Perfekcyjni Knicks dobijają Celtics w TD Garden

celtics_knicks

Nie było niespodzianki w TD Garden, na którą kibice Celtics tak bardzo liczyli. Świetnie dysponowany team Mike’a Woodsona kontrolował przebieg spotkania nie dając praktycznie żadnych nadziei gospodarzom na powrót w serii. Po słabszym początku na niesamowitym poziomie zaczął grać Carmelo Anthony, który nie pozwolił na żaden dłuższy run Zielonych. Melo zdobył w meczu 26 punktów, ale rzucał dokładnie wtedy, kiedy było to najbardziej potrzebne. Celtom nie pomogło nawet wykluczenie J.R. Smith’a, który za uderzenie łokciem Jasona Terry’ego być może nie zagra w kolejnym spotkaniu tej serii.

Drużyna Bilans I kw. II kw. III kw. IV kw. Wynik
Boston Celtics 0-3 18 13 21 24 76
New York Knicks 3-0 23 24 21 22 90

Po dwóch przegranych meczach w Nowym Jorku Doc Rivers zmienił ustawienie pierwszej piątki. Na ławce usiadł Brandon Bass, a na boisku od początku zobaczyliśmy Jeta, który wykonał pierwsze trafienie w tym meczu. Po chwili odpowiedział jednak zza łuku Pablo Prigioni . Poprawił w następnej akcji Anthony i to Knicks objęło na dłuższy czas kilku punktową przewagę. Obie drużyny miały przez jakiś czas problem ze zdobyciem punktów, który przełamali pierwsi Knicks – drugą trójką Prigioniego i świetnym rzutem Melo. Gdy trzecią trójkę dla Knicks trafił Shumpert przewaga gości wzrosła do 15-9 i na 4:49 do końca Mike Woodson poprosił o pierwszą przerwę. Rewelacyjną robotę w obronie przeciw Pierce’owi wykonywał Iman Shumpert, który w pierwszej odsłonie miał 2 przechwyty. Największa przewaga Knicks wynosiła w przekroju całej ćwiartki 7 punktów. Celtom pomogły dwie kolejne dobre akcje w ataku Jeffa Greena, ale zaraz po chwili kolejną trójkę trafił gracz Knicks, tym razem J.R. Smith. Pomimo tego, że w ataku zmagał się lider Knicks – Carmelo Anthony (tylko 2/7 w pierwszej kwarcie), to właśnie udane rzuty za trzy zadecydowały o zdobyciu kilku punktowej zaliczki. Ostatecznie pierwsza odsłona zakończyła się wynikiem 23-18 dla gości.

W przerwie między 1 a 2 kwartą wszyscy obecni w hali TD Garden oddali hołd osobom zaangażowanym w pomoc podczas tragicznych wydarzeń sprzed kilku dni. Solidne brawa wyróżnieni zebrali również od graczy Knicks.

Trzeba przyznać, że szczególnie aktywny był dzisiaj Kevin Garnett. Już w pierwszej połowie był bliski skompletowania double-double (8 pkt, 10 zb). Konsekwentnie rozgrywający atak pozycyjny Cetlics spowodował, że na początku byli kilka razy faulowani. Po 2 faule  mieli J.R. Smith i Kenyon Martin, ale Woodson pozostawił ich na parkiecie (dobra decyzja). Po trójce Jordana Crawforda i faulu w ataku Smitha (skądinąd niesłusznym, bo Pierce stał w tzw. restricted area) gospodarzom udało się zmniejszyć stratę do trzech punktów. Przerwę na wezwanie wział Mike Woodson. Od tego momentu Knicks wrzucili 5 bieg i odjechali w siną dal. Bohaterem pierwszej połowy był Pablo Prigioni, który zaraz po chwili trafił zza łuku po raz trzeci. Poprawił Martin i nagle to Knicks objęli największe prowadzenie w meczu – 31-23. Próbował reagować na to wszystko Doc Rivers, ale Knicks grali perfekcyjnie. W ataku zmagał się Paul Pierce (aż 3 straty do tego momentu i słabiutka skuteczność). Po jego kolejnej stracie i trójce Smitha Knicks objęli po raz pierwszy dwucyfrowe prowadzenie 34-23! Wyraźnie rozegrał się J.R. Smith (9 punktów w pierwszej połowie). Po kolejnym czasie wziętym przez Riversa (w którym zwrócił uwagę na niewykorzystywanie dobrych pozycji rzutowych) swoje show pokazał Melo. Anthony trafił w trzech kolejnych akcjach i Rivers po raz kolejny poprosiło przerwę przy wyniku 29-42 dla gości. W grze Knicks imponowało to, że ani razu nie pozwolili na dłuższy run gospodarzom. Po wyjściu na boisko Knicks nie zwalniali tempa. Znakomitą akcję rozegrała dwójka Kidd – Anthony i za trzy trafił Felton. Knicks prowadzili 47-29! Przed przerwą trafił jeszcze Jeff Green, ale przewaga Knicks była miażdżąca. Nowojorczycy grali rozważnie, praktycznie bez strat (tylko 3 w pierwszej połowie – 9 Celtics), mieli aż 8 przechwytów przy 1 Celtics, ale prawdziwym killerem była skuteczność rzutów zza łuku – 7/14.

Początek drugiej połowy to dwie kolejne straty Garnetta. Jednak to oni zaczęli punktować pierwsi. Po trójce Terry’ego Celtics zmniejszyli stratę do 36-49. Po chwili punkty dołożył Pierce. Ich run 7-0 był pierwszym takim w meczu (i jak się okazało jedynym)! Kibiców TD Garden uciszył jednak trójką nie kto inny jak sam Melo. Cichym bohaterem Knicks był Pablo Prigioni autor aż 5 przechwytów! Knicks opanowali szybko sytuację nie dając się dojść zbyt blisko. Przebudził się w końcu Paul Pierce, który wykonał kilka dobrych akcji zakończonych celnym rzutem, bądź faulem gości. Jednak jego wysiłek był torpedowany przez skutecznych Smitha i Anthony’ego, który po słabszym początku spotkania grał rewelacyjnie, na najwyższej skuteczności w całej serii. Na 2:21 do końca trzeciej kwarty Knikcs prowadzili pewnie 63-46 i kontrolowali mecz. Po przerwie z faulem trafił Felton i goście byli blisko przekroczenia granicy 20 punktów przewagi. Kilka punktów dołożył w tym momencie Jeff Green. Na koniec trzeciej odsłony wynik wynosił 68-52 dla gości.

Ostatnie 12 minut spotkania rozpoczęło się od punktów Crawforda, ale znowu niesamowitym rzutem odpowiedział Smith. Gdy w kolejnej akcji trójką popisał się Novak, przewaga Knicks wzrosła do 19 punktów. Rivers ratował sytuację kolejnym czasem, ale Nowojorczykom udało się w końcu przebić granicę 20 punktów (75-54). Knicks mieli odpowiedź na każdą sytuację – na trójkę Terry’ego, kolejną trójką odpowiedział Novak. Jedyną sytuacją, która wywołała emocję było wykluczenie J.R. Smitha za niesportowe zachowanie (uderzenie łokciem Terry’ego). Sprawy w swoje ręce wziął jednak Melo. Celtics stać było tylko na zmniejszenie strat do 12 punktów (po trójce Jasona Terry’ego). Mecz ostatecznie zakończył się wynikiem 90-76 dla New York Knicks.

Poza liderem Knicks bardzo dobre spotkanie zagrał Raymond Felton – 15 pkt, 10 as, 2 prz. W ekipie Celtics najlepszym graczem na parkiecie był Jeff Green – 21 pkt, 9 zb, 4 as (ale 5 strat). W obronie klasą był jak zwykle Kevin Garnett – 12 pkt, 17 zb, chociaż w ataku przestrzelił kilka razy z łatwych pozycji. Po pierwszej bardzo słabej połowie, po przerwie dobrze zagrał Paul Pierce – 17 pkt, 5 as, 4 zb. Jednak jako team Knicks pokazali dzisiaj kto jest lepszy. Jeżeli Smith zagra w następnym spotkaniu (wydaje mi się, że mimo wszystko nie powinno być nałożonej na niego kary meczowej), to szykuje się w tej serii sweep.

Marek Miłuński

Z racji swojego wzrostu typowy point guard, choć już na emeryturze. Po burzliwej karierze zdecydował się osiąść. Ma żonę i dwójkę synów, których już teraz wychowuje na przyszłego Chrisa Paula i Rajona Rondo (niestety przekazany materiał genetyczny nie rokuje na wyższy wzrost).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *