Play-offs 2013 – dzień siódmy

ciekawostki statystyczne

NEW YORK KNICKS 90:76 BOSTON CELTICS (3-0)

– Celtics nie potrafią przekroczyć granicy 80 punktów (!) nawet na własnym parkiecie. Knicks też nie grają wybitnej ofensywy – dzisiejsze 90 punktów to ich najlepszy wynik w tej serii – ale też nie muszą. Wystarczy, że zatrzymują Celtów po drugiej stronie parkietu. Dzięki ogromnym kłopotom Bostonu w ataku Knicks mogą już w niedzielę wygrać swoją pierwszą serię play-offs od trzynastu lat. Celtics pozostała jedynie walka o miano pierwszej drużyny w historii ligi, która wyszła z 0-3, ale w obecnej dyspozycji ogromnym sukcesem będzie dla nich zdobycie 80 punktów.

Dziś nie zadecydowała fatalna druga połowa – sprawa wyjaśniła się znacznie szybciej, bowiem do przerwy C’s zdobyli tylko 31 punktów. Warriors i Nuggets po pierwszej kwarcie mieli po 32 punkty, ci drudzy w pierwszej połowie zdobyli 66 punktów. Celtics swój 66. punkt zdobyli na 6:20 do końca meczu.

Celtics nie dostali sweepa od 2004 roku. Dla Knicks może być to pierwsze 4-0 od czternastu lat.

14-punktowe zwycięstwo Knicks na wyjeździe to ich czwarte najlepsze osiągnięcie w play-offs od 30 lat oraz najlepsze od 1999 roku. Nowojorczycy nie wygrali w meczu PO w Bostonie tak wysoko do 40 lat.

– Knicks zatrzymują Celtics poniżej 80 punktów i dzięki temu sami nie muszą zdobywać tyle, co Warriors czy Nuggets. Tymczasem był to ich 43. kolejny mecz w post-seasonie, w którym nie przekroczyli granicy 100 punktów. Po raz ostatni dokonali tej sztuki w czerwcu 1999 roku (101-94 z Pacers). To najdłuższa seria tego typu w historii NBA Play-offs. Jest ona również dłuższa od każdej podobnej w RS od wprowadzenia zegara 24 sekund (1954/55).

– Knicks pobili strzelecki rekord serii, jakikolwiek by on nie był, ale Carmelo Anthony zdobył „tylko” 26 punktów i przerwał czteromeczową serię z 30 punktami w PO. Wciąż jednak dostarcza w tej rywalizacji 32 ppg na 46% z gry. Po 15 punktów dołożyli jednak JR Smith (6-12 FG, łokieć, 24 min) i Raymond Felton (10 ast, 7-14 FG). Pablo Prigioni miał 9 punktów z trzech trójek oraz pięć przechwytów. Zero punktów, ale po 6 zbiórek i asyst oraz dwa bloki miał Jason Kidd. Knicks trafili 50% rzutów z gry (Celtics 40%), 11 razy za trzy, mieli 14 przechwytów i 11 strat, ale też tylko osiem prób z linii rzutów wolnych – najmniej od co najmniej 54 lat. Ostatnią drużyną, która w jednym meczu play-offs oddała tylko 8 osobistych, byli Heat (2006). Co więcej, Knicks z tych ośmiu prób trafili tylko trzy razy – od 1964 roku są szóstą drużyną z podobnym „osiągnięciem”. Ostatnim takim przypadkiem były dwa trafienia Pacers w 2005 roku.

Jeff Green miał 21 punktów, 9 zbiórek i 4 asysty. Popełnił jednak, podobnie jak Paul Pierce (17 pkt, 4 zb, 5 ast, 0-5 3pt), aż pięć strat. 14 punktów zdobył Jason Terry, a 12 punktów i 17 zbiórek zanotował Kevin Garnett (5-13 FG). Celtics przegrali z Knicks u siebie w play-offs po raz pierwszy od 23 lat. W tej serii zdobyli 78, 71 i 76 punktów – komentarz jest zbędny.

To dopiero drugi przypadek od 1954 roku (zegar 24 seknd), w którym drużyna wygrywa trzy pierwsze mecze w serii, w każdym zatrzymując swojego rywala poniżej 80 punktów. W Finałach Konferencji 1997 Chicago Bulls w taki sposób pokonywali Miami Heat. Tamta seria zakończyła się 4-1 dla Byków, którzy zdobyli potem mistrzostwo.

SAN ANTONIO SPURS 120:89 LOS ANGELES LAKERS (3-0)

– Nie ma co się rozpisywać – Spurs po prostu zniszczyli Lakers na ich własnym parkiecie. Jeziorowcy z każdym meczem tracą kolejnych graczy, dziś w pierwszej piątce wyszli Darius Morris i Andrew Goudelock. Pierwszy zdobył 24 punkty (9-15 FG, 6 ast), drugi miał 20. Nie wygląda to źle, ale obaj mieli po -28. Spurs byli po prostu za dobrzy, nawet jeśli Dwight Howard miał 25 punktów i 11 zbiórek (9-16 FG, 7-15 FT), a Pau Gasol został siódmym zawodnikiem w historii Lakers z triple-double w PO (11 pkt, 13 zb, 10 ast). To tylko statystyki, Lakers przegrali 31 punktami – najwyżej u siebie w play-offs w historii. Przebili swój „anty-rekord” z 2000 roku i 29-punktowej porażki z Trail Blazers.

Poza tym, od 1970 roku Lakers mieli w sezonie regularnym tylko jedną tak wysoką porażkę u siebie. W 2007 roku Mavericks wygrali w LA 108:72, czyli różnicą 36 punktów.

– Dla Spurs to najwyższa wyjazdowa wygrana w PO w historii. Poprzednim rekordem było +28 w 2003 roku, także w Los Angeles i także przeciwko Lakers. Dziś Ostrogi miały aż 61,2% skuteczności z gry! To ich najlepszy wynik w PO od 1996 roku (62,2% z Suns). Odwracając – Lakers pozwolili swoim rywalom na tak wysoką skuteczność po raz pierwszy od 2009 roku (Magic 62,5%) i po raz drugi w ostatnich 20 latach. Najlepszym strzelcem San Antonio w tym meczu był Tim Duncan (26 pkt, 12-16 FG, 9 zb, 31 min). Bez Steve’a Blake’a Tony Parker zdobył 20 punktów (9-14 FG, 7 ast). 13 punktów i 7 zbiórek oraz 6-6 FG w 14 minut gry miał DeJuan Blair, 12 punktów rzucił Kawhi Leonard, a 11 – Danny Green (5-7 FG).

Duncan po raz 35. w karierze trafił w meczu play-offs 12 rzutów z gry, ale jeszcze nigdy nie zrobił tego na tak wysokiej skuteczności, jak dziś (75%).

Dziś Spurs zmiażdżyli Lakers 31 punktami, dwa poprzednie spotkania wygrywając różnicą 12 i 11 oczek. To drugi przypadek w historii organizacji, by Lakers trzy kolejne mecze PO przegrali różnicą min. 10 punktów. W 1970 roku przegrali G2, G3 i G4 dwucyfrową różnicą, ale odbili się z 1-3, pokonali w tej serii Suns i awansowali aż do Finałów, gdzie przegrali z Knicks. Teraz chyba na podobną sensację się nie zapowiada.

DENVER NUGGETS 108:110 GOLDEN STATE WARRIORS (1-2)

– Nuggets zagrali lepiej, niż w poprzednim meczu, gdy stracili 131 punktów, ale najpierw nie udało im się utrzymać 13-punktowej przewagi, a potem – dogonić w końcówce Warriors, choć było bardzo, bardzo blisko. W pierwszej połowie goście zdobyli 66 punktów, co już wcześniej porównałem do dorobku Celtics, ale po przerwie uzbierali tylko 42 oczka (39% FG). Warriors w samej trzeciej kwarcie zdobyli 33.

Stephen Curry ze skręconą kostką zdobył 29 punktów, 11 asyst i 6 zbiórek, dając mi sporo punktów w Drive to the Finals. 23 punkty, 5 zbiórek i 7 asyst na 10-14 z gry, ale też 7 strat miał Jarrett Jack. Po 19 punktów zdobyli Carl Landry i Harrison Barnes.

Curry po trzech meczach tej serii, będących jednocześnie jego trzema pierwszymi meczami play-offs w karierze, zdobył 78 punktów i rozdał 33 asyst. Tylko trzech graczy uzyskało tyle punktów i asyst w swoich trzech pierwszych meczach PO – Oscar Robertson (1962), Kevin Johnson (1989) i Chris Paul (2008).

– Świetny występ w dzisiejszym meczu zanotował Ty Lawson. Zdobył on 35 punktów oraz 10 asyst, trafiając 11 z 22 rzutów z gry oraz wszystkie 12 rzutów wolnych. Corey Brewer zdobył z ławki 16 punktów w 24 minuty, notując +11 będący drugim najlepszym wskaźnikiem w całym meczu, tylko za Curry’m (+13). 15 punktów z 7 rzutów oraz 7 zbiórek miał Kenneth Faried. 14/5/5 dostarczył Andre Iguodala, 11/9 – Wilson Chandler. Andre Miller nie był bohaterem, miał 7 punktów, 4 zbiórki i 4 asysty, ale spudłował 11 z 13 rzutów z gry. Statystyka, której chyba nie podałem – Miller jest 0-9 w drugich meczach serii. Dziś był G3, ale jak tak dalej pójdzie – Miller znów nie awansuje do drugiej rundy.

Lawson jest pierwszym graczem od co najmniej 27 lat, który w meczu play-offs zdobył dla Denver 35 punktów i 10 asyst.

Wojtek Żuławiński

Fan Orlando Magic, człowiek od statystycznych ciekawostek. Prawdopodobnie rekordzista świata w liczbie godzin spędzonych na basketball-reference.com.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *