Duncan przeszkolił podkoszowych D’Antoniego, Spurs gaszą nadzieje Lakers

Obchodzący dwa dni temu swoje 37 urodziny Tim Duncan grał jakby miał maksymalnie 25 wiosen. Weteran zdobył 28 punktów trafiając 12/17 z gry i zebrał 9 piłek, a jego koledzy nie pozostawili najmniejszych złudzeń graczom Lakers pokonując ich aż 31 punktami.

Drużyna Stan  serii I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
San Antonio Spurs 3-0 30 25 30 35 120
Los Angeles Lakers 0-3 18 26 19 26 89

Przebieg spotkania

Poszatkowana przez kontuzje ekipa D’Antoniego nie mogła wczoraj skorzystać z usług czwórki swoich podstawowych obrońców. Nash, Blake i Meeks zasiedli na ławce w garniturach, a Kobe Bryant oglądał spotkanie z domu.

To sprawiło, że w pierwszym składzie zameldowali się Darius Morris i Andrew Goudelock, a jedynym ich zmiennikiem był Chris Duhon. Spurs nie mogli nie wykorzystać takiej szansy.

Już pierwsza połowa pokazała, że plan na pokonanie Lakers jest prosty.

Pod swoim koszem gracze Popovicha podwajali albo nawet potrajali Dwighta Howarda starając się zawsze mieć jednego gracza przed nim. Gdy środkowemu udawało się zaś dostać z piłką pod obręcz to w większości przypadków kończyło się to twardym faulem.

Z drugiej strony Spurs atakowali niedoświadczonych obrońców i świetnie dzielili się piłką dochodząc z łatwością do czystych pozycji. Dobrym manewrem było także szybkie wyeliminowanie Howarda, który przesiedział połowę pierwszej kwarty z dwoma faulami.

W drugiej odsłonie Lakers podnieśli rękawicę. Przebudził się Goudelock, który zdobył w niej 12 punktów i sprawił, że wchodząc w drugą połowę można jeszcze było mieć nadzieję na wyrównane spotkanie. Zryw był jeszcze o tyle istotny, że wstrzymał gwizdy i buczenie niezadowolonych po kolejnych punktach SAS fanów.

Tim Duncan nie miał jednak zamiaru ściągać rywali z haka. Weteran zdobył 8 punktów w niewiele ponad 3 minuty, a przewaga zaczęła się zbliżać do 20 oczek. Lakers grali katastrofalnie w obronie (co jest częściowo zrozumiałe przez brak zgrania) i czwarta kwarta była tylko formalnością.

Podoba mi się wykorzystywanie przez LAL Gasola jako point-forwarda (triple-double!), ale Hiszpan musi być także bardziej agresywny rzutowo. 10 FGA i tylko 1 rzut wolny, w sytuacji gdy jest praktycznie jedyną alternatywą dla Howarda to zbyt mało.

Ciekawe jest też to, jak drużyna z Los Angeles będzie wykorzystywała w przyszłym sezonie Morrisa i Goudelocka. Obaj potrafią grać i mają jeszcze wielkie pole do rozwoju. Czy nie warto dawać temu pierwszemu chłonąć jak najwięcej wiedzy od Nasha, a temu drugiemu oddać minuty Meeksa?

Kończąc opis spotkania wypada mi się jeszcze tylko zapytać – wyciągamy miotły?

Pozostałe notatki

  • Tim Duncan i Gregg Popovich mają jako duet zawodnik-trener najwięcej zwycięstw w historii PO. W G2 serii wyprzedzili… Bryanta i Jacksona.
  • Nawet mi, kibicowi Spurs nie podoba mi się, że sędziowie pozwalają na faulowanie Howarda pod atakowaną obręczą. Trzeba gwizdać przewinienia tak samo na obu połowach.
  • Co ciekawe, to goście mieli wczoraj więcej strat (14 do 13).
  • Zmiennicy Spurs zdobyli 46 punktów, a ich odpowiednicy z Los Angeles tylko 9.
  • Czyja to linijka: 8 punktów (4/8 z gry), 4 zbiórki, 4 asysty, 2 przechwyty i 2 bloki? Cory Joseph baby!
  • Tiago Splitter podkręcił kostkę w trzeciej kwarcie i nie powrócił na boisko – jego status przed G4 jest niepewny.

Boxscore

Spurs: Duncan 26, Leonard 12, Splitter 5, Parker 20, Green 11, a także Baynes 2, Bonner 6, Blair 13, de Colo 2, Mills 2, Neal 7, Joseph 8, Ginobili 6

Lakers: Gasol 11, World Peace 0, Howard 25, Goudelock 20, Morris 24, a także Jamison 5, Clark 4, Hill 0, Duhon 0

Mateusz Babiarz

Manager i biznesmen, a po godzinach pasjonat NBA. Od lat kibic San Antonio Spurs i Philadelphia 76ers. Fan Popovicha, ostrej gry dawnych Pistons i fryzur Andrew Bynuma.

2 komentarze

  1. Szerszeń napisał(a):

    Nagle okazalo sie,ze Goudelock,Morris potrafia grac.Szkoda,ze w ogole szans nie dostawali.

  2. Mietek Wiercipięta napisał(a):

    Dokładnie. Gdyby była większa rotacja, to i Kobe nie grałby tylu minut i nie doznał kontuzji..

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *