Czy to koniec ery Garnetta i Pierce’a?

Dziś wieczorem o godz. 19 Boston Celtics rozegrają swój czwarty mecz w tegorocznych play off przeciwko New York Knicks. Czy ostatni? Być może. Patrząc wstecz na trzy poprzednie spotkania i na to, jak się w nich prezentowali mogą dziś zakończyć sezon. O wygranej serii raczej już nie ma co marzyć. Nikt nigdy w historii NBA nie wszy szedł z 0-3, a najbardziej utytułowany zespół w lidze nie będzie pierwszym, który tego dokona. Na pewno nie z taką grą jak dotychczas.

Fot. AP Photo/Winslow Townson

Lipiec 2013. Mistrzostwo zdobyli (wstaw tu swojego faworyta :]). Jesteśmy już po drafcie. Okienko transferowe zaraz się rozpocznie. Kluby będą mogły podpisywać zaraz z kontrakty z wolnymi agentami, dokonywać transferów. Zewsząd dochodzą rozmaite plotki. Gdzie wyląduje Josh Smith? Czy Dwight Howard zostanie w Los Angeles Lakers, podobnie jak Chris Paul w Clippers? Pelicans wytransferują Erica Grodona? Kto wzmocni Dirka Nowitzkiego w Dallas Mavericks? Kto będzie na tyle nieobliczalny, by zaproponować duży kontrakt Brandonowi Jenningsowi? Na ile zostaną wycenione kolana Andrew Bynuma?

Danny Ainge siedzi w swoim biurze. Stuka nerwowo palcami o biurko. Przed nim trudna rozmowa i wiele ciężkich decyzji do podjęcia, które zawyrokują na przyszłości organizacji. Rozlega się pukanie do drzwi.

– Proszę wejść – zachęca generalny menager Celtics.

Do gabinetu wchodzą dwie osoby. Ainge doskonale zdaje sobie sprawę, jak wiele zawdzięcza im całe miasto. Pierwszy z nich jest tu od początku kariery. Stal się żywą legenda klubu. Jedną z jego ikon i najlepszych zawodników w historii. Tak samo drugi, choć występuje tu tylko od 6 sezonów. Kibice ich kochają. Dziennikarze podziwiają ich grę. Rywale na parkiecie szanują.

Przeżyli wspólnie wspaniałe chwile. Byli razem na dobre i na złe. W trudnych i w dobrych momentach. Lubią się. Szanują. Dlatego tym bardziej ciężko będzie mu powiedzieć to co musi. Ale taka jest właśnie specyfika tej ligi. Dochodzisz do pewnego momentu, w którym musisz zrobić to, co najlepsze dla klubu. Wiesz o tym doskonale. Tu nie ma miejsca na sentymenty. Buisness is business.

Ainge wskazuje na dwa fotele. Gestem zachęca gości do zajęcia miejsca. Proponuje coś do picia. Wyciąga z szafy starą, dobrą whisky. Trzymaną na specjalne chwile. To właśnie jedna z takich. Do trzech szklanek wlewa złocisty płyn. Wrzuca kostki lodu i podaje przybyszom.

Siada za biurkiem naprzeciwko nich. Wznosi okolicznościowy toast. Wymieniają kilka zdawkowych zdań. Nic specjalnego. Wszyscy wiedzą po co się tu zebrali, ale to Ainge musi zacząć ten temat. To on ich tu zaprosił. To z jego inicjatywy zorganizowano to spotkanie. Chciał być uczciwy wobec nich, tak jak oni byli prze cały ten czas uczciwi wobec niego. Wobec organizacji. Wobec kibiców i na koniec wobec siebie.

Pomimo tego, że wie co musi powiedzieć i zrobić, przychodzi mu to z trudem. Słowa więzną w gardle, ale w końcu się przełamuje. – Wszyscy trzej wiemy, dlaczego tu jesteśmy – zaczyna. – To był ciężki dla nas sezon. Odejście Ray’a, kontuzja Rajona, wy też nie zawsze byliście w pełni sił. Doszliśmy do tego momentu, w którym trzeba zrobić to, co najlepsze dla organizacji. Dlatego uważam, że powinniśmy was wymienić. Przebudować drużynę i zacząć nowy rozdział w historii Celtics. Muszę robić, to co najlepsze dla tej organizacji, a w tej chwili to zdecydowanie najbardziej optymalne wyjście.

Powiedział to. W końcu to ma za sobą. Dopił drinka do końca. Piłka jest teraz na ich połowie…

Pofantazjowałem trochę, ale tak sobie to wyobrażam. Że tak to będzie wyglądać. Tak to powinno wyglądać. Celtics się kończą. Wydaje mi się, że ten skład już nic nie osiągnie, a podejrzewam, że pierwsza runda play off, to nie to, o co chcą walczyć co roku w Bostonie. Tu liczy się tylko zawieszenie kolejnego baneru mistrzowskiego pod kopułą hali TD Garden,a z tym składem nie mają już na to szans.

Kevin Garnett i Paul Pierce są już starzy. To widać. Kontuzje, drobne urazy, wiek powodują, że nie mogą już dać Celtics tyle, ile by chcieli. Serca, umiejętności odmówić im nie można, ale w tym momencie to już za mało.

Ich ostatni taniec miał miejsce rok temu. Teraz z Garnettem grającym z urazem kostki, biodra oraz Piercem z każdym meczem coraz wolniejszym, do tego bez Rajona Rondo nie są w stanie prowadzić już Bostonu do gry o najwyższe laury. Widać to doskonale w serii z Knicks.

Dziś jest duża szansa, że zobaczymy ich po raz ostatni razem na parkiecie. The Big Ticket podczas tegorocznego All Star Game powiedział, że to jego ostatnie tego typu spotkanie. Od razu pojawiły się głosy, że być może Garnett wie coś więcej. Że po tylu latach kariery jego ciało jest już zmęczone i nie jest w stanie dawać z siebie maksa w każdym meczu. Że może jesteśmy świadkami jego ostatniego sezonu i pora zawiesić buty na kolku. Albo po prostu KG wie, że już za rok po prostu, najzwyczajniej w świecie, nie będzie na tyle dobry, by w Meczu Gwiazd zagrać.

Jeśli Garnett zdecyduje się grać dalej po tym sezonie, uważam, że powinien zostać wymieniony. Wiem, że są takie rzeczy jak lojalność i wierność, ale NBA to biznes. Każdy z nas o tym wie i pomimo tego, że Kevin ma w kontrakcie klauzulę no trade Ainge powinien z nim usiąść i porozmawiać o przyszłości. Jego i organizacji.

Zorganizować taką wymianę, która pozwoli Garnettowi powalczyć jeszcze o jedne pierścień w barwach innego zespołu oraz która przyniesie korzyści dla Celtics i pomoże im w przebudowie drużyny.

Bo na to już najwyższa pora. Ostatnia szansa na zdobycie mistrzostwa w tym składzie miała rok temu. Wtedy na drodze stanął LeBron James, tak samo jak to Boston w latach wcześniejszych stawał na drodze Jamesowi. Coś się kończy, a coś się zaczyna. Era Garnetta w barwach Celtics dobiegła końca.

To samo powinno stać się z Piercem. Wiem, ze jest ikoną i legenda klubu. Że gra tu od początku kariery i pobił kilka, a nawet kilkanaście rekordów, ale jego czas chyba też dobiegł końca. The Truth w przyszłym sezonie zarobi 16 mln dol, ale tylko 5 z nich jest gwarantowane.

To może być łakomy kąsek dla któregoś z klubów, który chce wyczyścić salary cup, które pozyska Pierce’a, następnie go zwolni, wypłacając mu te 5 mln i skrzydłowy Bostonu będzie mógł dołączyć do jakiegoś kontendera i jeszcze raz powalczyć o mistrzostwo.

Albo można tak jak w przypadku Garnetta również można skonstruować wymianę, która przyniesie korzyści zarówno dla Celtics, jak i Pierce’a. Podejrzewam, że co najmniej połowa klubów chętnie widziałby go w swoich szeregach, a jego doświadczenie na pewno przydałoby się któremuś z zespołów pretendujących do walki o mistrzostwo.

Celtics muszą to zrobić, przynajmniej powinni, ponieważ nic już z tym składem nie osiągną, a przyszła teraz pora, by podać sobie ręce, podziękować i ruszyć w swoją stronę. Nie wiem, gdzie mogliby pójść, nie zastanawiałem się jeszcze nad tym, ale z szacunku dla obu graczy powinny to być transfery korzystne dla obu klubów. Może nawet bardziej dla Garnetta i Pierce’a za to co zrobili dla Bostonu.

Klub ze stanu Massachusetts czeka przebudowa. To nieuchronne. Lepszego momentu nie będzie. Rondo wróci dopiero w okolicach stycznia, lutego. Green nie jest materiałem, przynajmniej na tą chwilę na franchise playera, ale podejrzewam, że nigdy nie będzie. Mam obawy czy nawet Rondo nim jest.

A Boston z transferów Garnetta i Pierce’a mógłby uzyskać wiele korzyści. Picki, schodzące kontrakty. Do tego powinni zanurkować po jak najwyższy numer w drafcie 2014. Ten ma być podobno o wiele bardziej bogaty w talent niż tegoroczny, a do tego latem 2014 roku na rynek wolnych agentów trafi wielu ciekawych zawodników z Jamesem na czele, jeśli ten odstąpi od kontraktu. Wyobrażacie sobie LeBrona w zielonych barwach? Co prawda to mało prawdopodobne, ale wizja rzeczywiście interesująca i pobudzająca wyobraźnię.

Jak zachowa się i co zrobi Ainge? Czy odłoży na bok sentymenty, czy też może będzie chciał by obaj weterani zakończyli kariery w barwach Celtics? KG być może zrobi to już tego lata.

Jakie jest wasze zdanie w tym temacie? Moje już znacie.

Dawid Ciepliński

Fan koszykówki od 1997 roku, kiedy jako dziesięciolatek obejrzał na żywo swoje pierwsze finały NBA pomiędzy Utah Jazz i Chicago Bulls. Od 1999 roku wierny kibic Los Angeles Lakers.

9 komentarzy

  1. FAN napisał(a):

    od lat kibicuję Zielonym…ale to co napisałeś jest prawdą, niestety BC się skończyło i nie są w tym składzie nic więcej ugrać, pamiętam KG jak grał w Wilkach i rządził pod deskami, jego zagrania danki…eh, ale to było i niestety nie wróci…PS. ej no Green jest teraz chyba najwyraźniejszym playerem w Bostonie :)
    Pozdrawiam

  2. mike napisał(a):

    Boston to nie Heat, Clippers czy inny twór! To dużyna z hisotrią. Tutaj szanuje się ludzi, którzy dali na swoje zdrowie, umiejętności. Dali poprostu całych siebie!
    Żadnej wymiany! Chyba, że któryś z nich sam tego zarzada… Pierce był zawsze z nami. Dostawał po dupie, ale nigdy nie chciał odejść. Gwiazda Rose powinna uczyć się od KG charyzmy.

    KG i The Truth zawsze będą Celtami i chociaż by C’s w następnym sezonie mieli mieć 10-72 ręce precz od nich.

    • kosmos111 napisał(a):

      Ręce precz od nich….
      Wspominasz o sezonie 10-72, ale chyba nie zdajesz sobie sprawy, że po zakończeniu kariery przez PP34 i Garnetta będziemy z niczym. Będziemy w ciemnej dupie, niczym Orlando w tym sezonie. Co ja zresztą gadam, Orlando paru ciekawych młodych graczy dostało i picki, my będziemy niczym Bobki w poprzednim sezonie. I będziemy potrzebowali co najmniej kilku sezonów, żeby sie z tego gówna wygrzebać. Więc jeśli ja mam wybierać: szacunek dla wielkich graczy czy szacunek dla klubu (bo Boston nie zasługuje na to, żeby na kolejne x lat zniknąć z poważnego grania) to przepraszam, ale ja wybieram wymianę.

      Zresztą temat wymiana i tak jest nierealny. Garnett na trade się nie zgodzi, prędzej zdecyduje się na emeryturę, a jego kontakt nam tylko będzie wisiał w salary. PP34 już prędzej, ale trzeba uczciwie powiedzieć, że mam tak ciężki kontrakt, że wiele się za niego nie ugra.

      Czego by więc Ainge nie zrobił to ma przejebane. Wymieni, będzie źle, kibice będą płakać, bo Celtics stracą duszę, nie wymieni, też będzie źle, bo drużyna będzie tkwić w marazmie, podczas gdy inni idą do przodu.

    • Szuwarek napisał(a):

      kosmos: Chyba nie jest tak źle. Celtics to nie tylko PP i KG. Masz kilku bardzo dobrych, może nawet czołowych graczy na swoich pozycjach wśród 1-3 roczniaków (choćby Sullinger, Bradley). Rondo wciąż jest młodym zawodnikiem i czołowym rozgrywającym ligi, a Green całkiem niezłą 2-3 opcją w teamie (na franchise playera się nie nadaje) na lata z dużymi umiejętnościami w defensywie. Moim zdaniem PP jeszcze przez 2-3 sezony będzie bardzo pożytecznym zawodnikiem. W serii z Knicks jako jedyny nie zawodzi. Tutaj jest potrzebny jeden zawodnik, który potrafi punktować (np. taki J.R. Smith) kiedy nikomu nie idzie i solidny podkoszowy. Seria z Knicks wyglądałaby inaczej nawet z samym Barbosą. W tym sezonie pamiętajcie, że Ainge załatwił Darko Milicica, który de facto też wyleciał z powodów osobistych i powinien być wymieniany w osłabieniach na równi z Rondlem, Sullingerem i Barbossą.

      De facto trudny będzie następny rok, bo już jest ponad 70 mln kontraktów. Z drugiej strony nawet z tym roosterem do play-off awansują i najwyżej zakończy się znowu 1 rundą. Za dwa lata mogą podpisać Pierce’a na 2 lata za jakieś 8 mln i szukać All-Stara pozbywając się Bassa (mają lepszego Sullingera). Mogą się handlować Greenem, Lee, Jetem. Są opcje wbrew pozorom. Moim zdaniem warto dobrze potraktować Pierce’a, bo wtedy jest to dodatkowy atut przy rozmowach z potencjalnym All-Starem. Pamiętajcie, że realnie mistrza mogą mieć drużyny z prawdziwym Franchise Playerem, których na rynku jest 7-10 (James, Rose, Anthony, Parker, CP3, Howard, Durant). To są wielkie transfery i oddawać Pierce’a czy KG w imię zdobycia Josha Smitha (z całym szacunkiem do Josha) wiele nie zmienia w szansach Celtics na mistrza.

      KG być może skończy karierę i co wtedy się dzieje z jego kontraktem? Trzeba dokonać amnestii, czy automatycznie jest zarwany? Cały czas jest w salary cup?

  3. klusekk napisał(a):

    Niestety taka prawda, ja byłem za tym aby przebudowę zacząć już w czasie trade deadline, teraz to ostatni dzwonek żeby dostać cokolwiek. Kolejne niestety to to ze Danny nie jest mistrzem wymian, tak to prawda jest lepszy od 90% GM-ów, ale to Boston, tu muszą pracować najlepsi.

    Wiadomo lojalność itd. ale jeśli oni kochają Celtics i są w stanie dla nich zostawić zdrowie na parkiecie to są też w stanie zgodzić się na transfer dla dobra organizacji.

    Powyższy tekst jest prywatną opinią autora.

  4. darek napisał(a):

    Tak, to już koniec Celtics.
    Ale osobiście nie wierzę, że Pierce moze odejsć do innej drużyny.
    On całe życie grał tylko w zielonych.
    A Garnett? PRzecież nie poznaje Allena za to, że ten uciekł po kolejny tytuł do Miami. Jak sam mógłby odejść??
    Może i Ci zawodnicy nie są już gwarancją (na pewno nie są) wygrywania. Ale oddanie ich to chyba nie jest dobry pomysł.
    Było by żal, gdyby Garnett trafił np. do Raptors. Chłop by się miotał.
    A moze już czas na koszykarską „emeryturę”?
    Na pewno nie odejdą jak Barkley, Malone, Carter. Nikt nie powie o nich „oni nigdy nie wygrali”.
    Mistrzowie odchodzą, przyjdą nowi.
    Kończy się era Bryanta, Pierca, Garnetta. Tworzy się era Jamesa. Nadejdą nowe, może równie piękne.

  5. Doteno napisał(a):

    A gdyby obaj zgodzili się na mniejsze kontraktu (wzorem Tima Duncana), a Boston powalczył o Josha Smitha? Piątka Rondo-Bradley-Pierce-Smith-Garnett może dużo osiągnąć. A tak przy okazji to do kiedy The Truth i KG mają kontrakty?

  6. klin napisał(a):

    Jesli Aigne bedzie chcial przekonac Garnetta zeby na ostatni sezon zmienil klub, bo szybciej KG zakonczy kariere. I to niestety moze byc smutna przyszlosc.

  7. manek napisał(a):

    Nie wymieniać żadnego z nich!! jak już to wymienić Bassa, Lee i zwolnić Jeta. Oni są ikoną klubu i wciąż jednymi z najlepszych w lidze w tym co robią. Rondo, Bradley, Green, Sullinger + jakiś dobry center z wymiany, albo rynku wolnych agentów (np. Gortat) to i tak będzie skład mogący powalczyć o PO, nawet bez Garnetta, czy Pierca. Nie można narzekać w momencie, kiedy w klubie jest plaga kontuzji młodszych graczy, a weterani na swoich barkach doprowadzili zespół do Playoffs. Należy im się szacunek – bez nich Celci w tym sezonie nie ugraliby nawet 25 wygranych!!!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *