą kwartę 33:16 i wyrównali stan serii na 2-2. To jedna z dwóch rywalizacji w tych play-offs, w której nikt nie wygrał meczu na wyjeździe. W tej sytuacji to lepsza wiadomość dla Clippers, którzy mają przewagę własnego parkietu, ale w następnym meczu Zach Randolph (24 pkt, 9 zb, 11-17 FG) i Marc Gasol (24 pkt, 13 zb, 9-14 FG) nie mogą zagrać tak dobrze. Dzisiejsza 21-punktowa wygrana Grizzlies była ich najwyższą w historii play-offs. Poprzednim rekordem było zwycięstwo ze Spurs w 2011 roku różnicą 18 oczek.

Tayshaun Prince zdobył 15 punktów (7-12 FG), choć w trzech poprzednich meczach uzbierał ich łącznie.. dziesięć. 15 punktów zdobył także Mike Conley, który rozdał poza tym aż 13 asyst. Randolph w dwóch pierwszych meczach dotknął piłki w ataku 40 razy, notując 13 ppg (z czego 10 ppg z pomalowanego). W G3 i G4 miał łącznie 65 „touches” oraz 25.5 ppg (19 ppg z pomalowanego).

– Tym razem to Grizzlies zniszczyli Clippers na deskach. Gospodarze wygrali tablice 45-28, zbierając 13 piłek w ataku i zdobywając 22 punkty drugiej szansy (w dwóch pierwszych meczach razem 12 zbiórek w ataku i 20 pkt). Clippers pięć ofensywnych zbiórek zamienili na tylko dwa takie punkty. Łącznie w G3 i G4, wygranych przez Memphis, w statystyce punktów drugiej szansy Grizzlies wygrali 44-6. Przypomnijmy, w pierwszym meczu tej serii Clippers wygrali deski 47-23. Dziś tylko jeden gracz LAC miał więcej niż trzy zbiórki – Blake Griffin (19 pkt, 10 zb).

Chris Paul zagrał lepiej niż ostatnio (dziś 19 pkt, 6 ast, 7-13 FG, 1 TO), ale poza nim i Griffinem tylko jeden gracz zdobył więcej niż 10 punktów – Jamal Crawford (12 pkt, 4-11 FG). Ponadto nawet Paul zdobył po przerwie tylko pięć oczek. Clippers z kwarty na kwartę zdobywali coraz mniej punktów, a po przerwie trafili tylko jedną trzecią rzutów. W całym meczu mieli 12 celnych rzutów z odległości min. 4,5 metra od kosza, ale po pierwszej kwarcie, w której trafili 5 z 10 takich rzutów, ich skuteczność tej kategorii wynosiła zaledwie 7-27 (25,9%).

– Grizzlies mieli nie tylko wygraną na deskach, ale też znacznie lepszą skuteczność. Trafili 50,6% rzutów z gry przy 41% Clippers. Są w tym sezonie 24-1, gdy przekraczają granicę 100 punktów.

INDIANA PACERS 69:90 ATLANTA HAWKS (2-1)

– Dwa pierwsze mecze tej serii, w Indianie, Pacers wygrali łączną różnicą 32 punktów. Co stało się w Atlancie? Spójrzcie na wynik. Przewaga własnego parkietu czasami ma bardzo duże znaczenie, ale nikt chyba nie spodziewał się (zwłaszcza patrząc na poprzednie mecze), że goście zdobędą tylko 69 punktów na skuteczności 27,2% z gry i 4-25 za trzy oraz przy 22 stratach. Sprawa rozstrzygnęła się bardzo szybko, pierwszą kwartę Hawks wygrali 27:14, a do przerwy prowadzili 54:30. To była najgorsza pierwsza połowa meczu play-offs w historii Pacers oraz najlepsza defensywnie dla Atlanty (patrząc na liczbę zdobytych/straconych punktów). Paul George (16 pkt, 9 zb, 4-11 FG, 5 TO) i David West (18 pkt, 6 zb) do przerwy zdobyli razem 20 punktów na skuteczności 7-17 z gry, ale reszta Pacers w pierwszej połowie spudłowała 22 z 25 rzutów.

– Hawks wygrali w Atlancie z Pacers po raz dwunasty z rzędu. Indiana nie odniosła tutaj zwycięstwa od 2006 roku.

– Graczem meczu był bez wątpienia Al Horford. Zdobył on 26 punktów na skuteczności z gry 12-20 oraz zebrał 16 piłek. 14/6/6/3 dorzucił Josh Smith, a 13/6/5 miał Jeff Teague. Kluczem do wygranej była jednak oczywiście obrona, zwłaszcza ataku pozycyjnego. Pacers w half-court offense trafili 25,7% rzutów z gry oraz 2 z 21 trójek (9,5%), co dawało 0.56 punkta na posiadanie. W dwóch pierwszych meczach tej serii Pacers w HCO mieli skuteczność 44% z gry, 36% za trzy i prawie jeden punkt na posiadanie.

Do dzisiejszego meczu Pacers byli w tych play-offs najbardziej efektywną ofensywą (117.8 pkt na 100 posiadań). Dziś pod względem ofensywnego ratingu zanotowali najgorszy występ od 2006 roku (wliczając RS), kiedy przeciwko Cavs mieli 69,1 punkta na 100 posiadań (dziś 70.8).

Pacers po raz szósty w historii rzucili w meczu play-offs 69 punktów lub mniej. Czterokrotnie, w latach 2004 i 2005, przydarzyło im się to w meczach z Pistons, a raz – w 1994 roku – także z Hawks. 27,2% skuteczności z gry to najlepszy wynik defensywy Atlanty w PO od min. 27 lat. Pacers w 2005 roku przeciwko Celtics mieli 26,9% skuteczności.

OKLAHOMA CITY THUNDER 104:101 HOUSTON ROCKETS (3-0)

Kevin Durant trafił „kartofla” dającego prowadzenie w końcówce spotkania i Rockets zmarnowali szansę na zwieńczenie fantastycznego come-backu. Gospodarze odrobili 26 punktów straty z drugiej kwarty, po tym jak przegrali pierwszą 19:39. Gdyby Rakiety wygrały to spotkanie, a było naprawdę blisko, mogłaby z tego być jeszcze seria. A tak jest 0-3.

Durant w pierwszym meczu bez Russella Westbrooka wyrównał play-offowy rekord kariery z 41 punktami, zbierając także 14 piłek. W ostatnich 25 edycjach PO tylko czterech graczy w wyjazdowym meczu zanotowało 40 punktów i 14 zbiórek (Charles Barkley 1994, Hakeem Olajuwon 1995, Kobe Bryant 2001, LeBron James 2011, 2012). Zastępujący Westbrooka Reggie Jackson miał 14 punktów w 25 minut. Świetnie spisał się Serge Ibaka, który zanotował 17 punktów i 11 zbiórek, w tym siedem w ataku.

Durant po raz 29. z rzędu zdobył w meczu play-offs min. 21 punktów. W ostatnich 40 latach tylko Michael Jordan i Kareem Abdul-Jabbar mieli dłuższe serie tego typu.

James Harden nabił mi trochę punktów w Drive to the Finals, zdobywając 30 punktów, 8 zbiórek i 6 asyst (9-22 FG, 10-15 FT). 21 punktów, 7 zbiórek i 7 asyst oraz 8-12 z gry zanotował Chandler Parsons. 18 punktów z ławki zdobył Francisco Garcia.

Rockets mieli lepszą skuteczność z gry (43,4% – 37,9%), ale przegrali ten mecz poniekąd na linii rzutów wolnych, skąd trafili 17 z 25 prób. Thunder jak zwykle byli niemal perfekcyjni, 28 z 30.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *